Powszechne prawo do posiadania broni palnej

Program odbudowy Polski

bron4

Zwiększenie liczebności armii.

Modernizacja Wojska Polskiego przy wykorzystaniu potencjału polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Przywrócenie obowiązku powszechnej Służby Wojskowej dla mężczyzn i kobiet na okres 9-12 miesięcy.

Utworzenie jednostek ochotniczej Obrony Terytorialnej – Armii Krajowej ( organizacji paramilitarnej pod zarządem oficerów rezerwowych WP ).

Uzbrojenie WP w broń nuklearną.

Wprowadzenie powszechnego prawa do posiadania broni palnej dla wszystkich niekaranych i zdrowych psychicznie obywateli ( bez rejestru właścicieli broni).

Rozpowszechnienie  związków i organizacji strzeleckich.

Centralizacja systemu dowodzenia. Redukcja biurokracji!

Zapewnienie żołnierzom godnej opieki socjalnej.

Wprowadzenie do szkół Przysposobienie Obronnego obejmującego szkolenie z obsługi i użycia broni palnej i podstaw sztuk walki.

Reaktywacja i wspomaganie rozwoju Harcerstwa.

za https://hubalblog.wordpress.com/2016/03/10/program-odbudowy-polski/

 

Świat jest inny odc.32 – Polacy bezbronni

Dlaczego zamordowano gen. Sikorskiego?

KTO STAŁ ZA ZAMACHEM NA GEN. WŁADYSŁAWA SIKORSKIEGO?

W dniu 4 lipca 1943 r. w katastrofie lotniczej w Gibraltarze, zginął Premier Rządu Polskiego na uchodźstwie i Wódz Naczelny Polskich Sił Zbrojnych. Śmierć ta przez nie do końca wyjaśnione okoliczności budziła kontrowersyjne opinie i hipotezy niemal natychmiast po wypadku aż do dzisiaj. W 59 lat od zakończenia wojny, nadal jesteśmy zdani na domysły i spekulacje jako że brytyjczycy z jakichś powodów, przedłużyli klauzulę tajności dokumentów w tej sprawie do 75 lat.

Bombowiec B-24 C, dostosowany jako osobisty samolot brytyjskiego premiera Churchilla, zabierał 2,300 kg ładunku i przewoził go na odległość 2,700 km w ciągu ok. 7 godzin, z prędkością max 467 km/h. Załoga liczyła 10 ludzi.

By rozsądzić czy był to wypadek, czy ukartowany na wypadek zamach, należy ustalić kto był zainteresowany śmiercią gen Sikorskiego? Dla ówczesnych śmiertelnych wrogów Polski, (III Rzesza i ZSRR) Sikorski był niewygodny ale nie aż tak ważny, by organizować na niego zamach. Pozostają sojusznicy. USA w czasie wojny raczej nie wtrącały się do spraw polskich, uznając je za domenę brytyjczyków. Pozostają brytyjczycy.

Upór gen. Sikorskiego w wyjaśnianiu prawdy o zamordowaniu przez NKWD, ponad 10 tysięcy polskich oficerów w Katyniu, doprowadził do zerwania stosunków polsko-sowieckich i wyprowadzeniem Armii „Andersa” z ZSRR do Iranu. Sikorski nie chciał zaakceptować oficjalnej wersji aliantów, przyjętej pod presją ZSRR, jakoby mordu na polskich jeńcach, dokonali Niemcy. Nieustępliwość Stalina powodowała że Sikorski był zagrożeniem dla sojuszu W. Brytanii ze Stalinem oraz realną groźbą zachwiania koalicji antyhitlerowskiej. Śmierć Sikorskiego likwidowała źródło tych zadrażnień. Nie ma więc wątpliwości, że ze śmierci Sikorskiego, najbardziej cieszyli się nie wrogowie a najbliższy sojusznik w osobie Churchilla.

W świetle tego ustalenia, pojawiające się niżej wyszczególnione niejasności co do okoliczności katastrofy, nabierają konkretnego znaczenia:
– Komisja brytyjska uznała że przyczyną katastrofy było zablokowanie sterów wysokości samolotu, lecz nie wskazała co zablokowało stery (zdarzenie prawie niemożliwe);
– Nie ma jasności czy samolot wodował czy uderzył w lustro wody jak twierdzi pilot;
– Stan wraku samolotu wskazuje że doznał on uszkodzeń które ani nie wykluczają ani nie potwierdzają żadnej z wersji;
– Fachowcy uznali że przy tej prędkości, wysokości i zablokowanych sterach, samolot winien zderzyć się z lustrem wody w bezpośredniej bliskości brzegu, ale jego wrak spoczywał na dnie ok. 1,000 m od brzegu, co wskazuje na zamierzone wodowanie;
– Świadkowie z obsługi naziemnej nie słyszeli odgłosu uderzenia w wodę i byli przekonani że samolot wodował;
– Gdyby samolot uderzył w wodę, zniszczeniu uległaby przede wszystkim kabina pilotów a śmierć pilota byłaby nieunikniona, lecz jako jedyny ocalał pilot;
– Nie jest znany ciężar ładunku i jego rozmieszczenie na pokładzie samolotu (kabina pasażerów znajdowała się za lukiem bombowym co zmieniało wyważenie maszyny, ale z takim układem ładunku, samolot bezpiecznie przeleciał z Kairu);
– Nie jest jasne, czy pilot Prchal nie był pod wpływem alkoholu lub podobnie działającego środka;
– Pilot mógł być przygotowany na wodowanie i miał ubraną kamizelkę ratunkową, którą piloci zwykle wieszali za fotelem. Świadkowie – ratownicy twierdzą że pilot w czasie wyciągania z wody miał ubraną kamizelkę, czemu on zaprzecza;
– Prchal w 1943 roku twierdził że samolot osiągnął po starcie wysokość 45 metrów a w 1953 roku – 91 metrów, podczas gdy świadkowie z obsługi naziemnej startu twierdzą że wysokość nie była większa niż 30 metrów. Tak niski pułap lotu przemawia za zamiarem łagodnego wodowania;
– Specyficzne rany na głowach wyłowionych ciał pasa-żerów samolotu, nie mogły powstać w wyniku katastrofy samolotu. Sekcji zwłok nie przeprowadzono co nie pozwoliło ustalić czy pasażerowie utonęli czy zostali uśmierceni przed katastrofą bądź po niej;
– Nie jest pewne czy w popołudniowym przyjęciu w ambasadzie USA, uczestniczył Generał czy jego sobowtór i osobnicy przebrani za ludzi z jego otoczenia;
– Akcja ratownicza rozpoczęła się natychmiast, czyli jednostki ratownicze nie musiały wypływać z portu, były na miejscu katastrofy przed katastrofą.

Wywiad którego udzielił płk. Mark Bruno Nadolczak w dniu 10. XII. 1998 r., rzuca dodatkowe światło na ten problem. Opisuje okoliczności i przebieg wydarzeń związanych z ostatnim lotem Naczelnego Wodza. Operuje szczegółami znanymi tylko ludziom z najbliższego otoczenia Generała.

Całości wywiadu ze względów redakcyjnych nie da się przytoczyć, co zmusza do cytowania tylko jego najistotniejszych fragmentów.

Gen. Sikorski swój zamiar inspekcji armii Andersa w Palestynie uzgadniał z Churchillem. Płk Nadolczak opisuje to tak: Kiedy Sikorski do Churchilla zadzwonił, że chce zwiedzić armię Andersa, Churchill odpowiedział, „Niech Pan Premier siedzi na tyłku, bo Anders szykuje na Pana zamach”. Bardzo tego Churchill później żałował. Przyznał się, że za dużo wypił. Sikorski oczywiście wyśmiał go. Sikorski miał swoich ludzi przecież u Andersa. Więc doszło do targów do tego stopnia, że się zaczęli kłócić… Więc doszło do tego momentu, że Sikorski w pewnej chwili stuknął podobno pięścią w stół …Na co Churchill odpowiedział:

„To, żeby Panu się nic nie stało w czasie podróży. Ba, by nie oskarżyli mnie, że ja do Stalina powiedziałem, że Wasz naczelny wódz leci do Andersa i że go tam można sprzątnąć. To Panu daję swój samolot i swoją załogę”. Wtedy zbratali się z Churchillem do tego stopnia, że Sikorski pozwolił na śpiewanie i trąbienie „My Pierwsza Brygada”, czego nie wolno było.

Kiedy leciał, już po wizytacji Armii Andersa, w Kairze go zatrzymali, tzn. jak samolot wylądował w Kairze to już była radio-depesza, żeby zatrzymać samolot…

Jest przyjęcie u gubernatora wojskowego (już w Gibraltarze), zakrapiane alkoholem, jest ciepło i godzina trzecia po południu. Drugi pilot (major lotnictwa republiki Nowa Zelandia), idzie przygotować maszynę do odlotu. Przy maszynie, ku swemu zdumieniu, zatrzymuje go z bagnetem na karabinie wartownik. Major legitymuje się, że jest kopilotem. Na to ten wartownik powiada, „Nie mogę pana majora wpuścić, ale wystrzelę, to jest umówiony znak dla lotnika danego dnia (kierownika lotów), obsługującego i zarządzającego lotniska, że ma przyjść tutaj do tego samolotu”. I przychodzi oficer, lotnik Anglik i mówi, „I standing orders”, czyli te rozkazy, jakie Pan miał są nieważne. Jest zmiana tej sytuacji. „Ja mam osobiście rozkaz, żeby sprawdzić czy maszyna jest gotowa do lotu”. Na to major pyta dlaczego. „Bo Wy Polacy, gdyby coś stało się stąd po drodze do Londynu, to na pewno powiecie, że to był sabotaż sowieckiej misji, która odleciała. A na to my sobie politycznie nie możemy pozwolić. Premier Churchill nie może pozwolić. I idą. Tamten (czyli oficer angiel.) sprawdza. Powiada, że wszystko w porządku. Wszystko gra. Oficer dnia ściska rękę. Pyta kiedy przyjdzie pilot. „Ma być o piątej”. „Więc niech Pan pilnuje bo tam sobie popiją. Niech Pan bardzo ster pilnuje” – powiada oficer brytyjski.

Przychodzi dowódca samolotu Prchal – Czech, syn generała czeskiego. Jest majorem lotnictwa i jest pilotem samolotu Churchilla, wypożyczonego do lotu do Armii Andersa, Sikorskiemu.

Więc major (II pilot) mówi do oficera brytyjskiego, że taka i taka sytuacja zaszła i dodaje, że Prchal nie pił. „To w takim razie, powiedz załodze, żeby wszyscy założyli Mae Westy (kamizelki ratunkowe). Pilot Prchal powiada – „To chodźmy jeszcze drugi raz sprawdzić”. Sprawdzają i okazuje się, że ster wysokościowy z tyłu, który podnosi samolot w górę, zacina się. Tzn. można go ruszać ale nie jest wolny.

Na to II pilot mówi do Prchala, że trzeba zawołać oficera dnia (kierownika lotów). Zawołali go. Przyjechał jeepem zły. „Co się stało?” Mówią mu, co zauważyli. On odpowiada: „Człowieku, przecież maszyna jeszcze chodzi na wolnych obrotach, jeszcze olej się nie rozszedł. A na to ten nowozelandczyk „do jasnej cholery, jest 85 stopni, a ty mówisz, że się olej nie rozszedł?”, masz 10 minut czasu do załatwienia tej sprawy. Bye, bye”. I już. Oficer dnia odwrócił się i odszedł niczego nie naprawiając. Lecieć czy nie lecieć.

A ta cała załoga z generałem tak rozrabiała w tej kabinie, że powstał bałagan a najwięcej rozrabiała córka Sikorskiego, Zofia (Leśniowska), tym swoim dyszkantem, a miała taki wysoki głos, jak mówiła szeptem, to w uszach wierciało. Ja o tym wiedziałem, ponieważ zanim wyjechałem do Anglii, to siedziałem jako oficer do zleceń Sikorskiego, jak dziecko musiałem jego obsługiwać.

Ale wracajmy do tematu. Wreszcie już jest znak żeby lecieć. Wystartowali. Doszło do tego, że już są nad zatoką. Pilot włącza stery wysokościowe i nic. Szarpią we dwójkę. Nie idzie. Samolot zaczyna kosiakiem (lotem koszącym – nisko) iść w dół. Tutaj muszę powiedzieć, że cały ten manewr pilotów był bardzo jasny, otwarty, i słuszny. – „Otwórz twoją stronę”. Te gondole szklane były otwierane. Krzyknął do kopilota „wyskakuj!”. „Otwieraj i wyskakuj żeby był świadek na wypadek co się stanie. Chciał podnieść jeszcze tę maszynę w momencie, kiedy tym samolotem zaczęło jednocześnie szarpać.

Samolot wpadł do wody, zderzył się, i złamał się w pół. Ta tylna część z pasażerami zaczęła tonąć. Była noc i widoczne były zapalone światła, które wcale z lądu nie odbijały, a zaczęły się zbliżać od strony morza. Zauważył ten kopilot, że te ratownicze łodzie to z tyłu od morza czekały już. Po latach wyszło, że sabotażu dokonała ekipa specjalna brytyjska na wykańczanie niepotrzebnych ludzi. Co więcej, kopilot widział te różne światła i słyszał w pewnej chwili okrzyk kobiety krzyczącej po angielsku, „Ratujcie Generała. On jest polskim wodzem naczelnym i premierem”. Tak że w dalszym ciągu te łodzie były tam, gdzie są światła latarek, które były przy Mae-Westkach. Widać było że łodzie (które czekały), do tych światełek zbliżają się. I to co powiedział Prchal, „zauważyłem, że ta łódź była blisko. Ta nagła cisza. Jeśli był krzyk – ja tu jestem, ja tu jestem, te krzyki zacichły albo zmogły się jeszcze raz. Później okazało się, że ci na tych łodziach rąbali Go toporami. Bili Go. Później nastała cisza. Skończyło się”.

Okręt polski, niszczyciel Orkan dostaje radiogram, żeby wpłynąć na zatokę, wypuścić nurków i szukać skrzyń z aktami. Oni tych skrzyń nie znaleźli, ale znaleźli w pidżamie kobietę z odciętą głową i znaleźli porucznika marynarki z odciętą ręką. Okazało się, że porucznik, Józef Ponikiewski był ulubionym adiutantem Sikorskiego, i gdziekolwiek Sikorski się wybierał, to zawsze brał Ponikiewskiego, który teczkę naczelnego wodza miał na skuwce na ręce, żeby nie zgubić. Więc rękę jemu odcięli. Ta ręka była ucięta i tego człowieka bez ręki w mundurze wciągają też na pokład – na ten polski torpedowiec.

Zastępca dowódcy (Orkana) mówi, kobieta – topielica wciągnięta na okręt, powoduje to, że ten okręt w ciągu 10 dni ginie. Więc ci się śmieją. Zgłupiałeś, i tak dalej. Jeśli to jest kobieta – oni przecież nie wiedzieli, że to córka Sikorskiego – to my mamy obowiązek zachowania i zaradiowania, niech to Londyn załatwi. Wówczas ten zastępca dowódcy topielicę wyrzucił z powrotem do wody. W przesądy wierzył. Sikorskiego znaleźli później.

Jeśli Brytyjczycy wyłowili skrzynię na dnie morza, oni tych topielców też wyłowili.

Jest wielki pogrzeb z honorami. Polska Brygada Spadochronowa jako konwój pogrzebowy. Jest msza w katedrze katolickiej. Przychodzi Churchill i płacze, jak gdyby on o tym nie wiedział.

(Płk. Mark Bruno Nadolczak)
———————————

Tyle płk Nadolczak i chociaż w tej relacji są nieścisłości, to całość jest spójna i dość wiarygodna. Do technicznych nieścisłości można zaliczyć zwrot „Pilot włącza stery wysokościowe i nic”. Ster głębokości, jest jednym z elementów konstrukcyjnych umożliwiającym start, bez działania którego start byłby niemożliwy. Nieścisłość merytoryczna to jakby relacja II pilota który katastrofy nie przeżył, ale dotyczy ona szczegółów i nie zmienia zasadniczego wątku.

Gdyby przyjąć zupełnie prawdopodobną wersję płk Nadolczaka – „Wykończyli go Brytyjczycy”, najciekawsza jest odpowiedź na pytanie „czy Sikorski na miejscu Churchilla, postąpiłby tak samo?”. Śmiem wątpić, my Polacy a więc i generał Sikorski, lojalność wobec sojusznika traktujemy jako probierz honoru. Est hominium memoriam, czyli – jak daleko sięga pamięć ludzka, Polacy sojuszników nie wysyłali na szafot.

(Do druku przygotował Cezary Rozwadowski.)
———————————

PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI
NR. 100 15. VII. 2004 R.
Nowy Jork, Chicago, Toronto, Warszawa
http://www.patrioci.org
za: http://krzemieniewo.net/viewpage.php?page_id=235

Generał – zamach na Gibraltarze

Rothschildowe

„Przez ponad 100 lat ideologiczni ekstremiści po obu stronach politycznego spektrum uczepili się dobrze nagłośnionych incydentów, by atakować rodzinę Rockefellerów za niezwykły wpływ, jak oni twierdzą, my mamy na polityczne i ekonomiczne instytucje. Niektórzy nawet wierzą, że należymy do tajnej kabały, działającej przeciwko interesom Stanów Zjednoczonych, charakteryzując moją rodzinę i mnie jako internacjonalistów, oraz spiskujących wraz z innymi na świecie, by zbudować bardziej zintegrowaną globalnie polityczną i ekonomiczną strukturę – jeden świat, jeśli chcecie to tak nazwać. Jeśli to jest oskarżenie, to jestem winny i jestem z tego dumny.”-„Memoirs”,David Rockefeller, autobiografia „wspomnienia” 2002r, str.405 .

 

Międzynarodowe żydowskie dynastie pieniądza

rockefeller rothschildjpg

Pierwszą gwiazdą na tym firmamencie jest dynastia Rothschildów. Pochodzili oni z żydowskiego getta we Frankfurcie1. Byli domokrążcami naprawiającymi przedmioty domowego użytku2. Mayer Amschel Rothschild jako 12 latek, sierota, podjął pracę u innego Żyda – Oppenheimera w Hanowerze3. Był rok 1769…

Po niespełna dwudziestu latach miał już dostęp do finansów Fryderyka II poprzez te dwie rodziny. Prosperował jako dostawca wojskowy. Impulsem do fortuny stał się moment zamknięcia giełdy w Amsterdamie: wkrótce jego fortuna wzrosła z 15.000 guldenów do miliona, stając się żywą ilustracją porzekadła, że pierwsze cyfry uzyskuje się rękami, ale zera przy cyfrach – głową.

Trampoliną do wielkiej fortuny był ożenek jego syna Salomona z Karoliną Stein, z bogatej rodziny z Frankfurtu. Odtąd bogate ożenki między sobą – bogatymi rodami bankierskimi, staną się regułą i warunkiem koncentracji kapitału w rodziny bankierskie i mega-banki. Późniejsi sprawcy pierwszej i drugiej wojny światowej musieli zapamiętać, że kiedy Francuzi atakują w 1905 roku Kassel, Rothschild załadował swoje akcje giełdowe i pięć milionów w srebrze do skrzyni i ukrył to w domu ambasadora Austrii, co było dużym ryzykiem. Odtąd ulubionym porzekadłem tej dynastii będzie: „Nigdy nie kładź wszystkich jaj do jednego koszyka”. Tymi koszykami będą liczne filie ich banków w różnych pań­stwach i nawet kontynentach.

Żydzi ze szczytów finansjery zawsze rozmnażali się bardzo dynamicznie. Rothschildowie mieli kilku synów. Seligman miał 8 synów, Guggenheim 7, Lazard i Warburg po czterech. Idea Ograniczania płodności nie miała u nich posłuchu. Rezerwują ją dla gojów.

W 1798 roku Rothschild wysłał swego trzeciego syna – Nathana do Anglii z kapitałem 250 tysięcy florenów. Osiadł on w Londynie, a w 1805 roku poślubił niejaką Cohen, ponadto nawiązał kontakty z kuzynem bogatego Mojżesza Mon- tefiore, członka rodziny żydowskiej z Włoch. Nathan rozpoczyna podbój domów arystokracji poprzez pożyczki. Obok tego kupuje akcje brytyjskie, ponadto uwie­lbia złodziejskie nielegalne transakcje.

W 1810 Amschel Rothschild dzieli swoją fortunę między dwóch najstarszych synów – także Amschela i Salomona4. Młodszym synom oddaje znacznie mniej (Charlesowi i Jamesowi) ale razem tworzą międzynarodową mafię pieniądza i nieuchronnie zaczynają mieszać się do polityki, ta bowiem staje się niezbędnym warunkiem dopisywania kolejnych trójek zer do już istniejących w fortunach. Rothschild senior wysyła swoich delegatów na Kongres Wiedeński (1815 r.) i hojnymi łapówkami agituje na korzyść Żydów, dzięki czemu Metternich5 uznał prawa obywatelskie Żydów w cesarstwie austriackim. Z kolei Salomon udał się do Berlina, gdzie pożycza Prusom 350 tysięcy funtów na opłacenie interwencji 150 tysięcy żołnierzy. Mogą już udzielać pożyczek do pięciu milionów funtów. Nathan zostaje honorowym konsulem w Londynie i przenosi swoje zainteresowanie na Włochy – dostarcza fundusze na korpus ekspedycyjny z Austrii, który po bitwie pod Rieti wkroczył do Neapolu. Tam, najmłodszy jego brat Charles emituje całą serię pożyczek: w 1821 roku 16 min dukatów na 3 proc., potem jeszcze kilka razy po 16 milionów, co staje się krociowym pomnożeniem fortuny. „Dynastia” Rothschildow odtąd oplotła pajęczyną władzy oraz funtów i dukatów całą Europę: Amschel jest we Frankfurcie, Nathan w Londynie, Salomon w Wiedniu, James w Paryżu, Charles w Neapolu. Mają najszybszą (prywatną) pocztę na świecie; posiadającą immunitet dyplomatyczny, co gwarantuje najszybszą wymianę informacji o giełdach i innych machinacjach rodu. Salomon i James finansowali wojskową wyprawę do Algierii, ale musieli przedtem wyeliminować z konkurencji bogatego Żyda hiszpańskiego – Augusto Malleta.

Rothschildowie nie byli jedynymi bankierami w Europie, a zwłaszcza w Niemczech. Te inne, były także – w większości – bankami żydowskimi. Taki Hans „von” Schreder z Hamburga: zainstalowany w Anglii, sterował importem zboża, inwestycjami kolejowymi w Rosji, zwłaszcza gdy Chiny wyraziły zgodę na budowę rosyjskiej kolei przez Mandżurię, a także kopalnictwem azotów w Chile. Ponadto, z najważniejszych, wymieńmy: Goschen Samuel; Seligman; bracia Lazard z ich filiami w Paryżu, Nowym Jorku, Madrycie; Samuel Montagu; Tuffer z Lyonu – te nazwiska zaczną się bezpośrednio pojawiać w kontekście rewolucji żydowskiej w Rosji i pierwszej wojny światowej. Na 63 liczące się banki, ponad połowa znajdowała się już w rękach żydowskich, z czego kilkanaście najważniejszych – wyłącznie w rękach żydowskich.

Mocnym uderzeniem Rothschildowie pojawiają się na scenie w 1832 roku, kiedy to Francja notuje 25 milionów franków deficytu, ponadto musi zwiększyć budżet obronny. Rothschildowie pośpieszają z pożyczką 150 milionów i odtąd nieformalnie trzymają ster nad finansami Francji.

Austria musi dozbroić aż trzy armie na wojnę we Włoszech, Czechach i Austrii, mając 85 milionów florenów deficytu. Salomon Rothschild i inny bankier – Müller, wykładają na ten cel w trzech ratach, ponad 100 milionów. W następnym dziesięcioleciu rozpoczyna się bankowa hossa na budowę kolei w Europie Środkowej. Rothschildowie uczestniczą w budowie sieci na północy Francji i Niemiec, linie: Paryż-Rouen finansuje Blount; Paryż-Lyon Alton Shee; Tours- Nantes, McKenzie. Wkrótce prasa wszczyna larum z powodu astronomicznych zysków bankierów na tych inwestycjach. Bez rezultatu. W zamian, Żydzi uzyskali równouprawnienie w Prusach.

Tak zwana „Wiosna Ludów” z 1848 roku – fala krwawych rewolucji w wielu krajach Europy, jest dziełem żydo-masońskich intryg i pieniędzy. Prusami rządzą bankierzy Żydzi, co pośrednio może tłumaczyć wrogość tego państwa do resztek państwowości polskiej. Między rokiem 1816 a 1847 liczba Żydów wzrasta w Prusach ze 120 tysięcy do 206 tysięcy. Prezydentem Zgromadzenia Narodowego we Frankfurcie był przechrzta Edward Simson6. Żydowski dziennikarz Gabriel Rieses został wiceprezydentem Zgromadzenia, gdzie posłami byli dwaj inni Żydzi – Veit z Berlina i republikanin Robert. Wybuchają zamieszki w Wiedniu i Berlinie – sterowane przez Żydów. Ferdynand ogłasza liberalną konstytucję dającą Żydom wszystkie prawa, po czym zamieszki przeradzają się latem 1848 roku w wojnę domową. W „Radzie Ocalenia Narodowego”7wielki wpływ ma wtedy rabin Mannheimer z Berlina. Wrzenie rewolucyjne ma na celu rozdrobnienie ogniw władzy: podział parlamentu na dwie izby, oraz wolność dla prasy – a ta, jest już w rękach żydowskich.

Są to dwa warunki do prowadzenia wojen z monarchiami, na razie na płaszczyźnie parlamentarnej i propagandowej. Celem jest zniszczenie organizmów państwowo-narodowych, ale dopiero wiek XX przyniesie ich pełną realizację. Żydowski fabianizm ożeniony dosłownie i w przenośni z fabianizmem masońskim działa powoli, ale konsekwentnie, wytrwale.

Rewolucja we Francji 1848 roku nie naruszyła majątków Rothschildów; są bankierami Ludwika Filipa i króla Belgii Leopolda, ale zasadę siedzenia okrakiem na barykadzie zagwarantowali sobie licznymi powiązaniami z republikanami i socjalistami utopijnymi. Podobnie będzie podczas kolejnej rewolucji, tzw. Komuny Paryskiej. Alfonso Rothschild pożyczył wtedy tej socjalistycznej międzynarodówce pół miliarda franków na dalsze prowokacje (na konto Banku Francji). Dzięki temu, choć rebelianci podpalili Paryż z czterech stron świata, nie ucierpiała ani jedna ze 150 posiadłości Rothschilda w tym mieście. Podobnie, dziwnym trafem, podczas alianckich, ludobójczych nalotów na miasta nie­mieckie w końcówce drugiej wojny światowej, dziwnym trafem nietknięte pozostaną zakłady przemysłowe, zwłaszcza zakłady „króla wojny” – A. Kruppa.

Dynastia aktywnie „miesza” w polityce europejskiej. Popiera politykę Anglii, potem ekspansjonizm Bismarcka przeciwko Austrii i Francji. Anzelm działa w Wiedniu, Meyer Charles we Frankfurcie, Adolf zastępuje ojca w Neapolu. Kiedy jednak Alfonso Rothschild odmawia królowi Obojga Sycylii pożyczenia pół miliona dukatów, musi się wynosić do Wiednia. Rothschildowie mają jednak cztery wielkie biura: w Londynie działa Lionel, po nim Nathan, w Paryżu James, w Wiedniu Anzelm, po nim Albert; we Frankfurcie po Meyerze Wilhelm, a kiedy ten umrze w 1901 roku, schedę przejmie Goldsmith, żonaty z córką Rothschilda.

W okresie międzywojennym Rothschildowie byli dyktatorami europejskiej i amerykańskiej giełdy złota. Brytyjski autor książki: Britain’s Jewish Problem (.Żydowski problem Wielkiej Brytanii) podawał, że przedstawiciele trzech nieży- dowskich firm giełdowych spotykają się codziennie o godz. 22.50 w biurze Rothschilda przy ulicy St. Switin’s w Londynie, z przedstawicielami trzech żydowskich firm i uzgadniają ceny złota na jutro. I stwierdza: Rothschildowie panują na światowym rynku złota (s. 136)8.

Potomkowie Rothschildów, odtąd już stanowiący prawdziwą rodzinną dynastię europejską poprzez licznych synów pierwszych Rothschildów, oplatają Europę siecią wpływów politycznych, gospodarczych i finansowych, następnie „eksportują” te wpływy poza Europę. Poprzez ożenki powiększają rodzinne imperium o bogatego Żyda Sassoona z Bagdadu, Guinsburga w Petersburgu, Schomberga w Nowym Jorku, a także o wspólników we wszystkich stolicach europejskich, nie wyłączając Madrytu i Portugalii. Bismarck, już jako kanclerz negocjuje z Bleichroederem – plenipotentem konsorcjum Rothschildow – chodzi o fundusze na wojnę z Austrią. Był zresztą Bismarck starym przyjacielem Rothschildów: często popasał w posiadłości rodzinnej Amshela we Frankfurcie9. Żydzi, podobnie jak we Francji, opanowali wszystkie operacje finansowe państwa i firm przemysłowych. Gustaw Mevissen, przy współpracy Oppenheimerów – skoligaconych z Rothschildami, już w 1848 roku, a więc w korzystnym dla nich okresie burzycielskiej „Wiosny Ludów” – założył „Shaafhausenscher Bankverein” w Kolonii. Za sprawą Mendelsona Berlinera powstał „Bank fur Handel und Industrie”. Eugene Gutman stał się ojcem słynnego Dresden Banku, który połykając kolejne banki, w 1904 roku kontrolował 1200 banków, aby wkrótce rozszerzyć swą sieć bankową na całą Europę wraz z USA i Turcją.

W 1900 roku ludność żydowska osiąga w Niemczech liczbę 587 tysięcy, co powoduje protesty ludności niemieckiej, żądającej ograniczenia imigracji żydowskiej i nie dopuszczenia do zajmowania przez nich stanowisk publicznych, ale Bismarck, aż do swojej śmierci w 1898 roku siedząc „po uszy” w kieszeniach żydowskich bankierów, pomimo przydomka „żelaznego” kanclerza, był zawsze miękki jak wosk wobec Rothschildow i spółki.

Poczytajmy, jak Żydzi opanowali finanse i przemysł hiszpański:

Kapitał finansowy kontrolujący powiązania rodów w Europie Środkowej z rządami liberalnymi, przenika do Hiszpanii w połowie XIX wieku. Hiszpania ma doświadczenia pierwszej republiki10. Deficyt skarbu wzrasta w 1870 roku z 700 do 970 milionów peset. Jest to dogodny moment dla międzynarodowej finansjery, która rzuca się jak sępy na ścierwo i na złą administrację. Bankier Pereira organizuje instytucję kredytową, buduje linię kolejową Madryt-Irun-Kordoba-Sewilla, kontroluje dostawy węgla i gazu oraz operacje ubezpieczeniowe. Rothschildowie konkurują na tym rynku. James Rothschild z Paryża finansuje linię Madryt-Saragossa-Ali- cante. Udziela pożyczki 100 min franków w 1868 roku, w zamian za subwencje — w wysokości 30 milionów z Ministerstwa Gospodarki. W radzie administracyjnej firmy figuruje Rothschild i markiz Urguijo. W marcu 1870 r., za zaliczkę 40 min peset dla Ministerstwa Skarbu, otrzymują prawo wyłączności sprzedaży rtęci z Almaden (już posiadają kopalnie w Idria), aż do roku 1896. W marcu 1873 r. Rothschildowie z Londynu upoważniają firmę Matheson, która kupuje dla nich za 3 min. funtów piryty miedzi Z Rio Tinto, eksploatowane przez Hiszpanię do roku 1872. Rothschildowie z Paryża tworzą firmę Penarro z kapitałem 5 milionów – do wydobycia ołowiu, cynku, węgla i fosfatów.

Robert Rothschild wraz ze wspólnikami z Madrytu – Bauerem, Cohenem, Mirabaud, Wendellem i hrabią Romanoes, prowadzą transakcje we Francji, Tunezji, Jugosławii, Grecji i Argentynie.

Oprócz dynastii Rothschildów, są banki prywatne z Francji z lichwiarskim oprocentowaniem, takie jak Benoit Fould, Mail et, Hottinger, Société Generale, Credit Lyonaise.

Naród francuski, podobnie jak inteligencja innych narodów Europy Zachodniej, nie miał złudzeń co do roli żydowskiego kapitału w ich krajach. Eudard Drumont w książce Żydowska Francja11 wydanej w 1886 roku, cieszącej się wielką poczytalnością we Francji, wtedy już niemal dosłownie okupowanej przez zwycięskie żydostwo – pisze:

Żydzi są właścicielami połowy światowego kapitału. Majątek Francji (…) szacuje się dziś na 150 miliardów franków, z których Żydzi posiadają przynajmniej 80 miliardów (…). W istocie rzeczy nikt nie zaprzeczy, że majątek żydowski (…). Jest pasożytniczy i lichwiarski (…). Jest owocem spekulacji i oszustw. Nie jest tworzony przez pracę, ale wyciągany z niezwykłą przebiegłością z kieszeni prawdziwych pracowników przez instytucje finansowe, które utuczyły swoich założycieli, rujnując własnych akcjonariuszy (…). Do przeprowadzenia najbardziej owocnej rewolucji czasów nowożytnych, wystarczyłoby pięciuset zdecydowanych ludzi z paryskich przedmieść i pułk, który otoczyłby paryskie banki (…). Ludzie padliby sobie w objęcia na ulicy.

W styczniu 1872 r. Banque de Paris, Bank Holenderski i Société Generale łączą się i występują przeciwko Rothschildom w sprawie koncesji Banco Hipotecario, ale bałagan w republice uniemożliwia zakończenie sprawy. Zarząd Madrytu, który zmarnował 98 min reali, zwraca się o pożyczkę do Banku Erlangera, który daje lichwiarskie pożyczki na 25 proc. Tak zwani progresiści chcą zredukować dotacje dla Kościoła, występując przeciwko bankom publicznym (…). Praktycznie nie istnieje narodowa struktura ekonomiczna i obcokrajowcy prowadzą działalność gospodarczą. Później, gdy klimat polityczny uległ złagodzeniu w 1874 roku, w dalszym ciągu faworyzuje się kapitał zagraniczny i tajne stowarzyszenia. W1880 roku Rothschildowie z bankami Bauere, Aguado, Pereira, Abrahamem Comondo, instalują swoje imperium finansowe w Hiszpanii. Rząd hiszpański prześciga się w gestach dobrej woli w stosunku do Żydów. Król Alfons XII interweniuje i ofiarowuje im pobyt w Hiszpanii. Adwokaci Lopez i Castelara organizują w 1886 r. ośrodki imigracyjne dla sefardytów

„ (-)2 .

Stany Zjednoczone były obiektem podboju fmansjery żydowskiej w tym samym okresie, kiedy pęczniały fortuny Rothschildów.

Jej amerykańskim odpowiednikiem stała się dynastia Seligmanów. Zapewne z porzekadła, że bogatemu diabeł dzieci kołysze, wzięło się aż ośmiu synów Józefa Seligmana. Wszyscy wyemigrowali z Bawarii w 1837 roku, osiadając w stanie Pensylvania. Prowadzą niewielkie sklepiki i tak by zapewne było dalej, gdyby nie wojna domowa. Zdecydowanie poparli kandydaturę Abrahama Lincolna i już w 1862 r. rząd był im winien milion dolarów. Za co? Tylko za mundury wojskowe. Otwarli mały bank, który szybko pączkuje na oddziały we Frankfurcie, Londynie, Paryżu, San Francisco. Zaczyna się ich współudział w polityce USA. Dzieje się tak za sprawą generała Granta, masona wysokiego stopnia – późniejszego prezydenta. Masoneria loży York jest już potęgą: w 1880 roku skupia 10 tys. lóż z 450 tysiącami członków – ich macki sięgają wszędzie, ale sznurkami pociągają nieliczni12. W czasie kryzysu, kiedy Europą wstrząsa wojna francusko-pruska i tzw. Komuna Paryska, Hiszpanią wojna domowa itp., prezydent Grant, ofiarował Józefowi Seligmanowi stanowisko Sekretarza Skarbu. Odtąd przez następne ponad stulecie, aż po chwilę obecną, Stanami Zjednoczonymi będzie rządzić oligarchia pieniądza, symbolizowana przez Wall Street i tzw. 120 Broadway.

Podczas wojny domowej Stanów Zjednoczonych, całe watahy oszustów i kombinatorów pośpieszają rządowi z „pomocą”. Niejaki Vanderbilt, Żyd, kupował używane statki i sprzedawał je państwu po podwójnej cenie i nikt z rządu nie zdołał w porę zauważyć tego oszustwa. Inny, John Morgan – nazwisko złowieszcze w kontekście wojen XX wieku, kupił stare karabiny po 3,5 dolara, a sprzedawał rządowi po 22 dolary. Inny młody Żyd – John D. Rockefeller, zaczął obstawiać „czarne złoto”, czyli wydobycie ropy naftowej w Pensylwanii i swojej kampanii wydobywczej nadaje nazwę „Standard Oil” – nazwę równie „czytelną” w kontekście obydwu wojen światowych i rewolucji bolszewickiej. Z chwilą gdy zdominował rynek naftowy, podnosi cenę baryłki z 10 centów do 20 dolarów, co dwukrotnie „przebija” zysk ze starych karabinów Morgana.

Inny Żyd – Meyer Guggenheim rodem ze Szwajcarii, mając 19 lat wyemigrował do USA. Zaczął od handlu nićmi i brokatami: wkrótce zajmuje się rafine­rią miedzi, a potem, wraz z siedmioma synami, dysponuje kapitałem prawie 1,5 miliarda ówczesnych dolarów. Wkrótce utworzył międzynarodowy trust miedzi. Podczas pierwszej wojny stanie się królem miedzi i wraz z Bernardem Baru- chem, sternikiem prezydenta Wilsona, dyktuje ceny i samo przystąpienie USA do wojny.

Rodzina żydowska Lazardów (Simon, Lazar, Elie, Aleksander) z firmy eksportowo-importowej, przechodzi na bankowość w Paryżu w 1876 roku, a potem wyjeżdża do USA i otwiera oddział banku w Londynie.

Żyd Maurice Friedlander zdominował handel zbożem.

W Nowym Jorku, największym żydowskim domem bankowym na Wall Street stał się bank „Kuhn and Loeb Company”. Głównym właścicielem tego banku był zmarły Jacob Schiff. Jego wspólnikami byli: jego syn Mortimer, Otto H. Kahn, Paul M. Warburg i kilku innych. Inne wielkie banki żydowskie w Nowym Jorku, to Speyer and Co, J. i W. Seligman and Co, Lazard Frezes, Lan- denburg, Talman and Co, Hallgarten and Co, Knauht, Nachod and Kuhn, Godman, Sach and Co i kilka innych, pozostających w orbicie tamtych13.

Wkrótce całkowicie opanują oni giełdę – nowoczesną formę spekulacji i dyktatu finansowego, a za nim – ekonomicznego i politycznego.

Gigantyczne oszustwa, których zawsze ofiarą było i jest państwo amerykańskie, czyli szary podatnik, miały miejsce przy budowie linii kolejowych. Był to czas eksplozji kolejnictwa podobnie jak w Hiszpanii i Francji. Mierzone w milach linii, rosło ono następująco: 1860 r. – 33 tysiące wszystkich linii, po sześciu latach 60 tysięcy, a w 1920 roku 263,8 tysięcy mil14. Ich budowę finansowali dro­bni inwestorzy: zysk gwarantowały im banki żydowskie, ale nie podzielono ich między tych inwestorów. Złodziejskimi bankami, które okradały inwestorów kolejnictwa USA były: Morgan, Gould, Vanderbilt, Billa, „Kuhn Loeb and Co.” oraz banki Rockefellera.

W XX wieku nadal istniały i istnieją te złodziejskie dynastie, o łapach i sumieniach unurzanych we krwi milionów ofiar obydwu wojen i szeregu innych, lokalnych.

Rosja carska także potrzebowała rozbudowy gospodarki, w tym kolejnictwa. Niezbędne było więc otwarcie się na zachód. Od 1851 r. do 1870 r., przybyło Rosji 21.000 kilometrów kolei. Z „pomocą” banków i przemysłowców zachodnich, rozbudowuje się przemysł maszynowy w Sankt Petersburgu, górnictwo w zagłębiu Donieckim, wydobycie ropy na Kaukazie.

Nie próżnują Rockefełłerowie, zapewniając sobie prawa eksploatacji złóż ropy w Galicji. Na rynek rosyjski wdziera się kapitał niemiecko-francuski, a konkretnie żydowski: Mendelssohn, Bank Paryża, Société Generale.

Kiedy Niemcy zaczęli się buntować przeciwko obecności zaledwie 600 tysięcy Żydów w ich kraju, to Rosja czyni to dopiero przy obecności 3,2 min swoich Żydów. Zaczęły się pogromy15.

Wyłania się pomysł emigracji trzech milionów Żydów do Argentyny w ciągu 25 lat. Powstają stowarzyszenia do spraw emigracji: Lovental działa w tym kierunku w Londynie, Arnold White w Rosji. W latach 1882-84 wyjeżdża z Rosji zaledwie 6000 Żydów, ale połowie z tej liczby nie uśmiecha się pionierski kar- czunek lasów w Argentynie, dlatego osiadają w Buenos Aires, gdzie natychmiast eksplodują przeróżne oszustwa i machinacje. Najwięcej wyjechało ich do Ameryki Północnej: każdego roku podwajała się tam liczba rosyjskich emigrantów. Ich centrum stanie się Nowy Jork, a w nim – złoty cielec – Wall Street.

Werner Sombart w książce: Los judios y la vida economica, napisał: Uzasadnione jest twierdzenie, że Stany Zjednoczone zawdzięczają swe istnienie Żydom. Również amerykanizm ma pieczęć żydowską1.

Dla Polski i Polaków, a zwłaszcza dla Rosji, zasadnicze znaczenie w za- żydzeniu USA miała przewaga żydostwa rosyjskiego, które wyniosło z Rosji zapiekłą nienawiść do caratu. To oni – rękami swych bankierów, zgotują krwawy los Rosji carskiej. Ta odwetowa nienawiść dokładnie pokryje się z dążeniem żydowskiej masonerii do rozbicia państw narodowych i stworzenia kilku kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, a w drugim planie – Rządu Światowego. Doskonała znajomość realiów rosyjskich, gęste kontakty z wpływową czołówką żydowskiej diaspory pozostającej w Rosji, stworzy znakomite warunki do szpiegostwa, roboty rozkładowej sterowanej z zewnątrz.

Ale rzeź Rosji nie była celem ostatecznym. Został on wyłożony 60 lat przedtem w liście rabina Barucha-Levy do K. Marksa; właśnie zajętego redagowaniem Manifestu Komunistycznego pod dyktando Uluminatów – następców Weishaupta:

Naród żydowski w swym zbiorowisku jest mesjaszem. Będzie panował nad całym światem, połączy rasy ludzkie, zniesie granice, obali monarchie i utworzy światową republikę, która da obywatelstwo wszystkim Żydom. W tej nowej organizacji ludzkości, synowie Izraela zdobędą świat. Synowie tej samej rasy, tego samego tradycyjnego wychowania, staną się bez żadnej opozycji elementem kierowniczym. Przede wszystkim narzuci się masom robotniczym przywódców żydowskich. W ten sposób, wraz ze zwycięstwem proletariatu, rządy narodów zintegrowanych w tej republice, przejdą łatwo w ręce Żydów. Własność prywatna będzie zniesiona przez rządy rasy żydowskiej, która będzie administrować bogactwu publiczne­mu.

Tak sprawdzą się obietnice z Talmudu, że nadejdzie czas mesjasza i Żydzi będą mieli w swoich rękach bogactwa wszystkich narodów świata’

Ten „mesjanistyczny”, nienawistny rasizm rabina Levy’ego nie jest żadną rewelacją. Wpisuje się on w odwieczne dążenia wojującego judaizmu – tego w rozumieniu religii i narodu – do panowania nad gojami i po trupach gojów. Wszystkie metody są dozwolone. Cel uświęca środki, czego niedoścignionym wzorcem stanie się żydowskie ludobójstwo w ramach żydowskiej rewolucji w Rosji carskiej.

Wykładnię tej wojny żydostwa z gojami, dał już w 1492 roku ówczesny duchowy przywódca i zbiorowy utajniony król królów żydowskich – wielki Sanhedryn mający swoją siedzibę w Konstantynopolu. W tymże 1492 roku, naczelny rabin Hiszpanii – Chemor, zwrócił się do Naczelnego Sanhedrynu z siedzibą w Konstantynopolu, żaląc się i prosząc o radę w sprawie grożącego Żydom hiszpańskim wypędzenia, jeśli nie zgodzą się przyjąć wiary katolickiej.

Odpowiedź na tę skargę znajdujemy w książce Julio-Iniguez de Medrano (La Silva Curiosa), wydanej w Paryżu w 1608 roku. Na stronach 156 i 157 znajduje się odbitka odpowiedzi Wielkiego Sanhedrynu.

Autor książki zaopatrzył odbitką tych stron następującym komentarzem: Ten list został znaleziony w archiwum miasta Toledo przez Hermita z Salamanki, podczas jego poszukiwań starych akt dotyczących królestwa Hiszpanii

Oto treść odpowiedzi Wielkiego Sanhedrynu:

Umiłowani Bracia w Mojżeszu, otrzymaliśmy wasz list, w którym opisujecie wasze obawy i nieszczęście, jakie was dotknęło. Odczuwamy ból niemniej dotkliwy od waszego.

Rada, jaką udziela wam Wielki Satrapa i Rabini, jest następująca:

  1. Jeśli, jak mówicie, król Hiszpanii (Ferdynand) zmusza was abyście zostali chrześcijanami, to zgódźcie się na to, skoro nie macie innego wyjścia.
  2. Jeśli, jak mówicie, wydano rozkaz pozbawienia was własności, to uczyńcie waszych synów kupcami, aby mogli stopniowo pozbawić chrześcijan ich własności.
  3. Jeśli, jak mówicie, czynione są zamachy na wasze życie, to uczyńcie z waszych synów lekarzy i aptekarzy, aby i oni mogli odbierać życie chrześcijanom.
  4. Jeśli, jak mówicie, że oni niszczą wasze synagogi, to uczyńcie z waszych synów kanoników i kleryków, aby oni mogli zniszczyć ich kościoły.
  5. A jeśli chodzi o wiele innych utrapień, o których skarżycie się, to niech wasi synowie zostaną adwokatami i prawnikami, aby stale mieszali się do spraw państwa, tak by chrześcijanie ugięli się pod waszym jarz­mem i abyście mogli panować nad nimi i zemścić się na nich.
  6. Nie odstępujcie od nakazów, jakie wam dajemy, a przekonacie się sami, że tak jak teraz jesteście upokorzeni, tak w przyszłości osiągniecie władzę.

Podpisano:

„Książę Żydów Konstantynopola”

Wystarczy te zalecenia porównać z treściami tzw. „Protokołów Mędrców Syjonu”, będącymi w istocie cyklem wykładów przypisywanych Teodorowi Hertzlowi, przywódcy syjonistów z końca XIX w., aby stwierdzić, że są one jedynie wiernym rozwinięciem morderczego „mesjanizmu” żydowskiego z dawnych wieków, a rabin Levi, Mazzini, Pike, Hertzl, Marks, Heine, Kissinger, Brzeziński, czy Lenin i jego bolszewicka banda, to wierni uczniowie i wykonawcy16.

Co można odpowiedzieć tej diabolicznej twardo wcielanej wizji Izraela – Mesjasza? Zwłaszcza po łudobójstwach XX wieku, po Holokauście? Jako „goj”, rezygnuję z prawa do komentarza i oddaję głos Żydowi-przechrzcie, wybitnemu intelektualiście i moraliście, przyjacielowi Jana Pawła II17:

A ty sam, Izraelu, czy pewnego dnia nie otoczyłeś rozpustnym kultem religijnym niejakiego złotego cielca, ulanego przez Aarona z formy, pośród surowej scenerii Synaju, podczas gdy Mojżesz spokojnie rozmawiał z piorunami na szczycie góry? (…) „Nie wiem jak to się stało – powie żałośnie biedny Aaron – zebrałem złoto od synów i córek Izraela, wrzuciłem w ogień i wyszedł ten tu cielec „. Owego dnia Mojżesz rozbił tablice Prawa o twą głowę. Niewątpliwie po to, by lepiej w nią wbić dziesięć przykazań, a zwłaszcza pierwsze z nich.18

Ale wielu synów Izraela jest obecnie „niewierzących”. A. Frossard wie o tym i mruczy z przyganą, nie wolną od szyderstwa:

Ci spośród twoich, którzy twierdzą, że nie wierzą, sprawiają wrażenie, jakby brakowało im czegoś naturalnego. Wydaje się, jakby uczestniczyli w konkursie nurkowania bez oddechu. Wyplynąjednak na powierzchnię!19

Fragment książki pt: „Dwa wieki polskiej golgoty” Henryk Pająk

II wieki

1 Nie mylić z gettem w rozumieniu gett z czasów hitleryzmu. Przedtem istniały w rozumieniu zorganizowa­nej społeczności żydowskiej, rządzącej się własnymi prawami, także z pewną koncentracją przestrzenną w miastach. Rothschildowie przybrali nazwisko od czerwini szyldów ich sklepików we Frankfurcie: roth – czerwony, schild – szyld.

2 Pamięć autora „zaludnia” postać Żyda staruszka, sympatycznego gawędziarza, który co jakiś czas poja­wiał się na ulicy wołając: „Garnki, miednice do lutowania, garnki…”

3 J.A. Cervera: Pajęczyna władzy, op. cit., – passim.

4 W rodzinach żydowskich „z tradycjami”, było regułą nadawanie imienia ojca synowi i wnukowi, dzięki czemu np. Dawid Rockefeller zdaje si<j żyć 150 lat, podobnie jak Armand Hammer – finansjer i przyjaciel Lenina.

5 Austiacki mąż stanu, bezwzględny przeciwnik ruchów rewolucyjnych i narodowo-wyzwoleńczych (1773-1859). Powiedział szczerze: We Francji dom Rothschilda był ważniejszy od rządów”. (Jean Lom­bard) La cara oculta de la historia moderna, t. 1-4, s. 77. Madrid 1976-80. Za J.A. Carver a, s. 87).

6 Później został wiceprzewodniczący Reichstagu w Niemczech północnych. Zob. J.A. Ccrvera, s. 88.

7 Znamy te nazwy z innych okresów i państw, m.in. „Wojskową Radą Ocalenia Narodowego” w Polsce ja- ruzelskiej…

8 Za: D. Fahcy, op. cit., s. 84.

9 Frankfurt stał się następnie na pół wieku stolicą schadzek europejskiej żydomasonerii, socjalistów, komu­nistów, bolszewików, z Radkiem – Sobelsohnem na czele i naszym Józefem Retingerem – późniejszym współtwórcą Grupy Bilderberg i Parlamentu Europejskiego.

10 Mowa m.in. o rewolucji 1854-56, powstaniach chłopskich 1857 i 1861: proklamowaniu, w 1873 r. repub­liki; wojnach domowych wyniszczających Hiszpanię do 1876 roku. Na to pobojowisko wkroczy finansje- ra żydowska.

11 W: Mnendaes-Flohr, Reinharz: The Jew in the Modern World, (opracowanie) s. 276-277,

12 Zob.: „rodzinna” fotografia Loży stanu N.Y. z 1998 r.!

13 J.A. Ccrvera, op. cit., s. 90-91.

14 J.A. Ccrvcra, op. cit., s. 93

15 To było przyczyną nieudanego zamachu na cara Aleksandra III. Uczestniczył w nim brat „Lenina”— Ale­ksander Blank-Uljanow. Ujęty i stracony. Rosja zapłaciła za to milionami swych obywateli zamordowa­nych po zwycięstwie „Lenina” i jego bandy!

  1. Za: J.A. Cervera, op. cit., s. 92.

16 Jules Tal 1 and i e r:Les origines secretes du Bolchevismo, Paris 1930, s. 33-34. Cytat za: J.A. C e r ver a, op. cit., s. 116-117.

17 Andró Frossard: Słuchaj, Izraelu (Écoute, Israel) 1994 r., Wyd. Misjonarzy Klaretynów, W-wa 1995 r. A. Frossard jest autorem m.in. Rozmowy z Janem Pawiem II oraz Spotkałem Boga i: Bronią papieża. Słuchaj, Izraelu, pisał już na łożu śmierci, jako swój duchowy testament.

18 Idem, s. 10.

19 Idem, s. 47.

za https://www.nwo.report/nwo/miedzynarodowe-zydowskie-dynastie-pieniadza.html

 

 

„The Dynasty of Rothschild” – film dokumentalny 1/6

Rodzina Illuminatów Rothschild i Nowy Porządek Świata [wideo]

Rothschildowie to najpotężniejsza rodzina spośród 13 rodów Iluminatów. Rodzina bankierów i żydowskich kabalistów, która stworzyła i do dnia dzisiejszego kontroluje: globalny system finansowy, masonerię i syjonizm, kierując świat ku globalnemu rządowi NWO.

Rothschild-2016-05-26-at-2.48.16-PM

TRANSKRYPCJA:  (wideo pod tekstem)

Jaka jest pana opinia o Masonach i Iluminatach? Jaka jest ich rola?

Iluminaci to Rothschildowie. Spójrzmy na Kneset i budynek Sądu Najwyższego w Izraelu – oba te budynki zbudowali Rothschildowie. W budynku Sądu Najwyższego pełno jest symboli Iluminatów.

Jaką rolę pełnią w elitach osoby niebędące Żydami?

Jaką rolę? Słyszał pan o gojach zwanych Rockefellerami? Są oni blisko powiązani z Rothschildami. Obie rodziny bardzo blisko współpracują. Zaczęło się to pod koniec 19. wieku, kiedy Rockefeller był właścicielem firmy Standard Oil a Rothschildowie dopiero wchodzili na rynek naftowy, wydobywając ropę w Baku na Kaukazie. Byli więc konkurentami dopóki Rothschild, który lubił kombinować, nie znalazł sposobu, aby zjednoczyć się z Rockefellerami. Przestali więc konkurować i wtedy zapoczątkowane zostały ich powiązania – pod koniec 19. wieku.

Chodziło o ropę naftową i wielkie międzynarodowe pieniądze. Tak więc goj Rockefeller i Żyd Rothschild pracują razem w imię pieniędzy. Gdziekolwiek goje współpracują z Żydami, tam chodzi o pieniądze. J. P. Morgan też blisko współpracował z Rothschildami, podobnie jak teraz założony prze niego bank. Bank Rezerwy Federalnej planuje teraz przejąć bank, który kupił niedawno Rothschild – nie pamiętam, jak się on nazywa… Ale oni pracują razem.

A wszystkie te hollywoodzkie gwiazdy, które zdają się mieć w tym jakiś udział – jak to wygląda?

Wszyscy w Hollywood należą do Żydów. Żydzi rządzą Hollywood, wszyscy o tym wiedzą! Jeśli ktoś chce się wybić jako gwiazda filmowa czy osobowość telewizyjna to trzeba bić pokłony Żydom. Tak samo z politykami.

Wyrażę się teraz bardzo jasno. Ja urodziłem się Żydem, cała moja rodzina to Żydzi, i oni nic nie wiedzą o tym tajnym spisku, o nowym porządku świata. Uważają, że ludzie, którzy o tym mówią, to wariaci. Myślę, że to prawda, bo jaki odsetek Żydów jest świadom tego planu? Może i mamy zbiorowe poczucie winy za Chrystusa, ale czy mamy zbiorowe poczucie winy za ten plan? Nie powiedziałby pan, że istnieje ono tylko w przypadku osób, które ten plan popierają?

Powiem panu coś, co wie każdy Żyd: że Żydzi rządzą mediami. Wszyscy o tym wiemy. Ja o tym wiedziałem od dziecka. Wszyscy wiemy, że Żydzi rządzą Hollywood. Nawet zanim jeszcze zostałem chrześcijaninem, mówiłem kumplom: „Chcecie trochę jednostronnej propagandy? Idźcie obejrzeć film.”

W 19. wieku Rothschildowie zakupili Agencję Reutera. Następnie Reuter zakupił agencję Associated Press, która dzień po dniu wybiera i przedstawia światu te same wiadomości. Rothschildowie posiadają większość akcji trzech wpływowych sieci telewizyjnych i bez trudu udaje im się unikać zainteresowania mediów, ponieważ media stanowią ich własność. Do niedawna należała do nich Brytyjska Mennica Królewska; wciąż pełnią obowiązki agenta do spraw złota Banku Anglii, którym też zarządzają. Na co dzień ustalają światowe ceny złota i odnoszą korzyści z ich wzrostu i spadku.

Przez stulecia Rothschildowie zgromadzili tryliony dolarów w sztabkach złota, które przechowują w podziemnych skarbcach, i zmonopolizowali światowe rezerwy złota. Posiadają większość akcji największego koncernu naftowego świata, Royal Dutch Shell. Prowadzą fałszywe organizacje charytatywne i zagraniczne usługi bankowe, gdzie na tajnych kontach ukryte są bogactwa czarnej arystokracji watykańskiej – w szwajcarskich bankach, funduszach powierniczych i holdingach Rothschildów.

Choć Rothschild wygląda jak nieszkodliwy, siwy staruszek, prawda jest taka, że on i jego przodkowie osobiście wybierali prezydentów, wywoływali krachy giełdowe, doprowadzali państwa do bankructwa, reżyserowali całe wojny oraz sponsorowali masowe morderstwa i doprowadzenie do ubóstwa milionów ludzi. Lionel Rothschild i żydowscy syjoniści złożyli postawionemu pod ścianą premierowi Wielkiej Brytanii Lloydowi George’owi propozycję nie do odrzucenia.

Zaoferowali, że Stany Zjednoczone dołączą do wojny i wygrają ją, jeśli George obieca im Palestynę. W kwietniu roku 1917 prezydent Wilson dostał zielone światło i wypowiedział Niemcom wojnę, w zamian za co brytyjski rząd spisał słynna Deklarację Balfoura, zaadresowaną do nikogo innego jak lorda Lionela Rothschilda. W deklaracji tej obiecano Palestynę i Izrael syjonistom Rothschildów.

Hrabia Balfour obiecał Żydom siedzibę narodową w Palestynie ze wsparciem Woodrowa Wilsona i Ligi Narodów, tworząc Brytyjski Mandat Palestyny.

Obywatelom USA nigdy o tym nie powiedziano. Nigdy nie wiedzieli, dlaczego wzięliśmy udział w I Wojnie Światowej. W Deklaracji Balfoura Wielka Brytania obiecała zapłacić Syjonistom uzgodnioną cenę za udział USA w wojnie. Po zakończeniu wojny a Niemcy udali się na konferencję pokojową w Paryżu w 1919r., kiedy parcelowano Niemcy i rozdawano kawałki Europy narodom, które twierdziły, iż należy im się część terytorium Europy, Żydzi powiedzieli: „A może dacie nam Palestynę?” I wyciągnęli Deklarację Balfoura – dopiero wtedy Niemcy się o niej dowiedzieli i zrozumieli, na czym polegała cała gra; że to dlatego Stany Zjednoczone dołączyły do wojny.

Dopiero wtedy Niemcy zrozumieli, że zostali pokonani i obłożeni tymi okropnymi reparacjami ponieważ Syjoniści chcieli Palestyny i byli zdeterminowani aby ją zdobyć za wszelką cenę. Zrozumiawszy to, Niemcy nie byli, rzecz jasna, zachwyceni. Dotychczas w żadnym kraju nie było Żydom lepiej niż w Niemczech.

Nie ma wątpliwości, że Żydom bardzo się powodziło w Niemczech. Niemcy pomyśleli więc: „No ładnie. Byliśmy dla nich tacy mili.” Od 1905r., kiedy upadła pierwsza rewolucja komunistyczna w Rosji i Żydzi musieli z niej uciekać, wszyscy udali się do Niemiec. Udzielono im tam azylu i traktowano ich bardzo uprzejmie. A tu Żydzi zdradzają Niemcy tylko dlatego, że, jako tzw. wspólnota żydowska, chcieli Palestyny.

Rozmawia ze mną doktor i rabin, Marvin Antelman. Dzień dobry, rabinie.

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Przede wszystkim pozwolę sobie powiedzieć, że istnieje wiele teorii spiskowych ale mnie nie interesują teorie tylko fakty. Przez lata korzystałem ze źródeł naukowych o nieposzlakowanej opinii. Człowiek nazwiskiem Szabetaj Cewi, który żył w latach 1926-1976, stwierdził, że jest mesjaszem. Miał on bardzo wielu zwolenników. Sułtan, zrozumiawszy, że tak ogromna ilość zwolenników spowoduje problemy, dał Szabetajowi wybór: śmierć albo przejście na islam.

Nawrócił się więc. Jego zwolennicy, których było około miliona, byli rozczarowani. Istnieli jednak zatwardziali zwolennicy, którzy utworzyli różne jego kulty. Najgorszym z nich była tajna organizacja zwana Donmeh, działająca w Salonikach w Turcji. Donmeh zapoczątkowała tradycję orgii, które późnej stały się częścią niemoralnej, zepsutej teologii Szabetaja. Na 10 lat przed śmiercią dokonał apostazji. Kiedy więc zmarł w r.1676, istniały wszystkie te kulty, które czyniły najróżniejszego rodzaju zło.

Więc dlaczego ci zwolennicy Szabetaja Cewi czynili zło?

Jest takie powiedzenie, że Mesjasz nadejdzie, kiedy wszyscy będą dobrzy albo kiedy wszyscy będą źli. Sabataiści stwierdzili, że to niemożliwe, żeby wszyscy byli dobrzy, odwrócili więc Torę i uznali, że popełniając złe czyny zużywamy energię kosmosu, który w końcu się zawali i wtedy Mesjasz zmuszony będzie nadejść, bo zużyliśmy całe zło świata. Za każdym razem, kiedy organizowali orgię, za każdym razem, kiedy znajdowali sposób, aby popełnić jak najwięcej grzechów, na przykład według Tory jeśli je się chelev, czyli tłuszcz, zostaje się ekskomunikowanym. Jedli więc zakazany, niekoszerny tłuszcz z koszernego zwierzęcia, krew z koszernych zwierząt…

Więc postępowali odwrotnie do zaleceń, żeby przyspieszyć przyjście mesjasza?

Po śmierci Szabetaja Cewi jednym z najpotężniejszych kultów sabataistycznych była pochodna Donmeh, sprowadzona do Europy przez Jakuba Franka. Zmarł on w r.1791, po czym frankiści zaczęli rozprzestrzeniać satanizm w całych społeczeństwach. Ich historię można prześledzić bezpośrednio aż do Szabetaja Cewi, co też robię w swojej książce. Inna organizacja, Iluminaci, załozona w r.1776 przez Adama Weisshaupta, była zamieszana w Rewolucję Francuską, co jest dobrze udokumentowane.

Czyli mówi pan że naprawdę istnieje nowy porządek świata, że to nie teoria spiskowa a prawdziwy spisek?

Tak. Profesor Katz napisał książkę pod tytułem „Żydzi i masoni” o historii relacji Żydów z niektórymi z kultów zapoczątkowanych przez Szabetaja. Kolejnym dużym kultem po organizacji Donmeh, działającej w Turcji, byli frankiści, o których wspomniałem w związku z Jakubem Frankiem. Aby rozwiązać kwestię Franka, Rada Czterech Ziem zorganizowała, 20. dnia miesiąca Szwat 250 lat temu, masową ekskomunikę wszystkich frankistów.

Zostali wyrzuceni ze społeczności żydowskiej?

Tak.  Aż do dziesiątego pokolenia. Odrzucono frankistów, ponieważ interesowali się oni kabałą. Kabały nie wolno było czytać do 30. czy 40. roku życia. Kobiety-frankistów nazwano dziwkami, i oznajmiono, że niniejszym wszyscy oni są ekskomunikowani do dziesiątego pokolenia.

To powiedziała Rada Czterech Ziem o frankistach? Bo tak odeszli od judaizmu i wszystkiego, co uważa on za prawdziwe i słuszne, że zasadniczo stworzyli własną, zdeformowaną religię, i Żydzi nie chcieli mieć z nimi nim wspólnego, więc ich wyrzucili.

Czy jacyś nie-Żydzi dołączyli do tego kultu sabataistycznego?

Nie, ale dołączyli do Iluminatów.

Tłumaczenie: Ripsonar News

Przygotował: Michał KK

za http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rodzina-illuminatow-rothschild-i-nowy-porzadek-swiata-wideo-2016-07

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rothschildowie-klan-chazarski-na-sluzbie-u-antychrysta-tatiana-graczowa-2015-03

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/energetyka-surowce-europie-wschodniej-celowniku-nat-rothschilda-40-letniego-spadkobierce-bankowego-imperium-2014-07

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rothschildowie-wprowadzaja-globalny-komunizm-przy-uzyciu-miedzynarodowego-funduszu-walutowego-i-onz-2014-12

Bilans PRL i III RP

Polska Rzeczpospolita Ludowa na tle II i III Rzeczypospolitej

„Najrzadszym rodzajem odwagi jest odwaga myślenia”

 

Anatole France

 

Spis treści

Wstęp

W swym zamierzeniu pragnąłem stworzyć opracowanie, które byłoby dalekie od indoktrynacji i ideologizacji. Dlatego w zasadniczym tekście, na ile mogłem, starałem się unikać swoich komentarzy, prezentując jedynie suche fakty. Na polemiki i emocjonalną argumentację przeznaczyłem trzy ostatnie rozdziały. Niestety taka forma ma swoje słabe strony. Tekst staje się drętwy, czasami się dłuży, występuje przesyt faktów, dlatego opracowanie proponuję czytać rozdziałami. Do poszczególnych rozdziałów można dotrzeć klikakając na odpowiedni odnośnik w spisie treści. Niestety, tak musi być on napisany, bo w przeciwnym wypadku naraziłbym się na zarzuty politycznego fałszowania historii, ideologizacji. Dziś prawo krytyki posiadają tylko przedstawiciele nowej „jedynie słusznej” ideologii – liberalizmu. Nie jestem z zawodu ani historykiem, ani ekonomistą, zatem praca ta nie może być, siłą rzeczy, opracowaniem popularno-naukowym. Mimo tego, starałem się dla dobra prawdy weryfikować prezentowane dane, czerpiąc jednocześnie informacje z dwóch opozycjnych ideologicznie źródeł. Ze względów formalnych przy danej informacji podaję tylko jedno z nich – to, w którym natknąłem się na dane po raz pierwszy. Podstawowym dziełem, które mnie zainspirowało, była książka „Historia gospodarcza Polski XIX i XX wiekuHistoria Z niej też zaczerpnąłem najwięcej pomysłów i faktów.
Począwszy od „Kontrowersji…” przyjąłem jednolity system odsyłaczy. Ma on postać id.nr_strony , gdzie id to identyfikator źródła informacji w spisie, a nr_strony – jak sama nazwa wskazuje – strona, gdzie dana informacja się znajduje. Numer strony jest opcjonalny. Taki format odsyłacza wymyśliłem, by za każdym razem nie trzeba było się zastanawiać, kto i co się skrywa pod odsyłaczem. Odsyłacz jest jednocześnie odnośnikiem hipertekstowym do odpowiedniego miejsca w spisie źródeł. Kliknięcie w dowolne miejsce w wykazie źródłowym pozwala powrócić do pierwotnego miejsca w tekscie. Mam nadzieję, że taki format ułatwi pracę nad przedstawionymi tu zagadnieniami.

Parę słów o autorze

W tym miejscu czuję się zobowiązany do krótkiego przedstawienia mojego wychowania, poglądów i ich przemiany, ponieważ znajomość mojej drogi życiowej jest wielce pożyteczna i pozwala w pełni zrozumieć moją postawę uszanowania dla dorobku socjalistycznej Polski.
Mój ojciec należał do PZPR, mimo że w młodości służył jako ministrant. W domu praktycznie nie rozmawiało się na tematy społeczne, a tym bardziej ideologiczne. Nie było też żadnych tego typu książek. Począwszy od powstania Solidarności żywo się interesował i popierał jej idee i działania. Największy wpływ wywarł na mnie osobiście i na moich kolegów mój nauczyciel szkolny – mgr X – aktywny działacz Solidarności, „kombatant” stanu wojennego (nazwiska nie podaję, by jemu nie zaszkodzić). Przez praktycznie cały okres nauki, w szkole podstawowej, a potem średniej wpajał nam swoje poglądy na lekcjach historii, wo i wos. Trudno wyliczyć wszystko to, co nam zaprezentował. Podam tylko najbardziej charakterystyczne wątki. Przede wszystkim wyśmiewał okres PRL, jako nic nie warty, czas degradacji i zniszczeń. Socjalizm przedstawił obrazowo jako system „uczniów siedzących do górny nogami w ławkach przytwierdzonych do sufitu”. Wychwalał pod niebiosa kapitalizm, własność prywatną, samorządy, natomiast właśność publiczną i państwową określał jako rzecz „niczyją”, którą można dewastować, bo nie ma swego właściciela. Marksa przedstawił, jako chorego robotnika, któremu przyśniło się, że może być naukowcem. Wyśmiewał zarówno jego prace, jak i zastosowaną metodologię, twierdząc, że nie mają one z „prawdziwą” ekonomią nic wspólnego i zostały wymyślone przez domorosłego filozofa. Kiedy indziej twierdził, że w okesie lat 70-tych naród żył tylko dzięki pożyczkom gierkowskim, bo system wtedy już był niewydolny. Tak oto trwała moja formacja. Co więcej, twierdził, że gdybyśmy żyli w normalnym kraju (tj. kapitalistycznym), to dziś cieszylibyśmy się dostatkiem materialnym i ładem moralnym.
Gdy zakończyłem tą formację, to w zasadzie byłem prześmiewczym, drwiącym i pałającym nienawiścią prawicowcem, na wzór Niesiołowskiego, Lityńskiego, Lewandowskiego, Sikorskiego, Moczulskiego i paru innych osób. Moja przemiana zaczęła się wtedy, gdy obserwacje życia codziennego w nowej Polsce nie potwierdzały tych wpojonych wizji. Wątpliwości pojawiły się już w szkole średniej, lecz erudycja profesora była skutecznym na nie „lekarstwem”. Obserwacje nieszczęść ludzi potraktowanych instrumentalnie w maszynerii kapitalistycznej, potem moja praca zawodowa, zaczęły siać ziarno powątpiewania. Jeśli w kapitaliźmie ludziom żyje się dostatnio, to dlaczego po kilku latach przemian z roku na rok jest coraz trudniej? Dlaczego występowało bezrobocie i to w takiej skali? Wcześniej mówiono nam tylko o ukrytym sojalistycznym bezrobociu, a kapitaliźmie tylko nieroby i lewusy są bez pracy. Pierwszy okres „wytłumaczył się” skutkami socjalizmu, ale potem? W późniejszym okresie sięgnąłem do literatury. Zetknąłem się z prawicową krytyczną literaturą ekonomiczną, gdzie polemizowano z pracami Marksa, Engelsa, Lenina. Tak więc, po raz pierwszy zetknąłem się z socjalistyczną myślą ekonomiczną poprzez krytykę. Rzecz w tym, że mój ukształtowany przez informatykę racjonalny umysł przyznawał rację nie prawicy, lecz komunistom. Wtedy to bowiem dowiedziałem się, że Marks był uczniem Ricardo, a więc miał rzetelne wykształcenie ekonomiczne, wcześniej zaś studiował filozofię. Metodologia, którą zastosował była typowa dla tych czasów. Zatem jej krytyka w oparciu o współczesne kryteria jest co najmniej bezsensowna, jeśli nie głupia. Poza tym, nie można krytykować metod czasu Marksa bez krytyki Ricardo i Smitha, a tak właśnie prawicowi naukowcy i dziennikarze postępowali i czynią to do dziś. Dowiedziałem się, że nowe pełniejsze ujęcie wartości pracy, teoria cykli koniunktury i związane z nią przewidywania kryzysów (potwierdzone wielokrotnie) były dziełem Marksa. Po raz pierwszy przejrzałem na oczy – wpojono nam kłamstwa, sądy jednostronne. Od tego momentu rozpoczęły się moje samodzielne poszukiwania. Nigdy nie byłem marksistą, leninistą i nigdy nim nie zostanę, lecz dziś dostrzegam w nich naukowców, a nie chorych psychicznie robotników, domorosłych ekonomów. Poszukiwania prawdy doprowadziły do rewizji wielu moich poglądów. Dziś jestem zdeklarowanym chrześcijańskim socjalistą. To opracowanie jest próbą przedstawienia tego, co udało mi się ustalić. Mam cichą nadzieję, że to opracowanie choć w części naprawi i wyprostuje kłamliwą propagadnę neoliberałów. Ten tekst dedykuję przede wszystkim tym młodym ludziom, którzy – tak jak ja – padli ofiarą jednostronnej indoktrynacji motywowanej nienawiścią.

Polska pod zaborami

Chcąc dobrze naświetlić problemy przed jakimi stanęła Polska socjalistyczna muszę sięgnąć aż do czasów przed odzyskaniem niepodległości. Paradoksalnie okres najlepszej koniunktury gospodarczej Polski w XVI w jest tym momentem w dziejach naszej historii, kiedy powstała przepaść gospodarczo-społeczna dzieląca nas od cywilizacji zachodniej. To właśnie wtedy Europa podzieliła się na biedny surowcowy Wschód i kupiecki, a potem przemysłowy Zachód. Nasza potęga gospodarcza oparta była na produkcji żywności, gdy tymczasem Europa zmieniała się pod względem struktury społecznej i gospodarczej. Zachód zdobywał nowe kolonie, rozwijał handel i rzemiosło, tworzył nowe warstwy społeczne: właścicieli kapitału i pracowników najemnych. Za zachodnimi granicami uelastyczniowo stosunki społeczne na wsi. Chłop mógł u jednego pana użytkować ziemię, a jednocześnie u innego nabywać towary, a jeszcze innemu odrabiać pańszczyznę. Tymczasem my tkwiliśmy w starych sztywnych strukturach, rozwijaliśmy ekstensywne mało unarzędziowione rolnictwo. Bardzo dobra koniunktura na polską żywność na rynkach zachodnich, stosunkowo niskie obciążenia na rzecz dworu sprawiły, że wielu chłopów dorobiło się znaczących oszczędności finansowych. Dochodziło nawet do tego, że niepracująca i hulaszcza szlachta zapożyczała się u chłopstwa. Niestety dobrobyt wsi nie mógł trwać długo. Chciwość i zazdrość szlachty doprowadziła do kilkukrotnego zwiększenia obciążeń chłopstwa na ich rzecz już pod koniec XVI w. Pojawiło się zjawisko, których wieś nie doświadczała od dobrych kilku dziesięcioleci – podaż głodowa. Zjawisko to polega na tym, że rolnik musi sprzedać swoją całą produkcję, pozostawiajając niewsytarczającą ilość na własne utrzymanie, następne zasiewy, paszę dla zwierząt itd., po to, by wypełnić swoje zobowiązania względem pana lub – w późniejszym okresie – państwa. Czasami musi nawet spieniężyć część majątku. Na tą niekorzystną sytuację wewnętrzną nałożyło się także znaczne zmniejszenie zapotrzebowania na rynkach zagranicznych na naszą żywność z powodu rosnącej konkurencji z podbitych kolonii. Zacofany techniczne i strukuralnie kraj, pogrążający się w ekonomiczną niemoc, nękany najazdami Tatarów, Kozaków, ostatecznie zostaje zniszczony przez zdradę „oświeconej” szlachty tworzącej Targowicę. Po trzecim rozbiorze w 1795r, kraj w końcu znika z mapy świata. Ludność, dobytek, ziemie zostają rozdzielone pomiędzy trzech zaborców: Rosji, Prus, Austrii.

Każdy zaborca reprezentował inny poziom kultury technicznej i stosował inną politykę gospodarczo-społeczną, odmienne prawodawstwo i organizację administracji. Odmienne także były struktury państwa. Ziemie zostały podporządkowane polityce zagranicznej i potrzebom gospodarczym agresorów. Po utrzowrzeniu Księstwa Warszawskiego, a potem Królestwa Polskiego sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. W ten sposób na ziemiach polskich istniały aż cztery różne systemy godpodarczo-społeczne.
Paradoksalnie okres zaborów przyniósł także w pewnych dziedzinach postęp. Można tu wymienić co najmniej cztery dziedziny. Przeprowadzono uwłaszczenie chłopów, zbudowano zręby przemysłu, zmechanizowano rolnictwo, wreszcie wdrożono kapitalizm. Jakby na to nie patrzeć, te zabiegi zmniejszyły dystans cywilizacyjny do reszty Europy. Trzeba jednak pamiętać, że w każdym zaborze sytuacja przedstawiała się odmiennie, a skutki tych różnic są odczuwane do dziś.

Najwcześniej zmiany przeprowadzono w zaborze austriackim. Bowiem już w 1782 r. Józef II wydał PatentHistoria.48, na mocy którego zniesiono chłopom obowiązek nabywania dóbr od dworu. Zakazano podwyższania pańszczyzny, zniesiono całkowicie pańszczyznę wydziałową (nakaz wykonywania w ciągu dnia określonych prac dla dworu). Zabroniono włączania ziem chłopskich do dworskich. Wreszcie wprowadzono dziedziczność ziemi w rodzinie chłopa. Aby wynagrodzić dworom ubytek dni pańszczyźnianych wprowadzono przymusowy najem w okresie żniw i sianokosów (za wynagrodzeniem ustalonym przez administrację państwową) dla wszystkich chłopów odrabiających do 2 dni tygodniowo. Ustalono długość dnia pracy na 8 godzin zimą i 12 godzin w lecie. Mimo tych rewolucyjnych zmian ten zabór był najbiedniejszy (słynna bieda galicyjska). Według ówczesnych zapisków historycznych chłop tylko przez 3-4 miesiące mógł się cieszyć chlebem, przez 5-6 miesięcy w roku jadał tylko kartofle, a przez pozostałe 2-4 miesiące na przednówku na zaspokojenie głodu musiały mu wystarczyć grzyby, trawa, zielsko.Historia.89 Jakby tego było mało, dwór dawał lichwiarskie pożyczki chłopom, by ci mogli korzystać z pastwisk i inwentarza dworskiego w okresie przednówku. W zamian za pożyczki, chłopi pracowali na gruntach pańskich. Odszkodowanie, które szlachta otrzymała za zniesienie pańszczyzny, przeznaczono głównie na cele konsumpcyjne, a nie na inwestycje (np. mieliorację, sprzęt). Dominującym narzędziem pracy był pług drewniany, używano bydła pociągowego, a nie koni. W budownictwie wiejskim przeważały kurne chaty.Historia2.59
W niewielkim stopniu rozwijano przemysł. Prowadzono jedynie rabunkową gospodarkę surowcową (sól, ropa) bez należytych inwestycji technologicznych. O skali niedorozwoju i zacofania Galicji niech świadczy fakt, że jej produkcja w 1900 r. stanowiła tylko 2,14% prudkcji górnictwa i hutnictwa Austrowęgier. Dla porównania Czechy miały udział 54%, a Śląsk Cieszyński -17%.Historia2.61 Tylko ten ostatni region stał się wkrótce przemysłowym potentatem, przynajmniej jeżeli chodzi o wydobycie węgla. Jego wydobycie stanowiło 42% całkowitego wydobycia monarchii. Równie opłakane warunki były w sferze zatrudnienia. Dzień roboczy w przemyśle naftowym wynosił 14 godzin i więcej, choć ustawodawstwo formalnie zmiejszyło dniówkę z 12 do 11 godzin. W rzemiośle normą było 16 godzin na dobę.Historia2.62 Przy tak tragicznych warunkach życia wzmogła się emigracja zagraniczna. Tylko w latach 1890-1900 opuściło kraj 300 tys. osób.Historia2.62

Podobne zmiany wprowadził rząd carski na terenach zaboru rosyjskiego. Od 1864 r zaczęto uwłaszczać chłopówHistoria2.41-42. Ukazem objęto wszystkich chłopów oraz wszystkie kategorie majątków za wyjątkiem tych, które posiadały przemysł rolniczy (młyny, cegielnie, kuźnie) oraz karczmy. Wykluczono także ziemie dzierżawione. Skasowano wszelkie powinności na rzecz dworu. Państwo przejęło wszystkie odszkodowania wywłaszczeniowe na rzecz ziemian. W praktyce odszkodowania zapłaciło całe społeczeństwo poprzez zwiększone podatki. Rozparcelowaniu uległy także majątki kościelne. Wyłączono z parcelacji natomiast lasy i pastwiska. Niestety nasze ziemiaństwo robiło wszystko, by zniweczyć reformę. Do parcelacji przeznaczano grunty na skraju wsi, często najgorsze jakościowo. Gospodarstwa chłopskie przyjmowały postać „szachownic”, były małe – aż 22% z nich było mniejsze niż 3 morgi, tj. ok. 1,7 ha. Mimo to, zmniejszono znacząco liczbę chłopskich rodzin bez ziemi z 1,34 miliona do 220 tysięcy. Po zakończeniu reformy podstawowy areał gruntów folwarcznych nie został naruszony. Duże rozczłonkowanie oraz mała powierzchnia gospodarstw chłopskich, zachowanie niektórych przywilejów (serwituty leśne i pastewne) oraz przytłaczająca rola ekonomiczna folwarków-latyfundiów spowodowała, że stosunki własnościowe nadal pozostały zacofane. Tym jednak razem, chłop na niewydolnym ekonomicznie gospodarstwie zmuszony został do podjęcia pracy najemnej. Tak więc zawitał kapitalizm. Wyrugowany ekonomicznie chłop dla chleba podejmował się pracy w folwarkach, wędrował do miast, czasami emigrował za granicę (głównie do Prus), a nawet za ocean.
W drugiej połowie XIX w. podniesiono kulturę rolną, wprowadzono nowe systemy upraw, zintensyfikowano nawożenie pól, zastosowano rośliny pastewne i okopowe. Nastąpiła specjalizacja. Gospodarstwa chłopskie nastawiły się na hodowlę, podczas gdy folwarki – na uprawę zbóż i artykułów leśnych.
W przemyśle zmiany postępowały opornie. Jeszcze w latach 70-tych XIX w. istniejący przemysł włókienniczy (wełniany i bawełniany) miał w przeważającej części charakter manufakturowy. Kontrastowało to znacząco z Królestwem Polskim i zaborem pruskim.

Zabór pruski rozwijał się najlepiej ekonomicznie i gospodarczo. To właśnie tu osiągano najwyższe plony w nowoczesnym zmechanizowanym rolnictwie. Na ziemi poznańskiej plony czterech podstawowych zbóż przedstawiały się następująco: żyto – 18,4 q, pszenica – 15,7 q, jęczmień – 14 q oraz owies – 12,6 q. Tak dobre rezultaty osiągnięto głównie dzięki mechanizacji. W latach 1882-1895 liczba maszyn używanych w gospodarstwach rolniczych wzrosła 3,2 raza osiągając 42% ogółu gospodarstw. Jak to zwykle bywa, mechanizacja nastąpiła w folwarkach i gospodarstwach wielkoobszarowych bogatych chłopów, ominęła natomiast średnio i małorolnych. Drugim czynnikiem było dokonanie melioracji i komasacji ziem uprawnych. Trzeci czynnik to nawożenie i noweoczesne metody upraw.
Folwarki często przechodziły na hodowlę i uprawy buraka cukrowego. W związku z tym rozwijał się przemysł gorzelniczy i cukrowniczy. Postęp techniczny w rolnictwie promował rząd. Propagowano przechodzenie na płodozmian. W tym celu powołano do życia kredytowe towarzystwa ziemskie (Landschafty)Historia.57. Udzielały one folwarkom szlacheckim kredytów inwestycyjnych na rzecz rolnictwa w zamian za tzw. listy zastawne. Była to ówczesna forma kredytu hipotecznego. Szlachta polska nie po raz pierwszy beztrosko zaciągała kredyty. Zamiast je inwestować w podniesienie produkcji rolniczej, zużywała je na luksusowe życie, hulanki, wycieczki zagraniczne, spłatę starych zaległych zobowiązań, czy wreszcie zakup pozarolniczych ziem folwarcznych. Wielka rozrzutność powodowała postępujące zadłużenie dóbr szlacheckich, które następnie były licytowane za długi. Wiele z nich przechodziło w ręce niemieckie. Na tych ziemiach także nastąpiło znaczące uprzemysłowienie (okolice Śląska, Gdańska). Praktycznie przez cały wiek XIX podnoszono kulturę zarówno techniczną, jak i rolną. Znamiennym przykładem jest rozwój transportu. W latach 1885-1913 długość linii kolejowych tylko na okupowanych ziemiach polskich zwiększyła się z czterokrotnie z 1634 km do 6741 km.Historia.198Zbudowano znaczący przemysł stoczniowy. Stworzono chemiczny przemysł nawozów sztucznych, przemysł metalowy produkujący maszyny rolnicze i aparaturę dla przemysłu spożywczego. Na Śląsku zbudowano przede wszystkim przemysł górniczo-hutniczy. Postępowała coraz większa mechanizacja pracy. Mimo tych znaczących sukcesów produkcja całego zaboru pruskiego stanowiła wartościowo tylko niewielką część produkcji agresora.

Królestwo Polskie (byłe Księstwo Warszawskie) będąc praktycznie jedynym w miarę wolnym, samorządnym i niepodległym skrawkiem polskiej ziemi w zasadzie powinno było być oazą społeczną i gospodarczą dla wszystkch obywateli. Tak jednak się nie stało. O zgrozo, to właśnie tu wywłaszczono chłopów z ziemi. Stało się to na mocy dekretu z 1807 r. zmieniającego 4 punkt konstytucji.Historia.59-61 Dokonano dwóch zabiegów. Zniesiono pańszczyznę, jednocześnie zmieniając feudalne podwójne prawo własności ziemi na kapitalistyczną formę wyłącznej własności. Wcześniej własność użytkową posiadał chłop, pan zaś zwierzchnią i ekonomiczną. Oczywiście prawo wyłącznej własności uzyskała szlachta. Pozbawiono chłopa nie tylko prawa użytkowego do ziemi, lecz także własności i prawa do inwentarza oraz zabudowy. Dodatkowo obostrzono przepisy, na zasadach których chłopi mogli opóścić ziemię. Pan – obecnie właściciel – mógł usunąć chłopa z ziemi, wszak z półrocznym wymówieniem. W ten sposób chłop wolny, lecz wywłaszczony i uzależniony ekonomicznie stał się przedmiotem samowoli pana-kapitalisty.
Dość smutnym akcentem jest stosunek szlachty do własnego państwa. Przejawiał się on w unikaniu płacenia wszelkich podatków, nierzetelnym i oszukańczym realizowaniu zamówień państwowych, udzielaniu lichwiarskich pożyczek państwu. Najsmutniejsze jest to, że okradano nie tylko państwowe instytucje finansowe, skarb państwa, lecz także pracowników najemnych. Przeciętny dzień pracy w włókiennictwie wynosił 12-13 godzin, w przemyśle ciężkim nieco mniej, bo tylko 10-11 godzin na dobę. Powszechnie stosowano system kar pieniężnych, oszukańcze zaopatrzenie w konsumach fabrycznych itp. Wszystko to miało służyć tylko powiększaniu majątków właścicieli, lecz bardzo poważnie zahamowało rozwój ekonomiczny i gospodarczy kraju, a także niszczyło ledwo co ukształwowany solidaryzm i świadomość społeczno-narodową. Podobnie jak w Prusach, niemoralnie rosnące w potęgę fortuny nie przyczyniały się do rozwoju społeczno-gospodarczego, gdyż spora ich część – jak to było już tradycją – została roztrwoniona na hulaszcze i luksusowe życie.
Dobrze obrazuje zacofanie wynikłe z postawy szlachty sytuacja w rolnictwie. Pogoń tylko za własnym zyskiem, brak dostatecznych inwestycji w mniej opłacalny lecz bardziej potrzebny przemysł produkcji dla rolnictwa, niewielkie inwestycje techniczne w rolnictwo sprawiły, że uzyskiwano tutaj dużo niższe plony w zestawieniu z zaborem pruskim. Tak oto przedstawiały się plony czterech zbóż: żyto – 8,4 q (18,4q – Prusy), pszenica – 10,6 q (15,7 q), jęczmień – 9 q (14 q), owies – 7,2 q (12,6 q). Za tymi liczbami kryją się nie tylko o wiele niższe inwestycje, gorsze nawożenie, lecz przede wszystkim tragiczna kultura techniczna i rolna chłopstwa, która rzuca się cieniem do dnia dzisiejszego. Niestety taki sposób bycia i odnoszenia się do dobra wspólnego naszej finansjery ciągnął się przez całą naszą historię, włączając obecne czasy.
Nie można wszak twierdzić, że nic nie robiono w kierunku unowocześnienia, choć inwestycje miały charakter żywiołowego pościgu za zyskiem, a nie planowego rozwoju. Od roku 1850, gdy zniesiono cła z Rosją, zmieniło się oblicze gospodarki. Manufaktury przemieniły się w fabryki, przedsiębiorstwa. Niestety rozwój skoncentrował się tylko w obrębie trzech aglomeracji: Łodzi, Warszawy i Dąbrowy Górniczej. W Łodzi stworzono potężny przemysł włókienniczy, głównie bawełniany. Warszawa skoncentrowała przemysł metalowy, maszynowy (Scholtze, Repphan i Ska), garbarski, konfekcyjny, nieco dalej także curkowniczy. Na drodze eksportowej do Rosji był także przemysł wspierający włókiennictwo łódzkie. To właśnie w Warszawie budowano maszyny i urządzenia rolnicze(Lilpop, Rau i Ska), tabor kolejowy. Tu też były przedsiębiorstwa budowy konstrukcji mostowych (Rudzki, Borman, Schwede). Oprócz tego stworzono cały szereg pomniejszych gałęzi przemysłu. Dąbrowa Górnicza i Częstochowa dysponowała nowym przemysłem hutniczym – stalownictwem. Niestety produkcja była głównie przeznaczona na eksport, przede wszystkim do Rosji, nie zaś na rynek wewnętrzny, gdyż ten był skutecznie paraliżowany przez ogromną masę biedoty.
Mimo, że postęp uprzemysłowienia i wzrost produkcji był szybszy niż w wielu krajach kapitalistycznych, to i tak wartość prudkcji przemysłowej i rolniczej pozostawała daleko w tyle za tymi krajami. Na tle zacofanego imperium rosyjskiego byliśmy krajem uprzemysłowionym. Z kolei stosunek zaawansowania technologicznego Zachodu do nas, był taki jak Królestwa do Rosji. Byliśmy biednym i zacofanym krajem. Pomimo uprzemysłowienia dalej zostaliśmy w gronie słabeuszy i łachmaniarzy.

Ludność większych miast Polski w latach 1870-1900
(w tysiącach)
Miasto 1870 1900
Warszawa 276 684
Wrocław 208 423
Łódź 50 315
Poznań 56 117
Kraków 54 116
Bytom 16 51
Częstochowa 14 45
Katowice 8 32
źródło:Historia gospodarcza Polski XIX i XX wieku str.160

Wspomniałem wcześniej, że w wyniku reform upadały małe gospodarstwa chłopskie. Chłopi byli z nich rugowani, a opustoszała ziemia powiększała majątki folwarczne. Był wszakże jeszcze jeden tego efekt. Dzięki temu stworzono olbrzymią masę bezrolnych, a co za tym idzie bezrobotnych, spośród których łatwo było rekrutować niemal niewolniczego pracownika. W obliczu głodu chłopi migrowali do miast. Obok w tabeli przedstawiłem zmianę liczebności miast w przeciągu 30 lat. Jak widać, migracja była ogromnym zjawiskiem. Niestety w miastach spotykała ich praktycznie taka sama bieda, a często większa, niż dane im było zaznać na wsi. Nawet w małym gospodarstwie zawsze można hodować zwierzęta na własne potrzeby, podczas gdy w mieście wszystko trzeba kupić za niewygórowane uposażenie. Warunki pracy po reformie rolnej były w mieście dużo cięższe, niż na wsi. Tak więc, chłopi – jak w przysłowiu – wpadli „z deszczu pod rynnę„. Dzień pracy wahał się od 12 (górnictwo) do 16 godzin (folusze)Historia.139. Czas pracy chałupników był nieograniczony. Często warsztaty pracowały całą dobę, zatrudniając kolejno wszystkich członków rodziny. Hutnik i górnik zarabiał 2-3 złp dziennie, pomocnik 1-1,5 złp, chłop pańsczyźniany – 25 gr (1złp=30gr). Sezonowy robotnik w Warszawie (murarz, blacharz, cieśla, stolarz itp) zarabiał 3-4 złp. Robotnik ziemny w Łodzi otrzymywał 1 złp dziennie. W latach 1861-1870 zarobek robotnika przemysłowego w Galicji osiągał wartość 7,3 kg żyta dziennie.Historia.197 Kapitalistyczna zasada redukcji kosztów spowodowała, że w następnej dekadzie zarobek ten spadł do poziomu 5,7 kg żyta. Płace robotników-mężczyzn w Królestwie wynosiły dziennie 50-80 kop., kobiet 30-45 kop., młodocianych 23-50 kop.,dzieci 17,5-30 kop. Co prawda płace akordowe były wyższe, lecz kapitaliści chętniej zatrudniali kobitety i dzieci, ponieważ ich wynagrodzenia, co pokazałem powyżej, były znacząco niższe. Fakt pracy dzieci, który większość czytelników zna z lektur szkolnych, nie wynikał li tylko z biedy, lecz przede wszystkim był konsekwencją wdrożenia nowego ustroju społecznego – kapitalizmu. Dziś ten problem pojawia się w związku z globalnymi inwestycjami w krajach Trzeciego Świata. Tam właśnie wielkie zachodnie koncerny przy prostych i jednocześnie najuciążliwszych pracach, w kopalniach, w fabrykach preferują kobiety i dzieci. O dziwo, problem ten zaczyna także odżywać w krajach cywilizacji zachodniej
W ostatnim okresie wystąpiło znaczne obniżenie się koniunktury w gospodarce. Dotknęło to zwłaszcza obszar Królestwa. Choć na tym obszarze w latach 1900-1907 liczba użytkowanych maszyn rolniczych wzrosła dziesięciokrotnie, to niestety wydajność pozostała daleko w tyle i niewie różniła się od najbiedniejszego regionu – Galicji. Wciąż najlepszym rolniczo obszarem pozostał zabór pruski. Plony ziemi poznańskiej w 1913 r. przedstawiały się następująco (w nawiasie Królestwo): żyto – 17,2q (10,3q), pszenica -20,3q(12,4q), jęczmień -19,8 (11,5q), owies – 19,4 q (9,5q), ziemniaki 158 q (95,2q), buraki cukrowe 280,6q (204,6q), pasza zielona – 85 q.Historia2.121 Bardzo mocno rozwinięta była w zab. pruskim gospodarka hodowlana. W 1910r na 1000 mieszkańców przypadało 613 świń, podczas gdy w Galicji 229, a w Królestwie 51.Historia2.130

W takich oto warunkach zbliżał się czas odzyskania niepodległości. Niestety przed spełnieniem się tego marzenia czekała nas wojna – I wojna światowa. Od pierwszych dni wojny wprowadzono system reglamentacyjny (kartki). Na kartki dla jednej osoby przypadało dziennie 200 g mąki (a od kw. 1917 już tylko 120 g), która zawierała domieszkę buraków, słomy itp. W maju 1917 wydawano dziennie 200 g ziemniaków na osobę, a mięsa 50-70 g tygodniowo!Historia.256 Zaborcy znacząco zwiększyli rabunkową eksploatację naszych ziem. Traktowano nas jako niezwykle tanie źródło surowców naturalnych, taniej siły roboczej oraz rezerwuaru „mięsa armatniego” dla wojska. Wywożono surowce mineralne (węgiel i rudy metali) do Niemiec bez dbałości o dostawy dla miejscowego rynku i przemysłu. Wywożono zapasy surowców i wyrobów z zakładów przetwórczych i handlowych (wełna, bawełna, metale, maszyny i ich części ,np. pasy transmisyjne). Rabunek objął także wyposażenie domostw, kościołów. Rekwirowano przedmioty z metali nieżelaznych – miedzi (dzwony, garnki, klamki).Zarys.11 Brak inwestycji i wstrzymana produkcja spowodowały zapaść polskiego przemysłu, podczas gdy w innych krajach technika szła mocno naprzód. Przykładem może być rozwój w Niemczech przemysłu chemicznego. Podczas gdy Niemcy cierpiały na niedobór rąk do pracy, w Polsce rozprzestrzeniało się olbrzymie bezrobocie. Okupanci prowadzili rabunkową gospodarkę w lasach. Na terenie Puszczy Białowieskiej powstał tartak w Hajnówce. W zaborze austriackim wyręby pochłonęły 400 tys. ha lasów, w zaborze rosyjskim – 1420 tys. ha, a w zaborze pruskim 710 tys. haHistoria.255 Nie lepiej miało się rolnictwo. Obszar upraw zbóż do końca wojny zmniejszył się o 35% (zab. austriacki), 45% (zab. pruski). Jedynie w zab. rosyjskim nie zanotowano spadku uprawy zbóż. Podobnie, pogłowie koni spadło o 30-40%, nierogacizny o 54%, rogacizny o 24%Historia.255 Jak ogromne były to straty niech świadczy fakt, że bydło i konie były praktycznie jedyną siłą pociągową.
Równie znacząco ucierpiał przemysł, choć największe straty ponieśliśmy dopiero pod koniec wojny w czasie ewakuacji wojsk. Spalono 322 szyby naftowe. Wywożono tabor kolejowy. Rozkazano wywiezienie całych przedsiębiorstw. Ogółem wywieziono 150 większych zakładów przemysłowych (fabryki maszyn Lilpop, Rau i Loewenstein, fabrykę mostów K, Rudzki i Ska, fabrykę obrabiarek Gerlach i Pulst). Razem z fabrykami wyjeżdżali robotnicy.Historia.256 Odziały rosyjskie podczas ewakuacji zgodnie z rozkazami zostawiły gołą ziemię tam, gdzie nie były w stanie wywieźć majątku. Wysiedlano ludność, palono gospodarstwa, a nawet całe wsie, niszczono i plądrowano wszelkie zapasy. Podobnie postępowały armie pozostałych zaborców – rekwirowano w majestacie prawa żywność inwentarz żywy, zboża.
I wojna światowa wg szacunków całkowicie zrujnowała 18% budynków i gospodarstw na terenie całego kraju. Ziemia zryta amunicją i okopami nie nadawała się do uprawy. Tak oto relacjonuje bilans strat Polski po I wojnie światowej p. Landau:
„Z ogólnej powierzchni państwa polskiego, wynoszącej w latach 1922 – 1938 388 tys. km2, działania wojenne w czasie I wojny światowej objęły 335 tys. km2, a 100 tys. km2 stanowiło teren walk szczególnie ostrych i długotrwałych. Blisko 40% budynków w miastach powiatowych i mniejszych uległo zniszczeniu, a w miasteczkach o zabudowie przeważnie drewnianej zniszczenia przekraczały niejednokrotnie 75%.(…) Rolnictwo straciło 1 817 tys. sztuk bydła i 987 tys. koni. Pod koniec okupacji odłogi wynosiły powyżej 4,5 mln ha, czyli 30% ogólnej powierzchni ornej na terenach walk. (…) w roku 1918 liczba zatrudnionych robotników spadła do 15% stanu z roku 1914. Z samych tylko fabryk łódzkich okupanci wywieźli 1300 km pasów transmisyjnych, ponad 1000 silników elektrycznych, 1000 t miedzianych części wyłamanych z maszyn. Z całej Polski wywieziono w wyniku rekwizycji 4250 motorów elektrycznych i silników, prawie 4 000 obrabiarek, 98 tys. t armatury przemysłowej.” Zarys.15
W takiej dramatycznej sytuacji ekonomicznej i społecznej przyszło nam odzyskać niepodległość i to bynajmniej nie na drodze pokoju.

II Rzeczpospolita

Kraj zniszczony przez okupantów w trakcie zaborów, a potem w czasie wojny, osłabiony przez bandyckie działania szlachty i feudałów prezentował sobą niezwykłą mizerię. Niewiele krajów świata było biedniejsze niż nasza Ojczyzna. Niestety, pomimo odzyskania wolności, Rosja wciąż stanowiła dla nas realne zagrożenie. Zbrojnie musieliśmy wytyczać granice nowego państwa. Wydatki z tym związane były potwornym obciążeniem. To właśnie one napędziły hiperinflację. Od listopada 1918 wydatki na armię pochłaniały połowę państwowego budżetu, a od czerwca 1919 roku stopniowo wzrastały, tak by przekroczyć poziom 60% (czerwiec 1920).Zarys.62 O skali wydatków niech świadczy fakt, iż inne państwa wydatkowały na wojsko około 20% budżetu. Jednakże wydatki wojskowe nie były jedynymi, które przyczyniały się do inflacji poprzez deficyt budżetowy. Poważnym czynnikiem były wydatki Minsterstwa Aprowizacji, Robót Publicznych, Pracy i Opieki Społecznej. Ogólem deficyt budżetu ogólnopolskiego w 1920 r. wyniósł 91% (wydatki przekraczały o 91% dochody)Zarys.64 Deficyt musiał zostać jakoś pokryty. Dokonano tego w dwojaki sposób: poprzez druk pieniędzy oraz pożyczki wewnętrzne i zagraniczne. W latach 1919-1921 Polska wzięła kredyty towarowe na kwotę 265 mln $ oraz wypuściła pożyczkę wewnętrzną w wysokości 18,2 mln $. 95% sumy kredytów udzieliły USA, Anglia i Francja. Z Francji przyszedł w formie kredytu sprzęt wojskowy, broń i amunicja. USA przysłały żywność. 59% kredytów zużyto na cele zaopatrzeniowe (w tym wojska), 28% na uzbrojenie armii, a tylko 7,7% na iwestycje państwowe. Resztę wydano na służbę zdrowia i opiekę społeczną oraz na pomoc przemysłowi prywatnemu. Zarys.64 Dodatkowym obciążeniem były zobowiązania wynikłe z likwidacji jej stosunków z mocarstwami rozbiorowymi. Państwo polskie płaciło emerytury zamieszkałym na naszym terytorium obywatelom państw zaborców bez otrzymywania na ten cel środków. Na domiar złego, wynikiem ugody zwycięskich mocarstw zostaliśmy zobowiązani do wypłaty „zadośćuczynienia” naszym zaborcom za utratę przez nich ziem. Tak więc, Polska była niepodległa, lecz jednocześnie kompletnie zrujnowana gospodarczo i społecznie. Po zjednoczeniu wszystkich ziem po byłych zaborach Polska posiadała niektóre dziedziny produkcji rozwinięte nadmiernie wobec potrzeb, np. przemysł cukrowniczy, włókienniczy, podczas gdy inne w ogóle nie istniały. Taki stan wynikał bezpośrednio z rozbiorów. Szczególnie niedostatecznie rozwinięty był przemysł maszynowy. Właściwie nie istniał przemysł chemiczny i elektrotechniczny. Dotychczasowe rynki zbytu dla naszej produkcji stały się dla nas niedostępne dzięki cłom, jakie nałoży na nasze towary Rosja i Chiny (główni odbiorcy naszych towarów). Zatem stanęliśmy przed zadaniem poważnej zmiany struktury przemysłu. Trzeba było także scalić w jednolitą całość sieć komunikacyjną, przede wszystkim kolejową. Na mocy postanowień mocarstw, dysponowaliśmy dostępem tylko do 140 km wybrzeża morskiego, a nasz jedyny morski handlowy port – Gdańsk, będąc teoretycznie „wolnym miastem”, w praktyce był we władaniu niemieckim. Konieczna stała się budowa nowego protu, co też się stało. Powstał nowoczesny, jak na owe czasy, port handlowy i wojskowy – Gdynia. Jak wcześniej pisałem, dużym problemem były różnice administracyjne i prawne poszczególnych dzielnic.

Pod względem gospodarczym i społecznym Polska była krajem rolniczym. W 1923r poziom produkcji przemysłowej (bez budownictwa) stanowił zaledwie 67% jej wielkości z 1913 r. Nieco odmiennie przedstawiała się produkcja rolnicza. Jej poziom był zbliżony do okresu przedwojennego.Zarys.58 W 1921 r .w miastach zamieszkiwało 25% ludności, a na wsi 75%. Liczbę osób zawodowo czynnych oszacowano na 10,2 miliona. Na wsi 2,7 miliona osób prowadziło samodzielne gospodarstwa rolne, dalsze 6 milionów to tzw. pomagający członkowie rodzin. 1,5 miliona stanowili pracownicy najemni. Spis rolny z 1921 roku wykazał, że około 45% użytków rolnych przypadało na 18 916 wielkich gospodarstw o powierzchni powyżej 100 ha (0,6% ogółu gospodarstw rolnych). Majątków powyżej 1000 ha było 1964 (0,06%), lecz należało do nich 20% ziemi. Średni obszar latyfundiów wynosił 3290 ha.Zarys.34 Podczas gdy, niespełna 1/30 ogólnej liczby gospodarstw obejmowała 50% ziemi, to dalsze 34% było rozparcelowane na 1,1 miliona gospodarstw o powierzchni nieprzekraczającej 2 hektarów. Przemysł produkcyjny i wydobywczy obejmował 700 000 pracowników, a dalsze 500 tys. osób to samodzielni (mali przedsiębiorcy) i pomagający członkowie rodzin. Większa część mieszkańców miast i wsi utrzymywała się z gospodarki drobnotowarowej.

W pierwszych latach (do 1921r) towary podlegały sprzedaży reglamentowanej (system kartkowy) poprzez upoważnione sklepy prywatne, spółdzielnie, a także specjalne instytucje samorządowe. Państwo kontrolowało handel produktami rolnymi, obowiązywał kontyngent (obowiązkowe dostawy po ustalonych przez urzędy cenach). Kontroli podlegał także obrót surowcami, półfabrykatami i towarami przemysłowymi. Wyłączne prawo importu oraz sprzedaży towarów pierwszej potrzeby miał Państwowy Urząd Zakupu Artykułów Pierwszej Potrzeby. Gospdarką węglem kierował Państwowy Urząd Węglowy, naftą zajmował się Państwowy Urząd Naftowy. Taki stan rzeczy wynikał z faktu, że prowadziliśmy działania zbrojne. W późniejszym okresie konieczne było przestawienie gospodarki wojennej na produkcję cywilną. Tylko w okresie 1921-23 żywność zdrożała ponad 640-krotnie (nominalnie)Zarys.81 Z powodu inflacji państwo musiało przejąć rolę banków prywatnych. Aby przyspieszyć odbudowę gospodarki, państwo uruchamiało niekiedy opuszczone prywatne zakłady przemysłowe. Przedsiębiorstwa wyposażano w nowe ciągi technologiczne, odbudowywano hale, a także wykładano kapitał publiczny na wznowienie produkcji. Gdy firma zaczęła funkcjonować to zjawiali się właściciele, którzy wcześniej porzucili zakład, bądź nie inwestowali z powodu braku środków. Teoretycznie właściciel był zobowiązany zrekompensować wydatki. Najczęściej jednak fabryki oddawano za „psie grosze”. Za przykład może posłużyć afera żyrardowska, która jest tylko przysłowiowym „wierzchołkiem góry”, bowiem taki preceder uprawiano praktycznie przez cały okres międzywojenny. Zakłady włókiennicze w Żyrardowie zostały odbudowane przez państwo. Z budżetu wyłożono na ten cel ponad 47 milionów marek polskich, co w kwietniu 1923r stanowiło równowartość ok. 2,6 miliona franków szwajcarskich. Kiedy w drugiej połowie tego roku zakłady zostały przejęte przez prywatnych właścicieli – kapitalistów francuskich, mieli oni zapłacić tytułem zwrotu nakładów państwa 448 tys. franków, gdyż tyle wyniosło wówczas przeliczenie marek na franki. Z kolei na zapłacenie tej sumy otrzymali kredyt państwowy w markach i ostatecznie w styczniu 1924r. wpłacili jako jego zwrot 18,8 tys. franków. /L.Krzywicki: Wstęp do książki T. Szturm de Sztrema, Żywiołowość w opodatkowaniu…, s.16-17/Zarys.84 Tak oto dzięki machinacjom z udziałem władz oddano przedsiębiorstwo za 1/138 włożonego kapitału. Była to specyficzna forma subwencjonowania przemysłu prywatnego kosztem budżetu państwa.

Szalejąca inflacja wymagała podjęcia zdecydowanych kroków. Problem ten rozwiązano przeprowadzając istotne reformy pieniężne i skarbowe. Słynna reforma Grabskiego polegała na wymianie pieniędzy i obłożeniu podatkami warstwy kapitalistów. Dokonano wymiany pieniądza. Nowy polski złoty otrzymał wartość 1 800 000 marek polskich. Reforma skarbowa polegała na obciążeniu podatkami przemysłowej finansjery oraz zwiększeniu sprawności w ściąganiu należności. Niestety nie po raz pierwszy polska finansjera zbuntowała się przeciwko państwu i narodowi. Nie chciała ponosić cieżarów odbudowy państwa. Od początku roku 1924 zaczęto zwalniać pracowników i obniżać płace. W całej gospodarce przechodzono z płacy dniówkowej na akordową. Centralny Związek Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów (tzw. Lewiatan – stowarzyszenie polskiego kapitału) sformułował żądania zgodnie z którymi rząd miał ograniczyć podatki obciążające przedsiębiorstwa, przyznać ulgi podatkowe oraz obniżyć taryfy kolejowe na wywóz towarów za granicę, zwiększyć kredyty udzielane przez banki państwowe, podwyższyć zamówienia rządowe w przedsiębiorstwach prywatnych. Jednocześnie domagano się przedłużenia czasu pracy, obniżenia płac, zmniejszenia liczby świąt w roku. Takie żądania poprzez stosowany szantaż były próbą nieformalnego sprawowania władzy. W początkowej fazie rząd nie ugiął się. Odpowiedzią na brak reakcji było publiczne wezwanie do niepłacenia zobowiązań podatkowych oraz bojkot wykupu akcji nowo powstałego Banku Polskiego (jednostka emisyjna nowych polskich złotych stworzona w celu przezwyciężenia kryzysu monetarnego)Zarys.109. Od drugiej połowy 1924 r. zmniejszały się wpływy z podatków. Przedsiębiorstwa dokonywały bądź fałszerstw, bądź wstrzymywały się z opłatami. Ze sprawozdania z działalności Departamentu Podatków i Opłat za rok 1924 wynika, że na ogólną kwotę 360 mln złotych należnych podatków wpłacono tylko 198 mln złotych, tj. 55,1%. W ciągu całego 1925 roku wpłynęło tylko 20% przewidywanych wpłatZarys.131 Przez trzy lata (1924-26) finansjera walczyła z państwem. Produkcja obniżyła się o 16%, wzrastały ceny towarów. W 1925 zachwiały się finanse państwa z powodu ujemnego bilansu w handlu zagranicznym. Już w czerwcu 1924 r. rząd zrealizował część postulatów – huty uzyskały przedłużenie dnia pracy do 10 godzin oraz obniżkę płac. Wbrew głoszonym przez Lewiatan hasłom, mimo ustępstw rządu pauperyzacja i wyzysk pracowników najemnych, zwłaszcza robotników wzmagał się. Według raportu Inspekcji Pracy z 1924r. ludzie pracowali od 8,5 do 12 godzin. Łamano i obchodzono ustawodawstwo pracy, zwłaszcza przepisy o urlopach. Proceder ten odbywał się w ten sposób, że wymieniano na wiosnę i jesieni grupy robotników między przedsiębiorstwami tego samego typu, skutkiem czego robotnik nie nabywał prawa do urlopu w żadnym z nich. Podobne łamanie prawa odbywało się w rolnictwie, gdzie obniżki płac narzucili obszarnicy.Zarys.111 Zawziętość finansjery nie zmniejszyła się nawet w okresie zagrożenia naszej gospodarki w trakcie wojny handlowej z Niemcami. W czerwcu 1925r Niemcy zakazały importu węgla z Polski do czasu zawarcia traktatu handlowego. Niemcy w czasie rokowań postawiły Polsce rządania polityczne. W odpowiedzi rząd polski zakazał importu szeregu wyrobów z Niemiec. Wojna gospodarcza trwała do 1934 roku. Wartość towarów objętych zakazami stanowiła 57% polskiego eksportu do Niemiec i aż 27% całego eksportu. W roku 1925 nastąpiła druga znacząca fala inflacji, co przy spadających płacach jeszcze bardziej pogrążyło robotników. Finansjera jeśli już regulowała należności, to robiła to z dużym opóźnieniem licząc na postępujący spadek wartości pieniądza z powodu inflacji. Kwota nominalna podatku do zapłaty była praktycznie taka sama, lecz jej wartość pod koniec roku była dużo niższa. W okresie buntu bezrobocie wzrosło z 195 tys. do 311 tys. osób. W tej sytuacji w 1926 r. ministrem skarbu zostaje działacz endecki Jerzy Zdziechowski, dotychczasowy wiceprezes Lewiatana. Płace pozostały bez zmian, podczas gdy ceny rosły. Podstawowym zabiegiem, który wykonano była obniżka wartości złotego. Spowodowało to stabilizację na rynku kredytowym i nadwyżkę eksportową. Wreszcie Lewiatan dopiął swego – osiągnął władzę. Już w roku następnym produkcja powróciła do poziomu z roku 1923, czyli okresu przed buntem. W okresie 1926-1929 wzrastała produkcja i zatrudnienie. (wrzesień’28 – 79,9 tys. bezrobotnych) Rosły realnie płace robotników, lecz dopiero na przełomie 1927/28 poziom płac realnych przekroczył stan z pierwszego półrocza 1925. Jednak byli i tacy, których płace były niższe – przędzarze i metalowcy. Według GUS koszt utrzymania przeciętnej rodziny robotniczej na Górnym Śląsku wynosił 240-250 zł miesięcznie, lecz aż 63% górników i 34% hutników otrzymywało zarobki niższe od minimalnych kosztów utrzymania. Czyniono co prawda próby poprawy losu robotników. Dekretami wprowadzono regulacje dotyczące umów o pracę, bezpieczeństwa i higieny pracy oraz rozszerzeno uprawnienia Inspekcji Pracy. Nie zmieniło to wszakże stopnia łamania prawa. O tym jak ciężko się żyło niech świadczy wielka fala emigracyjna. Tylko w 1928 r do Francji i Niemiec wyemigrowało 117 tys osób, czyli cztery razy więcej niż w okresie powstania państwa (25-35 tys. osób rocznie)

źródło: Zarys historii gospodarczej polski, str.159
Udział kapitału zagranicznego w kapitałach własnych polskich spółek akcyjnych w 1929r
Przemysł odsetek
naftowy 76,5
hutniczy 65,4
górniczy 38,8
metalowy 11,3
maszynowy i elektrotechniczny 24,3
mineralny 20,8
drzewny 16,7
chemiczny 40,6
Elektrownie, gazownie, wodociągi 75,8
Ogółem 33,3

Poważnym problemem dla gospodarki i narodu był wysoki udział kapitału zagranicznego w rodzimych przedsiębiorstwach. Przedsiębiorstwa te, podobnie jak dziś, czyniły wszystko, by zyski wywieźć za granicę, a w kraju nie płacić podatków. Dopiero w 1936 roku dekretem wprowadzono ograniczeia dewizowe, gdy Bank Polski tylko w kwietniu ’36 stracił w złocie i dewizach 57 mln zł. Zarys.250 Te właśnie przedsiębiorstwa opierały się wszelkim regulacjom ustawowym, w czym zresztą sprzyjał rząd łagodnie traktując wszelkie nadużycia i przestępstwa. Zatem taki stan rzeczy został stworzony niejako na własną prośbę. To liberalne rządy za wszelką cenę promowały obcy kapitał, licząc na dopływ waluty, nowoczesnych technologii i rozwój tych gałęzi przemysłu, które były zaniedbane bądź nie istniały. Tymczasem, przedsiębiorcy ci inwestowali tam, gdzie mogli czerpać duże zyski, a nie tam, gdzie wymagał tego interes narodowy. Skutek więc był taki, że raz za razem, groził nam kryzys walutowy, rodzimy kapitał miał poważne problemy, a struktura gospodarki do wybuchu II wojny światowej uległa poprawie tylko dzięki inwestycjom z budżetu państwa. Kolejnym poważnym problemem była kartelizacja przemysłu, tj. współpraca przedsiębiorstw tej samej branży, mająca na celu kontrolę cen. W praktyce oznaczało to stworzenie tzw. oligopolu, który zawyżał dość znacznie ceny na produkowane przez siebie towary. W 1929 r. zarejestrowano 133 porozumienia o charakterze kartelowym. W jak znaczącym stopniu kartel może drenować konsumentów niech zaświadczy przykład kartelu cementowego. Cena cementu w okresie istnienia kartelu wahała się od 64 do 74 zł za tonę. Po przymusowym rozwiązaniu w 1934 r cena obniżyła się najpierw do 40 zł, potem na 24 zł, a w październiku’34 do 12,5 zł za tonę.Zarys.198 Co ciekawe, nadal przedsiębiorstwa te osiągały zyski.

O ogromie biedy niech zaświadczy ilość strajków. W 1921 r. wybuchło 720 strajków obejmujących 9143 zakłady, w których uczestniczyło 479 tys. strajkujących. Przez dwa kolejne lata fale strajkowe nasilały się, tak że w roku 1922 r. wybuchło 800 strajków z udziałem 607 tys. robotników, a w 1923 aż 1263 strajki i 849 tys. strajkujących. Przez całe dwudziestolecie liczba strajków w ciągu roku wahała się od 312 (w 1930) do 2078 (w 1937), które obejmowały swym zasięgiem od 1154 zakładów (1931) do 25242 zakładów (1937). W strajkach uczestniczyło od 48 tys. (1930) do 849 tys. (1923) robotnikówWarunki.520 Wyobrażenie, jak wielki był to zakres protestów, może nam dać świadomość, że w tym czasie całkowita liczba zatrudnionych wynosiła ok. milion sto tysięcy osób.

Na wsi sytuacja nie przedstawiała się lepiej. Ogromne spustoszenia wojenne, niedoinwestowanie w techniczne uzbrojenie i socjalne zaplecze (drewniane chałupy), przestarzała, lecz wciąż funkcjonująca stara struktura społeczna – nieformalny fuedalizm, wszystko to nie sprzyjało rozwojowi rolnictwa i wzrostowi zamożności tej najliczniejszej grupy społecznej, jaką było chłopstwo. Choć w pierwszych latach produkcja wzrastała, to dochody chłopstwa w niewielkim stopniu się zwiększały. Występował ogromny głód ziemi (chłopi bezrolni). Mimo przeprowadzanej reformy rolnej popartej dodatkowo ustawą z 1926 r. do 1939 roku niewiele się pod tym względem zmieniło. Taka sytuacja spawiała, że feudalizm nadal się utrzymywał, a wręcz umacniał. Likwidacji tego przeżytku nie sprzyjała chora struktura dochodów ludności wiejskiej. Po zakończeniu odbudowy ze zniszczeń wojennych przeprowadzono w 1924r badanie warunków życia robotników folwarcznych. Badania wykazały, że 42% lokali składało się z izby z piecem kuchennym, 31% z izby z komorą, a tylko 27% z izby i odrębnej kuchni. 17% mieszkań posiadało drewniane podłogi, a 10% podwójne okna na zimę; w 60% mieszkań przeciekały sufityZarys.37 Z innych danych wynika, że przeciętnie na jedną izbę w czworakach (mieszkania folwarczne) na terenie byłej Kongresówki przypadało 6 osób, choć zdarzało się, że mieszkało 10 i więcej osób w jednej izbie; 58% mieszkań było ciemnych, a dalszych 23% niedostatecznie oświetlonych światłem dziennym, 68% mieszkańców musiało korzystać z wody nieodpowiedniej do picia.Zarys.37.

źródło: Zarys historii gospodarczej Polski, str. 188
Ceny detaliczne w zł art. przemysłowych
artykuł ilość 1927/28 1935/36
pług 1 szt 100 270
superfosforat 100 kg 31 81
cukier 10 kg 36 92
sól 10 kg 8 21
węgiel 1000 kg 15 43
zapałki 100 pud. 16 76

Lata 1928-35 były okresem kryzysu gospodarczego. Kryzys ten nie ograniczał się tylko do Polski, lecz obejmował swym zasięgiem praktycznie cały świat. Niemnej jednak na świecie kryzys trwał krócej, bo od 1929 do 1933 roku. Długotrwałość kryzysu w naszym kraju spowodowana była stale pogarszającą się sytuacją rolnictwa, które – jak wynika z danych statystycznych – było w 1931r źródłem utrzymania dla około 61% ludności, podczas gdy z przemysłu i górnictwa utrzymywało się zaledwie 19,2%. Produkcja rolnicza w Polsce w 1929 stanowiła 79% wartości całej wytwórczości, a produkcja przemysłowa zaledwie 21%.Zarys.181 W trakcie trwania kryzysu nie tylko spadały płace, lecz również ceny, co na szczęscie zmniejszało realny spadek wartości wynagrodzeń. Ceny zbóż obniżyły się o 66%, a mięs o 57-66%, mleka o 62%.Zarys.183 Wraz ze spadkiem cen płodów rolnych obniżył się dochód rolników. Dochód netto z 1 hektara w gospodarstwach o pow. 2-50 ha, w roku 1927/28 wynosił 214 zł, a w 1935 już tylko 18 złZarys.187 Chłopi, by przeżyć zmuszeni zostali do do zaciągania kredytu lichwiarskiego w wysokości od 3-15% miesięcznie (36-180% rocznie), czasami stopa kredytu osiągała wartość 500-600% rocznie.Zarys.191 Grupą społeczną, która udzielała kredytów byli przede wszystkim Żydzi. To właśnie w ten sposób praktycznie cała polska gospodarka została zadłużona hipotecznie. Zadłużeni byli nie tylko chłopi, właściciele ziemscy, lecz także Kościół i przedsiębiorstwa.
Paradoksalnie wraz ze spadkiem cen artykułów rolnych następował wzrost cen artykułów do produkcji rolniczej. Z powodu konieczności spłaty podatków i długów (kredytów) rolnicy zmuszeni zostali do oszczędności w artykułach przemysłowych. W latach 1933-35 roczne spożycie na 1 osobę w grupie obszarników wynosiło 10 204 zł, podczas gdy na 1 osobę w grupie chłopów wynosiło zaledwie 158 zł. W gospodarstwach 30-50 ha spożycie to kształtowało się na poziomie 433 zł.Historia.328Tak oto opisywał sytuację wsi w 1935r Jerzy Michałowski w „Wieś nie ma pracy” (Warszawa 1935 s.39):
Cukier na wsi nie istnieje. Większość dzieci [w powiecie rzeszowskim] nie widziała go nawet nigdy, chyba w formie cukierków na odpustach. Sól używa się obecnie szarą, nieraz nawet czerwoną bydlęcą; na wiosnę w okresie przednówka z braku gotówki nawet na te najgorsze gatunki stosuje się kilkakrotne gotowanie ziemniaków w tej samej raz osolonej wodzieHistoria.329
Do wybuchu II wojny światowej na wsi rarytasem był cukier, sól, jaja, tłuszcze, nie mówiąc już o mięsie. Ograniczano spożycie nawet tak podstawowych artykułów jak chleb, mleko. W gospodarstwach 1-2 morgowych chleb od Nowego Roku do żniw był rzadkością. Dla oszczędności mąki żytniej, chleb pieczono z dodatkiem mąki jęczmiennej, ziemniaków i łubinu. Jaja były przeznaczane praktycznie wyłącznie na sprzedaż. Mięso jadano tylko w okresie świąt kościelnych, w przypadku poważnej choroby członka rodziny bądź wtedy, gdy padło zwierzę. Skoro oszczędzano na żywności to tym bardziej oszczędzano na dobrach przemysłowych. Oszczędzano na opale, często domy były nieogrzewane całą zimę. Były problemy z oświetleniem. Wieczorami na ogół siedziano po ciemku albo używano kaganków i łuczywa. Choć dziś zabrzmi to absurdalnie, to dużym problemem był zakup zapałek. Kupowano je na sztuki (4 za grosz), a dla zaoszczędzenia dzielono je na dwie, a nawet cztery części! Gdy i to okazało się zbyt kosztowne, zaczętko używać hubki i krzesiwa. Praktykowano także przenoszenie ognia od chaty do chaty w kubełku bądź odpowiednio podziurawionej puszce. Podobnie jak zapałki, również papieros był na wsi rzadkościąHistoria.329 Jeszcze po drugiej wojnie światowej buty ubierano tylko na mszę, przy czym do kościoła chodzono boso, a dopiero przed wejściem obmywano nogi i ubierano obuwie. Skarpetki były również rarytasem. Nowożeniec, by wyglądać elegancko na ślubie, po prostu malował je sobie na stopach.

Nie lepiej żyło się w mieście. Przedsiębiorstwa prywatne praktycznie przez cały okres dwudziestolecia wymagały pomocy państwa. Niejednokrotnie w obliczu narastających problemów właściciele porzucali zakłady. Gdy owe porzucane zakłady były bardzo ważne dla gospodarki, to państwo przejmowało je w zarząd tymczasowy. Inwestowano olbrzymie środki, a gdy przedsiębiorstwo zostało postawione „na nogi”, zwracano je bez należnego odszkodowania właścicielom. W ten sposób odbywało się nieformalne dofinansowanie pieniędzmi publicznymi prywatnych fabryk. Praktycznie przez całe dwudziestolecie (do 1936) rządy sprawowała prawica o mniej lub bardziej liberalnym programie gospodarczym. Jednakże, jak pokazałem powyżej, nie przeszkadzało to im sięgać po finanse publiczne. Z jednej strony „Lewiatan” żądał zniesienia praktycznie wszelkich obowiązków podatkowych na rzecz państwa, a z drugiej strony, chętnie sięgał po te „podatkowe” pieniążki, gdy prywatne firmy upadały. Największa fala redukcji i upadłości wystąpiła w okresie 1930-31. Zaowocowało to wzrostem bezrobocia. O ile w 1929 r. liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne wynosiła 70 tysięcy (2,9% ogólu zatrudnionych), o tyle 2 lata później osiągnęła już 312,5 tys.Historia.336-337 Niestety rejestracji podlegały tylko osoby ubezpieczone. Obowiązkowemu ubezpieczeniu podlegali pracownicy w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 5 osób. Ubezpieczenia nie obejmowały też handlu i rzemiosłaHistoria.340. Narodowy spis powszechny w 1931r ujawnił, że faktycznie bez pracy pozostawało 681 tys. pracowników. Nadmiar pracowników na wsi oceniono na 2 miliony osób. W 1933 roku wg szacunków bezrobocie osiągnęło poziom 43,5% tj. 780 000 osób. Według Moraczewskiego bezrobocie osiągnęło poziom 1 135 000 osób. 28 marca 1933 uchwalono tzw. ustawę scaleniową, która regulowała na nowo kwestie związane z ubezpieczeniami chorobowymi, wypadkowymi i emerytalnymi. Do tej pory zasiłek mógł zostać przyznany na okres 17 tygodni w wysokości 70% płacy otrzymywanej ze stosunku pracy. Warunkiem było przepracowanie 20 tygodnii. Niestety prawicowe rządy – jak to zwykle bywa – w jeszcze większym stopniu obciążyły kosztami kryzysu ludzi najuboższych. Ustawa w większym stopniu niż dotąd obciążała robotników udziałem w pokrywaniu składek, obniżyła świadczenia na wypadek choroby oraz ograniczyła okres pomocy lekarskiej świadczonej z tytułu ubezpieczenia z 39 do 26 tygodni. Równocześnie wprowadzono zasadę pobierania opłat za usługi lekarskie. Zasiłki obniżono z 60 do 50% pensji (już wcześniej obniżono z 70 n 60) oraz skrócono okres wypłacania do 13 tygodni, jednocześnie wydłużając wymagany okres pracy do 26 tygodni, zmniejszono wysokość zasiłku połogowego o połowę, ograniczono prawa rodzin do pomocy lekarskiej i do zasiłku pośmiertnego.Zarys.216 Przedłużający się kryzys utrudniał znalezienie pracy. Począwszy od roku 31 liczba bezrobotnych pobierających zasiłek systematycznie malała tak, że w 1934 osiągnęła poziom 13% zarejestrowanych.Historia.337 Roczne wydatki rodziny bezrobotnej wynosiły 921 zł, a na jedną osobę miesięcznie przypadało 19 zł. W tym czasie w Warszawie wydatki rodziny urzędniczej wynosiły 6173, tj. 128 zł miesięcznie na osobę.Zarys.219Bezrobotny poza utrzymaniem musiał pokrywać komorne, elektryczność, przejazdy itd. Z przeprowadzonych badań wynikało, że 30% bezrobotnych nie miało żadnej bielizny, a 46 % miało tylko jedną zmianę. 83% bezrobotnych mieszkało w pomieszczeniach jednoizbowych, przy czym 60% jednoizbówek było zamieszkiwane przez 4 do 7 osób, a 18% przez 8-9, niekiedy 10-15. Tylko 9,3% członków rodzin bezrobotnych miało dla siebie własne łóżko. W Sosnowcu 25% ludności żyło dzięki pomocy opieki społecznej, a w Zawierciu – 75%.Zarys.220
Wraz z malejącą liczbą miejsc pracy postępowała obniżka płac pracowników (poza administracją państwową). Przeciętne zarobki godzinowe robotników zmniejszyły się z 1,02 zł w 1929 do 0,80 zł w 1933 i 0,73zł w 1935r Zarobki w rzemiośle kształtowały się na poziomie 1-2 zł na dzień i także spadały.Historia.338 W 1933r. 46,5% robotników zarabiało mniej niż wynosiły minimalne koszty utrzymania! Zarys.216
Ogólem w czasie kryzysu poza urzędnikami praktycznie wszystkie grupy odczuły spadek dochodów. Najsilniej zmalały dochody chłopstwa Wartość spożycia w roku 1933 w stosunku do 1929 r zmalała o 66%, podczas gdy w rodzinach robotniczych o 25%, drobnomieszczańskich 22%, w warstwie ziemiaństwa – o 18%. Z grup, które dotknął kryzys, najmniej ucierpiały osoby żyjące z zysku (drobni przedsiębiorcy, kamienicznicy) i osoby wykonujące tzw. wolne zawody (artyści) – spadek o 8%.Zarys.206

Wraz z upadkiem ekonomicznym następował upadek kulturalny i społeczny. Liczba dzieci w wieku szkolnym nieuczęszczających na zajęcia wzrosła z 5% w 1929r do 25% w latach 1931-32. Głównym powodem było obcięcie wydatków budżetowych na oświatę, co przy stale malejących dochodach ludności zamknęło znecznej części dzieci możliwości nauki.

Wskaźniki produkcji przemysłowej i hurtowych cen produktów rolnych (1923=100)
Rok prod. przemysłowa ceny hurtowe żywności
1913 149
1923 100 100
1924 84 153
1925 86 176
1926 84 145
1927 104 178
1928 118 172
1929 119 160
1930 101 134
1931 87 117
1932 69 102
1933 74 90
1934 84 81
1935 89 76
1936 98 78
1937 115 93
1938 124 86

Kryzys w przemyśle zaczął ustępować już w roku 1933r. Większość dochodów obywateli i państwa pochodziło z rolnictwa, dlatego za właściwy początek ożywienia całej gospodarki przyjmuje się rok 1936, gdy po raz pierwszy wzrosły ceny hurtowe żywności, a co za tym idzie, wreszcie podniosła się rentowność produkcji rolniczej. Dochód netto z jednego hektara powiększył się do 68 zł (1937). Jednak już w roku następnym nastąpił spadek. Niemniej jednak, nawet tak znacząca poprawa dochodowości nie zmieniła oblicza wsi. Spójrzmy w tabelę obok. Ceny hurtowe żywności w roku szczytowym – 1937 były i tak o 48% niższe, niż przed kryzysem w roku 1927 i o 7-39% niższe, niż w początkach naszej niepodległej państwowości. Tak niekorzystne zmiany były tym bardziej dotkliwe, że nie wzrosła wydajność upraw i hodowli, która mogłaby zrekompensować spadki cen. W latach 30-tych plony ziemiopłodów przedstawiały się następująco: pszenica 11,9q (12,4q), żyto 11,2q (11,2q), jęczmień 11,8q (11,8q), owies 11,4q (10,2q), ziemniaki 121q (103q), buraki cukrowe 215q (245q). W nawiasie podałem średnie plony z lat 1909-1913.Zarys.300Zbiory zbóż w przeliczeniu na jednego mieszkańca malały. Wzrosło pogłowie koni, bydła rogatego i nierogacizny, spadło zaś znacząco pogłowie owiec. Tragicznie wręcz przedstawiała się pod tym względem nasza sytuacja w zestawieniu z innymi krajami.Zarys.314 Oto jak przedstawiała się wydajność uprawy prszenicy w wybranych krajach:

Argentyna		9,6 q/ha
Czechosłowacja		17,5
Francja			15,9
Niemcy			22,0
Polska			11,2
Rumunia			8,1
Węgry			13,6
Wielka Brytania		23,0
Włochy			14,3

Skutek był taki, że polska wieś w roku 1939 w jeszcze większym stopniu była zacofana, niż w okresie zaborów. Podczas gdy świat elektryfikował wieś, wznosił budowle w obszarze rolnictwa (melioracje, młyny, przetwórstwo żywności), polska wieś wracała do starych sposobów życia.
Nie lepiej przedstawiała się sytuacja przemysłu. Produkcja przekroczyła poziom przedkryzysowy dopiero w 1938r. Mimo inwestycji, w całym okresie dwudziestu lat produkcja wzrosła tylko o 24%. O zgrozo, poziom produkcji przemysłowej w roku 1938 był jeszcze o 17% niższy, niż przed I wojną światową, tj. w roku 1913 ! Zmieniła się struktura gospodarki. W okresie międzywojennym wzrosła liczba ludności z 27,4 mln (1921) do 35,1 mln (1939). Tym samym produkcja na 1 mieszkańca spadła o 18% (1913-1938). Zarys.291 W jedynch dziedzinach nastąpił spadek produkcji (węgiel bruntatny 20 razy), w innych wzrost (sole potasowe 40 razy, cement 3 razy). Jednakże najistotniejsze produkty przemysłowe zanotowały spadek; węgiel kamienny, ropa naftowa, prod. stali, surówki i wyrobów walcowanych. Zmniejszyła się także produkcja taboru kolejowego, maszyn włókienniczych, obrabiarek do metali i konstrukcji stalowych. Wskaźnik produkcji przemysłowej w 1936r w stosunku do roku 1928 był w Polsce niższy, aniżeli w Anglii, Belgii, Czechosłowacji, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Grecji, Holandii, Niemczech, Węgrzech, Włoszech, Rumunii, Szwecji.Zarys.251

Te wszystkie czynniki złożyły się na to, że Polska nawet w okresie najlepszej koniunktury gospodarczej była jednym z najbardziej zacofanych i najbiedniejszych krajów nie tylko Europy, lecz i świata. Nich tą sytuację zobrazuje poniższa tabelka przedstawiająca różnice w dochodzie narodowym w 1929 roku. Nietrudno zauważyć, że od zachodnich cywilizacji dzieliła nas przepaść.

źródło: Zarys historii gospodarczej Polski, str.305
Różnice w dochodzie narodowym na jednego mieszkańca w 1929r.
Polska 100
Anglia 551
Niemcy 308
Dania 302
Francja 251
Szwecja 251
Norwegia 225
Finlandia 133
Łotwa 126
Węgry 126
Grecja 91
Rumunia 73

Proszę zauważyć, że dochód w Polsce był 2,5 raza niższy niż we Francji i 5,5 raza niższy niż w Anglii. Nawet Niemcy, które zgodnie z układami pokojowymi po I wojnie światowej miały zostać zmarginalizowane gospodarczo i ekonomicznie wytwarzały ponad trzy razy większy dochód niż nasza Ojczyzna.

O zacofaniu i ubóstwie naszego państwa niech zaświadczą takie oto dane. W 1938 po drogach jeździło 32 tys. samochodów osobowych i 8,6 tys. ciężarowyych. Mniejszy stan posiadały jedynie Bułgaria i Jugosławia. Większy natomiast nawet takie kraje jak Brazylia, Cejlon, Egipt, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, nie wspomniając już krajów zachodnich.Historia.373 W całym okresie dwudziestolecia ogólna liczba linii kolejowych wzrosła tylko o 1770 km, w tym magistrala węglowa Śląsk-Gdynia. Rozpoczęto elektryfikację niektórych linii w węźle warszawskim. W 1935 roku istniały w Polsce 244 przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 500 robotników i 195 tys. zakładów rzemieślniczych.Historia.372 Wynika stąd, że gospodarka oparta była o niskoefektywne niewielkie manufaktury. Nowoczesnych dużych, a przez to efektywnych przedsiębiorstw było bardzo niewiele. Jednocześnie większość z nich była kontrolowana przez obcy kapitał. Nic więc dziwnego, że gospodarka narodowa nie najlepiej funkcjonowała, mimo ewidentnego wzrostu.

Dość złożona była sytuacja polityczna. Władzę sprawowały różne organizacje prawicowe, popierane przez Kościół Rzymskokatolicki. Dużym poparciem cieszyły się organizacje lewicowe i lewicowo-centrowe (poza komunistami), np. PPS, PSL; które w wyborach do Sejmu uzyskiwały 30-37%. Zorganizowane przez lewicę związki zawodowe już w 1919r zrzeszały 250 tys. członków.Historia2.214,218 Wśród znanych postaci lewicy należy wymienić Ignacego Daszyńskiego, Wincentego Witosa. Do czołowych postaci prawicy należeli Roman Dmowski, Stanisław Grabski, Wojciech Korfanty, Jóżef Piłsudski. Co prawda, tenże ostatni był związany początkowo z PPS, lecz jego nastawienie lewicowe było tylko pozorne. Z tego też powodu doszło do rozłamu w partii. Niestety prawicowe władze ze sloganami o demokracji na ustach bynajmniej nie odnosiły się do swoich oponentów z polityczną poprawnością. Do walki z opozycją lewicową powołano specjalne oddziały, włączono policję, stworzono nawet obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej. Nienawiść partii katolickich do obywateli innych wyznań i poglądów doprowadziła nawet do skutecznego zamachu na życie pierwszego prezydenta Gabriela Narutowicza. Zamachowcem był zwolennik endecki Eligiusz Niewiadomski. Szykanowano i represjonowano ludzi związanych z lewicą. Rozganiano nawet pochody 1-majowe. Zakazywano działalności partiom, rozgramiając ich organizacje przy pomocy policji i wojska, np. białoruska 100-tysięczna Hromada, KPP. Dokonywano nawet fałszerstw wyników na listach wyborczych, np. w wyborach majowych’27 w Warszawie i ŁodziHistoria2.267-268 Posunięto się nawet do aresztowania posłów lewicowych. Do zdarzenia doszło w 1928r na otwarciu pierwszego posiedzenia nowo wybranego Sejmu. W czasie przemówienia Piłsudskiego z trybun sejmowych padły okrzyki „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego!„. To wystarczyło, aby minister spraw wewnętrznych chwilę potem wkroczył na salę z oddziałem policji i aresztował 7 poselskich „krzykaczy”. Historia2.272 Tylko w 1930 roku aresztowano 3775 osób pod zarzutem działalności komunistycznej. Do znanych postaci lewicy, więzionych w Brześiu należeli Barlicki (PPS) i Dubois (przywódca młodzieży socjalistycznej skazany na 3 lata więzienia za mowy polityczne). W śledztwie uciekano się do barbarzyńskich metod, kalecząc, dręcząc i znęcając się psychicznie, moralnie i fizycznie nad przesłuchiwanymi. W Janowie Lubelskim zakatowano na śmierć 7 więźniów politycznych, a w Grodnie zamordowano (głodem) 3 inne osoby. Historia2.277 Takich przypadków było dużo więcej. W lutym’31 policja aresztowała 350 uczestników kongresu PPS-Lewicy, po czym rozwiązano partię. Bardzo szeroko władze sanacyjne prowadziły akcje pacyfikacyjne. Demolowano siedziby ukraińskich i białoruskich organizacji społeczno-kulturalnych, czytelń, bibliotek, sklepów i spółdzielni.Historia2.278 20 marca 1936 strajkujące kobiety pracujące w fabryce krakowskiej „Semperit” zostały brutalnie usunięte i pobite przez oddziały policji. Skutkiem tego był strajk powszechny Krakowa 23 marca. 20 tysięczna mianifestacja kierująca się pod budynek władz wojewódzkich została „przywitana” salwą z karabinów maszynowych odziałów policji pod Barbakanem. Doszło do starć. Według oficjalnych danych zabito 6 osób, kilkadziesiąt zostało rannych, a kilkaset aresztowano. Na te wydarzenia w kwietniu w całym kraju przygotowano jednogodzinne strajki ostrzegawcze. 14 kwietnia zaatakowano z użyciem broni palnej demonstrację bezrobotnych we Lwowie, a 16 kwietnia kondukt pogrzebowy żegnający zabitych robotników z innych demonstracji. Zginęło dalsze 50 osób, a 300 zostało rannych.Historia2.313 Równie gęsto słał się trup wśród chłopów. Tylko w trakcie wystąpień w Pawłosiowie zginęło 41 osób. Ogólem w trakcie akcji pacyfikacyjnych w Krakowie, Tarnuniu, Warszawie, Bochni, w województwach południowych, w powiatach rzeszowskim, przeworskim, limanowskim, brzozowskim, jarosławskim i Małopolsce wschodniej policja zastrzeliła ponad 1000 osób. Liczbę osób rannych szacuje się na kilka tysięcy. Liczbę poddanych represjom i aresztowaniom ocenia się na 150 tysięcy osób.

W tej sytuacji zwycięzcą w wyborach parlamentarnych w 1936 r. zostaje opozycja „lewicowa”. Funkcje premiera obejmuje prawicowiec Felicjan Sławoj-Sładkowski. Powstają plany inwestycyjne. Pierwszy plan na lata 1936-1940 zakłada inwestycje w wysokości ok. 1,8 mld złotych. Jeżeli chodzi o wielkość inwestycji, to nie wyróżniał się on niczym szczególnym. W latach 1924-1932 państwo zainwestowało ok. 6 mld złotych. Miał on wszak jedną zaletę. Przestano trwonić pieniądze na zagraniczne koncerny, a skupiono realizację inwestycji w oparciu o polskie przedsiębiorstwa oraz roboty publiczne. Zostaje on zrealizowany przed czasem (latem 1939r). W wyniku lepszej koniunktury zainwestowano większą kwotę, bo łącznie 2,6 mld zł. Plan zakładał następujące priorytety:

  • Unowocześnienie i dozbrojenie armii
  • Stworzenie warunków dla systematycznego uprzemysłowienia kraju. Celem było trwałe rozładowanie bezrobocia i stworzenie miejsc pracy dla szybko wzrastającej ludności kraju.
  • Obniżenie kosztów produkcji w celu podniesienia rentowności przedsiębiorstw

Skoncentrowano się głównie na Gdyni i budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Podzielono go na trzy rejony: A – kielecki surowcowy, B – lubelski aprowizacyjny i C – sandomierski – przemysłu przetwórczego. Przynosi to wymierne korzyści, przede wszystkim w wymiarze społecznym na rynku pracy. Gospodarka zaczyna nabierać dużego tempa, tak że w 1938 roku poziom produkcji osiąga stan z roku 1923. Zatrudnienie otrzymuje ok. 100 000 osób. Niestety, duży przyrost naturalny niweczy wysiłki, tak że bezrobocie nie tylko się nie obniża, lecz wzrasta. Trzeba wszakże dodać, że inwestycje w 60% przeznaczono na zbrojenia. Duże rozproszenie terytorialne i rzeczowe inwestycji nie przynosi oczekiwanych rezultatów gospodarczych. W tej sytuacji powstaje drugi plan inwestycyjny wicepremiera i minstra skarbu Kwiatkowskiego. Tym jednak razem o wiele szerszym zasięgu i dłuższym okresie realizacji, bo obliczonym na 15 latZarys.263 Plan podzielono na pięć etapów. Niestety techniczno-ekonomiczną podstawę i rzetelne planowanie miał tylko pierwszy znich. W świetle istniejącej mizerii finansowej nie miał on szans powodzenia. Struktura wydatków inwestycyjnych miała pozostać taka sama: 60% wojsko, 40% inwestycje cywilne. W I okresie (kw. 1939-marz.1942) naczelnym zadaniem była rozbudowa potencjału obronnego. W II okr. (1942-1945) komunikacja: budowa sieci kolejowej, mostów, dróg bitych i wodnych, dalsza rozbudowa Gdyni, rozwój motoryzacji i lotnictwa cywilnego oraz produkcji samochodów. III okres (1945-48) przewidziano na rozbudowę szkolnictwa wiejskiego – powszechnego i zawodowego, na meliorację, usprawnienie handlu produktów rolnych oraz zwiększenie i zróżnicowanie produkcji rolniczej. W tym okresie planowano objąć nauką szkolną wszystkie dzieci wiejskie. IV okres (1948-1951) miał być urbanizacją i uprzemysłowieniem Polski. W V etapie (1951-1954) planowano zatarcie różnic między Polską A i B. Plan dość ambitny, choć w tamtej strukturze gospodarki nierealny.
Nie po raz pierwszy historia spłatała nam figla. Zamiast oczekiwanych inwestycji nadszedł okres najbardziej niszczycielskiej i krwawej wojny w naszych dziejach.

Do niewątpliwych sukcesów należy zaliczyć scalenie terenów trzech zaborów w jeden organizm gospodarczy i państwowy. Uzupełniono braki połączeń w sieci komunikacyjnej pomiędzy terenami pozaborowymi. Ujednolicono przepisy gospodarcze i skarbowe. Stworzono jednolity aparat administracyjny. Wreszcie stworzono ustawodawstwo pracy, w tym zabezpieczenia społeczne, choć w ostatnim wypadku zrobiono to z obawy przed nastrojami rewolucyjnymi. Na koniec warto wspomnieć, że podłożono podwaliny pod niei stniejące do tej pory przemysły: elektrotechniczny, chemiczny i zbrojeniowy. Stworzono przemysł lotniczy, a także niewielki przemysł motoryzacyjny. Wreszcie przygotowano nieliczną, lecz dobrze wyszkoloną kadrę fachowców. Zmieniła się nieco struktura społeczna. W 1938 r. odsetek ludności miejskiej zwiększył się do 30%.

II wojna światowa

1 września 1939 roku wczesnym rankiem wojska hitlerowskie atakują nasze ziemie. 17 września do inwazji przyłącza się Związek Radziecki. Polska osaczona z dwóch stron, bez pomocy zachodnich „sojuszników”, słabo uzbrojona dostaje się pod okupację najeźdźców w ciagu pierszych kilku miesięcy. Wojsko polskie niedoinwestowane, zacofane nie może stanowić równorzędnego przeciwnika dla potężnej machiny wojennej Niemiec i ZSRR. Proste zestawienie uzbrojenia nie pozostawia pod tym względem żadnych złudzeń. Niemcy dysponowały 2250 samolotami, 3500 czołgami i 1,5 miliona żołnierzy. Po stronie polskiej było 800 tys. żołnierzy, 150 czołgów i 400 samolotów. Historia.381 Szacuje się, że atak agresorów do końca roku 1939 wyrządził szkody materialne na kwotę 500 mln. zł (ok.100 mln $) Zniszczeniu uległy Kutno, Modlin, Warszawa, Hel, rejon Narwi, część Pomorza, ostał się natomiast przemysł łódzki, śląski oraz COP. W transporcie straty powstały nie tylko w wyniku działania okupanta, lecz także na skutek niszczenia torowisk, wysadzania w powietrze szeregu mostów oraz spalenia i zburzenia wielu budynków kolejowych przez cofające się oddziały polskie.Historia.383
Niezdolność polskiej armii do stawienia skutecznego oporu miała jeszcze inne konsekwencje. W krótkim czasie nastąpiło rozprężenie gospodarcze. Zbyt mało było czasu, by przestawić gospodarkę na tory wojenne. Już w pierwszych tygodniach wystąpiły kłopoty z zaopatrzeniem w i tak już trudnej sytuacji. Zaczęła narastać inflacja. Wybuch wojny w znacznym stopniu sparaliżował gospodarkę rolną. Okres jesieni to czas prac polowych. Tymczasem armia powołała mężczyzn do służby, co uszczupliło znacząco liczbę osób do pracy. Plony w znacznym stopniu zostały zniszczone zarówno przez niedobór rąk do pracy, jak i działania wojenne. Wkrótce pojawiły się kłopoty z aprowizacją.

Zarówno strona niemiecka jak i radziecka okupując nasze ziemie działała przeciwko narodowi. Armia radziecka idąc przez nasz kraj „zaopatrywała się” plądrując zapasy żywności, sprzęt w gospodarstwach chłopskich. Pod wpływem doktryny komunistycznej walczono z wszelkimi prywatnymi właścicielami zakładów pracy, dużych majątków ziemskich. Niszczono kadrę oficerską i inteligencję.
Podobnie postępowali faszyści, lecz w ich przypadku zakres działań był znacznie szerszy. Wiązało się to z tym, że Niemcy dążyli do całkowitego unicestwienia zarówno narodu polskiego jak i żydowskiego. W tym celu wdrożono cały szereg działań. Niszczono naród biologicznie i ekonomicznie. Planowano przesiedlenie od 3 do 5,5 miliona ludzi z ziem anektowanych do Generalnej Guberni. Zdołano wszakże przesiedlić tylko 1,6 miliona osób. Wysiedlanym pozwalano na zabranie najkonieczniejszych rzeczy osobistych (do 20 kg) i nie więcej niż 50 zł gotówką. Historia.392-393 Ponieważ w drugiej fazie wojny armia niemiecka ponosiła duże straty, to zaczęło brakować ludzi. Wystąpił także niedobór rąk do pracy. W Generalnej Guberni wprowadzono nakaz pracy publicznej dla osób od 14 do 60 roku życia. Sporą część osób wywożono na przymusowe roboty do zakładów pracy w Rzeszy (Siemens, Volksvagen) Do czerwca 1943 wywieziono do Niemiec 1,280,000 ludzi. Ogółem wywieziono 2,460,000 osób.Historia.411 Na tym jednak nie poprzestano. W celu zgładzenia „gorszych” ras wybudowano obozy koncentracyjne. Największy i najsłynniejszy z nich znajduje się w Polsce w Oświęcimiu. Według trudnych do oszacowania wyliczeń wynika, iż w ten sposób unicestwiono co najmniej 3 miliony istnień ludzkich. Prowadzono także na szeroką skalę terror, aresztowania. Mordowano na ulicach ludność cywilną. Najsumtniejsze w tym jest to, że czynny udział moralny w tym mordzie miał Kościół Rzymskokatolicki. Watykan w osobie papieża podpisał konkordat z faszystkowskimi Włochami i Niemcami. Na dodatek papież pobłogosławił armię hitlerowską, która wybierała się na Polskę. Żołnierze niemieccy na sprzączkach pasków mieli wytłoczone „Bóg z nami” – symbol udzielonego błogosławieństwa papieskiego. Sprawa nienawiści do Żydów bynajmniej nie jest epizodem i sięga Synodu Laterańskiego w 1215r, gdy nakazano syjonistom ubierać dla odróżnienia czapki z wysokim szpicem. W 1431 synod w Bazylei nałożył obowiązek naszywania żółtych kół i noszenia woalek w niebieskie paski przez kobiety judejskie. W 1391 arcybiskup Martinez przewodzi mordowi 4 tys. Żydów. Sprawa ta znalazła swój epilog w okresie faszyzmu. Poparcie dla rozwiązania kwestii żydowskiej udzielił zarówno Kościół Katolicki, jak i kościoły protestanckie.

Oprócz w/w bezpośrednich działań eksterminacyjnych, przedsięwzięto cały szereg działań ekonomicznych po to by pozbawić ludzi środków egzystencji i w ten sposób przyczynić się do ich unicestwienia.
Jednym z pierwszych posunięć była konfiskata wszelkiego mienia publicznego i prywatnego. Na terenach wcielonych do Rzeszy całą większą własność ziemską przejęła w administrację specjalnie powołana spółka „OSTLAND”. W Guberni zaś gospodarstwa zostały zagarnięte na rzecz Niemców, niemniej jednak dotyczyło to przede wszystkim gospodarstw chłopskich. O dziwo właściciele folwarków pozostali na swoich włościach i kierowali produkcją rolną pod nadzorem niemieckim.Historia.432 Ten właśnie fakt stał się później przyczynkiem do wywłaszczenia warstwy ziemiańskiej bez odszkodowania. Wszystkim osobom zamożnym, a więc przede wszystkim Żydom, nie wolno było posiadać więcej niż 2000 zł na rodzinę. Zabroniono im wypłaty z kont bankowych kwot wyższych niż 500 zł oraz nakazano trzymanie wszelkich nadwyżek pieniężnych w bankach, co umożliwiło później ich konfiskatę. Likwidowano zakłady pracy, zwłaszcza małe nieprzydatne dla produkcji zbrojeniowej. Do końca 1942 zlikwidowano 75% istniejących przed wojną warsztatów rzemieślniczych i punktów handlowych. Na 2600 łódzkich przedsiębiorstw włókienniczych pozostało w ruchu tylko 1000. Stopniowo unieruchamiano zakłady przemysłu ciężkiego. Gdy Niemcy weszły w konflikt z ZSRR zaczęto wywozić w głąb Rzeszy przedsiębiorstwa, a gdy czas naglił, niszczyć wszelkie zakłady. Wywożono maszyny, urządzenia, niszczono bloki energetyczne, zespoły napędowe, hale itd. Tylko z samej Warszawy wywieziono 700 obrabiarek, zabrano urządzenia z Państwowych Zakładów Lotniczych na Okęciu. Na 80 największych zakładów przemysłowych aż w 16-tu obiektach zniszczono 70% zabudowań, a w dalszych 20-tu straty były większe niż 30%. Zniszczeniu i wywózce uległy fabryki płatowców na Paluchu, urządzenia z fabryk przemysłu gumowego Stomil w Dębicy, w Sanoku,zakłady Piastów w Piastowie, fabryki materiałów wybuchowych Nitrat w Niewiadowie, Boryszew w Ochaczewnie. Historia.416-419 Oprócz zawłaszczania przedsiębiorstw Niemcy wykupywali udziały od zachodnich inwestorów w polskich firmach. Nota bene, ten fakt, zgodnie z manifestem PKWN i późniejszymi dekretami, stał się podstawą do szerokiej nacjonalizacji przemysłu, gdyż jak wiadomo udział kapitału obcego przed wojną w polskiej gospodarce był bardzo znaczący.
W tej sytuacji nie można się dziwić, że zatrudnienie spadło do 40% stanu przedwojennego. Niemieckim i polskim przedsiębiorcom nie wolno było zwiększać stanu zatrudnienia, ani podwyższać płac. Szalejąca inflacja powodowała gwałtowne ubożenie całego narodu. Z powodu wojny stale rosły ceny, np. cena chleba w 1943 roku była wyższa 40 razy (0,30 zł – 12,20 zł) niż w roku 1936, cena mięsa wieprzowego zwiększyła się 82 razy, słoniny 120 razy. Ludność Guberni w latach 1940-41 rozporządzała tylko 44,5% dochodów przedwojennych.Historia.425 Ceny żywności do grudnia 1944 roku zwiększyły się 119-krotnie. Oprócz zamrożenia płac i zatrudnienia, zniesiono wszelką pomoc społeczną. Z powodu wojny wprowadzono kartkowy system reglamentacji towarów. Nawet w najkorzystniejszym roku-1941 kartki zapewniały jedynie 26% minimalnego zapotrzebowania kalorycznego.Historia.427
Jednakże arsenał działań antypolskich nie kończył się na wyżej wymienionych. Nie dość, że zamrożono płace, to także zwiększono podatek dochodowy do wysokości 70% dochodów. Nakładano także tzw. kontrybucje, tj. kary za działalność przeciw Rzeszy. Najwyższa jednorazowa kontrybucja została nałożona na mieszkańców Warszawy w wysokości 100 mln złotych. Historia.444
Z powodów chronicznego niedożywienia i szerzących się chorób 1,5 raza zwiększyła się śmiertelność. Zwiększyła się liczba inwalidów – o 590 tys. osób, w tym 100 tys. wojskowych. Sam ciężar rent inwalidzkich i zaopatrzenie wdów i sierot po skapitalizowaniu rent, obciążył państwo polskie kwotą 36 mld zł, tj. około 6,5 mld dolarów.Historia.414

Oprócz terroru fizycznego i ekonomicznego hitlerowcy prowadzili szeroką akcję niszczenia tkanki społecznej przez zlikwidowanie kutlury i oświaty. Niemcy zlikwidowali wszystkie polskie ośrodki akademickie oraz licea ogólnokształcące, zamknęli teatry i biblioteki, zlikwidowali całą polską prasę. Ze szkół powszechnych i zawodowych usunięto przedmioty ogólnokształcące takie jak historia, geografia, historia literatury oraz gimnastykę. Na ziemiach włączonych w obszar Rzeszy zamknięto niemal wszystkie szkoły polskie. Podwyższono dolną granicę zawarcia małżeństwa. W przypadku kobiet dolną granicą był 25 rok życia, a dla mężczyzn – 28 lat.

źródło: Zarys historii gospodarczej XIX i XX w str. 413
Straty inteligencji polskiej w wyniku działań wojennych
zawód liczebność przed wojną zmarli w trakcie wojny
lekarze 12917 5000
dentyści 3686 2500
niższy personel sanitarny 17613 3000
adwokaci 7717 4500
sędziowie, prokuratorzy, aplikanci 5171 1000
profesorowie i pracownicy uczelni wyższych 2460 700

Straty biologiczne w wyniku wojny wyniosły wg oficjalnych szacunków rządowych 6,028,000 osób, przy czym na skutek bezpośrednich działań wojennych – 644 tys., wskutek terroru okupantów 5,384,000.Historia.413 Do tego należy doliczyć kolejny milion osób, które zginęły w wyniku terroru radzieckiego. Z 3,2 mln Żydów ocalało tylko mniej niż 5%. Polska była tym krajem, który w najwyższym stopniu ucierpiał biologicznie. O ile w Anglii liczba zabitych na 1000 mieszkańców pozostałych przy życiu wynosiła 8, Francji – 15, to w Polsce – 220. Nawet Związek Radziecki, który utracił ponad 20 mln. ludzi, miał wskaźnik 108.Historia.414
W wyniku zmian granic ustalonych na konferencji w Poczdamie i Jałcie, dość znaczny odsetek ludności pozostał poza granicami kraju. Część ludności uciekając przed okupantem do krajów zachodnich pozostała na trwałe za granicą, gdyż tam założyli rodziny, znaleźli lepsze warunki życia. W wyniku terroru okupantów niepowetowane straty poniosła polska nauka i inteligencja. Tabelka obok pokazuje zmianę stanu liczebnego w porównaniu z okresem przedwojennym.

Nasza Ojczyzna także w nawiększym stopniu ucierpiała gospodarczo. O ile Anglia i Francja utraciły około 5% wartości swego majątku, to Polska utraciła aż 38% wartości majątku narodowego w mieniu trwałym, nie licząc skonfiskowanych oszczędności. Były to największe straty w całym świecie. Łącznie straty oszacowano na 260 miliardów złotych wg kursu z 1938r. W przemyśle uległo zniszczeniu 33% urządzeń, a 66% zakładów zostało zrujnowanych. Straty w transporcie sięgały 75% wartości przedwojennej. Podręcznik1.59 Zniszczono 1/3 torowisk, blisko 2/3 ogólnej długości mostów kolejowych, 80% parowozów i wagonów. W Gdyni i w Gdańsku szkody wynosiły połowę wartości urządzeń portowych, w Szczecinie – 26%. Drogi były zniszczone w 80%. W miastach aż 295,4 tys. budynków zostało zniszczonych bądź uszkodzenia objęły więcej niż 15% wartości. Ta liczba nie obejmuje obiektów komunikacyjnych, wojskowych i przemysłowych. Z dużych miast największym zniszczeniom uległy Warszawa, Wrocław, Szczecin, Koszalin, Poznań i Gdańsk. W Warszawie całkowitemu zniszczeniu uległo 44% budynków (w Śródmieściu 71,5%), do odbudowy nadawało się 15,2% budynków. Na wsi zniszczeniu lub uszkodzeniu większemu od 15% uległo 466,9 tys. zagród wiejskich. W roku 1945 pogłowie koni wynosiło 44,2%, bydła rogatego 33,5%, trzody chlewnej 17,5%, owiec 36,4% stanu z roku 1938. Jeszcze w 1946 r. odłogi obejmowały 40% gruntów.Historia.463 Plony czterech zbóż w 1946r spadły do 8,8-9,2 q/ha (w 1938 11,7-12,4), a ziemniaków do 176 q/ha (221q).

zniszczenia zakładów przemysłowychJeszcze przed oficjalnym zakończeniem wojny naród zabrał się do odbudowy, a partie wdały się w wir walki o władzę. Każda partia posiadała swój program społeczno-gospodarczy. Wszystkie stronnictwa przewidywały jakąś formę reformy rolnej, tj. podziału wielkich latyfundiów i przekazania ziemi chłopom, różnice obejmowały wielkość majątków przeznaczonych do parcelacji. Jeżeli chodzi o przemysł to niemal wszystkie organizacje opowiedziały się za kontrolą publiczną nad wielkim przemysłem, choć znów i tutaj każda partia miała własny pomysł jak to zrobić. Ogólnie partie prawicowe i ksenofobiczno-narodowe tworzące obóz londyński opowiadały się za kapitalistyczną gospodarką wolnorynkową, podczas gdy partie lewicowe w kraju za nacjonalizacją przemysłu. Panowała ogólna zgoda, co do przejęcia przez państwo polskie majątków poniemieckich i pożydowskich. Duże rozbieżności ideowe, polityczne zagrywki i propaganda komunistycznej lewicy w kraju i katolicko-narodowego obozu londyńskiego za granicą wytworzyły duży niedobry ferment społeczny zarówno w kraju jak i na arenie międzynarodowej.
Obóz londyński oprócz legalnej opozycji wspierał opozycję zbrojną, która akcjami terrorystycznymi paraliżowała działania krajowej władzy, rozprężała życie gospodarcze. Obóz socjalistyczno-komunistyczny z kolei posiadał Urząd Bezpieczeństwa, oficjalne państwowe organizacje militarne, np. ORMO. Z winy obu stron w kraju trwała swoista wojna domowa. W tak trudnych warunkach politycznych, społecznych i gospodarczych przyszło nam odbudowywać kraj ze zniszczeń wojennych.

Polska Rzeczpospolita Ludowa

Okres 1944-47:
Odbudowa zniszczeń wojennych i walka o kształt nowej Polski

W kraju na wyzwolonych terenach tworzyła się nowa władza złożona z działaczy komunistycznych i socjalistycznych. Tymczasem obecna władza w Londynie po dymisji Mikołajczyka z funkcji premiera rządu traciła na autorytecie wśród zachodnich mocarstw. Na ten fakt złożył się także upór w sprawie granic, gierki polityczne mające na celu degradację moralną w oczach Zachodu władzy w kraju oraz fiasko rozmów w Moskwie. Tymczasem międzynarodowa pozycja PKWN wzrastała. W kraju przekształcono Komitet Lubelski w pełnoprawny Rząd Tymczasowy o charakterze koalicyjnym z obozem londyńskim. 31 grudnia 1944r Krajowa Rada Narodowa powołała Rząd Tymczasowy. Fukcję premiera i ministra spraw zagranicznych objął Edward Osóbka-Morawski (PPS), a pierwszym wicepremierem został Władysław Gomułka (PPR), drugim wicepremierem został Stanisław Janusz (SL). Ogółem do rządu weszło po pięciu kandydatów z PPR, PPS, SL i dwóch z SD. 4 stycznia’45 ZSRR uznał nowopowstały rząd. W ślad za tym poszły państwa zachodnie, jednocześnie wypowiadając władzę rządowi w Londynie premiera Arciszewskiego. Co prawda w rozgrywkach politycznych z ZSRR jeszcze przez jakiś czas oficjalnie udzielały poparcia rządowi londyńskiemu, jednakże ukradkiem wspierały dziłania grupy Mikołajczyka, który wrócił do kraju. Poparcie to zresztą było tylko warunkowe i wynikało z faktu, że obie te organizacje dążyły do restytucji przedwojennego starego porządku społeczno-gospodarczego, a więc także do odbudowy penetracji i uzależnienia gospodarki przez kapitał zachodni.
Jednakże w kraju powodzeniem wśród chłopów i robotników cieszyły się przede wszystkim organizacje lewicowe, w tym PPR i PPS. Już w 45 roku PPR liczyła 300 tys. członków, PPS – 150 tys. członków, SL – 200 tys. członków. Do tych liczb należy dodać liczny udział młodzieży w organizacjach socjalistycznych. W połowie 1945 r. organizacje te zrzeszały 300 tys. osób, zarówno młodzieży miejskiej (Związek Walki Młodych, Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniewesytetów Robotniczych – OM TUR), jak i wiejskiej (Związek Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej „Wici”). Jakby tego było mało pod patronatem socjalistów stworzono klasowe związki zawodowe, zrzeszające ok. 700 tys. członków. Zatem poparcie dla ówczesnych władz i linii socjalistycznej było bardzo znaczące. Ludzi zjednoczyła wizja budowy nowego sprawiedliwego ustroju, lepszego życia i odbudowy kraju.
Tymczasem został podpisany 21 kwietnia’45 układ o przyjaźni, wzajemnej pomocy i współpracy powojennej pomiędzy Rządem Tymczasowym a ZSRR. Celem układu była antyhilterowska współpraca wojskowa oraz pomoc przy odbudowie ze zniszczeń wojennych. Dwa anglosaskie mocarstwa sprzeciwiły się tej umowie, gdyż godziła ona w ich zamiary restytucji kapitalizmu w Polsce, wiążac nasz kraj z ZSRR i umacniając pozycję Rządu Tymczasowego.
Po powrocie do kraju Mikołajczyk zaczął odbudowywać struktury PSL. PSL stało się jedyną legalną opozycją prawicową. Wokół niego skupiały się wszelkie grupy skrajnej chadecji i endecji. Wspierano także nieformalnie zbrojne organizacje, których celem było przejęcie władzy i paraliżowanie odbudowy kraju. Grupy te prowadząc działalność dywersyjną, ukrywając się po lasach z czasem przerodziły się w bandy zbrojne, które grabiły również ludność cywilną. Mimo rozwiązania rozkazem Naczelnego Dowódcy, dalej działały grupy Armii Krajowej. Powołano polityczną organizację Wolność i Niezawisłość, która niestety działała w dużej mierze zbrojnie przeciwko opozycji. Jak wynikało z raportu struktur bezpieczeństwa w latach 1944-48 działało w Polsce 1400 grup zbrojnych, w tym ponad 1/3 związana była z AK i WiN. Organizacje te prowadziły działalność dywersyjno-sabotażową, wywiadowczą, propagandową. Dokonywano napadów rabunkowych i mordów osób cywilnych, w tym także na funkcjonariuszy państwowych, działaczy partyjnych PPS i PPR. W walkach poległo 20-30 tys. ludzi, w tym ok. 5 tys. żołnierzy i funkcjonoariuszy aparatu bezpieczeństwa. Uznane i legalne władze jednakże nie ograniczały się do działań represyjnych. Kilkukrotnie ogłaszano amnestie, choć dalej następowały aresztowania. Wielu ludzi sądzono w oparciu o „Dekret o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych …”, a potem Mały Kodeks Karny, które to akty prawne przewidywały bardzo surowe kary za działalność na szkodę państwa, w tym za działalność propagandową, szkalowanie narodu i władzy. Odbyło się wiele wyroków. Niektóre procesy miały charakter pokazowy, lecz wbrew temu, co się obecnie mówi, chodziło o zniechęcenie potencjalnych i obecnych bandytów do działalności przestępczej, a nie zastraszanie opozycji, która poza coraz mniej liczną grupą finansjery traciła poparcie społeczne. Niestety, akty prawne umożliwiły także działania odwetowe ze strony lewicowej władzy. Była to swoista zemsta za okres polski sanacyjnej. Na podstawie kodeksu karnego w latach 1945-48 skazano 23 tys. osób, w tym na karę śmierci – 2500, z czego 2/3 wykonano. Ogólną liczbę osób aresztowanych (w tym tymczasowo do wyjaśnienia) do roku 1949 szacuje się na około 100-150 tys. Podręcznik1.71-72 Trudno jest zrozumieć, dlaczego zbrojne odziały AK nie rozwiązały się, mimo rozkazu dowódcy. Tłumaczenie, że rozkazy nie dotarły jest niewiarygodne, gdyż nawet w najcięższym okresie okupacji radzieckiej i hitlerowskiej nie było problemów z przekazywaniem rozkazów, a tym bardziej takich problemów nie było po ogłoszeniu końca wojny. Niektóre grupy przetrwały do końca lat 60-tych. Wszystko wskazuje na to, że utrzymywanie zbrojnych grup było „na rękę” prawicowej opozyji oraz wspierane przez państwa zachodnie, bo dawało szansę na odtworzenie swoich gospodarczych i politycznych wpływów.

Gdy w 1945 roku trzy mocarstwa: Rosja, USA, Wielka Byrtania wreszcie ustaliły granice, rozpoczęła się olbrzymia migracja ludności. 20 listopada 1945 na mocy planu przesiedleń trzech mocarstw – Sojuszniczej Rady Kontroli, ludność narodowości polskiej z zachodnich terenów Litwy, Białorusi, Ukrainy została przesiedlona na obszar południowej oraz północno-zachodniej części Polski – na Ziemie Odzyskane. Na podstawie odrębnej umowy między TRJN i ZSRR z 6 lipca 1945, do Polski mogli wrócić bądź przenieść się Polacy i Żydzi z terenów całego Związku Radzieckiego o ile mogli udowodnić swoje obywatelstwo polskie. W latach 1944-47 z wschodnich rubieży byłej Polski przybyło ok. 1,2 mln Polaków, a do 1950r. 650 tysięcy z głębi ZSRR. W latach 1955-59 przybyło dalsze ćwierć miliona. Około 200 tys. mieszkańców Kresów Wschodnich przybyło do nas z Zachodu. Tak więc grubo ponad 2 miliony osób powróciło do Polski zza Buga. Z Zachodu powracali głównie robotnicy przymusowi wywiezieni do Rzeszy, emigranci wojenni – ok. 800 tys. osób – oraz ok. 200 tys. osób z Francji, które w okresie międzywojennym wyemigrowały z przyczyn ekonomicznych. Ogólem do roku 1948 na Ziemiach Odzyskanych osiedliło się niemal 4,5 miliona osób. Z kolei ludność niemiecka, została przesiedlona w głąb dwóch stref okupacyjnych Niemiec: radzieckiej i brytyjskiej. Przesiedlono także z terenów Polski ludność białoruską i ukraińską do ich macierzystych krajów. Tylko do sierpnia’47 przesiedlono 2 miliony Niemców. Majątki ziemskie, które nie zostały podzielone między osadników przejęły Państwowe Nieruchomości Ziemskie. Przesiedlenia trwały do 1949 roku, przy czym samorzutnie do roku 1945 wyjechało 0,5 mln Niemców. Oprócz emigracji zagranicznej trwała wielka migracja wewnętrzna. W wyniku tych wszystkich zmian Polska stała się krajem niemal jednolitym narodowościowo. W 1950 roku zamieszkiwało w naszym kraju 500 tys. obywateli obcej narodowości, tj. około 2% wszystkich mieszkańców. Dla porównania, przed wojną ludność narodowości niepolskiej stanowiła ponad 31%.Podręcznik1.56

Tak ogromne przemieszczenia wywołay olbrzymie trudności gospodarcze. Przesiedleńcy mogli zabrać ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy do ustalonej wagi. Zostawiali niemal cały swój dobytek poza granicami. Olbrzymim problemem było zagospodarowanie Ziem Odzyskanych. Trzeba pamiętać, że obszar ten był słaby ekonomicznie nawet w obrębie Rzeszy. Udział w produkcji Rzeszy nie przekraczał 6%. Niższa była wydajność pracy, niższe plony, skromniejsze dochody ludności. Jednakże zamiana nie była aż tak niekorzystna dla nas, bowiem produkcja przemysłowa tych ziem była wielokrotnia wyższa niż na wschodnich rubieżach, któreśmy utracili. Historia.469 Niestety znaczą część potencjału zniszył przetaczający się front. Zarówno Armia Czerwona, jak i Wojsko Polskie traktowało te tereny, jako zdobycz wojenną. Wywożono więc wszelkie dobra w głąb Polski i Związku Radzieckiego. Pewne szkody wynikły także z partyzanckich sabotażowych dziłań Armii Krajowej, która wtedy działała na obszarze wroga, nie wiedząc, że wkrótce tereny te znajdą się w granicach nowego państwa.

Jak wcześniej wspomniałem wszystkie stronnictwa polityczne, poza najbardziej skrajną prawicą, miały w swym programie reformę rolną. Mimo trwających sporów, na mocy dekretu wreszcie wdrożono plany w życie. Podziałowi uległy majątki o powierzchni co najmniej 100 hektarów, bądź 50 hektarów użytków rolnych. Część przejętych gruntów miała pzostać przeznaczona na cele ogólnospołeczne. Za przydzieloną ziemię ustalono zapłatę o równowartości przeciętnych rocznych plonów. Spłata miała nastąpić w przeciągu 10-20 lat. Uzyskiwane pieniądze przeznaczano na Państwowy Fundusz Ziemi, z którego pokrywano wszystkie wydatki związane z prowadzeniem reformy. Do końca 1946r reformą objęto 9327 majątków o powierzchni 3,1 mln ha, w tym 1 mln ha lasów przejęto na własność skarbu państwa. Do końca roku 1947 przydzielono ziemię 403,000 rodzin, z czego ponad 54 tys. to rodziny bezdomne, a ponad 100 tys. – rodziny robotników rolnych. W wyniku reformy rolnej wszyscy chłopi zostali uwolnieni od długów, w tym od osób prywatnych, banków i państwa.Historia.481 Do końca 1949r osadnicy na Ziemiach Odzyskanych otrzymali w wyniku reformy 3,7 mln hektarów ziemi. Liczba gospodarstw wzrosła do 470 tysięcy. Niestety prawie 1/5 z nich stanowiły gospodarstwa maleńkie do dwóch hektarów. Tak jednak uradzili fachowcy, którzy przyznali dwa hektary na produkcję warzyno-owocową. Do czasu uruchomienia pomocy z oenzetowskiej instytucji – UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration) w zasadzie jedyną pomoc rolnictwo otrzymało dzięki strukturom państwowym. Tylko w od wiosny’45 do końca roku, rolnicy otrzymali za pośrednictwem państwa 55 tys. ton nawozów sztucznych, ziarno na zasiew po cenach regulowanych, tj. dużo niższych od rynkowych, inwentarz żywy oraz drewno na odbudowę budynków. Powołano także Państwowe Przedsiębiorstwa Maszyn i Narzędzi Rolniczych. Do listopada’45 dzięki tej instytucji zaorano rolnikom ponad 548 tys. ha ziemi. Od jesieni’45 zaczęła napływać międzynarodowa pomoc od UNRRA. Do czasu rozwiązania UNRRA (1947) Polska otrzymała 125 tys. piskląt, kilkadziesiąt tysięcy kurcząt i kur, 112 tys. jaj wylęgowych, 17 tys. sztuk bydła rogatego oraz 125 tys. koni.Historia.481 Dobrze zorganizowana pomoc dość szybko poprawiła warunki bytowe na wsi. Bezpośrednio po przejściu frontu w 1944r należało uregulować rynek żywnościowy. Niestety duże zniszczenia w dziedzinie transportu, niska dostawa na rynek, niskie plony, prowadzona przez chłopów hodowla i uprawa tylko na własny użytek powodowała ogromne kłopoty zaopatrzeniowe w miastach. Ceny żywności dość szybko wzrastały. W tej sytuacji PKWN nie zdecydował się jeszcze na zniesienie systemu kartkowego, choć zmodyfikowano go. Reglamentacja obejmowała chleb, mąkę pszenną, kasze, mięso, tłuszcze, ziemniaki, cukier i sól. Oprócz żywności kartki obejmowały mydło, naftę, zapałki. Zaopatrzeniem objęto w końcu 1944r. około 1,7 mln osób dorosłych i blisko 300 tys. dzieci.Historia.466-469 Tymczasowy rząd wprowadził dekretem z sierpnia 1944r. obowiązkowe dostawy płodów rolnych (zboża, ziemniaków, mięsa, mleka i siana). System ten oprócz poprawy zaopatrzenia miast miał służyć aprowizacji wojska oraz poprawić sytuację w najbardziej zniszczonych rejonach wiejskich. Z powodu niskich zbiorów w 45r. ceny żywności znów wzrastały. Z tych powodów zaostrzono rygory ściagania świadczeń rzeczowych (sankcje obejmowały kary finansowe z aresztem włącznie) oraz poprawiono zaopatrzenie w artykuły przemysłowe na wsi przez handel spółdzielczy i Państwową Centralę Handlową.Historia.492 System dostaw obowiązkowych zlikwidowano w lecie 1946r. Na jego miejsce wprowadzono system wymiany wiązanej. Rolnik za wykup artykułów rolnych mógł nabyć po cenach państwowych produkty przemysłowe. O tym, jak korzystna była to wymiana niech zaświadczą takie oto dane. W grudniu’45 wolnorynkowa cena 10 kg węgla w Katowicach wynosiła 2,30 zł, zaś w Warszawie 70 zł.Historia.491 Natomiast cena regulowana (państwowa) znacząco nie odbiegała od katowickiej. Podobnie sprawa przedstawiała się z innymi produktami przemysłowymi. Co prawda ceny państwowe na skupywane artykuły rolne także były niższe (w niektórych regionach połowę ceny rynkowej), jednakże wielokrotnie niższe ceny art. przemysłowych, w tym przede wszystkim do produkcji rolniczej całkowicie rekompensowały te ubytki. Tzw. nożyce cen, tj. stosunek cen produktów rolnych do cen produktów przemysłowych był lepszy niż przed wojną. Dzięki temu znakomicie poprawiło się zaopatrzenie wsi w technologie poprawiające wydajność. W ciągu kilku lat dzięki tym zabiegom średnie plony z hektara na przełomie 1949/50 przekroczyły poziom przedwojenny, tj. wzrosły o niemal 40% (z 8,8q do 13q).

W miarę jak front działań zbrojnych przesuwał się na zachód, coraz to nowe ziemie były wyzwolone. Trzeba było organizować na nowo życie gospodarcze, usuwać zniszczenia. Podstawowym problemem stało się odbudowanie i uruchomienie przemysłu. Małe warsztaty rzemieślnicze i punkty handlowe niemal w całości zostały zlikwidowane przez hilterowskiego okupanta. Mali prywatni przedsiębiorcy pozbawieni swoich oszczędności, pozbawieni narzędzi pracy, kredytów nie byli w stanie odbudować swych zakładów. Z kolei średni i duży przemysł w znacznym stopniu ucierpiał z powodu działań okupantów niemieckiego i radzieckiego. Ponieważ działacze prawicowi działali za granicą głównie na arenie międzynarodowej, a w kraju faktycznie rządy sprawowała lewica, dlatego to pod patronatem organizacji lewicowych – głównie PPR i PPS – zaczęto uruchamiać zakłady na wyzwolonych terenach. Akcje agitacyjne prowadzono jeszcze przed wyzwoleniem spod okupacji. Uświadamiano i organizowano robotników, by ci ukrywali istotne części maszyn, środków, by ochronić je przed wywózką za granicę. Dzięki temu po wyzwoleniu w kilkanaście, kilkadziesiąt dni uruchamiano produkcję. Trzeba wszak pamiętać, że każda produkcja wymaga kapitału. Dokapitalizowanie przedsiębiorstw odbywało się dwoma drogami. Jeden polegał na przeznaczeniu części wynagrodzeń przez robotników na zakup surowców do produkcji i środków do odbudowy, świadczenia usług (odbudowy i naprawy) za darmo. Drugi nie mniej ważny, polegał na przekazaniu na rzecz przedsiębiorstwa środków finansowych z budżetu odradzającego się państwa. Uruchamianie przemysłu napotykało poważne trudności. Brak było wykwalifikowanej kadry kierowniczej, wykwalifikowanych robotników, brak surowców i żywności dla załóg. Kontrolę nad przedsiębiorstwami sprawowały tymczasowe zarządy. Już w listopadzie 1944r. zostały utworzone tzw. grupy operacyjne pod kierownictwem inż. Alfreda Wiślickiego. W ich skład wchodzili inżynierowie, technicy, ekonomiści, a także działacze związkowi i polityczni. Historia.466 Szeroki tymczasowy państwowy nadzór nad przedsiębiorstwami wynikał z faktu, iż właściciele byli nieobecni, często nikt nie wiedział, czy w ogóle żyją, a fabryki należało jak najszybciej uruchomić. Wkrótce po zakończeniu wojny podstawowe działy przemysłu, wszelkie większe przedsiębiorstwa, jak również i sporo pomniejszych, znalazły się pod zarządem państwowym. Odbudowy ich dokonali robotnicy przy pomocy państwa. Wraz z nastaniem wolności do kraju zaczęli wracać właściciele przedsiębiorstw, którzy w obliczu wojny uciekli za granicę. Wracając na swoje, zaczęli się domagać zwrotu zakładów pracy. Zasady zwrotu przedsiębiorstw regulował dekret z 2 marca 1945r, a potem ustawa z 6 maja tego samego roku.Historia.489 Dekret był zgodny z duchem deklaracji PKWN, która głosiła, iż po wyzwoleniu wszystkie przedsiębiorstwa wrócą do swych dawnych właścicieli, za wyjątkiem tych firm, których właściciele zbiegli do nieprzyjaciela (dezercja), kolaborowali z okupantem. Konfiskacie podlegać miały także majątki poniemieckie bądź kontrolowane finansowo przez Niemców (dotyczyło to przedsiębiorstw z udziałem kapitału niemieckiego jak również niemal całego mienia na Ziemiach Odzyskanych) oraz majątki pożydowskie, których rodziny nie miały spadkobierców. Zwrot przedsiębiorstwa mógł nastąpić na podstawie orzeczenia Tymczasowego Zarządu bądź Sądu Wojskowego. Jednakże warunkiem był zwrot poniesionych kosztów na odbudowę i uruchomienie produkcji oraz uregulowanie długów względem państwa jeśli takowy istniał przed wojną. Jak wcześniej napisałem, olbrzymia większość przedsiębiorstw (i majątków ziemskich) przed wojną bądź to znajdowała się pod kontrolą kapitału obcego, bądź była zadłużona, głównie u Żydów i względem skarbu państwa. W czasie okupacji Niemcy wykupywali udziały od obcych kapitalistów, natomast naród żydowski niemal doszczętnie wymordowali. Dlatego też – zgodnie z obowiązującym prawem – niewiele przedsiębiorstw było przekazywane pierwotnym właścicielom. Tam, gdzie to następowało, wybuchały strajki robotników, którzy poprzednio uruchamiali i odbudowywali zakłady. Taka sytuacja była „na rękę” socjalistycznej ekipie rządowej, która planowała nacjonalizację przemysłu. Po wielu burzliwych dyskusjach 3 stycznia 1946r uchwalono rządowy projekt nacjonalizacji przemysłu, jednocześnie uchwalając ustawy o popieraniu prywatnej inicjatywy oraz określające zasady i warunki działania prywatnych przedsiębiorstw.Historia.490 Ustawa nacjonalizacyjna, przewidywała przejęcie tych przedsiębiorstw na własność państwa bez odszkodowania, które należały do Niemców lub też do spółek przez Niemców kontrolowanych oraz do osób, które zbiegły do nieprzyjaciela. Za odszkodowaniem przejmowano wszystkie pozostałe przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 49 pracowników na jedną zmianę. Wyłączono z nacjonalizacji zakłady spółdzielcze i samorządowe. Odszkodowania miały ustalać specjalne komisje. Zanim jednak uchwalono ustawę trwała wojna polityczna o kształt nacjonalizacji. Jedyna legalna krajowa opozycja – PSL Mikołajczyka – będąca reprezentantem obozu londyńskiego robiła co mogła, by zniweczyć nacjonalizację, gdyż prawica w swej olbrzymiej większości była za prywatną gospodarką wolnorynkową. Jednakże brak dostatecznej siły politycznej i nieuznawanie ich organizacji przez rzady zachodnie, wyzwoliły taktykę sabotażową. PSL co prawda „zgadzał się” na nacjonalizację, lecz tylko firm zatrudniających powyżej 100 pracowników.Podręcznik1.60 Jednocześnie licząc na wywołanie burzy na arenie międzynarodowej, forsował pomysł, by nie wypłacać odszkodowania właścicielom upaństwawianych przedsiębiorstw. Gdyby pomysł ten został zrealizowany, to wkrótce – z powodu naruszenia norm międzynarodowych – Polska zostałaby odizolowana od pomocy zagranicznej i gospodarki światowej. W ten sposób zdyskredytowanoby obecną uznaną przez rządy zachodnie, legalną władzę oraz sparaliżowanoby wszelkie jej działania. Niestety żądza władzy i pieniędzy przesłaniała wszystko. PSL był gotów nawet zniszczyć gospodarczo kraj i odizolować go od rynku światowego, międzynarodowej pomocy, sparaliżować odbudowę ze zniszczeń wojennych, byleby zachować stary system społeczno-gospodarczy; system, który przed wojną zubożył polskich chłopów, degradował ekonomicznie i społecznie robotników, a promował złodziei, przestępców, lichwiarzy. Takie fakty wielu osobm wydadzą się nieprawdobodobne, lecz te informacje sprawdziłem naprawdę w wielu różnorakich źródłach i wszystkie one były zgodne, co do propozycji i działań PSL, choć odmiennie, wręcz przeciwstawnie ten fakt komentowały.

Na jesieni’45 powołano Centralny Urząd Planowania, który opracował plan inwestycyjny na rok 1946. W tym roku wartość produkcji przemysłowej osiągnęła 74% poziomu z 1938r. Duży postęp nastąpił na nowo przyłączonych Ziemiach Odzyskanych. Odbudowano wielkie zakłady przemysłowe Wrocławia (w tym Państwową Fabrykę Wagonów – Pafawag)Historia.471 O skutecznych działaniach wcielania nowych ziem zaświadczyła Wystawa Ziem Odzyskanych.
Równie szybko co przemysł odbudowywano transport. Do końca 1946 roku odbudowano łącznie 5623 km linii normalnotorowych, mosty o długości 61,55 km, z czego trwale tylko 10,45 km, a prowizorycznie 51,1 km. Szybko liczebnie wzrósł tabor zarówno kolejowy, jak i samochodowy. Uruchomiono produkcję parowozów i wagonów (m.in. Pafawag). Nadal były unieruchomione zakłady samochodowe. Olbrzymia większość samochodów pochodziła z zdobyczy wojennych oraz pomocy z UNRRA i ZSRR. O ile stan liczbebny samochodów ciężarowych i ciągników w 1939r wynosił 12 tys. sztuk, to już w 1947 wyniósł 37 tys. sztuk.Historia.485

W końcu października 1944r. na terenie woj. białostockiego rozpoczęto wymianę marek niemieckich na złote do sumy 300 zł na osobę dorosłą. 15 stycznia 1945 powołano Narodowy Bank Polski. Zgodnie z dektretem miał on być bankiem centralnym stanowiącym nadzór nad całym systemem bankowym oraz posiadał prawo emisji pieniądza. Na mocy tych samych dektretów weszło postanowienie o wymianie złotych okupacyjnych Banku Emisyjnego oraz o wycofaniu z obiegu rubli. Niestety gotówkę wymieniano tylko do 500 zł na osobę dorosłą. Skutkiem tego była utrata oszczędności ludności, jednakże powstrzymano w ten sposób inflację. Podobny zabieg dławienia inflacji poprzez pozbawienie ludzi oszczędności i części płac zastosował prof. Balcerowicz w 1990 roku.
Oprócz NBP powołano cały szereg innych instytucji finansowych. Powołano banki kredytowe, komunalne, kasy oszczędnościowe, banki wspierające produkcję rolniczą, np. Bank „Społem”, Państwowy Bank Rolny. Z innych ważniejszych instytucji należy wymienić Pocztową Kasę Oszczędności (PKO), Bank Gospodarstwa Krajowego, banki spółdzielcze i akcyjne: Bank Polska Kasa Opieki, Bank Związku Spółek Zarobkowych, Bank Handlowy. Istotną cechą reformy było to, że wyłączono z nacjonalizacji prywatny sektor bankowy.

W lecie 1945 r. wprowadzono nowe ujednolicone dla całego kraju zasady wynagradzania. Podstawą systemu był dobrze zorganizowany akord, dzięki któremu osoby wydajniej pracujące, o lepszych kwalifikacjach odczuły znaczącą podwyżkę. Jednocześnie wprowadzono surowy regulamin. Za dłuższą kilkudniową nieusprawiedliwioną nieobecność w pracy groziło nawet aresztowanie.
Bardzo pomocnym i skutecznym elementem poprawiającym jakość życia okazał się system stołówek przy zakładach pracy. Stołówki te, dzięki dofinansowaniu mogły oferować pracownikom i ich rodzinom po niskich cenach obiady, a później całodzienne wyżywienie. W pierwszym okresie z tej formy pomocy skorzystało ponad milion osób.
Absolutnym postępem było objęcie wszystkich pracowników ubezpieczeniem chorobowym i emerytalnym, przy czym – co najważniejsze – koszty z tym związane ponosił zakład pracy. Nie wszystko szło tak gładko. Dopiero w latach siedemdziesiątych ubezpieczeniem objęto rolników. Do końca lat 40-tych nie udało się rozwiązać problemu rent i emerytur, które realnie traciły na wartości.
Kolejnym posunięciem ułatwiającym życie rodzinie było stworzenie zespołu przedszkoli i żłobków przy zakładach pracy. Dzięki temu rodzice dość swobodnie mogli zająć się pracą zarobkową i jednocześnie prowadzić życie rodzinne.
Oprócz działań na polu finansowo-gospodarczym władze już wtedy realizowały szeroki program działań społecznych. Do 1947 r. uruchomiono 934 biblioteki publiczne, a ich księgozbiór sięgał 2,6 mln woluminów. Rocznik2000 Nakład na książki i broszury sięgnął 39 mln egzemplarzy.Rocznik2000 Odbudowywano z mozołem struktury służby zdrowia. Liczba pracowników medycznych, mimo strat wojennych, wyniosła 24,1 tys. osób, a liczba łóżek w szpitalach osiągneła stan 80,6 tys. Rocznik2000 Rozpoczęto program powszechnego dokształcania społeczeństwa, by zniwelować skutki wojny i zmniejszyć blisko 30% analfabetyzm. Nauczaniem objęto zarówno dzieci, jak i dorosłych. Dużą pomocą ze strony państwa była budowa mieszkań. O ile przed wojną budowano od 17 do 38 tys. mieszkań rocznie, z przewagą mieszkań dwu i trzy izbowych, Warunki.527 o tyle już od 1947 oprócz rekonstrukcji zniszczeń, zaczęto na masową skalę budować całkowicie nowe mieszkania. Zaczęła się zmieniać struktura inwestycji. Zasadniczy trzon budownictwa stanowiły mieszkania o liczbie izb trzy i więcej.
Do końca 1946 r uruchomiono zakłady o niewielkim stopniu zniszczeń, głównie przemysł budowlany, częściowo rybacki, rolno-spożywczy. Nie udało się uruchomić przemysłu ciężkiego (zakładów górniczo-hutniczych), z powodu ogromnych zniszczeń hut (wygasłe piece) i zatopień kopalń oraz przemysłu samochodowego. Mimo tych zniszczeń wyprodukowano 1,6 tys. obrabiarek do metali, 0,5 tys. ton tworzyw sztucznych. Niska była produkcja energii elektrycznej – zaledwie 5,8 TW*h. Trzeba sobie zdawać sprawę, że duże zniszczenia w przemyśle surowcowym, stalowym i chemicznym działały hamująco na odbudowę, gdyż podstawą budownictwa jest stal, piasek, wapno, cement, szkło, a podstawą funcjonowania przemysłu wytwarzającego dobra konsumpcyjne – energia elektryczna. Braki w tym obszarze nie tylko nie pozwalały odbudowywać w tempie pożądanym infrastruktury społecznej (mieszkania, sklepy, ośrodki zdrowia itd), lecz także utrudniały znakomicie odbudowę przemysłu, a dalszej kolejności jego rozwój. Oto dlaczego przez następne dziesięciolecia położono ogromny nacisk na odbudowę i rozwój przemysłu ciężkiego, surowcowego i chemicznego, w pewnym stopniu zaniedbując inne dziedziny gospodarki, np. rolnictwo, sieć handlową. Gdyby nie te początkowe wyrzeczenia, Polska do dzisiaj pozostałaby krajem surowcowo-rolniczym, z niewielkim kilkunastoprocentowym udziałem przemysłu w dochodzie narodowom. To co z tym się wiąże, to zacofanie, gdyż na rynku występowałby chroniczny brak wszelkich dóbr z produkcji przemysłowej od grzebienia, bielizny począwszy, a na meblach, lodówce skończywszy.
Spoglądając wstecz na okres międzywojenny oraz okres powojenny trzeba uczciwie przyznać, że mimo wojennych zniszczeń i trudności politycznych, udało się dokonać tego, co przez 20 lat nie potrafiły uczynić prawicowe władze przedwojenne. Czy konieczne były cierpienia oraz postępująca nędza chłopów i robotników w Polsce przedwojennej? PRL startował w znacznie gorszej pozycji gospodarczej i społecznej. Zniszczenia były dużo bardziej dotkliwsze i rozleglejsze, a jednak w przeciągu 6 lat poziom życia ludności przekroczył ten przedwojenny.

Okres 1947-49

Co prawda wydarzenia, które tu opiszę miały miejsce rok wcześniej, jednak łączą się one nieodzownie z wyborami do parlamentu 19 stycznia 1947.
Rok wcześniej bo w lutym’46 odbyła się narada głównych partii w sprawie wyborów. Obóz socjalistyczny zaproponował, aby wszystkie partie wystąpiły na jednej liście wyborczej, a podział mandatów dokonałby się według klucza. Po 20% mandatów miałyby otrzymać PPR, PPS, PSL i 10% SD i SP. Intencją wnioskodawców było to, by nie prowadzić wojny wyborczej i w ten sposób dzielić naród, lecz wspólnie wystąpić jako Blok Demokratyczny i zaprezentować program odbudowy państwa. Odpowiedź ze strony PSL była jednoznaczna. Ludowcy zażądali 75% mandatów dla siebie oraz stanowisko premiera bądź prezydenta, reszta mandatów miała zostać rozdzielona pomiędzy pozostałe partie. Taki układ oczywiście nie wchodził w grę, gdyż oznaczałoby to władzę monopartyjną z praktycznym zepchnięciem obozu socjalistycznego na margines życia politycznego, gdy tymczasem -jak wskazywałem – cieszył się on dużym poparciem, w odróżnieniu od słabnącej pozycji PSL. W tej sytuacji PPS i PPR wysunęły propozycję przeprowadzenia referendum ludowego, którego celem było zbadanie stopnia poparcia dla przemian, które zaszły w okresie powojennym. KRN uchwaliła odpowiednią ustawę i 30 czerwca zostało przeprowadzone referendum. Przygotowano trzy pytania: czy chcesz (I) zniesienia senatu, (II) utrwalenia ustroju gospodarczego (reforma rolna, nacjonalizacja), (III) obecnej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. PSL chcąc zbadać swoje wpływy w społeczeństwie wezwało do oddania sprzeciwu na pierwsze pytanie, choć przed wojną sami domagali się likwidacji drugiej izby. Oficjalne wyniki przedstawiały się następująco: głosów na tak; I – 68,2% , II – 77,3%, III – 91,4%, tylko w Krakowie na I pytanie 84% odpowiedziało nie. PSL zakwestionował wyniki twierdząc, że w całym kraju negatywnych odpowiedzi na pierwsze pytanie było 83%. Prezentowanie takich danych należy potraktować jako kolejną zagrywkę polityczną, by wzburzyć opinię państw zachodnich i w ten sposób sparaliżować całkowicie działania lewicy. Nie udało się to z powodu pogromu Żydów w Kielcach 4 lipca (wyniki referendum – 12 lipca) dokonanego przez tłum. Zginęło 39 osób narodowości żydowskiej. Nawet takie autorytety jak prymasi Wyszyński i Hlond sprzeciwiły się zganieniu oprawców pogromu kieleckiego. Podstawową przyczyną zajść było tworzenie i kultywowanie stereotypu żydokomuny, tj. sprawowania władzy przez osoby narodowości żydowskiej, co faktycznie miało wtedy miejsce. Dla opinii międzynarodowej było to jednoznaczne, gdyż ostoją antysemityzmu były partie chadeckie i endeckie, które się po wojnie skupiły wokół PSL. Dziś wiadomo, wyniki referendum faktycznie zostały sfałszowane, lecz zakres fałszerstwa z całą pewnością nie był tak znaczący, jak sugerowali to działacze PSL. Taki wniosek wynika jednoznacznie z poparcia (w postaci członków i organizacji), jakie miały poszczególne partie oraz szczegółowej analizy tych fragmentów dokumentacji jaka się zachowała. Wyniki referendum doprowadziły do głębokich podziałów wewnątrz obozu prawicowego. Stanisław Mikołajczyk wznowił negocjacje z PPS i PPR w sprawie klucza mandatów poselskich – domagał się 40% dla PSL, tymczasem socjaliści zgadzali się na 25%. Rokowania nie powiodły się. Od września rozpoczęła się ostra kampania wyborcza. I z jednej, i z drugiej strony padały oskarżenia i niewybredne inwektywy pod adresem przeciwnika politycznego. Oba bloki – socjalistyczny i prawicowy – prowadziły wzmożoną propagandę. Ponieważ obowiązywały dekrety o karach za szkalowanie władzy, a władza leżała w rękach PPS i PPR, więc ucierpiało na tej wojnie przede wszystkim PSL oraz szereg organizacji wspierających, m.in WiN. Po ogłoszeniu wyników, wedle oficjalnych danych PSL otrzymało 10% głosów, SP i PSL „”Nowe Wyzwolenie” ok. 8%, a Blok Demokratyczny – 80%. I tym razem PSL zgłosiło protest. Mikołajczyk utrzymywał, że na PSL głosowało w całym kraju 84% wyborców. Wiadomo, że wybory odbyły się z szeregiem naruszeń zasad demokratycznych, jednakże żadna pojedyncza partia nigdy nie uzyskała w historii takiego wyniku, jak twierdził Mikołajczyk. Poza tym rodzi się w tym miejscu wiele wątpliwości. Czy ludzie, którzy w krótkim okresie czasu zostali uwolnieni od długów, otrzymali pracę i wsparcie ze strony socjalistycznej tymczasowej władzy zagłosowaliby przeciwko tej polityce, przeciwko swoim dobrodziejom? Poza tym, PSL słabło z każdym dniem, nie miało ani środków, ani struktur by skutecznie zachęcać do jego poparcia. Trzeba pamiętać, że olbrzymia większość ludności dorosłej była analfabetami (w tym funkcjonalnymi), nie była wyrobiona politycznie. Z oczywistych względów nie było kampanii medialnej, tak więc jedynym źródłem poparcia była praca w terenie, a tu prym wiedli socjaliści (co przejawiało się w członkostwie). Dziś prawdy już chyba nie dojdziemy, lecz skutki tych wyborów były jednoznaczne dla przyszłej drogi Polski.

Już we wrześniu 1946 przygotowano wytyczne do planu gospodarczego na lata 1947-49. Projeket streszczał się do następujących kwestii:Historia.493

  1. Odbudowa zniszczeń wojennych, przede wszystkim przemysłu produkującego środki produkcji
  2. Scalenie gospodarcze i administracyjne Ziem Odzyskanych z resztą kraju, w tym zwiększenie udziału tych ziem w tworzeniu dochodu narodowego przez odbudowę zniszczonych gospodarstw i zakładów
  3. Wyrównanie ogromnych różnic regionalnych w poziomie rozwoju gospodarczego (likwidacja podziału na Polskę A i B)
  4. Rozszerzenie udziału gospodarki narodowej w handlu światowym
  5. Obniżenie kosztów produkcji i usług oraz podniesienie wydajności pracy
  6. Umożliwienie powrotu do kraju rodakom na wychodźctwie
  7. Przebudowanie struktury społeczno-gospodarczej oraz utrwalenie socjalistycznej drogi rozwojowej

To były wytyczne. W planie szczegółowym postawiono za cel podniesienie produkcji przemysłowej o 160%, tj. przekroczenie przedwojennego poziomu produkcji przemysłowej, osiągnięcie 110% przeciętnej produkcji żywności na głowę mieszkańca z lat 1936-38. Jak wcześniej pisałem, zniszczenia przemysłu ciężkiego, surowcowego i energetycznego praktycznie uniemożliwiały odbudowę przemysłu dóbr konsumpcyjnych oraz poprawy uzborjenia w środki techniczne pracy żywej w rolnictwie. Dlatego priorytetem inwestycji stał się przemysł środków produkcji oraz surowcowy. Z powodu niskich dochodów brakowało środków na inwestycje. Dlatego środki zaplanowano przeznaczyć przede wszystkim na najmniej zniszczone obiekty, tak by uruchomić jak najwięcej zakładów.

Zanim opiszę szczegółowo realizację planu trzyletniego i poziom życia ludności, to muszę – niestety – napisać o pewnym wydarzeniu polityczno-gospodarczym z dziejów Europy – planie Marshalla. Właśnie w tym miejscu muszę przedstawić jego główne założenia i cele, gdyż wiele osób twierdzi, że to z powodu odrzucenia tegoż planu Polska „zaprzepaściła” swoją szansę na dogonienie poziomu życia czołówki krajów zachodnio-europejskich.
12 marca prezydent USA – Harry Truman publicznie zaprezentował nową doktrynę polityczną, doktrynę „żelaznej kurtyny”. Istotą jej była walka na całym świecie z wzrastającymi wpływami komunistów i socjalistów. Walka miała nie tylko odbywać się na polu politycznym, lecz również gospodarczym i wojskowym. Działania przebiegały w dwóch kierunkach. Z jednej strony prowadzono działania gospodarczo-polityczne w formie dywersyji i sabotażu na terenie państw socjalistycznych, w tym celu powołując tajną organizację CIA. Z drugiej strony transferowano ogromne środki finansowe i techniczne do państw „zagrożonych” inwazją socjalizmu, by szybko podnieść poziom życia ludzi i w ten sposób zmiejszyć wpływy socjalistów. Zgodnie z paktem dla Ameryk (1947), żaden kraj na kontynentach amerykańskich nie mógł prowadzić inwestycji gospodarczych oraz polityki społecznej, która mogłaby zagrozić interesom gospodarczym Stanów Zjednoczonych. Teoretycznie kraje i rządy Ameryki Łacińskiej były wolne, lecz w rzeczywistości ściśle podlegały pod dyrektywy Waszyngtonu. Terenem „zagrożonym” w owym czasie była również Europa. Częścią doktryny Trumana był właśnie owy plan Marshalla. Jak uzasadnili to amerykańscy ekonomiści Donald L. Kemmerer i C.Clyde Jones, plan ” … był pierwotnie obliczony, aby ludność tych krajów stała się mniej wrażliwa na propagandę komunistyczną” /D.L.Kemmerer, C.C. Jones: American Economic History, New York, 1959, s.466/Historia.494. Taki oto był cel polityczny planu. Drugim aspektem, który należy tu przedstawić są ogólne założenia tego planu. Według planistów Europa Wschodnia miała otrzymać środki finansowe by odbudować potencjał surowcowy i rolniczy, gdy tymczasem Europa Zachodznia miała otrzymać fundusze na odbudowę i rozwój przemysłu oraz technologii. Podręcznik1.48 Taki plan oznaczał utrzymanie, a nawet wzmocnienie starego podziału na rolniczo-surowcowy Wschód i techniczno-przemysłowy Zachód. Polska stałaby się po prostu zapleczem surowców, żywności i taniej siły roboczej dla stechnicyzowanej Europy Zachodniej i USA. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że byłaby to forma neokolonializmu. Dziś zapleczem surowcowym dla Zachodu jest Afryka, a mimo tego Afrykanom nie żyje się najlepiej. Następnym warunkiem udzielenia „pomocy” było udostępnienie gospodarki dla szerokiej penetracji kapitału amerykańskiego. Trzecim podstawowym warunkiem było utrzymanie prywatnej gospodarki wolnorynkowej. Po tym krótkim przypomnieniu, teraz dopiero widać jak na dłoni, że nawet dla przedwojennego obozu władzy takie warunki były nie do przyjęcia. Celem władz zarówno przedwojennych, jak i powojennych było uprzemysłowienie kraju i zmiana struktury społeczno-gospodarczej z rolniczo-surowcowej na przemysłowo-rolniczą. W sytuacji jawnych żądań politycznych i społecznych taki plan musiał zostać odrzucony przez Europę Wschodnią, gdyż oznaczałoby to uzależnienie gospodarcze od USA, nieformalne zniewolenie i zachowanie niezmiernie niekorzystnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Zatem plan odrzucono z powodów absurdalnych warunków, natomiast polityczna postawa ZSRR była trzeciorzędnym czynnikiem w zasadzie tylko potwierdzającym decyzje rządów poszczególnych państw. Formalnie przyjęcie pomocy było dobrowolne, jednakże jej odrzucenie stało się pretekstem do izolacji krajów socjalistycznych od wszelkiej pomocy i wymiany handlowej. Restrykcje objęły nawet te towary, które wcześniej otrzymywaliśmy w ramach dostaw UNRRA. Do czasu śmierci Stalina nałożono na kraje socjalistyczne embargo na wszelką technologię. Wkrótce po przedstawieniu Planu Marshalla rozwiązano agendę ONZ – UNRRA. Tym samym Polska straciła jakiekolwiek zewnętrzne zachodnie źródła pomocy rzeczowej, technicznej i finansowej. Jedynym realnym partnerem handlowym i ekonomicznym stał się tym samym Związek Radziecki. O stopniu uzależnienia Europy od USA niech zaświadczy taki oto fakt, że Francja odrzuciła traktat przyjaźni z Polską właśnie po wdrożeniu doktryny Trumana.Podręcznik1.51 Niemcy (RFN) praktycznie dopiero w 1970 roku złożyły deklarację poszanowania dzisiejszych granic, a gwarancje uzyskaliśmy dopiero po roku 90-tym. Zostawmy jednakże sprawy polityczne na boku, a przejdźmy do przedmiotu tego opracowania.

Realizacja planu 3-letniego przyniosła wymierne sukcesy. W kolejnych latach planu produkcja przemysłowa wzrastała o 33%, 37%, 22 %.Historia.510 Łącznie produkcja przemysłowa wzrosła ponad 2,2 raza. Równocześnie wzrosło zatrudnienie o 1,2 mln osób. Taki wzrost zatrudnienia osiągnięto dzięki wprowadzeniu pracy wielozmianowej. W ten sposób zwiększono zatrudnienie bez budowy nowych zakładów. Najważniejsze było to, że wzrost produkcji był większy, niż odpowiadający mu wzrost zatrudnienia. Oznacza to, że wraz ze wzrostem zatrudnienia wzrastała wydajność pracy.Historia.498 Równocześnie spadało zatrudnienie w rzemiośle, a wzrost produkcji tego działu był niewielki. Wraz ze wzrostem zatrudnienia wzrastała realna wartość wynagrodzenia. W 1948 płace wzrosły o 23%, a w 49 o 10%. Szacuje się, że pod koniec planu trzyletniego poziom płac pracowników najemnych osiągnął 107% stanu z 1938 i 207% z roku 1946r. Jednym z największych sukcesów tego okresu było praktyczne zlikwidowanie bezrobocia. Poprawa warunków bytowych dotyczyła przede wszystkim najgorzej uposażonych, stracili na zmianach ci, którzy przed wojną cieszyli się przywilejami, tj. urzędnicy, pracownicy umysłowi i pracownicy przemysłu zbrojeniowego. Trzeba także dodać, że liczba osób w gospodarstwie domowym, które pracowały zarobkowo wyraźnie wzrosła, co wybitnie poprawiło sytuację materialną rodzin.Historia.510
W krótkim czasie stworzono Fundusz Wczasów Pracowniczych. Rozszerzono uprawnienia urlopowe oraz zorganizowano kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży. W 1947 z wczasów skorzystało 317 tys osób, a rok później 452 tys.. Blisko milion dzieci wyjechało na wakacje w 1948r.Historia.511
Szybko zmieniała się struktura społeczna. W 1950r. narodowy spis powszechny ujawnił, że z rolnictwa żyło 47,1% ludności (w 1931 – 70%), z przemysłu zaś (z rzemiosłem) 20,9% (w 1931 – 12,8%). Spadała liczba osób emigrujących za granicę. O ile przed wojną było to grubo ponad 100 tys. osób w stosunku rocznym, to w 1950 liczba ta spadła do poziomu 60 tys. osób.Rocznik2000
Poprawiała się sytuacja na wsi. Co prawda ceny artykułów przemysłowych wzrastały szybciej niż ceny żywności, ale w roku 1949 skorygowano je w dół o 10%. Systematycznie wzrastały ceny hurtowe i detaliczne artykułów żywnościowych, dzięki czemu poprawiała się opłacalność produkcji rolniczej. Do końca 1949 odbudowano połowę zniszczonych gospodarstw rolnych (222 tys), z czego 113 tys. odbudowano w wyniku planu trzyletniego. Rozwinięto tzw. kontraktację produkcji rolniczej, tj. gwarantowano rolnikowi skup jego płodów rolnych po cenach ustalonych jeszcze przed rozpoczęciem produkcji i w takiej ilości, jaką zadeklarował rolnik, że wyprodukuje. Taki mechanizm gwarantował zachowanie opłacalności produkcji. Warto przypomnieć, że obecnie od 12 lat rolnicy domagają się bezskutecznie przywócenia kontraktacji dostaw. Już w 1947 kontraktacja objęła większość produkcji, w tym warzywa, ziemniaki, buraki cukrowe, rośliny oleiste, len, a także trzodę chlewną, mleko. Poprzez spółdzielnie „Samopomoc chłopska” znacząco podniesiono wyposażenie techniczne gospodarstw rolnych. Na wsi wreszcie pojawiły się ciągniki, tj. 40 lat później niż na Zachodzie. Z powodu dużej niewydolności i zacofania naszego rolnictwa trzeba było sprowadzać – głównie ze ZSRR – zboża oraz pasze dla zwierząt. Dzięki tym wszystkim wysiłkom poziom produkcji bardzko szybko wzrastał, tak że już w 1948 produkcja globalna osiągnęła poziom 77% z lat 1934-38 (w 1947 tylko 66%), lecz produkcja na jednego mieszkańca przekroczyła o 9% poziom przedwojenny. Tym samym plan został wykonany przed czasem. Warte podkreślenia jest to, że wzrost produkcji odbył się nie tylko przez wrost powierzchni zasiewów, lecz – co najważniejsze – również poprzez podniesienie wydajności z jednego hektara. W 1949 plony przedstawiały się następująco: pszenica – 12,3 q, żyto – 13,1, ziemniaki – 122q, buraki – 184q.Historia.509-511 W porównaniu z 1938 produkcja rolna na 1 mieszkańca wzrosła o 19%. W następnym roku średnie plony czterech zbóż przekroczyły 13 q.Rocznik2000 Najsmutniejszym wydarzeniem tego okresu były próby przymusowej kolektywizacji rolnictwa. W 1948 niektórym działaczom przyśniło się uspołecznienie rolnictwa. Tymczasem rolnicy po raz pierwszy od 100 lat byli na swoim i nie obciążeni długami, daninami. Rolnictwo zaczęto traktować drugoplanowo.
Wzrost wydajności w produkcji żywności spowodował znaczące poprawienie się sytuacji rynkowej. W 1947 wyłączono z taniego zaopatrzenia kartkowego grupy wg władz najlepiej zarabiające, tj. przedstawicieli wolnych zawodów, spółdzielców i prywatnych przedsiębiorców. W połowie tegoż roku z taniego zaopatrzenia kartkowego skorzystało 7 mln osób. Już w 1948 r. z systemu kartkowego wyłączono kasze, ziemniaki i cukier. Równolegle systematycznie wyłączano z reglamentacji artykuły przemysłowe. W styczniu 1949 r całkowicie zniesiono kartki.Historia.510

Najtrudniejszym problemem był handel prywatny, który wykorzystując niedobory produktów podbijał ceny, w ten sposób drenując zarobki ludności miejskiej. Gdyby ktoś miał wątpliwości co do możliwości zaistnienia takiej sytuacji, to spieszę przypomnieć, jak wyglądało zaopatrzenie powodzian w roku 1997. Cena chleba dostarczanego ofiarom powodzi przez prywatny handel przekroczyła 10 zł za bohenek, podczas gdy normalnie kształtowała się na poziomie poniżej 2 zł. Podobny perfidny drenaż miał miejsce właśnie w okresie powojennym. Jednocześnie zaczynała funkcjonować państwowa sieć handlowa, gdzie ceny wszelkich produktow były kilkukrotnie niższe. Z oczywistych względów sieć ta nie mogła zaspokoić wszystkich potrzeb, stąd tworzyły się kolejki. Ludzie buntowali się przeciwko działaniom prywatnych kupców. Wkrótce powołano Społeczne Komitety Kontroli Cen, a na mocy dekretów powołano w maju’47 Biuro Cen, które ustalało maksymalne marże oraz maksymalne ceny artykułów przemysłowych. Za przekroczenie groziły wysokie grzywny, a nawet sankcje karne. Proszę pamiętać, że obowiązywał mały kodeks karny, według którego działalność na szkodę państwa była bardzo surowo karana, w szczególności osoba podlegała aresztowaniu oraz konfiskowano narzędzie przestępstwa, w tym wypadku punkt sprzedaży bądź hurtownię. Jednocześnie wzmożono kontrole i surową egzekucję podatków. W czerwcu 1947 wprowadzono koncesjonowanie handlu prywatnego. Zezwolenia były wydawane przez władze wojewódzkie. Podobny problem przedstawiał się ze spółdzielczością, która wtedy otrzymywała duże wsparcie prawne i finansowe. Tymczasem na przywileje spółdzielczości chcieli się załąpać drobni handlowcy, rzemieślnicy. Jednakże odbywało się to nie poprzez zrzeszanie, lecz tworzenie tzw. „spółdzielni rodzinnych”. Była to szczególna forma wyłudzania przywilejów, gdyż warsztat dalej pozostawał w rękach jednej osoby, zatem zaprzeczał idei spółdzielczości. W wyniku podjętych działań liczba prywatnych sklepów systematycznie spadała z 131 tys. w 1947 do 77 tys. w 1949, a liczba hurtowni z 3307 do 1128. Historia.503 Podczas gdy obroty w handlu hurtowym i detalicznym sieci państwowej wzrastały, to prywatnej – przeciwnie – spadały. W 1948 obroty państwowych hurtowni wzrosły o 85%, a udział sklepów w obrotach handlu detalicznego sięgnął 35%. Trzeba tutaj powiedzieć, że takie działania wynikły nie tylko z nacisków społecznych, lecz także z powodów ideologicznych. Niemnej jednak, co by nie mówić, karygodna postawa prywatnych przedsiębiorców nie tylko umożliwiła takie działania ze strony państwa, lecz także je usprawiedliwiła moralnie w oczach opinii publicznej.

Dobre wyniki gospodarcze były nie tylko wynikiem inwestycji, lecz także uzdrowienia rozliczeń finansowych w przedsiębiorstwach. W 1947 wprowadzono kredyty wekslowe, zakaz wzajemnego udzielania kredytów przez przedsiębiorstwa, obowiązek rozliczania się przedsiębiorstw przez banki, obowiązek przechowywania wszystkich środków pieniężnych w jednym banku, zasadę wyodrębniania środków przeznaczonych na inwestycje od środków przeznaczonych na bieżącą działalność. Te wszystkie zmiany były niezmiernie ważne, gdyż jednym z powodów ” wielkiego kryzysu ” z lat 1929-33 było właśnie wzajemne zadłużenie firm i utrata przez nie płynności finansowej, tj. niezdolność do regulowania zobowiązań podatkowych, wynagrodzeń, płatności, wierzytelności (długów).

Jednym z założeń planu trzyletniego było scalenie gospodarcze Ziem Odzyskanych z resztą kraju. Tak też się stało. Systematycznie podnoszono udział tych ziem w nakładach inwestycyjnych. O ile w 1946 udział ten wynosił 26% ogółu inwestycji, to w 47 już 32%, a w 48 – 38%. Historia.506 Takie przesunięcie środków przyniosło rezultaty. Udział w wartości wytwórczości całego kraju wzrósł i w końcu roku 49 wyniósł 22% Oznaczało to włączenie tych ziem do organizmu państwowego.

Nadszedł czas, by dokonać oceny najważniejszych wskaźników społecznych i gospodarczych okresu odbudowy. Analizie porównaczej poddałem dwa wybrane lata: 1950 i 1946. Rok 46-ty można uznać za początek życia gospodarczego, natomiast rok 50-ty będac rokiem nowej dekady wskaże nam główne zmiany w życiu społecznym i gospodarczym, jakie się zarysowały w okresie 1946-1949. Wyszczególniłem dwie główne grupy: wskaźniki społeczne oraz wskaźniki ekonomiczne.

Warunki socjalne w okresie 1946-1950
Wyszczególnienie 1946 1950
Przyrost naturalny w tys.osób 380,7 474,4
Emigracja w tys. osób 1835,9 60,9
Liczba mieszkań w milionach 5,851
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 59,5
Absolwenci szkół wyższych w tys. 3,9 14,6
Pracownicy służby zdrowia w tys. 24,1 40,7
Łóżka w szpitalach w tys. 80,6 87,2
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 39 119
Biblioteki publiczne 934 4193
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 2,6 10,4
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 1,2* 4,803
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w tys. 23 40,1
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 9,5 15,8
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1946=100)* 100 207
źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
* szacunki zaczerpnięte z „Historia Gospodarcza Polski XIX i XX w„.

Przyjrzyjmy się szybciutko zamieszczonym danym. Wzrost liczby narodzin nie wynika ze stopnia nieuświadomienia seksualnego (bo ten pozostaje taki sam), lecz głównie z powodu lepszych warunków bytowych, w tym mieszkaniowych i finansowych. Hipotezę tą potwierdza zarówno malejąca liczba osób opuszczających kraj na stałe, jak również wzrost płac realnych i spożycia, co przejawia się we wzroście sprzedaży detalicznej. Rzecz osobliwa, na którą warto zwrócić uwagę, gdyż przejawiała ona się przez cały okres PRL – szybszy wzrost wynagrodzeń, niż sprzedaży detalicznej. Taki stan powoduje napięcia na rynku towarów, a w gospodarce wolnorynkowej inflację, która umniejsza dochody ludności. Ta nierównowaga wynikła zarówno z niedostatecznego rozwoju sieci handlowej, jak również z niedostatecznej produkcji żywności i przemysłowych artykułów gospodarstwa domowego (towarów konsumpcyjnych). Można także było ściągnąć nadmiar pieniędzy tworząc kasy oszczędności. Niestety nie udało się tego dokonać, gdyż ludzie nie byli oswojeni z usługami bankowymi. Wartym odnotowania są nakłady na oświatę i kulturę. Ogromny postęp dokonał się zarówno w ilości punktów bibliotecznych (w tym na wsi), jak i liczebności księgozbiorów. Nastąpił duży wzrost osób kończących studia wyższe. Duży postęp dokonał się w obszarze służby zdrowia. Wzrosła zarówno liczba miejsc w szpitalach, liczebność personelu medycznego oraz udzielonych porad. Wszystkie te dane dobitnie wskazują, że mimo priorytetowej roli inwestycji przemysłowych nie zaniedbano potrzeb społecznych, wręcz przeciwnie.

Wybrane wskaźniki gospodarcze 1946-1950
Wyszczególnienie 1946 1950
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 9 12,7
Plony ziemniaków z 1 ha w q 112 138
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 176 222
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 337 1323
Produkcja mleka w miliardach litrów 3,3 7,9
Liczba ciągników do dyspozycji wsi 28,4
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 42 193
Powierzchnia lasów w tys. ha 6500 6900
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 23,3 80,4
Przerób ropy naftowej w tys. ton 100 300
Produkcja tworzyw sztucznych w tonach 500 2000
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 1,6 4,1
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 0 0,8
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 5,8 9,4
źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Historia Gospodarcza Polski XIX i XX w.

Liczby mówią same za siebie. We wszystkich obszarach zanotowano wzrost i to nie byle jaki, bo kilkukrotny. Najwolniej rozwijało się rolnictwo. Pojawiło się całkowicie nowe zjawisko gospodarcze i społeczne – rosły połowy i spożycie ryb. Aby to osiągnąć należało odbudować, a następnie rozwinąć flotę morską, a także techniczne zaplecze, tj. porty, doki, nabrzeża. Polska po raz pierwszy zaczęła produkować samochody cieżarowe. Niestety samochodów osobowych nadal nie produkowaliśmy. Zwrócę uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż nawet u początków PRL-u zadbano o sprawy środowiska naturalnego. Powierzchnia lasów zwiększyła się o 400 000 hektarów.

Gdy spojrzymy na te zbiorcze zestawienia, to każdy, jeśli jest uczciwy, stwierdzi, że kraj się dynamicznie rozwijał zarówno w obszarze gospodarczym, jak i społecznym. Rozwojowi, tj. zmianie w kierunku pożądanym, podlegały niemal wszystkie dziedziny życia. Można zatem ówczesnej koncepcji rozwoju gospodarki wystawić pozytywną ocenę. Zarówno wcześniejsze działania, jak i plan trzyletni spełnił swoje zadanie.

Dekada lat 50-tych

Tak oto weszliśmy w nową i niezwykle burzliwą gospodarczo i społecznie dekadę, dekadę lat 50-tych. Na ten okres przypadają dwa plany gospodarcze oraz jedno z najboleśniejszych doświadczeń – Poznań’56.
Rok wcześniej, bo w styczniu’49 6 krajów socjalistycznych – Polska, Bułgaria, Czechosłowacja, Rumunia, Węgry i Związek Radziecki – utworzyło twór polityczno-ekonomiczny Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Porozumienie usankcjonowało i zorganizowało już istniejące umowy dwu- i wielostronne. Organizacja ta w swych celach miała koordynować i usprawnić wymianę handlową pomiędzy zrzeszonymi krajami oraz koordynować działania gospodarcze i rozwój tak, by każdy kraj wyspecjalizował się w określonej grupie produktów. Miało to na celu nie tylko stworzenie kontroli ZSRR nad gospodarkami krajów podległych, lecz przede wszystkim optymalizację inwestycji, by kraje stowarzyszone nie rozwijały nadmiernie tych samych branż, lecz tworzyły branże dopełniające. Dziś, choć nieformalnie, taką politykę gospodarczą prowadzi Unia Europejska. Jak wykazała praktyka, pomysł przyniósł dobre rezultaty, choć nie zawsze – ze względów politycznych.

Niewątpliwy sukces trzylatki spowodował duży optymizm ekonomistów i polityków PZPR. W miarę napływania z gospodarki coraz to nowszych opracowanych danych, kilkukrotnie zmieniano założenia nowego planu podnosząc poprzeczkę do realizacji. Poniżej przedstawiam ogólne założenia I planu sześcioletniego na okres 1950-1955.Historia.513-514

  • Uprzemysłowienie kraju. Priorytetem inwestycji miał być przemysł ciężki, przede wszystkim przemysł środków do produkcji oraz hutnictwo. Celem było zarówno odbudowanie silnie zniszczonych przedsiębiorstw, jak i utworzenie całkowicie nowych gałęzi przemysłu, których nie można było zbudować wcześniej z uwagi na brak środków i niskie spożycie. Jednakże wytyczną i celem zasadniczym było zlikwidowanie przeludnienia wsi i stworzenie warunków dla długotrwałego i długofalowego wzrostu poziomu życia społeczeństwa. Spośród inwestycji przemysłowych ponad 3/4 środków przeznaczono dla przemysłu środków wytwórczości. Planowano także rozwój drobnego przemysłu o 384% oraz znaczące rozszerzenie sfery usług.
  • Przymusowa kolektywizacja rolnictwa. To jest to nieszczęście, które rozpoczęto jeszcze w planie poprzednim, a teraz znacznie rozszerzono. „Uspołecznieniu” miały podlegać gospodarstwa mało i średnioobszarowe. Decyzja miała charakter silnie ideologiczny. Wzorowano się na gospodarce rolnej ZSRR.
  • Wzrost produkcji rolnej miał się ukształtować na poziomie 50%. 1/8 środków inwestycyjnych miała zostać skierowana na rolnictwo.
  • Rozwój bazy naukowo-badawczej. Z powodu izolacji gospodarczej Polski postęp technologiczny mógł nastąpić tylko w oparciu o rodzimą myśl techniczną.
  • Wartość (i wielkość) produkcji przemysłowej miała wzrosnąć o 154% (pierwotnie 85%), tj. trzykrotnie przekraczać poziom z roku 1938. Wzrost produkcji artykułów dla domu planowano na 111%. Wrost produkcji miał się dokonać poprzez zwiększenie zatrudnienia poza rolnictwem o 60%,tj. 1,5 mln osób i wzrost wydajności pracy o 66%.
  • Polepszenie stopy życiowej społeczeństwa oraz podniesienie kultury i aktywności społeczno-gospodarczej ludzi pracy.

Ogółem planowano wybudować 350 dużych zakładów.
W lipcu 1950 Sejm uchwalił ustawę 6-letnim planie ekonomiczno-społecznym.

Jak planowano, tak zaczęto program wdrażać w życie. Już w pierwszym roku nakłady inwestycyjne wzrosły aż o 38% w stosunku do roku poprzedniego (tj.1949). Akumulacja (tj. część dochodu narodowego przeznaczona na oszczędności, inwestycje, remotny i powiększenie kapitału obrotowego) stopniowo wzrastała z 21,2% w roku 1950 do 28,5% w roku 1953.Historia.516 W efekcie produkcja przemysłowa w roku 1950 wzrosła o 28%, więc tempo wzrostu było niższe niż w latach poprzednich (1946-49 33%).
Niestety plany pokrzyżowała wojna w Korei. Jak wiadomo w konflikt były zaangażowane, z jednej strony USA, a z drugiej ZSRR. Niestety, jak również wiadomo, wsparcie techniczne i zaopatrzeniowe spadło na kraje podległe, tj. Polskę i inne kraje socjalistyczne w przypadku ZSRR i państwa natowskie w przypadku USA. Nastąpiły przesunięcia środków na produkcję zbrojeniową, co w istotnym stopniu zaważyło na wynikach planu. Na całe szczęście proceder ten nie trwał bardzo długo, bo tylko 3 lata.

Plan 6-letni był szczególnym dla mieszkańców wsi. Oprócz „dobrowolnej” kolektywizacji wprowadzono cały szereg innych niekorzystnych dla rolników rozwiązań. Wzrost dochodów ludności (zarówno płac i zatrudnienia) znacząco wyprzedzał wzrost masy towarowej, w tym wzrost produkcji żywności. Efektem była inflacja, która zniweczyła wzrost płac, tak że do 1953 realne płace spadły o ok. 3%. W okresie 49-53 ceny wzrosły przeciętnie o 95%, lecz żywność w placówkach państwowych aż o 124%, zaś na targowiskach o 170%. Podwyżki tylko częściowo rekompensowały wzrosty cen (wzrost płac nominalnych o 104%). Podobnie działo się w kolejnych latach planu. Mimo to, wzrastała realna wartość sprzedaży detalicznej. Już na początku 1951 sytuacja zaniepokoiła planistów. Przywrócono reglamentację kartkową oraz obowiązkowe dostawy produktów rolnych (zboża, mieso i mleko). Historia.523 Ceny skupu były niższe o połowę, niż targowiskowe. Przeprowadzono wymianę pieniędzy. Jednakże jej formuła po raz kolejny spowodowała utratę oszczędności ludności. Oprócz tego oczywstego regresu nałożono już w 1950 r podatek gruntowy. Gospodarstwa najuboższe płaciły 2% podstawy wymiaru, zaś najzamożniejsze 20%. Niemniej jednak regulowanie tegoż podatku następowało w dużej części w naturze (przez produkty rolne). W następnym roku, prawdopodobnie by przyspieszyć kolektywizację, znacząco zwiększono owy podatek. Tym razem minimalna stawka wynosiła 10%, a najwyższa 48%.Historia.521 Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kolektywizacja bynajmniej nie nastąpiła, lecz wzamian za to pojawiły się zaległości w wysokości 21% należnych sum za rok 1954r. Obciążenie podatków w produkcji czystej zwiększyło się z 11% (1950) do 23% (1952). Ogólem w latach 1952-53 podatki pochłoneły 10% dochodów małych gospodarstw i 38% dużych. W oczywisty sposób zmniejszyły się nakłady inwestycyjne rolników indywidualnych. Konsekwencją tych wszystkich działań był zastój w produkcji rolniczej. Zarówno produkcja globalna, jak i wydajność praktycznie się nie zmieniła. Nie można wszakże twierdzić, że wszystkie te działania przyniosły tylko szkodę. Koniec zwiększonych dostaw dla armii, jak i poprawa na rynku żywnościowym spowodowała zniesienie kartek 3 stycznia 1953 roku.
Odzielnym obszarem działań było utworzenie Państwowych Gospodarstw Rolnych. Zaczęły one się tworzyć już w lutym 1949r z majątku Państwowych Nieruchomości Ziemskich, Państwowych Zakładów Hodowli Koni oraz Państwowych Zakładów Hodowli Roślin. W 1950r areał ziemi PGR-ów stanowił 10% ogółu gruntów uprawnych.

Wbrew pozorom socjalistyczni planiści, mimo częstego prymatu ideologii nad rozumem, nie byli półgłówkami. W obliczu narastających trudności dokonano poważnej rewizji planu gospodarczego. Dokonano tego w 1953r na zjeździe PZPR. Obrady toczyły się w burzliwej atmosferze. Plan i planistów poddano krytyce. Wskazywano na zachwianie proporcji pomiędzy produkcją środków spożycia a środków wytwórczości. Poddano totalnej krytyce kolektywizację. Postanowiono zmniejszyć inwestycje, a budowę reszty zakłądów przemysłu ciężkiego odłożyć na dalsze lata. Postanowiono zmniejszyć obciążenia rolników. Choć z pewnymi oporami, wytyczne zrealizowano. Udział akumulacji w dwóch następnych latach spadł do 23%. Dokonano przesunięcia środków inwestycyjnych na rolnictwo, przemysł konsumpcyjny, budownictwo mieszkaniowe. Korekty szybko przyniosły pozytywne efekty. Obniżano ceny towarów o 10% (1953-55), a skutkiem tego było zmniejszenie dysproporcji wzrostu płac do wzrostu cen o 12% i podniesienie rentowności gospodarstw rolnych. Wycofano się też z forsownej kolektywizacji. Spółdzielnie rolnicze, tak jak przedtem szybko wzrastały, tak teraz się rozwiązywały.

Niestety mimo korekt nie zdołano nadrobić tych strat, które powstały w trakcie realizacji. W okresie 1950-55 ceny detaliczne w państwowych placówkach towarów wzrosły o 62%, w tym ceny żywności aż o 97%, ceny targowiskowe o 134%. Tymczasem płace nominalnie wzrosły o 86%.Historia.527 Ponieważ udział wydatków na żywność w budżetach gospodarstw domowych był znaczący (ponad 60%), to niestety realny wzrost płac wyniósł tylko ok. 3%. Tak niski wzrost w długim okresie czasu był zupełnie nieodczuwalny i oznaczał zastój. Co prawda wzrosło jednocześnie zatrudnienie (z 4 do 6 mln w okresie 49-53), a tym samym całkowite dochody rodziny lecz rozbudzone aspiracje poprzednimi sukcesami były znacząco wyższe. Nie zralizowoano bowiem podstawowych założeń tegoż planu – wzrostu dochodów ludności i kultury technicznej.
Praktycznie nic, co planowano, nie zostało zrealizowane w zamierzonej wysokości. Dochód narodowy wzrósł o 73,5%, a plan przewidywał 112%Podręcznik1.102, płace realne 3% (plan – 40%), produkcja rolna – wzrost o 13% (plan – 50%). Jedynie produkcja przemysłowa osiągnęła, a raczej przekroczyła planowany poziom. Dynamika wyniosła 171% w stosunku do 151% planowanej. Niemniej jednak nie można tego okresu spisać na straty. Żadną miarą! Mądrze pomyślane inwestycje wyrównywały poziom gospodarczy różnych rejonów kraju. Na przykład spadł udział w wytworzonym dochodzie narodowym województwa katowickiego z 33% (1949) do 30%, jednocześnie wzrósł udział ziemi krakowskiej, Ziem Odzyskanych, okręgu warszawskiego. Przekształcono gałęzie gospodarki do tej pory o charakterze rzenieślniczym w przemysł fabryczny. Zatem podniosła się wydatnie wydajność i wartość produkcji w tych obszarach. Dotyczyło to przede wszystkim produkcji obuwia i odzieży, przetwórstwa spożywczego – głównie mięsnego i mlecznego – oraz budownictwa. W tym ostatnim wypadku miało to ogromne znaczenie, gdyż zatrudnienie wzrosło o 450 tys. osób osiągając poziom 750 tys. pracowników.Historia.519 Wreszcie zanotowano wzrost ilości oddawanych mieszkań o 26%. Rozszerzono znacząco pracę kilkuzmianową, w ten sposób zwiększając zatrudnienie bez inwestycji oraz stopień wykorzystania środków produkcji. Wreszcie, mimo tych trudności, które przedstawiłem, zbudowano wiele nowych gałęzi przemysłu, a istniejące rozbudowano. Dzięki temu stworzono już teraz dość solidną bazę do rozwoju wytwórczości konsumpcyjnej. Znaczący postęp zanotowały: przemysł stoczniowy, tworzyw sztucznych i hutnictwo. Powstały nowe gałęzie, w tym przemysł samochodów osobowych. Łącznie w przeciągu tych 6 lat zdołano zbudować od podstaw ponad 160 dużych przedsiębiorstw przemysłowych.Historia.515 Z oczywistych względów nie mogę przedstawić tej całej listy, choć z wielką dumą i przyjemnością bym to uczynił. Spróbuję jednakże przedstawić przynajmniej te o największym znaczeniu, najbardziej spektakularnym charakterze. Oto ich lista:
poteżny kombninat metalurgiczny w Nowej Hucie, Huta Częstochowa, fabryka samochodów dostawczych i ciężarowych w Lublinie i Starachowicach, fabryka samochodów osobowych na Żeraniu (FSO), zakłady chemiczne tworzyw sztucznych w Wizowie i Gorzowie Wielkopolskim, cementownia w Wierzbicy, stocznia gdańska i szczecińska.

Ambitny plan, w niekorzystnych okolicznościach zewnętrznych, jak i wewnętrznych (polityka rolna), ujawnił też szereg niedostatków. Przede wszystkim wystąpił ogromny deficyt kadry fachowców zarówno podczas planowania projektów technicznych, obliczania kosztów, jak i realizacji. Słusznie więc założono w wytycznych rozwój jednostek badawczo-rozwojowych i wzrost nakładów na edukację. Niestety nikt nie spodziewał się, że deficyt kadrowy może być aż tak ogromny.

W 1954 zaczęto przygotowania do następnego planu na lata 1955-59. Ekonomiści pomni skutków gospodarczych planu poprzedniego odmiennie podeszli do nowego. Oto najważniejsze cele wyznaczone w nowym projekcie:Historia.529

  • Szybkie podniesienie stopy życiowej ludności. Cel podobny, jak w poprzednim planie, lecz tym razem miał zostać osiągnięty poprzez poważne przesunięcie środków inwestycyjnych na wieś i konsumpcję, inną dystrybucję zaopatrzeniową – przesunięcie środków rzeczowych na potrzeby wsi i budownictwa oraz ograniczenie inwestycji w przemysł ciężki.
  • Koncentracja wysiłków i środków na rolnictwie. Całkowicie zarzucono projekt kolektywizacji stwierdzając, że się nie sprawdził. Tym razem przewidziano pomoc dla rolników indywidualnych. Założono silne wsparcie samorządności na wsi. W planach było także zwiększenie technicznego uzbrojenia pracy żywej, prace geodezycje, melioracyjne. Wszystko to miało służyć podniesieniu opłacalności produkcji rolnej i jej wydajności.

Mimo podniesienia stopy życiowej wzrastało niezadowolenie społeczne. Nic dziwnego, bowiem wzrost dokonywał się głównie poprzez zatrudnienie, a nie podwyżki płac. Poza tym tempo wzrostu było trzykrotnie niższe, niż w planie 3-letnim. Poziom dochodów nadal pozostawał niski, mimo że przekraczał przedwojenny. Przeciętna płaca wynosiła 1100 zł, podczas gdy chleb kosztował do 3 zł, kilogram wędliny do 26 zł. Dziś miediana (średnia pozycyjna=przeciętna) płacy jest nawet niższa przy zbliżonych cenach, lecz wtedy czynsze i koszty opału, prądu, wody była kilkukrotnie (6x) niższe. Zatem poziom życia był zbliżony do obecnego, lecz rozbudzone aspiracje były dużo, dużo większe. Wraz ze śmiercią Stalina, w całym bloku socjalistycznym nastała „odwilż” polityczna. W radiu i prasie można było usłyszeć gorzkie słowa krytyki pod adresem władz, zarówno ze strony partyjnej, jak i opozycyjnej. Krytykowano dosłownie wszystko – władze, plany, sposób realizacji, ustrój. Dziś z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że tak silna krytyka nie była uzasadniona. Wzrost realny dochodu narodowego w tempie 9-11% rocznie dziś pozostaje tylko marzeniem, nie mówiąc już o produkcji, inwestycjach. Niemniej jednak taka była atmosfera tamtych czasów. Ludzie poczuli swobodę, wręcz pole do samowoli. To wszystko złożyło się na dość gwałtowne obniżenie nastrojów. Na efekty takiej kampanii nie trzeba było długo czekać. Najdonioślejszym i najsmutniejszym zwieńczeniem tej kampanii krytyki, a coraz częściej półprawd, oszczerstw, stały się wydarzenia w Poznaniu.
Sytuacja w Poznaniu była dość specyficzna. Nakłady iwnestycyjne na odbudowę były niższe od innych miast. Skomplikowana była sytuacja mieszkaniowa. Narastał konflikt płacowy w Zakładach im. Cegielskiego. Rok wcześniej zorganizowane Mięczynarodowe Targi Poznańskie, na których ludzie zetknęli się z przepychem (wystawowoym) towarów, zwiększyły poczucie goryczy. 28 czerwca’56 większa część załogi Cegielskiego zastrajkowała. Robotnicy wyszli na ulice, a do nich dołączyli inni. W ciągu kilkudziesięciu minut tłum ziwększył swą liczebność do 100 tys. osób. Strajkujący udali się pod siedzibę Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Mimo prób nawiązania rozmowy, nikt z władz nie czuł się na tyle kompetentny, by rozpocząć rokowania. Niestety w trakcie oczekiwania na rezultaty rozmów delegacji, pojawiła się plotka, iż zostali oni aresztowani i przewiezieni do pobliskiego więzienia. Od tego momentu rozpoczęła się rozgrywać tragedia. Wściekły tłum ruszył na więzienie przy ul. Mickiewicza. Obiekt zdobyto przy okazji go niszcząc, lecz niby-aresztowanych nie znaleziono. Inne grupy protestujących udały się na teren Międzynarodowych Targów, aby w ten desperacki sposób zasygnalizować światu swoje problemy. Inne grupy udały się pod gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Posypały się kamienie. Gdy wreszcie przybyła milicja, demonstranci wznieśli barykady i zaczęli szturmować budynek używając także tzw. koktajli Mołotowa. Na ulicy rozegrało się piekło. Jednakże wezwane wojsko nadal nie podejmowało żadnych działań, jedynie usiłowało osłaniać budynek publiczny, nie użyto żadnej broni oprócz pałek. W miarę jak zamieszki się wzmagały, przyszedł rozkaz użycia broni palnej (o godz. 13). Polała się krew. Do walki z powstańcami użyto oprócz karabinów także czołgi, wozy opancerzone. Walki trwały do świtu 29 czerwca. Pod koniec rozruchów „broniło” się dwustu uzbrojonych cywilów. W wyniku walk zginęło 77 osób, w tym 66 cywilów, rannych zostało blisko 600 osób, zniszczono kilkanaście pojazdów wojskowych, budynki użyteczności publicznej, środki komunikacji miejskiej, stację nadawczą. 150 osób aresztowano i poddano brutalnym przesłuchaniom. Nie mnie oceniać moralnie tamte wydarzenia, ani protestujących, ani władzę. Jedno jest pewne, potwierdzają to zapiski wspomnień. 100-tysięczny strajk nie był aktem spontanicznym, lecz został dokładnie zaplanowany i zorganizowany wcześniej.

Nadal w rolnictwie panowała trudna sytuacja paszowa i zbożowa. Umorzono wcześniejsze niektóre kredyty na łączną kwotę 2 mld rubli udzielone przez ZSRR. Jednocześnie zaciągnięto kredyty zbożowe z terminem płatności na lata 1961-1962. Wspomniana rewizja polityki rolnej sprawiła, że z 10,2 tys. (1956) spółdzielni rolniczych ostało się rok później 1,7 tys. Zlikwidowano najsłabsze gospodarstwa. Na tą sześciolatkę przypada szybkie przywracanie samorządności wsi, głównie poprzez kółka rolnicze i inne organizacje. Już w 1958 r. różnego rodzaju stowarzyszenia objęły swym zasięgiem 40% wsi. Rok wcześniej (57) zniesiono obowiązkowe dostawy mleka, a na pozostałe płody (mięso i zboże) zmniejszono kontyngenty o blisko 1/3. Wprowadzono preferencyjne rolnicze kredyty długoterminowe. Wzrastała produkcja nawozów azotowych (o 30%), produkcja maszyn i narzędzi rolniczych. Dzięki tym działaniom tylko w przeciągu trzech lat realne dochody rolników wzrosły o 24% oraz zwiększył się znacząco poziom technicyzacji.Historia.531-533

Przez cały czas realizacji programu udział akumulacji (oszczędności, remontów, inwestycji i wzrostu kapitału obrotowego) wahał się pomiędzy 20-23%. Był zatem znacząco niższy, niż poprzednio. Przesunięcia środków na konsumpcję, budownictwo i rolnictwo bardzo wydatnie poprawiły stopę życiową, zarówno na wsi, jak i w mieście. Co prawda tempo wzrostu wartości produkcji przemysłowej było blisko trzykrotnie niższe, niż poprzednio, lecz i tak wartość rosła w stostunku rocznym o 9-10%. Naistotniejsze jednakże jest to, że znacząco uległy przyspieszeniu: produkcja środków spożycia (o 24%) oraz środków wytwarzania (o 17%). Mało tego, na bazie nowego przemysłu rozpoczęto produkcję zupełnie nowych, nie znanych dotąd, artykułów takich jak telewizory, pralki. Równie żywy rozwój zanotowało budownictwo. Liczba oddawanych do użytku mieszkań wzrosła o 48% i to na dodatek przy stałym poziomie zatrudnienia, co ozaczało wzrost wydajności pracy o ten sam odsetek!Historia.531 Bardzo znacząco poprawiła się sytuacja w służbie zdrowia. Rosła liczba łóżek i lekarzy nie tylko w liczbach bezwzględnych lecz także w przeliczeniu na 10000 mieszkańców, co przy dużym przyroście naturalnym (już wtedy jednym z najwyższych w Europie) pozwala na zdecydowanie pozytywną ocenę.Historia.535

Z uwagi na rozluźnienie napięć politycznych, w tym czasie nastąpiło wyraźne ożywienie wymiany handlowej z zagranicą, w tym z Zachodem. W 1956 handel zagraniczy z krajami kapitalistycznymi osiągnął 37% wartości całego importu i eksportu. Polska, nadal jako kraj zacofany, eksportowała głównie surowce, a importowała maszyny i urządzenia. Lecz zarysowały się pozytywne tendencje właśnie dzięki tym tak wyklętym wcześniejszym inwestycjom w przemysł ciężki. Mianowicie wzrósł eksport maszyn i urządzeń z 12% w 1954 do 25% w 1956.Historia.536

Równie korzystnie przedstawiała się sytuacja w obszarze dochodów ludności. Płace nominalne w okresie 1954-58 wzrosły o 45%, lecz jednocześnie ceny żywności zwiększyły się o 4%, a artykuły przemysłowe o 16%. Daj Boże taką dzisiaj inflację! Malał udział żywności w strukturze wydatków domowych. Dzięki temu płace realne wzrosły w całym kraju o ponad 1/4! W tym samym czasie sprzedaż detaliczna wzrosła o 55%. Historia.534 Różnica wynika stad, iż także rolnicy zaopatrują się w towary poprzez sklepy, a ich dochody wzrosły.

Bilans lat 50-tych

Przyjrzyjmy się zbiorczym zestawieniom. Układ tabelek jest taki sam, jak poprzednio.

źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Historia Gospodarcza Polski XIX i XX w.
Warunki socjalne w okresie 1950-1960
Wyszczególnienie 1950 1960
Przyrost naturalny w tys.osób 474,4 445,3
Emigracja w tys. osób 60,9 28,0
Liczba mieszkań w milionach 5,856 7,026
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 59,5 142,1
Absolwenci szkół wyższych w tys. 14,6 20,5
Pracownicy służby zdrowia w tys. 40,7 117,0
Łóżka w szpitalach w tys. 87,2 135,0
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 119 92
Biblioteki publiczne 4193 7033
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 10,4 31,1
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 4,803 7,193
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w tys. 40,1 117,4
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 15,8 34,2
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1990=100) 70

 

Wybrane wskaźniki gospodarcze 1950-1960
Wyszczególnienie 1950 1960
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 12,7 16,1
Plony ziemniaków z 1 ha w q 138 132
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 222 256
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 1323 1756
Produkcja mleka w miliardach litrów 7,8 12,1
Liczba ciągników do dyspozycji wsi 28,4 62,8
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 193 172
Powierzchnia lasów w tys. ha 6900 7700
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 80,4 186,7
Przerób ropy naftowej w tys. ton 300 900
Produkcja tworzyw sztucznych w tonach 2000 40 100
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 4,1 25,9
Produkcja samochodów osobowych w tys. 0 12,2
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 0,8 19,8
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 9,4 29,3
źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Historia Gospodarcza Polski XIX i XX w.

Choć nie obeszło się bez kłopotów i tragedii, to bilans jest zdecydowanie pozytywny. W niemal wszystkich dziedzinach nastąpił postęp. Polepszyła się opieka zdrowotna, więcej budowano w ciągu roku mieszkań, a wciągu dekady przybyło ich grubo ponad milion. Większe nakłady na naukę, kulturę i oświatę dały zwzrost liczby osób z dyplomem wyższej uczelni. Wreszcie trzeba wskazać na o wiele wyższe zatrudnienie (wzrost o 2,4 mln) i wzrost realnych płac, choć nie aż tak znaczący. Wraz ze wzrostem dochodów ludności zmieniła się strutkura wydatków, a więc tzw. spożycie. Spadło spożycie ziemniaków i produktów zbożowych, a wzrosło spożycie mięsa i ryb (do 30-36 kg na osobę rocznie). Pojawiły się zupełnie nowe produkty, w tym telewizory, pralki i samochody osobowe. Dobrze działo się w rolnictwie, choć nadal utrzymano dostawy obowiązkowe. Nastąpił niemal trzykrotny wzrost liczby ciągników, podniosła się produkcja żywca i plony z 1 hektara.

Pozytywnie kształtowały się stosunki Państwo-Kościół, choć nie obeszło się bez incydentów. Kościoły mogły sprawować kult (msze, pielgrzymki, zgromadzenia zakonne, wydawanie prasy, stowarzyszenia), mógły prowadzić działalność charytatywną, sprawować posługę w wojsku, szpitalach i więzieniach.Podręcznik1.125 Przez pewien czas nauczanie religii odbywało się w szkołach.

Lata 50-te, a zwłaszcza druga połowa, przyniosły duże ożywienie kulturalne.Podręcznik1.175-176 Pojawiły się krajowe wydania literatury emigracyjnej (Gombrowicz, Wańkowicz). Powstało wiele nowych pism literackich, rozwijała się publicystyka i krytyka literacka. Z ważkich postaci twórców kultury należy wymienić Taduesza Różewicza, Wisławę Szymborską, Zbigniewa Herberta, Andrzeja Bursę, Marię Dąbrowską, Kazimierza Brandysa, Tadeusza Konwickiego, Sławomira Mrożka. Równie intensywnie kwitło życie teatralne. Wystawiano utwory awangardy światowej i polskiej, powstał teatr eksperymentu, cały szereg teatrów studenckich (krakowska „Piwnica pod Baranami”) Rozwój udzielił się kinematografi. Powstały od podstaw wytwórnie filmowe. Z aktorów i twórców tych czasów należy przypomnieć Zbigniewa Cybulskiego, Andrzeja Wajdę, Anrzeja Munka. Malarstwo także nie pozostawało na uboczu. Z znaczących postaci należy wspomnieć o Anrzeju Wróblewskim, Tadeuszu Brzozowskim, Bronisławie Linke, Tadeuszu Kantorze. Dobrze miała się muzyka polska, zarówno poważna, jak i rozrywkowa. W 1956 zorganizowano I Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień” o randze światowej. Międzynarodowe uznanie zyskali Witold Lutosławski i Grażyna Bacewicz. Odtwarzano zespoły ludowe („Śląsk”, „Mazowsze”) Kwitła muzyka popularna. Prawie 5 mln osób miało radioodbiorniki, 400 tys. telewizory. Nastąpił rozwój turystyki i sportu. Rozpoczęło się pasmo sukcesów polskich sportowców, które trwało aż do lat 70-tych.
Zgodnie z zamierzeniami, podniósł się odsetek osób z wyższym wykształceniem i był pięciokrotnie wyższy niż przed wojną. Praktycznie zlikwidowano analfabetyzm.

Gdy rozmawiałem z wieloma osobami, które żyły i dorastały w tamtym okresie, to uderzył mnie jeden fakt. Niemal wszyscy wspominają ten okres pozytywnie. Konfrontacja wspomnień z tymi danymi pozwala mi stwierdzić, że lata 50-te były jednym z najlepszych i szczęśliwych okresów w historii pokoleń powojennych.

Dekada lat 60-tych

Dobre wyniki pierwszej pięciolatki (1955-59) skłoniły ekonomistów do nawrotu ku intensywnym inwestycjom. Przed krajem bowiem stanęło nie lada zadanie. Począwszy od drugiej połowy lat sześciedziątych na rynek pracy miały zacząć wchodzić duże liczebnie roczniki. Podobne warunki demografowie przewidywali na lata 70-te. Należało zatem utworzyć dość szybko nowe miejsca pracy. Drugim zadaniem, przed jakim stanęliśmy, to zmniejszenie dystansu technologicznego w przemyśle. Pierwsze kroki poczyniono w poprzedniej dekadzie, wspierając oświatę i naukę, dzięki czemu wreszcie pojawiły się wyszkolone kadry fachowców. Teraz natomiast trzeba było wykorzystać ten potencjał. Postanowiono zwiększyć udział akumulacji do 28%. Wraz ze wzrostem globalnej produkcji (dóbr konsumpcyjnych, środków wytwórczości) oraz płac realnych należało znacząco podnieść wydajność rolnictwa, jak również zabezpieczyć bazę energetyczną pod wzrost. W tej sytuacji pierwszoplanowe stały się inwestycje w górnictwo, elektrownie, hutnictwo oraz przemysł chemiczny (w tym przemysł nawozów sztucznych). Dochód narodowy miał się niemal podwoić, produkcja rolna miała wzrosnąć o ponad 30%, a przemysłowa o grubo ponad 200%

Najgorzej przedstawiała się sprawa rolnictwa. Powodem były klęski nieurodzaju aż w czterech latach (1962,63,64,69). W tym okresie nastąpił znaczący spadek globalnej produkcji roślinnej i pogłowia trzody chlewnej. Już po pierwszym roku kryzysu w listopadzie’63 dokonano korekty planu pięcioletniego. Ograniczono poziom inwestycji wstrzymując rozpoczęte roboty w przemyśle ciężkim, a środki finansowe i rzeczowe przesunięto na rolnictwo. Spowodowało to poprawę sytuacji rynkowej tak, że w następnej pięciolatce (1966-69) wznowiono inwestycje.

Dzięki pracom naukowo-badawczym odkryto złoża węgla brunatnego i rud. Zbudowano kopalnię odkrywkową węgla brunatnego w Turoszowie i Koninie oraz w bezpośrednim sąsiedztwie elektrownie. Inwestycje niekorzystne dla środkowiska, lecz bardzo ekonomiczne, gdyż produkcja energii elektrycznej oparta na węglu brunatnym jest ponad dwukrotnie tańsza od tej – na węglu kamiennym. Rozbudowano Rybnicki Okręg Węglowy (węgiel koksujący). Zgodnie z założeniami powstał potężny przemysł chemiczny. W Puławach – olbrzymi kombinat chemiczny, zakłady azotowe (w tym nawozy sztuczne), w Płocku – przemysł przeróbki ropy naftowej, tj. petrochemia (rafineria). Do zasadniczych iwestycji należą: huta aluminium w Koninie, kopalnia miedzi w Lublinie i Polkowicach, huta miedzi w Głogowie, Wybitnie wzrosła produkcja przemysłu maszynowego, przede wszystkim statki, ciężarówki, tabor kolejowy, sprzęt gospodarstwa domowego. Niestety nakłady na naukę – mimo, że były znaczące w stosunku do dochodu narodowego – nie były w stanie zmniejszyć przepaści myśli technicznej między Polską, a Zachodem. Dlatego podjęto decyzję o zakupie licencji na produkcję samochodu osobowego. Tym pojazdem był Fiat 125p. Od 1967 roku Fiata zaczęła produkować warszawska Fabryka Samochodow Osobowych na Żeraniu. Później dołączono także Poloneza.

Co prawda produkcja przemysłowa przekroczyła planowany poziom, jednakże produkcja rolnicza – dzięki nieurodzajowi – wrosła tylko o niecałe 25%. Wolno rosły płace realne (ok. 2-3% w stosunku rocznym). Tak powolne tempo oznaczało praktycznie stagnację. Co prawda dochody rodzin rosły, gdyż wzrastało zatrudnienie, lecz jednocześnie problemy w rolnictwie spowodowały trudności zaopatrzeniowe. Pojawiły się kolejki. Występował niedobór towarów w stosunku do dochodów. W 1967r. rząd zdecydował się na podwyższkę cen mięsa (o 17%), co w poważnym stopniu umniejszyło – i tak już skromny – wzrost płac. Minimalna płaca w latach 60-tych wynosiła ok. 1100 zł. Tyle zarabiał pracownik bezpośrednio po szkole. Lecz wystarczyło przepracować kilka miesięcy, by płaca wzrosła o 30% przez zmianę zaszeregowania. Czynsze wraz z kosztami opału, wody i elektryczności stanowiły ok. 20% minimalnego wynagrodzenia. Tak niskie opłaty zawdzięczaliśmy dotacjom.
Znacząco wzrosła liczba mieszkań oddawanych do użytku. Co prawda, w drugiej połowie dekady standard mieszkań obniżył się poprzez budowę mieszkań o tzw. ślepej kuchni (bez okien), lecz trzeba uczciwie przyznać, że lepiej mieć własne mieszkanie, niż tułać się po kontach u znajomych bądź rodziców.

Odrębnym epizodem był marzec’68. Cała sprawa zaczęła się w styczniu’68, gdy władze zażądały wstrzymania inscenizacji „Dziadów” Mickiewicza, motywując to antyradzieckimi wystąpieniami widowni. Decyzja władz wywołała protest środkowisk twórczych i akademickich. W lutym skierowano petycję (3000 podpisów) do Sejmu żadającą przywrócenia sztuki. Władze były nieugięte. Zwolniono z uczelni kilku studentów, którzy uczestniczyli w protestach (m. in. Adama Michnika). W wyniku tych działań 8 marca na kolejny wiec studencki przybyły oddziały MO i rozbiły tłum. Tak się akurat złożyło, że zarówno zbieraniem podpisów pod petycjami, jak i organizowaniem protestów, zajmowali się synowie dygnitaży partyjnych pochodzenia żydowskiego. Na domiar złego, wcześniej Izrael dokonał inwazji na Egipt. Sprawa nabrała charakteru politycznego, bowiem wcześniej ZSRR potępił zbrojną inwazję (Egipt należał do wspólnoty socjalistycznej). Z oczywistych względów USA i ich poplecznicy polityczni stanęli po drugiej stronie. Tym samym, w obliczu zimnej wojny, wszystkie państwa socjalistyczne (w tym Polska) także wydały oświadczenia potępiające Izrael. Żłożenie się tych dwóch faktów spwodowoało, że w kraju na krótko zawitała nagonka na ludność żydowskiego pochodzenia. Kraj ogarnęła fala protestów, strajków okupacyjnych na uczelniach, które raz po raz były rozbijane siłami porządkowymi. Posypały się aresztowania (blisko 3000). Wyrzucono co najmniej kilkudziesięciu studentów i kilku pracowników naukowych uznanych za prowodyrów zamieszek. Rozwiązano czasowo kilka wydziałów na Uniwersytecie Warszawskim. Kraj opuściło ponad 15 tys. osób pochodzenia żydowskiego, głównie funkcjonariusze zajmujący wysokie stanowsika w państwie.

Czas na podsumowanie dekady.

źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Historia Gospodarcza Polski XIX i XX w.
Warunki socjalne w okresie 1960-1970
Wyszczególnienie 1960 1970
Przyrost naturalny w tys.osób 445,3 279,2
Emigracja w tys. osób 28,0 14,1
Liczba mieszkań w milionach 7,026 8,081
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 142,1 194,2
Absolwenci szkół wyższych w tys. 20,5 47,1
Pracownicy służby zdrowia w tys. 117,0 181,5
Łóżka w szpitalach w tys. 135,0 168,8
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 92 112
Biblioteki publiczne 7033 8621
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 31,1 56,1
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 7,193 9,869
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w tys. 117,4 479,4
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 34,2 60,0
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1990=100) 70,0 83,3
Wybrane wskaźniki gospodarcze 1960-1970
Wyszczególnienie 1960 1970
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 16,1 19,6
Plony ziemniaków z 1 ha w q 132 184
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 256 312
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 1756 2187
Produkcja mleka w miliardach litrów 12,1 14,5
Liczba ciągników do dyspozycji wsi 62,8 224,5
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 172 115
Powierzchnia lasów w tys. ha 7700 8400
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 186,7 472,6
Przerób ropy naftowej w mln ton 0,9 7,5
Produkcja tworzyw sztucznych w tys. ton 40,1 224,0
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 25,9 36,3
Produkcja samochodów osobowych w tys. 12,2 64,2
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 19,8 41,0
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 29,3 64,5

Dane zawarte w tabelach nie wymagają żadnego komentarza.

Pora powiedzieć co nieco o oświacie, kulturze i sztuce. Początek lat sześćdziesiątych to reforma szkolnictwa (obowiązek nauki do 18 roku życia), nawrót ideologizacji szkoły i wycofanie nauczania religii z placówek oświatowych. Nauczanie madał mogło się odbywać pod nadzorem kuratora, lecz nie na terenie szkół. Liczba studnentów na 10000 mieszkańców nie odbiegała od przeciętnej europejskiej. W roku 1970 liczba osób z wyższym wykształceniem osiągnęła poziom 800 tys. czyli dziesięciokrotnie więcej, niż przed wojną.
Liczba abonentów telewizyjnych wzrosła do 4 milnionów osób. Zakup ponad 3,6 mln w ciągu 10 lat telewizorów świadczy dobitnie o „biedzie” naszego narodu w tamtym okresie. Dodajmy, że telewizor był stosunkowo nowym wynalazkiem, a więc drogim. Polskie społeczeństwo wkroczyło w nowy etap rozwoju kultury – etap medialny. Wcześniej w kulturze masowej dominowało kino (100 mln widzów rocznie!Rocznik2000) i radio. Wdrożono program dotarcia książki do masowego czytelnika. W tym czasie ukazało się ponad 10 000 tytułów książkowych, przy czym dominującą rolę miała literatura piękna i wydawnictwa popularno-naukowe. Książka była niezwykle tania, a co za tym idzie dostępna. Już w poprzedniej dekadzie dzieci nie musiały zakupywać podręczników szkolnych, gdyż te dostarczała im szkoła. Również rozwijała się prasa. Liczba tytułów wzrosła dwukrotnie do 2000. Dość dobrze radziła sobie sztuka, o ile nie wkraczała na teren polityki. Wśród twórców tego okresu znajdziemy takie osobistościPodręcznik1.225-227: (pisarze) Maria Dąbrowska, Jarosłąw Iwaszkiewicz („Sława i Chwała”), Teodor Pernicki, Tadeusz Breza. Tadeusz Konwicki, Wojciech Żukrowski, Stanisław Lem, Zbigniew Herbert, Tadeusz Różewicz, Stanisław Grochowiak, Wisława Szymborska, Jerzy Harasymowicz, Stanisław Mrożek. Intensywnie rozwijał się teatr (Kazimierz Dejmek, Adam Hanuszkiewicz). Nowum było stworzenie teatru telewizji oraz Kabaretu Starszych Panów (Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski). Warto wspomnieć jeszcze o działającym w Krakowie od 1956r teatrze Cricot 2 Tadeusza Kantora. Ze znanych aktorów warto wspomnieć: Gustawoa Holoubka, Bogumiłowa Kobielę, Zofię Kucównę, Andrzeja Łapickiego, Daniela Olbrychskiego. W kinematografi przeważały filmy z klasyki literatury. Do największych ekranizacji należały: „Krzyżacy” Alexandry Fordy, „Popioły” Andrzeja Wajdy, „Farano” Jerzego Kawalerowicza. Z plastyków wspomnieć należy o Henryku Tomaszewskim – wybitnym twórcu plakatów o międzynarodowej sławie. Znaną postacią, która pojawiła się na arenie twórczej był Władysław Hasior. Światowym uznaniem cieszyli się dyrygencji i kompozytorzy: Witold Lutosławski i Krzysztof Pednerecki.
Oprócz kultury wysokich lotów rozwijała się tzw. kultura masowa. Ogromną popularność zdobyła muzyka pop, zarówno zagraniczna, jak i polska. Z polskich zespołów i wykonawców czołówkę stanowili Czesław Niemen, Ewa Demarczyk, Wojciech Młynarski, Czerwone Gitary, Niebiesko-Czarni. To właśnie w latach 60-tych zaczęto organizować festiwale: opolski i sopocki.

Mimo wydarzeń z marca’68 polska nauka miała się całkiem nieźle. Wielu naukowców dzięki pracom badawczym ze środków budżetowych zyskało międzynarodową sławę. Wbrew obiegowym opiniom rozwijały się zarówno nauki ścisłe, jak i humanistycznePodręcznik1.224. Do czołówki naukowców dyscyplin ścisłych należeli: Karol Borsuk, Kazimierz Kuratowski, Stanisław Mazur (matematycy), Marcin Danysz, Jerzy Pniewski, Leonard Sosnowski (fizycy), Włodziemierz Trzebiatowski (chemik), Władysław Szafer (botanik), Witold Dega, Adam Gruca, Tadeusz Krwawicz (lekarze), Janusz Groszkowski, Romuald Cebertowicz (nauki techniczne), Oskar Lange (ekonomista). Z humanistów światowe uznanie zyskali: Roman Ingarden, Tadeusz Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz (filozofowie), Józef Chałasiński, Maria i Stanisław Ossowscy, Jan Szczepański (socjologowie), Witold Doroszewski (językoznawstwo), Stanisław Herbst, Stefan Kieniewicz, Henryk Łowmiański, Tadeusz Manteuffel (historycy).

Równie sprawnie rozwijał się sport, zarówno ten masowy, jak i wyczynowy, choć nie w tak dużym stopniu, jak w poprzedniej dekadzie. No cóż, trudno, aby stać się hegemonem we wszystkich konkurencjach sportowych 😉 Tylko na olimpiadzie w Tokio Polska zdobyła 23 medale, w tym 7 złotych.

Dekada lat 70-tych

Po doświadczeniach poprzedniego dziesięciolecia wyciągnięto należyte wnioski. Poprzedziły je badania nad gospodarką. Stwierdzono, że zbudowano podstawę surowcowo-energetyczną i przemysł bazowy do produkcji, lecz zachwiane zostały proporcje pomiędzy przemysłem środków wytwóczości, a środków konsumpcji. Do dyspozycji ludzi pozostawało coraz więcej środków, zarówno przez wzrost płac, jak i zatrudnienia, lecz wzrost produkcji dóbr do użytku prywatnego był za niski, by pokryć rosnącą pulę gotówki. Stąd tak dotkliwe podwyżki już w roku 1967. Po drugie gospodarka polska zdominowana była przez przemysł maszynowy i elektrotechniczny, z nastawieniem na urządzenia mechaniczne, duże i ciężkie. Taki profil produkcji powoduje, że gospodarka na jednostkową wartość produckji jest materiałochłonna i energochłonna. Tymczasem gospodarka kapitalistycznych krajów uprzemysłowionych zmieniała swą strukturę w kierunku produkcji urządzeń elektrycznych, optycznych, precyzyjnych i to głównie ukierunkowaną na rynek gospodarstw indywidualnych. Pojawiła się też zupełnie nowa gałąź przemysłu – elektronika. Co prawda już wcześniej istniał przemysł elektrotechniczny (m.in. telewizory), lecz dopiero stworzenie pierwszego układu scalnonego, a następnie mikroprocesora (Intel 4004, 1971) otworzyło drogę do rozszerzenia asortymentu i upowszechnienia. Wszystkie te przyczyny złożyły się na to, że postanowiono zainwestotować w przemysł konsumpcyjny oraz nowoczesne technologie i gałęzie, m.in. elektronikę. Niestety mimo nakładów na naukę, nie zdołano odrobić w ciągu 25 lat, blisko dwu-wiekowego zacofania. Poziom polskiej myśli technicznej wciaż był zbyt niski, a embargo naukowo-techniczne nałożone na kraje socjalistyczne dodatkowo obniżało poziom. Tak czy inaczej, poziom technologiczny był zbyt niski, by zbudować przemysł w oparciu o własne rozwiązania. Podjęto decyzje o rozwoju w oparciu o obce technologie. Wedle projektów lata 70-te miały być okresem rewolucji naukowo-technicznej.

Zanim omówię inwestycje i stan gospodarki, to najpierw przedstawię dość istotne dwa wydarzenia.
12 grudnia 1970 rada ministrów, w sytuacji rosnącej luki inflacyjnej (pieniądze bez pokrycia w towarze) zdecydowały się na regulację cen. Miała zdrożeć żywność, natomiast obniżka objęła produkty przemysłowe. Okres niefortunny, bo przedświąteczny. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 14 grudnia wybuchły strajki na Wybrzeżu. Zwołano w Stoczni Gdańskiej wiec. Protestujący domagali się przywrócenia cen z 12 grudnia (pkt 2) oraz podwyżki płac o 30% (pkt 3) . Uczestnicy przeszli pod budynki Komitetu Wojewódzkiego PZPR. W miarę jak protesty się nasilały wzrastała także agresja tłumu. Doszło do starć w okolicach Dworca Głównego i KW PZPR z siłami porządkowymi. Odnotowano przypadki grabienia sklepów. Wprowadzono godzinę milicyjną. Następnego dnia strajki objęły porty i stocznie Trójmiasta. Jak dzień wcześniej, uformowany pchód (ok. 10 tys. osób) w Stoczni Gdańskiej wyruszył do miasta. Niestety, jak poprzednio, rozpoczęły się walki. Oblężono KW MO oraz KW PZPR. Wkrótce podpalono gmach PZPR. W tym momencie do akcji wkroczyło wojsko. W Gdyni protest miał łagodny przebieg i nie było ekscesów. Tymczasem w Gdańsku w kolejnych dniach dochodziło do rozruchów. 17 grudnia wojsko otworzyło ogień do ludzi idących do pracy (nieporozumienia we władzach). Zginęło 18 osób. Tegoż samego dnia robotnicy Stoczni im. Adolfa Warskiego zdemolowali i spalili budynek KW MO. 20 grudnia zawarto porozumienie, jednakże nie zgadzali się na nie robotnicy. 21 grudnia powołano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy obejmujący ok. 100 zakładów. Po zmianach w kierownictwie partii Komitet zakończył strajk i orzekł poparcie dla nowych władz. W okresie 14-22 grudnia zginęło 45 osób, w tym 5 wojskowych, 1164 zostało rannych, przeszło 5000 aresztowano. W strajku, a raczej burdach ulicznych uczestniczyła młodzież. Zniszczeniu uległy budynki państwowe, sklepy, pojazdy cywilne i wojskowe. Straty materialne wyceniono na 450 mln złotych.
Do podobnych wydarzeń doszło w czerwcu 1976, gdy Sejm przyjął projekt podwyżek cen i zasad ich rekompensat. Według niego mięso i wędliny miały wzrosnąć nominalnie o 70%, a cukier o 100%. Tak duże podwyżki wynikły z tego, że po wydarzeniach z grudnia’70 władze zastosowały politykę szytwnych cen żywności. Różnice między ceną realną a rynkową pokrywano przez dotacje budżetowe. Na takie rozwiązanie naciskał także ZSRR, ktory udzielił w tym celu pożyczki (1971). Niestety nierównowaga rynkowa wzrastała, a dotacje groziły załamaniem budżetu. Po przedstawieniu propozycji podwyżek 25 czerwca wybuchły strajki w Radomiu, Ursusie i w Płocku, które później rozszerzyły się na inne ośrodki. W Radomiu tłum spalił kilka budynków, m.in. budynek PZPR. Zanotowano liczne przypadki grabienia sklepów. Milicja używała armatek wodnych, pałki i gazy łzawiące. Wieczorem do akcji użyto ZOMO. Zginęło dwóch uczestników demonstracji. Aresztowano ok. 2000 osób. Władze wycofały się z podwyżek. W lipcu w wyniku prowadzonego dochodzenia kilkaset osób trafiło przed Kolegia do Spraw Wykroczeń. Skazano przez sądy 200 osób, z czego 24 przez Sąd Wojskowy. Zwolniono dyscyplinarnie z pracy kilka tysięcy osób. Było to więc pyrrusowe zwycięstwo ze strony demonstrantów i to nie tylko z powodu zwolnień i kar. Deficyt nadal wzrastał, tak że w 1981 roku sięgnął niemal połowy budżetu państwa! O konsekwencjach napiszę w dalszej części.

Dekada lat 70-tych to najlepszy okres dla rolnictwa, przynajmniej jeżeli chodzi o stronę ekonomiczną i socjalno-społeczną. Niestety na polu produkcji przydażyło się kilka lat klęsk nieurodzaju. Pierwszym takim rokiem był 1970. Wtedy z tego powodu pojawiły się kłopoty zaopatrzeniowe. W okresie 1971-76 dochody rolników rosły rocznie o 15%. Wreszcie zniesiono obowiązkowe dostawy. Rozwinięto system konrtaktacji i skupu. Utworzono linie kredytowe na szczególnie dobrych warunkach. Dzięki temu niemal cała wieś przebudowała swoje domostwa i gospodarstwa. Drewniane budynki, nierzadko kryte strzechą, zastąpiły murowane z łazienkami i ubikacjami. Był to więc olbrzymi postęp. Znaczący postęp zanotowano w infrastrukturze; wodociągowej i elektrycznej. Na początku dekady (1972) objęto rolników ubezpieczeniem rentowym i emerytalnym. Nie od dziś wiadomo, że gospodarstwa małe są mniej efektywne od średnioobszarowych. Jednocześnie następował duży odpływ młodziezy do miast. Następowała zmiana struktury ludności wiejskiej. Wieś zaczęła się starzeć. Na gospodarstwach zostawali ludzie w wieku emerytalnym bez spadkobierców. W tej sytuacji rząd stworzył projekt. Rolnik mógł zrzec się na rzecz skarbu państwa ziemię ze swojego gospodarstwa, a w zamian za to otrzymywał emeryturę. Ziemie te następnie włączano w obszar PGRów. Niestety zaniedbano przy tym wpisu do ksiąg wieczystych i dziś nieuczciwi spadkobiercy domagają się zwrotu ziemi w oparciu o zapisy w księgach. Pewne problemy zaczęły się pojawiać po roku 77, gdy załamał się import pasz. Niestety mimo inwestycji przez tyle lat nie zdołano zwiększyć produkcji pasz do wystarczającego poziomu. Skutkiem tego było załamanie się produkcji mięsa w 1980r.

Od 1971 roku wprowadzono zupełnie nową politykę gospodarczą. Zmieniły się nie tylko założenia polityczne, lecz i ekonomiczne oraz organizacyjne. Pierwsze kroki podjęto już w 1957 r, rozpoczynając decentralizację gospodarki, gdyż model sterowania centralnego na tym poziomie rozwoju stał się mało skuteczny. Lata 70-te przyniosły dalsze usamodzielnienie przedsiębiorstw. Od tej pory przedsiębiorstwa zaczęły prowadzić pełną kalkulację ekonomiczną zysków i kosztów. Nadal plany produkcyjne wyznaczało centrum, ono także koordynowało transfer produktów pomiędzy przedsiębiorstwami i rozdział produkcji na rynek. Oczywiście nie wszystko działało dobrze. Takim komicznym przykładem, lecz dotkliwym w skutkach był brak sznurka do snopowiązałek w rolnictwie. Zmieniono także politykę społeczną. O ile wcześniej za efekty gospodarcze odpowiadała tylko władza, to teraz za efekty w firmie współodpowiedzialność mieli wziąć zatrudnieni. Wprowadzono w tym celu tzw. system bodźców materialnych mający na celu zachęcenie do lepszej pracy i wykorzystanie inicjatywy pracowniczej. System obejmował także nowe sposoby wynagradzania. Zreformowano system płac. Choć pewne regulacje istniały wcześniej, to jednak dopiero teraz wprowadzono pełną regulację. Rozpiętość płacy zasadniczej w obrębie przedsiębiorstwa nie mogła być większa jak 1:4, tj. dyrektor nie mógł mieć stawki czterokrotnie większej, niż najniżej uposażony pełnoetatowy pracownik w firmie. W skali całego kraju relacja ta wynosiła 1:9 i obejmowała najwyższe władze administracyjne i partyjne. System ten także w pewnym stopniu uzależniał wypłaty od kondycji przedsiębiorstwa. W ten sposób dokonało się znaczne zróżnicowanie regionalne płac. Warto też wspomnieć, że oprócz płacy zasadniczej wliczano dodatki: rodzinny, wysługę lat, wykształcenie (poprzez zaszeregowanie) oraz nadgodziny. Odrębnym wynagrodzeniem objęto tzw. projekty racjonalizatorskie. Pracownik, nawet po szkole podstawowej, mógł zgłosić projekt racjonalizatorski dotyczący funkcjonowania przedsiębiorstwa (np. produkcji). Projekt ten następnie kierowano do oceny i rzeczowo-ekonomicznego przygotowania przez zespół fachowców po studiach, także zatrudnionych w tym przedsiębiorstwie. Jeżeli analiza wykazała jego przydatność, takiemu pracownikowi przysługiwało specjalne wynagrodzenie – premia. W takim wypadku wynagrodzenie przysługiwało także zespołowi koordynującemu. Jeśli projekt nie mógł zostać oceniony w przedsiębiorstwie, bądź wykraczał poza profil działalności tejże firmy, wtedy taki projekt przesyłano do NOTu. W przypadku wdrożenia, pracownikowi przysługiwały prawa autorskie i wynagrodzenie. Niestety system ten został poważnie nadwątlony przez dyrekcję wielu zakładów, która także chciała „coś mieć z tego”

Tym, czym wyróżniła się ta dekada, to inwestycje w przemysł lekki i konsumpcyjny. Zbudowano także od podstaw przemysł elektroniczny (np. MERA-ELZAB, ELWRO). Ogólem w okresie 1971-76 zainwestowano przeszło 2 biliony złotych (w cenach z 1976), tj. ok. 570 miliardów dolarów. Na cele inwestycyjne zaciągnięto także cały szereg pożyczek w krajach zachodnich. Łączna ich kwota wyniosła ok. 10 mld $. Wydano je głównie na zakup licencji i niektórych materiałów i prefabrykatów. Produkcja z tych licencyjnych zakładów była w znacznej części przeznaczona na eksport. W ten spsoób chciano zapewnić samospłacenie się inwestycji. Obliczono, że pierwsze zyski netto przedstiębiorstwa te miały przynieść dopiero pod koniec lat 70-tych i w latach 80-tych, tj. po wybudowaniu zakładów wytwarzających produkty wyjściowe do produkcji i spłaceniu długów. W wyniku inwestycji wartość majątku produkcyjnego zwiększyła się ponad 2,5 raza. Gospodarka polska pod koniec lat 70-tych była jedną z najmłodszych gospodarek w bloku socjalistycznym i kapitalistycznym oraz najnowocześniejszą w bloku wschodnim. Blisko 80% przedsiębiorstw zostało wybudowane bądź poważnie unowocześnione i zmodernizowane po wojnie, lecz jednocześnie aż 2/3 przedsiębiorstw stanowiły zakłady bądź nowo wybudowane, bądź ich okres eksploatacji nie przekraczał 15 lat. Proszę pamiętać, że o wiele łatwiej jest zmienić linię technologiczną w istniejącym zakładzie, niż wybudować zakład od podstaw włącznie z uzbrojeniem terenu (infrastrukturą), tj. wybudowaniem kanalizacji, wodociągów, sieci energetycznej, dróg, linii kolejowych, linii telekomunikacyjnych itd. Szacuje się, że koszty infrastruktury przekraczają 60% ogółu nakładów inwestycyjnych. Ciągi technologiczne nie stanowią więcej niż 20% wartości całościowej inwestycji. Rozwój gospodarczy nie mógłby się dokonać bez ożywienia wymiany handlowej z zagranicą, zwłaszcza z Zachodem. Sprzyjały temu dwa zjawiska. Po pierwsze RFN w połowie roku 1970 uznał nienaruszalność granic w Europie, co umożliwiło nawiązanie dobrych kontaktów dyplomatycznych. W grudniu 1970 podpisano umowę o przyjaźni. Na całym świecie dało się odczuć odprężenie polityczne. Po drugie, wojna izraelsko-arabska spowodowała perturbacje gospodarcze w świecie zachodnim. Poza tym Zachód posiadał do dyspozycji wolny kapitał, lecz nie miał gdzie go lokować. Stąd z dużą łatwością i chęcią udzielano kredytów, nawet bez odpowiedniego przygotowania planu inwestycyjnego. Chętnie sprzedawano nawet nowoczesne technologie. Szeroko rozwinęła się współpraca naukowa. Ułatwiono wyjazdy za granicę. Te wszystkie działania, zarówno w polityce wewnętrznej i zagranicznej, jak i w gospodarce sprawiły, że był to okres największych i najnowocześniejszych inwestycji oraz szybkiego wzrostu dochodow. Średnie tempo realnego wzrostu płac wyniosło w okresie 1971-76 6-7%. Produkcja przemysłowa rosła w tempie 10-11% rocznie. O sukcesie niech świadczy fakt, że tylko wartość produkcji przemysłowej Warszawy zwiększyła się realnie przeszło sto razy w stosunku do 1946 roku!

Przed przystąpieniem do analizy tabel konieczna jest mała uwaga. Rok 1980 był tym rokiem, gdy gospodarka zanotowała wyraźny spadek w produkcji i tym samym w dochodach. Zatem wybrany rok niewpełni poprawnie ukazuje stan gospodarki po inwestycjach dekady „wielkiego skosku”. Jednakże ze względów formalnych pozostawiłem wybór lat bez zmian.

źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Warunki socjalne w okresie 1970-1980
Wyszczególnienie 1970 1980
Przyrost naturalny w tys.osób 279,2 342,6
Emigracja w tys. osób 14,1 22,7
Liczba mieszkań w milionach 8,081 9,794
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 194,2 217,1
Absolwenci szkół wyższych w tys. 47,1 84,0
Pracownicy służby zdrowia w tys. 181,5 268,8
Łóżka w szpitalach w tys. 168,8 200,8
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 112 147
Biblioteki publiczne 8261 9315
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 56,1 94,5
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 9,869 12,205
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w tys. 479,4 2383
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 60,0 117,4
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1990=100) 83,3 138,9
Wybrane wskaźniki gospodarcze 1970-1980
Wyszczególnienie 1970 1980
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 19,6 23,5
Plony ziemniaków z 1 ha w q 184 113
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 312 221
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 2187 3148
Produkcja mleka w miliardach litrów 14,5 16,0
Liczba ciągników do dyspozycji wsi 224,5 619,4
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 115 95
Powierzchnia lasów w tys. ha 8400 8600
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 472,6 817,7
Przerób ropy naftowej w mln ton 7,5 16,1
Produkcja tworzyw sztucznych w tys. ton 224,0 549,0
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 36,3 38,3
Produkcja samochodów osobowych w tys. 64,2 351,0
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 41,0 53,7
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 64,5 122

Jak wspominałem, spadek nastąpił w rolnictwie z powodu klęsk nieurodzaju i kłopotów z importem pasz. W praktycznie wszystkich pozostałych obszarach nastąpił postęp nie tylko ilościowy, lecz i jakościowy. Zmieniła się struktura gospodarki. Rozwinięto przede wszystkim przemysł środków konsumpcji, niewiele zmieniając produkcję dla przemysłu (np, liczba obrabiarek nie zmieniła się). Wzrosło zatrudnienie o ponad 2,3 mln osób. Mimo inwestycji w energetykę, Polska odczuwała na tym polu deficyt. Zdarzały się coraz częściej wyłączenia prądu, przede wszystkim w przemyśle, a w drugiej kolejności u odbiorców indywidualnych. Bilans dopiero uległ poprawie w następnej dekadzie, dzięki dokończeniu inwestycji, m.in. Bełchatów.

Dekada lat 70-tych przyniosła rozwoj polskiej nauki, kultury, sportu Podręcznik1.269-274, choć nie tak ekstensywny, jak w latach poprzednich. Kontynuowano badania naukowe. To właśnie w Polsce opracowano modularną architekturę skalarną komputera. Niestety z przyczyn politycznych (ZSRR) nie można było kontynuować prac. Rozwiązania te znalazły swoje miejsce w przemyśle amerykańskim. Dużo więcej suckesów odnotowano na polu teoretycznym. Światowym uznaniem cieszyli się Sylwester Kaliski (fizyka), Kazimierz Urbanik (matematyka), Jan Kielanowski (biologia), Marian Weiss (medycyna), Stefan Nowak, Jerzy Szacki (socjologia). Polscy uczeni także włączyli się do badań kosmicznych. Dużym uznaniem w świecie cieszyła się polska kultura. Od 1971r organizowano Warszawskie i Międzynarowe Spotakania Teatralne. We Wrocławiu organizowano doroczne spotakania teatru otwartego, na które zjeżdżała się awangarda z całego świata. Do szanowanych teatrów należały Teatr Stary w Krakowie, Teatr Dramatyczny w Warszawie (dyr. Gustaw Holoubek) i Teatr Narodowy (dyr. Adam Hanuszkiewicz). Oprócz tego prężnie działały Teatr Cricot 2 T. Kantora, Teatr Laboratorium J.Grotowskiego, teatry studenckie. Malarstwie i rzeźbie oprócz znanych twórców (plakat – Franciszek Starowieyski) pojawił się Jerzy Duda-Gracz. Muzyka poważna cieszyła się międzynarodową sławą. Mieliśmy wspaniałych twórców, kompozytorów, muzyków, których sława trwa do dziś. Wymieńmy tylko kilku z nich: Krzysztof Pednerecki, Wojciech Lutosławski (kompozytorzy), Jerzy Maksymiuk, Bogdan Wodiczko (dyrygenci), Krystian Zimmerman (pianista), Teresa Żylis-Gara, Wiesław Ochman (śpiewacy operowi). Równie prężnie działała polska kinematografia: Andrzej Wajda („Wesele” 1972, „Człowiek z marmuru” 1977), Krzysztof Zanussi („Iluminacja” 1973, „Barwy ochronne” 1977), Krzysztof Kieślowski (kino moralnego niepokoju). Dużym zainteresowaniem cieszyły się polskie seriale („Czterdziestolatek”,”Dyrektorzy”) i filmy pełnometrażowe („Noce i dnie”, „Seksmisja” itd). Sukces film polski zawdzięczał nie tylko dobrym reżyserom, scenarzystom, lecz także aktorom. Uznaniem cieszyli się: Krystyna Janda, Maja Komorowska, Daniel Olbrychski, Jerzy Stuhr, Zbiniew Zapasiewicz. O dziwo, w kraju propagadny i cenzury, światowym uznaniem cieszył się polski film dokumentalny. Koniec lat 70-tych jest okresem wejścia na estradę nowych twórców, w tym w obszarze piosenki studenckiej. Rozwijały się kabarety („Pod Egidą”, „Elita”). Oprócz działalności oficjalnej rozwija się tzw. drugi obieg. Wydane zostają przekłady dzieł literatury obcej, a także emigracyjnej (Czesław Miłosz). Działa Towarzystwo Kursów Naukowych – zespół pracowników naukowych wykładających nieoficjalnie zakazane tematy, np. inwazja radziecka 17 września 1939.
Lata 70-te to chyba jeden z najlepszych okresów polskiego sportu wyczynowego. Niemal na każdej olimpiadzie i zawodach nasi zawodnicy zdobywali medale: Monachium 1972 (21), Montreal 1976 (24). Sukcesy odnosili piłkarze (MŚ ’74 w RFN, III miejsce), kolarze (Ryszard Szurkowski, „Wyścig Pokoju”).

Początki kryzysu i jego przyczyny

Kryzys 1976-1983, którego wielu z nas doświadczyło miał bardzo złożone przyczyny. Część z nich już wcześniej wspomniałem. Tutaj spróbuję zebrać je wszystkie i powiązać w logiczną całość. Zasadniczno można wyróżnić trzy grupy przyczyn:

  1. Przyczyny społeczne.
    W tej grupie należy przede wszystkim wymienić naciski na płace i stałe ceny. Podstawowym środkiem używanym, a raczej nadużywanym w swych formach był strajk. Strajki nie tylko zaburzały życie społeczne, lecz rozprężały życie gospodarcze i wyrządzały ogromne szkody materialne. O ile w gospodarce wolnorynkowiej strajki obejmujące kilka zakładów nie wpływają znacząco na kraj, o tyle w przypadku gospodarki planowej, strajk nawet dwóch zakładów może rozłożyć niemal całą działalność produkcyjną i handlową, z uwagi na ścisłe powiązania produkcyjne zakładów między sobą. Władze doskonale zdawały sobie sprawę z tych faktów, dlatego „dla świętego spokoju” cofały podwyżki cen, czym tym samym utrwalały nierównowagę rynkową. Skutki były dwojakie. Po pierwsze, sklepy była ogałacane ze wszystek towarów. Wkrótce utrwalił się fałszywy stereotyp, że towaru jest za mało i należy zaopatrzyć się na zapas. Gdy więc przyszła dostawa, natychmiast ustawiały się kolejki, a ludzie wykupywali wszystko w nadmiarze, zakupując nawet telewizory po kilka sztuk. Tego typu niemal panika rynkowa potrafi sparaliżować nawet tak zorganizowane gospodarczo kraje, jak USA. Jakiś czas temu mogliśmy zaobserwować dowód tej hipotezy. Po drugie, konieczność utrzymania stałych cen przy jednocześnie wzrastających płacach, zmusiła władze do nadmiernego dotowania towarów rynkowych. W miarę jak rosły płace, dotacje zwiększały się, a tym samym nierónowaga budżetowa i presja inflacyjna. Było to samonapędzające się koło autodestrukcji. Płace i dotacje rosły, wraz z inwestycjami rosło zatrudnienie, a więc i dochody ludności, tymczasem masa towarowa nie wzrastała tak szybko, tak więc luka rynkowa stale powiększała sie.
  2. Przyczyny gospodarcze.
    Wojna izraelsko-arabska i deklaracja RFN o poszanowaniu granic paradoksalnie ostatecznie spowodowały ożywienie wymiany handlowej z krajami Zachodu. Odprężenie polityczne wydawało się być stabilne i trwałe. Zaciągnęliśmy więc kredyty dolarowe na korzystnych warunkach, kupiliśmy technologie, zbudowaliśmy zakłady, które miały produkować na rynki zachodnie. W ten sposób miało dokonać się spłacenie inwestycji i unowocześnienie gospodarki. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie rozwijający się kryzys gospodarczy i hiperinflacja w krajach zachodnich. O ile eksport był w tej sytuacji korzystny, o tyle import wręcz tragiczny. Rzecz w tym, że nie zbudowaliśmy fabryk do półproduktów. Chcąc wywiązywać się z spłat kredytów musieliśmy kupować coraz droższe półprodukty do fabryk na technologii zachodniej. To znakomicie przekreślało wszelkie zyski. Drugim problemem był import pasz. Przez 30 lat nie udało się skłonić rolników do produkcji roślinnej na pasze. W sytuacji, gdy bilans handowy z zagranicą był ujemny (więcej wydawaliśmy dolarów na import, niż uzyskiwaliśmy z eksportu) zaczęło brakować środków na zakupy pasz. Klęski żywiołowe (przede wszystkim susze) spowodowały nieurodzaj w kolejnych latach począwszy od 78. Tym samym gwałtownie spadała produkcja mięsa (blisko o połowę). Dodatkowo sytuację komplikował sposób rozliczania się z handlu w ramach RWPG. Ceny ustalano na podstawie tzw. pięcioletniej średniej kroczącej cen światowych. O ile w czasie stabilizacji system sprawował się dobrze, o tyle w trakcie kryzysu Zachodu – ogałacał nas.
  3. Przyczyny polityczne.
    W zasadzie, to właśnie one przesądziły o katastrofie, która miała miejsce w roku 1981. Jak wcześniej wspominałem, kierownictwo KPZR naciskało na to, by trzymać stałe ceny. W tym celu udzielono nam pożyczkę na wyrównywanie deficytu budżetowego. Nie muszę chyba już tłumaczyć, że utrwalało i pogłębiało to z każdym rokiem kryzys. Jest wszakże jeszcze jednen zespół przyczyn, który wchodzi w tą grupę. Jestem pewien, że zaskoczy bardzo wiele osób. Mianowicie, padliśmy ofiarą polityki państw zachodnich – wciągnięto nas w pułapkę zadłużenia. Pokrótce sprawa tak się przedstawiała. Tuż po wojnie odbyła się konferencja (GATT), na której omawiano zagadnienie handlu światowego. Od samego początku kraje kapitalistyczne wysuwały żądania polityczne w stusunku do obozu socjalistycznego. Z powodu gospodarki planowej nie chciano nawet przyjąc nas (i inne kraje socjalistyczne) do stowarzyszenia. Jednakże w końcu udało się przekonać zachodnich „partnerów” o korzyściach wynikających z wzajemnej wspópracy. Kraje, które ratyfikowały porozumienie uzyskały tzw. KNU (Klauzula Najwyższego Uprzywilejowania). Polska też ten status uzyskała (1947). Owe KNU miało oznaczać, że kraje je posiadające nie mogą być w jakikolwiek sposób szykanowane w wymianie handlowej, kraj importer nie będzie stawiał żadnych ograniczeń prawnych, gospodarczych, finansowych. Jeżeli chodzi o cła, to mialy one być dużo niższe, niż dla krajów bez statusu KNU. Porozumienie swoją drogą, a praktyka inną. Nie dość, że Amerykanie nałożyli swoiste embargo na kraje socjalistyczne (a więc i na nas), to jednocześnie wbrew zapisom porozumeinia z GATT rozwijano z wyłączeniem nas oddzielne porozumienia międzynarodowe o wolnym handlu. Efekt był taki, że już pod koniec 1979 kraje socjalistyczne były jedynymi, które – mimo statusu KNU – były obłożone najwyższymi cłami. Najbardziej niewiarygodne łamanie porozumień miało miejsce ze strony Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. EWG w ramach działań ochronnych własnego rynku stosowała nagminnie tzw. cła antydumpingowe na produkcję socjalistyczną, która rzekomo – wg nich – była dotowana i przez to tańsza. Wprowadzono koncesjonowanie (pewna forma reglamentacji) importu z krajów socjalistycznych. Zniesiono gwarancje bankowe i rządowe na obrót ze Wschodem. Wszystko to powodowało, że mieliśmy niewielkie szanse na zwiększanie wymiany handlowej z Zachodem. Pierwsza połowa lat 70-tych cechowała się otwarciem Zachodu na Wschód, tym i Polskę. Niestety w drugiej połowie, na arenę wkroczyła nowa idea religijno-ekonomiczna: neoliberalizm z M. Friedmanem na czele. Jak powszechnie wiadomo, neoliberałowie z zaciekłą nienawiścią odnoszą się do wszystkiego, co choć przypomina socjalizm. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wprowadzono względem nas ostre restrykcje wszelkiego rodzaju, od odrębnych wyższych norm techniczno-sanitarnych na nasze produkty, poprzez cła, do zakazu importu włącznie. Apoegum antypolskiej polityki osiągnięto w roku 1982, gdy prezydentem USA został Ronald Reagan. Wtedy to zamrożono nam możliwość spłaty kapitału kredytu. Mogliśmy spłacać jedynie odsetki. Podniesiono niemiłosiernie stopy procentowe. O ile całkowite zadłużenie w końcu 1979 roku sięgało 19 mld $, to już trzy lata później 39 mld $. Zostaliśmy wepchnięci w pułapkę zadłużenia. Pozbawieni realnego i uczciwego dostępu do dolarowych rynków zbytu, z lichwiarskimi kredytami, pogrążaliśmy się w maraźmie gospodarczym.

Jak widać, przyczyny kryzysu są bardzo złożone. Złożyły się nań warunki wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Niemniej jednak decydujące znaczenie miała postawa Zachodu, który za wszelką cenę dążył do zniszczenia gospodarczego Wschodu, a więc i nas.
Paradoksalnie, ten sam kryzys, który na chwilę otworzył okno na bogaty świat, później stał się współprzyczyną naszych trudności. Konsekwencją wojny izraelsko-arabskiej był tzw. kryzys naftowy, w czasie którego państwa arabskie zrzeszone w OPEK podnosiły ceny ropy. To wywołało właśnie kryzys gospodarczy w całym zachodnim świecie. Ceny rosły, stopy procentowe kredytów również. Musiało się to też odbić na nas. Już w 1976 r. wstrzymano niemal wszystkie inwestycje. Pojawiły się olbrzymie problemy z zaopatrzeniem zakładów w prefabrykaty i pasze z zachodu. Gospodarka zaczęła zwalniać swe tempo, tak że już w 1978 zanotowaliśmy regres gospodarczy.

Dekada lat 80-tych

Ostatnie dziesięć lat PRL, to okres niezwykle burzliwy i obfitujący w dramatyczne wydarzenia. Oprócz 1,5 rocznego stanu wojennego, represji wobec ruchu społecznego „Solidarność”, doświadczyliśmy niemal katastrofy gospodarczej. Najtrudniejszy okres przypadł na lata 1980-1982. Już od 1983 odbiliśmy się od dna, a w 1988 uzyskaliśmy poziom z 1980 r. Rok 1989 był przełomowy politycznie i gospodarczo, a jednocześnie w gospodarce nastąpiła stagnacja. Mimo dość szybkiego odrabiania strat w średnim tempie 5% rocznie, nie zdołaliśmy uzyskać poziomu z roku 1978. Jeżeli chodzi o nakłady inwestycyjne, to z roku na rok coraz bardziej malały, osiągając zaledwie 50% wielkości z roku 1980. Dokończono duże inwestycje (w przemyśle paliwowo-energetycznym), przesunięto środki na rolnictwo (15% ogólu inwestycji) oraz przemysł konsumpcyjny, głównie rolno-spożywczy. Niezwykle niskie były odpisy amortyzacyjne (do 1,5% rocznie), co zdecydowanie pogorszyło stan techniczny gospodarki. Pod osłoną stanu wojennego dokonano cały szereg ważnych reform gospodarczych. Choć w okresie ’83-85 pod tym względem zanotnowaliśmy nawet regres, to po ’85 znowu powróciliśmy na ścieżkę reform.

Niewątpliwie najbardziej burzliwy społecznie, a jednocześnie najbardziej dotkliwy dla gospodarki był okres 1980-82. Już od ’76 wprowadzono tzw. talony na cukier. Szereg lat klęsk nieurodzaju oraz problemy zaopatrzeniowe z paszami spowodowały ogromny regres w produkcji żywności. W 1981 pogłowie zwierząt rzeźnych spadło o 28%, spadła globalna produkcja roślinna i wydajność z 1 ha. Polska stanęła w obliczu klęski żywnościowej. Jednocześnie stale wzrastały płace (o 30% w 1980). Nastąpiły olbrzymie kłopoty zaopatrzeniowe (długie kolejki). Trudności z nabyciem występowały nawet z pieczywem. Nic zatem dziwnego, że posypały się fale strajków. 1 lipca 1980 rząd dokonał nieformalnej podwyżki cen żywności, głównie mięsa i wędlin. Mianowicie, lepsze gatunki wyrobów garmażeryjnych skierowano do tzw. sklepów komercyjnych, tj. takich w których obowiązywały ceny rynkowe (bez dotacji). W tym momencie wybuchły strajki. Pierwsi zastrajkowali robotnicy WSK Mielec i ZM Ursus. Rząd przystał na postulaty podwyżek płac. Ustępstwo to skłoniło inne zakłady do rozpoczęcia strajków. Następne w kolejności były strajki w Lublinie, na Dolnym Śląsku, Wybrzeżu, Łodzi, Warsawie. W przeciągu pięciu tygodni zastrajkowało 190 tys. osób w 200 zakładach. W każdym wypadku władze poszły na ustępstwa i zobowiązały się do podwyżek. Liczono, że fala strajków opadnie, co było w coraz gorszej sytuacji gospodarczej bardzo pożądane. Niestety 14 sierpnia’80 wybuchł strajk okupacyjny w Stoczni Gdańskiej (wtedy im. Lenina). Rządano podwyżki płac i przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz. Na teren zakładu przedostał się Lech Wałęsa (wcześniej zwolniony), który objął przywództwo nad strajkiem. Wkrótce do tych dwóch postulatów dołączono inne, w tym polityczne. Po natychmiastowych rozmowach władze przystały na te żądania. NIestety 16 sierpnia Wałęsa ogłosił strajk solidarnościowy, tj. mniejsze zakłady miały być wspierane strajkami przez większe, o strategicznym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Powołano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Znów wysunięto żądania, lecz tym razem na pierwszym miejscu polityczne. Mimo napomnień prymasa Wyszyńskiego, następowała eskalacja strajków. Jak wcześniej wspominałem, w gospodarce planowej unieruchomienie nawet dwóch zakładów może spowodować poważne perturbacje w całej gospodarce. Tymczasem strajki objęły praktycznie wszystkie okręgi przemysłowe, w tym kopalnie. Skutkiem tych ostatnich, były kłopoty energetyczne kraju, a co za tym idzie – wyłączenia prądu dla zakładów przemysłowych, a więc wstrzymania produkcji. W ten właśnie sposób nakręcała się spirala destrukcji, żeby nie powiedzieć zagłady. 31 sierpnia podpisano porozumienia, choć w nierównej pozycji. Przegraną stroną był rząd, lecz w konsekwencji, także cały naród. Uzgodniono m.in, że zostaną wypłacone wynagrodzenia za czas strajków, stopniowo będą podwyższane płace, zostaną wdrożone reformy gospodarcze, nastąpi poprawa zaopatrzenia w mięso poprzez wprowadzenie reglamentacji kartkowej, nastąpi poprawa warunków pracy w służbie zdrowia, wprowadzone zostaną wolne soboty oraz skrócony zostanie czas oczekiwania na mieszkanie. Oprócz postulatów ekonomicznych przewidziano m.in. powołanie socjalistycznych w charakterze i apolitycznych Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych, wmurowanie tablicy upamiętniającej wydarzenia z grudnia 1970, dostęp do radia kościołów itd. Niestety, mimo że władze szeroko informowały o prawdziwym stanie gospodarki, nikt nie chciał w to wierzyć. Na przykład twierdzono, że braki w zaopatrzeniu żywności są związane z faktem, że władza celowo ukrywa ją przed narodem bądź eksportuje większe ilości. Tymczasem ani jedno, ani drugie w tamtym okresie nie miało miejsca. 24 października Sąd Wojewódzki, a następnie 10 listopada Sąd Najwyższy zarejsetrował NSZZ „Solidarność” Od tego momentu zaszło wiele zmian. Na uczelniach dokonano wyboru nowych władz (80% z Solidarności), tworzyły się stworzyszenia studenckie, np. Niezależne Zrzeszenie Studentów. Wydawano oficjalnie literaturę emigracyjną, różne prace naukowe, dostęp do gazet otrzymały osoby niezwiązane z PZPR. Pod koniec listopada’80 ujawniono tajne materiały operacyjne prokuratury, które dotyczyły ścigania członków opozycji antysocjalistycznej. Dotyczyło to oczywiście także tych członków Solidarności, którzy niezgodnie z statutem Związku występowali przeciwko ustrojowi. Za ujawnienie tajnych dokumentów aresztowano kilka osób. Od tego momentu Polska zaczęła się staczać w otchłań. Znów rozpoczęły się strajki i szantaże strajkowe. Solidarność zaczęła się przemieniać w ruch polityczny. Zaczęto szkalować wszelkie organa władzy, różne kraje, różne narodowości (w tym Rosjan). Rokowano z Solidarnością i uzgadniano dalsze działania reformistyczne. Prace szły niezwykle opornie, gdyż przedstawiciele strony solidarnościowej nie chcieli iść na żadne ustępstwa, a gdy to już następowało, to nierzadko wycofywali się z uprzednich uzgodnień. Wreszcie zaczęto wysuwać następne żądania polityczne, w tym tzw. społeczną (czyli solidarnościową) kontrolę nad Sejmem i Rządem, co oznaczało formalną władzę działaczy Solidarności. Ze strony władz przedstawiono propozycję utworzenia ciała społecznego, w skłąd którego wchodziliby członkowie związków zawodowych, Kościoła katolickiego, członkowie rządu. Ciało to miało mieć charakter opiniodawczy wraz z możliwością przedstawiania projeków ustaw. Decyzje miały być podejmowane na zasadzie consensusu. Niestety ze strony Solidarności nie było odzewu, gdy tymczasem wszystkie pozostałe strony przyjęły propozycję z wyraźnym zainteresowaniem. Nic dziwnego bowiem w łonie Solidarności wśród przwyódców rozgorzał spór. Jedni opowiadali się za pozostawieniem charakteru związkowego, a inni postawili sobie za cel obalenie władzy (np. Kuroń-rewolucja zbrojna). Niestety zwycieżyła opcja druga, co przypieczętował I Zjazd Krajowy (wrzesień’81). Solidarność przeminieniła się w organizację, która na drodze paraliżu gospodarki, sabotażu (namawiano rolników, by nie odsprzedawali plonów) miała zniszczyć ustrój i obalić władzę. Strajki trwały non stop obejmując swym zasięgiem ponad milion robotników i 3000 zakładów. Kraj pogrążał się w chaosie. Nie wywiązywaliśmy się z dostaw w ramach RWPG. Skutkiem czego była izolacja naszego kraju pod względem gospodarczym i politycznym. Na niemal wszelkie nasze zamówienia zewnętrzne otrzymaliśmy odpowiedź negatywną. Odwołano naszych studentów, pracowników naukowych z placówek zagranicznych, zamknięto granice dla ruchu osobowego. Załamała się produkcja, spadał dochód narodowy (11% rocznie), wystąpił kryzys energetyczny, co groziło katastrofą w obliczu ciężkiej zimy (śmierć z zimna). Mimo wezwań Kościoła i Rządu do mediacji i spokoju ze strony zradykalizowanej Solidarności nie było odzewu. W tej sytacji, zawiadomiwszy uprzednio prymasa Glempa, wprowadzono 13 grudnia 1981 stan wojenny. Zawieszono niemal wszelkie prawa obywatelskie, tytuły gazet (poza dwiemia), w grudniu zamknięto szkoły i uczelnie, internowano przywódców ruchu związkowego, choć Solidarność nadal mogła legalnie działać. W trakcie pacyfikacji kop. Wujek zginęło 9 górników. Po demonstracjach w maju’82, gdy zginęło 5 osób w starciach z ZOMO, zdelegalizwoano Związek. W sierpniu na kolejnych demonstracjach zginęły 3 osoby. Internowania objęły 5 tys. osób (w rządowych ośrodkach wypoczynowych). Przez areszty przewinęło się w sumie około 10 tys. osób. Kilkanaście osób z władz Związku aresztowano i skazano na więzienie za działalność na szkodę państwa polskiego. W grudniu’82 zawieszono stan wojenny, a w kwietniu’83 odwołano. Raz po raz odbywały się amnestie. Już w pierwszym roku stanu wojennego zwolniono niemal wszystkiech internowanych i aresztowanych. Po 1985 zwolniono ostatecznie wszystkie osoby.
Jestem młodym człowiekiem, który nie uczestniczył bezpośrednio w tamtych wydarzeniach. Patrzę więc na to z pozycji zewnętrznego bezstronnego obserwatora. Jedno jest dla mnie pewne. Radykałowie Solidarności, wykorzystując społeczne poparcie dla socjalnych i socjalistycznych postulatów cichaczem zapragnęli zamienić ustrój na kapitalizm, dojść do władzy, co też uczynili po roku 1989. Znamienne jest, że ludzie oddani sprawie robotników, tacy jak Andrzej Gwiazda (głowny założyciel Solidarności i inicjator strajków), Jacek Kuroń, Ryszard Bugaj, dziś zostali wyklęci przez solidarnościowych zamieniaczy ustroju. Nie są nawet wymieniani na zdjęciach w pdoręcznikach szkolnychPodręcznik1.297 Wielu ludzi ze ścisłego kierownictwa Związku przeprosiło za Solidarność. Wielu, w tym wspomniany A. Gwiazda, paradoksalnie, dziś ramię w ramię staje z socjalistami w obronie Polaków przed bezlistosnym działaniem kapitalistów oraz ich solidarnościowych i eseldowskich popleczników.

Od połowy 1980 pogarszała się sytuacja gospodarcza. Napływ towarów na rynek malał (strajki, wstrzymanie importu), a płace wzrastały. W 1981r nadmiar pieniędzy osiągnął 500 miliardów złotych, tj. 40% budżetu państwa. Zgodnie z postulatami sierpniowymi wiosną’81 wprowadzono kartki na żywność . Potem stopniowo reglamentacja zaczęła obejmować coraz to dalsze artykuły; alkohol, paliwo, czekoladę, kawę, śodki czystości, papierosy, buty. Od 1993r. zaczęto redukować system reglamentacji. W końcu 1986 zniesiono kartki na żywność (oprócz mięsa). Do 89r. utrzymały się tylko kartki na paliwo, mięso oraz talony na samochody. Od 1982r. zostaliśmy odcięci od gospodarki światowej (poza RWPG). Wstrzymano nam możliiwości eksportu, zamrożono spłatę kapitłu kredytu, jednocześnie podnosząc stopy kredytu. Mimo, że do 1989r kosztem ogromnych wyrzeczeń inwestycyjnych i w spożyciu spłaciliśmy całkowicie dług (łącznie 29 mld $), to i tak się on nie zmniejszył, wręcz przeciwnie osiągnął wartość 40 mld $, wszystko dzięki lichwiarskim odsetkom. Wartość kredytu wynosiła 10 mld $, a odsetki w 1979 – 19 mld $. 300% w skali dzięsięciu lat jest rozbojem i nie ma nic wspólnego z działalnością kredytową. Gdy inflacja wynosi 4%, to kredyt w wysokości 25% w stosunku rocznym jest po prostu złodziejstwem. Trzeba jasno i głośno powiedzieć narodowi, że zostaliśmy okradzeni przez Zachód, ten sam, któremu tak się teraz podlizują współczesne władze. Ciekawie miała się rzecz z Rumunią, która krwawicą spłacając swój dług, ograbiając siebie z przemysłu i spożycia spłaciła czterokrotnie więcej niż wynosiło jej zadłużenie, a i tak ono się nie zmniejszyło! Podobnie i my, cierpieliśmy biedę spłacając złodziejski ‚kredyt’ z wiadomym skutkiem. W 1986 r przystąpiliśmy do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co miało pomóc w spłacie długu. USA zniosły sankcje gospodarcze na nasz kraj, mieliśmy dodatnie saldo w handlu zagranicznym, spłacaliśmy długi w zębach zaniedbując rynek wewnętrzny (stąd te kłopoty z kupnem towarów) .Niestety, nic to nie pomogło.
Już w 1981 r. przygotowano projekty reform gospodarczych uwzględniając postulaty Solidarności. W 1982r w trakcie trwania stanu wojennego wdrożono je w życie. Już w lipcu’81 ropczęto reformę drobnej wytwórczości i PGR. Zmieniono struktury administracji rządowej (redukcja o połowę liczby ministerstw). Usamodzielniono przedsiębiorstwa pod względem finanoswym. Przedsiębiorstwo od tej pory odpowiadało za wynik finansowy, ponosiło odpowiedzialność za decyzje ekonomiczne. Dopuszczono kapitał obcy w postaci tzw. „firm polonijnych”, punkty sprzedaży detalicznej oddano w ajencję na postawie umowy agencyjnej. Rozwinęło się rzemiosło wszelkich gałęzi (w tym produkcyjne). Już w 1982 było ponad 200 tys. prywatnych zakładów rzemieślniczych i placówek handlowych. W 1986 prywatne zakłady dawały źródło utrzymania poand 1 milionowi osób. Zmieniono zasady obsadzania stanowisk dyrektorskich (zgodna rady pracowniczej i administracji gospodarczej). Zreformowano centrum planowania. W styczniu’82 zlikwidowano zjednoczenia i wprowadzono reformę cen zaopatrzeniowych. Zreformowano banki. Okres 1983-85 był zastojem, gdyż do władzy dostał się ” partyjny beton ” Jednakże okres ten nie został zmarnowany. Bowiem to właśnie wtedy zahamowano spadek produkcji i dochodu narodowego. Wtedy to dokonano zmian w strutkurze nakładów finansowych. Przesunięto środki na rolnictwo, przemysł spożywczy oraz budownictwo mieszkaniowe. Według planów 60% ogółu środków miało zostać przeznaczone na te cele. Zmniejszono iwestycje. Zmalała stopa akumulacji do 19-21%. Wtedy to właśnie postawiono na eksport, w tym eksport żywności. Skutek był taki, że mimo wzrostu produkcji rolno-spożywczej coraz to bardziej ograniczano przydziały kartkowe. Postawiono na produkcję opartą o rodzime surowce. Dzięki temu zmniejszył się wydatnie import i Polska po raz pierwszy od wielu lat uzyskała dodatni bilans handlowy z zagranicą. Osiągnięte wyniki produkcyjne w 1983-85 były lepsze od planowanych. W okresie 1980-86 produkcja rolnicza zwiększyła się 2,5 raza. Po 1985 znów powrócono do reform. Zmieniła się struktura zatrudnienia i przemysłu. Wreszcie produkowaliśmy znacznie więcej towarów rynkowych. Średnie tempo wzrostu dochodu narodowego wynosiło ok. 3,5 %. Rok 1989 był ostatnim okresem wzrostu, a 1988 wzrostu dynamicznego. Dekadzie lat 80-tych towarzyszyły zjawiska inflacyjne (podwyżki cen). W 1981 r. płace wzrosły o 30%, a ceny o 21%. W następnym roku dokonano podwyżek cen oraz płac zasadniczych, lecz podwyżki płac nie rekompensowały wzrostu cen. Ceny wzrosły o 105%, przy czym żywność o ponad 150%, a płace zasadniczne tylko o 50%, lecz realnie wartość wynagrodzeń zmniejszyła się o 15%. Rok później ceny wzrosły o 21%, a płace zasadnicze o 25%. Zatem przełamano złą passę. Trzeba wszakże przyznać, że dokonane reformy spowodowały, że przedsiębiorstwa przynoszące zyski wypłacały sowite premie. I tak. O ile w pensja zasadnicza wynosiła 9000 zł, to premia mogła wynieść nawet w miesiącu 30000 zł, tak więc rzeczywiste wynagrodzenie było dużo wyższe, niż prezentowane średnie płac zasadniczych. W kolejnych latach płace realne rosły mimo kroczącej inflacji, aż do końca PRL. Od 1984r narastała inflacja, od 14,8% w 1984 do 61,3% w 1988 i 237,9 % w 1989r. Ogółem do 1989r ceny nominalne zwiększyły się od 1980 roku 22,6 raza, podczas gdy płace – 22,9. Odrobiliśmy zatem straty w wynagrodzeniach. Jednocześnie dokonano wielu zmian w strukturze cen i dochodów. Największe zmiany rewolucyjne zaszły w 1988r. Zniesiono dotacje do czynszów, lecz i tak, całkowite koszty utrzymania mieszkania nie przekraczały 30% minimalnej płacy. Uwolniono ceny wielu artykułów przemysłowych. Wydatnie zmniejszono dotacje do żywności.
Po strajkach OPZZ w 1988, władza nie wierzyła już w możliwość dalszego kontynuowania reform. Już pod koniec roku rozpoczęto rozmowy w sprawie uczestnictwa we władzach opozycji. Rok 1989r upłynął pod znakiem obrad okrągłego stołu (luty) i wyborów do parlamentu (lipiec). Trzy strony: Władza socjalistyczna, Kościół Rzymskokatolicki i radykalny obóz Solidarnościowy podzieliły się władzą (i majątkiem). W tym momencie okres PRL został zakończony.
Podsumowanie i analzię inwestycji zamieściłem w ósmym rozdziale, po to, by nie powtarzać tych samych danych i tym samym niepotrzebnie zwiększać objętość dokumentu.

źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Rocznik Statystyczny 1997, GUS
Mały Rocznik Statystyczny 1994, GUS
Warunki socjalne w okresie 1980-1989
Wyszczególnienie 1980 1989/90
Przyrost naturalny w tys.osób 342,6 157,4
Emigracja w tys. osób 22,7 18,4
Liczba mieszkań w milionach 9,794 11,022
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 217,1 150,2
Absolwenci szkół wyższych w tys. 84,0 50,0
Pracownicy służby zdrowia w tys. 268,8 346,7
Łóżka w szpitalach w tys. 200,8 216,8
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 147 215,6
Biblioteki publiczne 9315 10269
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 94,5 136,8
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 12,205 12,154
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w mln. 2,383 4,864
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 117,4 121,1
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1990=100) 138,9 141,7
Wybrane wskaźniki gospodarcze 1980-1989
Wyszczególnienie 1980 1989/90
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 23,5 32,7
Plony ziemniaków z 1 ha w q 113 185
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 221 340
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 3148 3172
Produkcja mleka w miliardach litrów 16,0 15,9
Liczba ciągników do dyspozycji wsi w tys. 619,4 1185
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 95 74
Powierzchnia lasów w tys. ha 8600 8700
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 817,7 269,9
Przerób ropy naftowej w mln ton 16,1 12,9
Produkcja tworzyw sztucznych w tys. ton 549,0 721,0
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 38,3 27,6
Produkcja samochodów osobowych w tys. 351,0 285,0
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 53,7 39,0
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 122 145

III Rzeczpospolita

Rok 1989 rozpoczął zupełnie nowy etap w historii naszego państwa i narodu. Władze wybrane do parlamentu w pół demokratycznych wyborach miały rozpocząć proces naprawy państwa w ogólności, a gospodarki w szczególności. Niemniej jednak skonstruowany rząd poszedł w zupełnie innym kierunku – kierunku wyznaczonym przez neoliberalnych doradców Banku Światowego. W 1990 roku rozpoczął się proces przemiany ustroju gospodarczego z socjalistycznego na neoliberalny kaptializm wg koncepcji Miltona Friedmana. Trzeba odważnie tutaj napisać, że ówczesne ekipy rządzące złamały obowiązującą konstytucję, bowiem nadal istniał zapis, iż Polska jest krajem socjalistycznym. Jakby tego było mało, mimo deklaracji o demokratycznym charakterze władz i poczynań, nikt nie przedstawił społeczeństwu ogólnych założeń nowego ustroju, nikt nie zapytał choćby w referendum, czy Polacy życzą sobie takiego kierunku przemian. Dziś można już z całą pewnością stwierdzić, iż taka forma przemian została dokonana wbrew woli narodu, a przynajmnej tej jego części, która utrzymuje się z pracy własnych rąk. Ludzie głosując na obóz solidarnościowy, a potem dając nieformalne przyzwolenie na reformy byli zupełnie nieświadomi, co przygotowała im ekipa „związkowa” Spróbujmy zatem prześledzić tutaj najważniejsze decyzje i zjawiska, które zaszły w ostatnich 12 latach Polski kapitalistycznej. Dane, które tu zaprezentuję pochodzą z rocznika statystycznego na rok 2000, co oznacza, że ostatnim rokiem statystycznym jest rok 1999. Tam, gdzie byłem w stanie dotrzeć do nowszych informacji, niezwłocznie je zamieściłem.

Wiele przedsiębiorstw straciło opiekę ze strony dyrekcji. Ludzie ci formalnie zajmując stanowiska, w praktyce nie wywiązywali się ze swych funkcji organizując sobie samemu własne prywatne firmy. Często dochodziło do kradzieży majątku. Kierownictwo wynosiło lub przywłaszczało sobie najcenniejsze wyposażenie (za wyjątkiem ciągów technologicznych). Podobnie stało się z PGR-ami. Decyzją prof. Balcerowicza w jednym dniu postawiono wszystkie Państwowe Gospodarstwa Rolne w stan upadłości nie bacząc na wyniki finansowe poszczególnych przedsiębiorstw rolnych, zresztą wbrew raportom naukowców. Inne kraje bloku wschodniego zachowały „pegieery”. Jak pokazuje doświadczenie, postąpiły słusznie. Tymczasem w Polsce ziemię przejęła Agencja Własności Rolnej, natomiast majątek ruchomy (maszyny, zapasy, zwierzęta) odrębną tajną decyzją przejęli bądź byli dyrektorzy tychże zakładów, bądź sołtysi. Wkrótce na mocy ustaw o zwrocie majątków kościelnych, uwłaszczył się Kościół Rzymskokatolicki, wchodząc w posiadanie zarówno ziem przedwojennych, jak i nowych, które zostały mu ” ofiarowane” przez solidarnościowe samorządy. Wystarczy wsponnieć zdarzenie, które miało miejsce w Gdańsku 13 czerwca 2001r. Na mocy decyzji nr SOC.V.341/101 wojewoda przekazał nieodpłatnie parafiom katolickim p.w. św. Anny i św. Joachima grunty o powierzchni łącznej 17,7 ha na ‚współwłasność’. Jakby tego było mało, „ przejęcie własności tej nieruchomości jest wolne od opłat i podatków związanych z tym przejściem, a wynikające z niego wpisy do ksiąg wieczystych lub założenie nowej jest wolne od opłat.FIM.Nr 27 (70) Nie jest to bynajmniej jedyny przypadek ‚podarunku’. Podobnie stało się w Krośnie, gdzie radni AWS, przekazali odpłatnie Kościołowi budynek przy ul. Grodzkiej 6. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ów budynek został wyremontowany za kwotę 2,5 mln zł z pieniędzy Kuratorium Oświaty, ponieważ pierwotnie był on przeznaczony na Krośnieńskie Centrum Kultury. W lutym’98 Rada Miasta zdominowana przez AWS ‚sprzedała’ owy budynek michalitom za kwotę 300 tys. zł.FIM.Nr 24 (67) Tak więc wśród „uwłaszczonych” tą drogą znaleźli się zarówno członkowie PZPR, Solidarności, jak i Kościoła. Wraz z decyzją o likwidacji PGR-ów podjęto także decyzje o likwidacji przedsiębiorstw, w tym także takich, których inwestycje zostały dopiero ukończone. Chodziło głównie o przedsiębiorstwa rolno-spożywcze na zachodnich technologiach produkujące na eksport. Takim przykładem może być zakład koło Tarnowskich Gór, który zakontraktował z rolnikami skup, miał przydzielone kredyty i podpisane kontrakty zagraniczne. Zabrakło ok. 10 dni do uruchomienia produkcji. Władza była nieugięta. Przedsiębiorstwo zlikwidowano. Likwidacją objęto także Pewex, Baltonę, szereg zakładów spółdzielczych, w tym głównie „Społem” Do 1999 roku poddano likwidacji w obszarze przemysłu ponad 1661 przedsiębiorstw, a wraz z sektorem rolniczym, procesowi likwidacji uległo ponad 3300 dużych firm. Oprócz likwidacji podjęto szybką prywatyzację. Według koncepcji liberałów chodziło o to, by przedsiębiorstwa państwowe, czyli niczyje, zyskały właściciela, który będzie lepiej gospodarzył, niż państwowy „nikt” Za wzór stawiano Argentynę i Wielką Brytanię. Według liberałów, przedsiębiorstwa prywatne mają wyższą rentowność od przedsiębiorstw publicznych (samorządowych, państwowych) i są bardziej elastyczne, dlatego należy całą gospodarkę sprywatyzwoać. Do 1999 roku sprywatyzwoano prawie 6500 zakładów. Rozpoczęto prywatyzację strategicznych działów gospodarki, tj. banków, przemysłu surowcowo-energetycznego, transportu drogowego, morskiego i kolejowego. Wartym podkreślenia jest fakt, że nie było nigdy przyzwolenia społecznego na całkowitą i bez ograniczeń prywatyzację. W badaniach socjologicznych odsetek zdecydowanie popierających te działania wahał się w granicach 10-49% w zależności, czego prywatyzacja dotyczyła, lecz nigdy nie osiągał bezwględnej większości. Badania.225-237 Jeżeli chodzi o przemysł to zarówno specjliści, jak i zwykli pracownicy w niewielkim stopniu popierali nieograniczoną prywatyzację (odsetek 7.0 do 25.2). Dominowała natomiast zgoda na ograniczoną prywatyzację. Duży był także odsetek osób sprzeciwiających się (ok. 17-33%). Tak więc dekada lat 90-tych to okres przekształcenia z państwowej gospodarki planowo-rynkowej na prywatną wolnorynkową gospodarkę kapitalistyczną wbrew woli społeczeństwa. Prywatyzacja dokonała się na kilka sposobów. Oprócz prywatyzacji z udziałem pracowników, posługiwano się innymi metodami. Podstawową metodą było doprowadzenie przedsiębiorstwa do bankructwa poprzez odpowiednie przepisy i działania członków zarządu, także tych delegowanych z władz centralnych. Przepisy stwarzały nierówność prawną i ekonomiczną wśród podmiotów gospodarczych, tj. preferowano (i czyni się to do dziś) firmy prywatne, natomiast eksterminowano państwowe. Z kolei działania członków zarządu delegowanych z rządu, zmierzały do tego, by wartość przedsiębiorstwa znacząco się obniżyła. Członkowie zarządów, jak i obsadzeni kierownicy, dyrektorzy z klucza politycznego (na przemian z partii solidarnościowych i postpezetpeerowskiej) szybko się bogacili, dzięki zniesieniu regulacji płac, tj. ograniczeń dla technostruktury (kierownictwa, zarządu). Wartość przedsiębiostw na tyle się obniżała, że pojedyncze osoby, bądź ich zespoły były zdolne do wykupu tych zakładów z pieniędzy wyciągniętych w trakcie dyrektoriatu i prezesostwa. W ten oto sposób doszło do wykształcenia się nowej klasy średniej. Część przedsiębiorstw w ramach dyrektyw BŚ i MFW wystawiono do nabycia przez spekulacyjny kapitał zagraniczny.

Po gwałtownym – bo, z dnia na dzień – zliwkidowaniu centralnego planowania (1990) i rzuceniu przedsiębiorstw w mechanizmy niefunkcjonującego jeszcze rynku, nastąpiło silne załamanie się produkcji i handlu we wszystkich sektorach. Tylko w 1990 roku Produkt Krajowy Brutto zmalał o niemal 12%, w następnym roku o 7%. W 1992 nastąpiło odbicie od dna. Łącznie w okresie 1990-91 Produkt Krajowy Brutto (mniej więcej ta kwota wytworzonych w ciągu roku dóbr, które naród może spożytkować) obniżył się o 17,8%. Siła kryzysu była porównywalna z tą, z lat 1978-82. Od 1992 PKB wzrasta nieustannie do tej pory. W kolejnych latach przyrost PKB przedstawiał się następująco: 2,6% (1992), 3,8% (93), 5,2% (94), 7,1% (95), 6,1% (96), 6,9% (97), 4,8% (98), 4,1% (99). W roku 2000 dynamika (zmiana) PKB spadła poniżej 4%, a w drugim kwartale 2001 wyniosła 0,6%. Mamy zatem do czynienia ze spadkową tendencją. Z analizy technicznej wynika, że taki trend może utrzymywać się przez najbliższe dwa, trzy lata (przy niezmienionej polityce gospodarczej), co oznacza spadek dochodów ludności w najbliższych latach. Za tymi przewidywaniami przemawia fakt rosnącego bezrobocia i spadku obrotów przedsiębiorstw. Ostatnio nawet zarysowała się tendencja spadku średniej wynagrodzeń. Spadek dochodów ludności musi w konsekwencji spowodować spadek produkcji i zatrudnienia, a więc i spadek PKB, choć te ostatnie wskaźniki reagują z oczywsitych względów z opóźnieniem. Wszystko wskazuje na to, że zakończyliśmy pełny cykl koniunktury z charakterystycznymi fazami: ożywienia (1992-93), boomu gospodarczego (94-98), stopniowego spadku (1999-2000), aż do stagnacji bądź recesji rozpoczynającej się obecnie. Pierwszy wyraźny spadek obrotów zanotowano już w roku 2000, lecz zniwelowano go przez wyższe ceny, zamianę sortymentów. W tym roku, możliwości przetrwania i przystosowania przedsiębiorstw skończyły się. Zanotowano gwałtowny przyrost banktructw i zwolnień. Wszystko do odbiło się na dochodach budżetowych obecnego roku. Ogółem w okresie 1990-99 na 245 wyszczególnionych przez GUS wyrobów, aż w 128 zanotowano spadek bądź zanik produkcji, a tylko w kilku wyraźny wzrost.Rocznik2000.371-376
Godzi się w tym miejscu przypomnnieć, iż gdy w 1997 r. władzę finansową w rządzie objął ponoownie prof. Balcerowicz, zapowiedziano ‚schładzanie gospodarki’ z powodu jej ‚przegrzania’. Co oznacza termin ‚przegrzanie gospodarki’? Według ekonomistów jest to stan w którym wzrost popytu krajowego (głównie dochody ludności) wyprzedza wzrost produkcji towarów rynkowych, co powoduje bądź inflację, bądź wzrost importu i zadłużenia. Jest to więc po prostu fachowe określenie stanu, z którym borykał się przez cały czas PRL. Jednakże w tamtym przypadku decydowano się na podwyżki cen, co wywoływało strajki. Obecnie wzrasta dług państwowy oraz przedsiębiorstw i w roku 2000 przekroczył on wielkość całorocznego budżetu państwa (centralnego i gmin). Według liberalnych koncepcji podstawowym środkiem zaradczym jest zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego oraz obniżka płac. Podstawowymi instrumentami są wysoko oprocentowane kredyty oraz szybka prywatyzacja istniejących państwowych przedsiębiorstw. Sprzyjającym zjawiskiem (wg liberałów) jest także bezrobocie.www.pesk.org.pl (Adam Wróbel’98)

Trwałym elementem nowego ustroju stało się właśnie bezrobocie, które nigdy nie było niższe niż 1 mln osób. W czerwcu’2001 liczba bezrobotnych zarejestrowanych w Urzędach Pracy wyniosła 2849200 osób (15,8%), z których aż 2296100 osób nie miało prawa do zasiłku (80,6%).GUS Trzeba jednakże nadmienić, że Polska i pod tym względem jest zróżnicowana. Największe bezrobocie występuje w woj. warmińsko-mazurskim (25,5%), a najniższe w mazowieckim (11,9%). Są wszkaże i takie gminy miejskie, gdzie bezrobocie przekracza 40%. Niestety ofert pracy w czerwcu’2001 było tylko dla 12,1 tys. osób. Wśród bezrobotnych dominują ludzie młodzi (do 24 r. życia). Rośnie odsetek osób długotrwale bezrobotnych (ponad 1 rok) i obecnie wynosi 46,6%. Niemniej jednak jest to tylko tzw. rejestrowane bezrobocie. Faktyczny jego poziom jest dużo wyższy. Obrazuje to metoda rejestracji BAEL (Międzynarodowej Organizacji Pracy).GUSWedle tej metody liczba bezrobotnych w I kwartale 2001 wyniosła 3,2 mln osób (18,2%), przy czym w stosunku do IV kwartału’2000 wzrosło ono o 400 tys. osób, tj. o 14,4%. Stopa bezrobocia wśród młodych ludzi do 24r życia wyniosła 41,2%. Jeżeli chodzi stopę bezrobocia wg poszczególnych poziomów wykształcenia, to jest ona równomierna wśród osób z wykształceniem podstawowym, zawodowym, średnim i wynosi ok. 21%, natomiast z wyższym wykształceniem – 5,5%, a więc 4x niższa. Niemniej jednak zaskakujący jest odsetek bezrobotnych wśród absolwentów z wyższym wykształceniem, ponieważ wynosi on aż 28,8%, co oznacza że co najmniej 1/4 absolwentów uczelni wyższych ma kłopoty ze znalezieniem pracy w przeciągu roku. Co prawda jest to i tak niższy wskaźnik, niż np. wśród osób z wykształceniem średnim ogólnokształcąceym, gdzie odsetek ten wynosi aż 60%. Ogółem 48% absolwentów nie może sobie znaleźć pracy w przeciągu roku od ukończenia szkoły. Jeżeli przyjąć średnie tempo kwartalnego przyrostu osób bezrobotnych, to do końca roku 2001 liczba bezrobotnych może osiągnąć 4,4 mln, tj. 25%.
Skutkiem wzrastającego bezrobocia jest kurczący się rynek dla działalności przedsiębiorstw zarówno dla produkcji towarów, jak i sprzedaży. Jest to związane przede wszystkim z faktem, iż każde zwolnienie jednej osoby umniejsza rynek konsumencki o co najmniej 6000 zł rocznie, a rynek globalny o 18 tys. zł rocznie, przy założeniu że osoba pozostająca bez pracy otrzymuje zasiłek. Gdy zasiłek zostaje cofnięty straty się podwajają. W najbliższym czasie należy się spodziewać dalszych zwolnień, jak również problemów z budżetami gmin oraz budżetem centralnym, gdyż wzrost bezrobocia umniejsza wpływy z podatków dochodowych od osób fizycznych, firm, składek ZUS oraz podatków pośrednich od sprzedaży rynkowej (m.in. VAT), które obecnie stanowią główne źródło dochodów.

Stałym elementem ustroju, podobnie jak bezrobocie, stały się strajki. Poziom strajków w ciągu roku osiągnął wartości nie notowane w okresie PRL. Rok w rok liczba strajków sięga kilkudziesięciu, przy czym w roku 1993 strajków odnotowano 7443, a w 1999 990. Najniższa fala strajkowa była w roku 1996 – 21. Trzeba wszakże pamiętać, iż strajki w Polsce obejmować mogą tylko duże zakłady, w których funkcjonują związki zawodowe. W przypadku małych firm, jedyną drogą protestu jest forma sądowna, co przy absurdalnie długim okresie rozpatrywania spraw i szantażu ze strony pracodawcy (autamatyczna utrata pracy) jest wysoce zniechęcające. Tak więc, niespełna 25% pracowników najemnych w Polsce może realnie skorzystać z prawa do strajku.

Inwestycje zmieniały się wraz z koniunkturą gospodarczą. Według GUS realna wartość inwestycji w środki trwałe w 1999r była wyższa o 126,7 %, niż w roku 1990. Wielkość akumulacji ogólem zwiększyła się w tym okresie o 184,6%. Jest to kwestia dość dyskusyjna z uwagi na przyjętą metodologię. W 1990r całkowita wartość inwestycji wyniosła w nowych złotych 11,581 mld zł, natomiast w 1999 125,954 mld zł. Wg Gus ceny usług i towarów konsumpcyjnych w okresie 1990-99 wzrosły 7,55 raza, co w daje kwotę 87,437 mld zł w cenach stałych roku 1999. Zestawienie tych dwóch kwot wskazuje, że wzrost nastąpił na poziomie 44%, a nie 127% jak sugeruje GUS. Widać więc, że coś jest nie w porządku publikacjami GUS. Jeśli jednak uwzględnić to, iż inwestycje w 1990 roku odbywały się przy hiperinflacji (249,3%), to ten fakt znacząco zmienia realną wartość dokonanych inwestycji w tym roku. Jeśli przyjąć, że inwestycje dokonywały się równomiernie przez cały rok, a inflacja kształtowała się podobnie, to wskaźnik cen wyniesie nie 7,55, lecz 16,96 w stosunku do połowy roku. Zatem, gdyby przyjąć ceny stałe za rok 1999, to wartość inwestycji w roku 1990 wyniosła 196,414 mld zł, a zatem była wyższa niż w 1999r o 56%. Zatem w roku 1999 inwestycje były niższe o 70 mld zł, tj. 36%. Taki wynik wydaje się być bardziej realny, bo potwierdzający obserwacje zwykłych ludzi i przedsiębiorstw o spadku inwestycji i zastostoju na tym polu. Poza tym, jeśli tak dynamicznie wzrastały nakłady inwestycyjne na środki trwałe (ponad 2,2 raza), to dlaczego wartość brutto środków trwałych zwiększyła się zaledwie o 27%. Czyżby majątek po PRL był aż tak olbrzymi? Szczególnie dotkliwy był spadek nowo wybudowanych mieszkań z 150 tys. w 1989r do 82 tys. w 1999, lecz dół przypadł na rok 1996, gdy oddano do użytku tylko 62,1 tys. mieszkań. Zmieniła się znacząco struktura inwestycji. O ile w 1990 na rolnictwo i leśnictwo przypadało 8,8 % ogółu inwestycji, to w 99 już tylko 1,9% ! Taki spadek trwa od 1993r, gdy udział tego sektora gospodarki wynosił tylko 3,2%. Spadł udział inwestycji w przemyśle z 38,6% do 32,9%, wzrósł natomiast budownictwa z 4,2% do 6,8% oraz handlu i usług z 48,4% do 58,4%. Należy nadmienić, że najbardziej wzrosła wartość środków trwałych w handelu i naprawach (158%), pośrednictwie finanoswym (o 1295%, tj. prawie 13 razy). Pośrednictwo finanoswe obejmuje banki, instytucje badania rynku, obsługę księgowo-finansową, obsługę nieruchomości itd. Handel z jednej strony uległ niezywkle silnemu rozdrobnieniu (ucieczka ludności w handel), z drugiej pojawiły się olbrzymie jednostki handlowe zwane supermarketami, które skutecznie niszczą ten drobny. W 2001 roku liczba tych jednostek przekroczyła 1000. W 1999 roku rozkład inwestycji przedstawiał się następująco. W rolnictwie zainwestowano 2,45 mld zł, w przemyśle 41,43 mld, w handlu 14,5 mld, transporcie 4,2 mld, telekomunikacji 9,4 mld, w finansach 10 mld, a obsłudze nieruchomości i firm 19,1 mld. W przemyśle inwestycje dominowały w przetwórstwie drewna, kosku i ropy naftowej, wyrobów niemetalowych oraz w instalacje zaopatrzenia w wodę, gaz i elektryczność. Taki układ inwestycji świadczy o zapaści nie tylko polskiego rolnictwa, lecz także wielu gałęzi przemysłu. Należy wspomnieć, że z kwoty 125 mld z, w Warszawie i okolicach zainwestowano grubo ponad 30 mld zł, tj. blisko 1/4 ogółu inwestycji. Tak silna koncentracja powoduje zwiększanie się dysproporcji pomiędzy regionamiu. Już teraz woj. mazowieckie dominuje w sprzedaży detalicznej (24% wartości sprzedaży w kraju), co w przeliczeniu na mieszkańca daje kwotę 15 600 zł, a ścisła aglomeracja warszwska zbiera prawie 21 tys zł na osobę. Jeszcze tylko w przypadku Górnego Śląska wartość ta wynosi 8 400 zł, natomiast dla reszty kraju 7100 zł. Następuje podział kraju Polskę A (Warszawę) i Polskę B (reszta kraju). O ile w PRL z ogromnym wysiłkiem i mozołem zmniejszano dysproporcje regionalne, tak teraz zaledwie w ciągu dekady niemal przywrócono stan przedwojenny. Upadł cały szereg zakładów, a wraz z nimi miast, np. Radom, Ursus, Świdnik i wiele innych. Jakby tego było mało, w zasadzie nie przybyło żadnych znaczących przedsiębiorstw produkcyjnych. Co prawda, wybudowano nową fabrykę Opla w Gliwicach, fabryki żarówek Philipsa, ale one stanowią tylko rozszerzenie dotychczasowych gałęzi, zwłaszcza ostatnia tylko zastąpiła stare fabryki wcześniej zlikwidowane. Nastąpił natomiast olbrzymi postęp w technologii produkcji. Co prawda energochłoność technologii nie zmieniła się znacząco w stosunku do PRL (o 7-10% co dobrze świadczy o poziomie socjalistycznej gospodarki!), lecz wzrosło zautomatyzowanie linii produkcyjnych. W 1995 liczba robotów wynosiła 615 sztuk, natomiast w 1999 już 1291. Podobnie rzecz przedstawia się odnośnie sterowania (3999, wzrost z 1568) i zautomatyzowania linii (6438 z 3662 w 1995). Zatem w tej materii nastąpił znaczący postęp. Niemniej jednak skutkiem automatyzacji było odejście olbrzymiej masy pracowników. Ci, którzy mogi przeszli do znacznie gorzej płatnych zajęć (głównie handlu), a reszta na bezrobocie trwałe, bądź cykliczne.

Nakłady na naukę od 1990 r systematycznie maleją i w 1999 wyniosły 4,6 mld zł, tj. 0,72% PKB. Spadła liczba jednostek naukowo badawczych z 390 (’90) na 342 (’99), wzrosła natomiast liczba uczelni wyższych z 80 na 115. Wzrosła liczba finansowanych przez KBN projektów naukowych z 2598 na 7596, co oznacza, że realne nakłady na jeden projekt znacząco się obniżyły. Liczba wydanych tytułów książek i broszur co prawda wzrosła z 10242 (’90) do 19192 (’99), lecz jednocześnie nakłady spadły z 175,6 mln (’90) do 78 mln (’99). Najdotkliwszy spadek zanotowano w podręcznikach szkolnych 38,7 mld na 24,4 mld, wydawnictwach popularno-naukowych z 59 mln, na 21,7 mln oraz w literaturze pięknej z 65 mln do 21 mln, przy czym nakład książek dla dzieci młodzieży spadł z 19 mln (’90) do 4,6 mln (’99). Zmieniła się też struktura tytułów wydanych w obszarze literatury pięknej. Obecnie zdecydowanie dominują w niej romanse (Harlequin) o charakterze kwasiporongraficznym (poronografia dla kobiet). Spadło czytelnictwo książek i prasy. Liczba bibliotek zmniejszyła się o ponad 1000 placówek, przy czym tzw. punktów bibliotecznych na wsi spadła z 15044 w 1990 do 2050 w 1999. Księgozbiór zmalał o 1,3 miliona woluminów w badanym okresie (1990-99). Wzrosła natomiast liczba muzeów i teatrów. Spadła natomiast liczba kin z 1435 na 695. Spadła produkcja filmowa we wszystkich rodzajach filmów od fabularnych począwszy (717 na 404), po dokumanetalne (247 na 218), oświatowe (155 na 128) i animowane (115 na 17) skończywszy. Spadła liczba organizacji i klubów sportowych z 29557 na 11898. Zlikwidowano niemal wszystkiie wytwónie filmowe, w tym największą w kraju i Europie – w Łodzi. Oblrzymia większość placówek kulturalno-oświatowych ma kłopoty finansowe, jakich nigdy nie zaznano w okresie PRL. Brakuje pieniędzy nie tylko na bieżącą działalność, np. na czynsze, prąd, wodę, lecz także nawet na płace dla pracowników.
Pozytywnym zjawiskiem jest niewątpliwie wzrost liczby osób studjujących, jak i absolwentów wyższych uczelni. Niestety statystyki mają to do siebie, iż niekompletne potrafią zafałszować rzeczywisty obraz. Wg Rocznika GUS liczba absolwentów w 1999r sięgnęła 215 tys. Niestety dopiero z innych źródeł można dowiedzieć się, iż 80% tego ‚ruchu studenckiego’ jest generowane przez 20% populacji. Tłumacząc to z polskiego na nasze, po prostu ponad 90 tys. studentów danego roku studjuje na co najmniej dwóch kierunkach równocześnie, a ok. 50 tys. na jednym. Zatem faktyczna liczba absolwentów nie przekracza 150 tys. rocznie. Tak więc realnie liczba studiujących i kończących z sukcesem wzrosła dwukrotnie w stosunku do okresu PRL, a odsetek z wyższym wykształceniem danego rocznika nie przekracza 30%, co w istocie jest granicą biologiczną.

Szczegółowa analiza pokazuje, że dochód narodowy (PKB + bilans handlowy z zagranicą) zwiększył się o 53% w okresie 1991-99 z 400,5 mld zł do 615,6 mld zł w cenach stałych roku 1999. Jednocześnie akumulacja (inwestycje + zwiększenie kapitału obrotowego) zwiększyła się prawie dwukrotnie z 86,3 mld do 162,3 mld zł. W tym samym czasie spożycie indywidualne ludności wzrosło z 233,5 mld do 397,8 mld zł, tj. o około 70 %. Tym wszystkim zjawiskom nie towarzyszy proporcjonalne zwiększenie dochodów instytucji państwa, tj. budżetów samorządów i budżetu centralnego. Wydatki skomasowane wyniosły w 1991r 139,3 mld zł, a obecnie 268,6, czyli nastąpił wzrost realny o 93%, co oznacza zwiększenie obciążeń fiskalnych ludności o niemal połowę. Tymczasem zarówno gminy, jak i budżet centralny cierpią olbrzymi niedostatek. Brakuje pieniędzy na wszystko. O ile deficyt w 1990 wyniósł 2,57 mld zł to w 1999 już 16,9 mld i wciąż jest pieniędzy za mało. Mało tego, zmieniła się struktura wydatków. Zlikwidowano wszelkie dotacje do konsumpcji społecznej, w tym dotacje do czynszów. W zamian za to, zwiększono środki na pomoc społeczną, gdyż według badań 40% lokatorów mieszkań ma kłopoty z opłaceniem czynszu. Niestety kwoty przeznaczane na pomoc są za niskie. Nie da się ukryć, że 30 zł miesięcznej zapomogi jest niewystarczające. Problem polega na tym, że obecnie ponad połowę środków pochłaniają różnorakie fundusze i fundacje, nad którymi nie mamy żadnej kontroli. Tymczasem z niezależnych badań wynika, że koszty fundacji sięgają 80% ogółu otrzymanych środków finansowych, tj. tylko 20% jest kierowane na właściwy cel, a reszta na uposażenia prezesów, koszty przejazdów, wynajmu lokali itd. Jeśli przeliczymyy rzeczywiste wydatki w oparciu o ten wskaźnik, to faktycznie sfinansowane wydatki w roku 1999 wyniosły tylko 160 mld zł. Reszta, tj. ok 70 mld zł, zostało po prostu ukradzione przez tzw. nomenklaturę, czyli kolegów partyjnych, którzy piastują stanowiska prezesów w wybranych fundacjach, na które przelawane zostają środki publiczne. Nic więc dziwnego, że gminom i państwu brakuje na najpotrzebniejsze wydatki, gdyż faktycznie dostarczona na cele społeczne kwota jest niższa niż w roku 1990, gdyż trzeba dodatkowo zoraganizować pomoc dla osób bezrobotnych, bezdomnych, niezdolnych do regulowania należności czynszowych itd. Wydatki w 1990 r na te cele były wielokrotnie niższe. W 1990r bezrobocie rejestrowane wynosiło ok. 1,1 mln osób, tymczasem w 1998 wyniosło ok. 1,8 mln, a obecnie w roku 2001 przekroczyło 3 mln i nadal wzrasta. Szacunki wskazują, że przy tym tempie spadku dynamiki PKB liczba osób bezrobotnych może przekroczyć pod koniec roku 4 mln osób. Obecnie są kłopoty z deficytem budżetowym. W lipcu rząd skierował projekt nowelizacji budżetu w celu okrojenia wydatków i zwiększenia deficytu. Brakującą kwotę oceniono na 16 mld zł.

Zanim omówię dochody ludności to muszę tutaj uściślić i wyjaśnić terminologię, którą zastosuję. Umówmy się, że wartość średnia oznacza taką wielkość jaką podaje GUS pod określeniem wartość przeciętna (np. przeciętne wynagrodzenie). Medianą zaś będę określał taką wartość, która dzieli zbiorowość na dwie równe liczebnie części, tj. połowę wartości większych lub równych medianie i połowę wartości mniejszych lub równych miedianie. Tłumacząc to z polskiego na nasze, jest to taka wielkość (wartość), która najlepiej charakteryzuje np. płacę przeciętną. Miediana należy do tzw. średnich pozycyjnych, w odróżnieniu od średniej arytmentycznej stosowanej przez GUS, która to należy do średnich klasycznych. Rzecz w tym, że średnia pozycyjna (tutaj miediana) jest znacznie bardziej bliższa prawdy wtedy, gdy np. płace są bardzo zróżnicowane pod względem wysokości, tj. gdy jeden pracownik zarabia 500 zł, a inny 50000 zł. Zresztą zrozumiecie to Państwo, przy omawianiu konkretnych przykładów. Poniżej przedstawiam dane, które przetworzyłem z roczników. Metodologię zaczerpnąłem z „Analiza danych statystycznych” Proszę się przyjrzeć następującym tabelkom, które oddają strukturę wynagrodzeń w roku 1993 i 1999. Wszystkie wynagrodzenia przeliczyłem na kwoty netto, tj. wynagrodzenia wypłacane pracownikom w gotówce. Z oczywistych względów musiałem zastosować uproszczenia, które wszakże nie obarczają błędem 90% przedstawionych płac. Odrębnie przedstawia się sytuacja w pozostałej – najwyżej uposażonej grupie, lecz i tu odchylenie od rzeczywistej wartości nie powinno być większe od 15%. Problem tejże grupy sprowadza się do tego, że osoby wysoko upsażone teoretycznie powinny płacić wyższe podatki (wyższy odsetek), lecz w praktyce nie płacą go w ogóle (dane ministerstwa finansów), ponieważ bądź to korzystają z ulg, bądź swoje rzeczywiste dochody „topią” w działalność firmy, bądź dokonują różnych manipulacji podatkowych.

Wynagrodzenia netto w rozbiciu na kwantyle*
w cenach stałych (1999)
Rok I II III IV 17%** 3%*** Mediana Przeciętne wynagrodzenie wg GUS
1993 562 zł 716 zł 882 zł 1151 zł 2009 zł 2747 zł 795 zł 908 zł
1999 726 zł 942 zł 1202 zł 1955 zł 3000 zł 15080 zł 1050 zł 1245 zł
dynamika +29% +32% +36% +70% +49% +448%
~5,5x
+32% +37%

* Kwantyl – grupa obejmująca 20% pracowników
** V kwantyl został rozbity na dwie grupy 17% i 3% pracowników, gdyż ostatni przedział podany przez GUS jest otwarty
*** Wartość średnia dla tego przedziału wyznaczona na podstawie analizy całkowitej sumy wypłaconych wynagrodzeń i ich struktury oraz spożycia

Rozkład wynagrodzeń na poszczególne przedziały płacowe
w cenach stałych z 1999
Rok do 500 zł 500-1000 1000-1500 1500-2000 2000-2500 2500-3000 3000 i więcej
1993 12,5% 58,1% 20,6% 5,7%

3,1%

1999 5,8% 42,7% 30,2% 12,2% 4,3% 1,8% 3%
 

Spróbujmy wyciągnąć jakieś informacje z tych tabelek. Jak można zauważyć wszystkie płace zanotowały wzrost, lecz rozłożył się on nierównomiernie na poszczególne grupy pracowników. Struktura płac zmieniła się zdecydowanie na gorsze, ponieważ stosunek średniego wynagrodzenia z najwyższej grupy do wynagrodzenia minimalnego zmienił się na niekorzyść najuboższych. O ile jeszcze w 1993r wynosił on 6,9 to w roku 1999 aż 31,4. Oznacza to, że osoby o wysokich wynagrodzeniach w znacznie większym stopniu zyskały na podwyżkach płac. Wystarczy spojrzeć w wiersz ‚dynamika’, który obrazuje poziom podwyżki. O ile dolne 20% pracowników ucieszyła podwyżka płac o 29%, to w przypadku technostruktury wzrost płac sięgnął 448%, tj. płace wzrosły około 5 i pół raza!
Spróbujmy przeanalizować dynamikę płac w stosunku do wzrostu PKB. W ten sposób będziemy mogli się przekonać, czy wzrost płac jest sprawiedliwy i proporcjonalny do ilości wytworzonego dobra. Gdyby płace rosły w takim tempie jak PKB to rozkład płac przedstawiałby się następująco: minimum – 556 zł, I kwantyl – 781 zł, II kwantyl – 995 zł, III kwantyl – 1226 zł. IV kwantyl – 1600 zł, grupa 17% – 2793 zł, najbogatsi – 3818 zł. Nie trudno zauważyć, że odkrojono 60% pracowników od 25 zł do 76 zł, przy czym ta ostatnia kwota dotyczy najbiedniejszych. W okresie 1993-99 PKB wzrósł o 39%, tymczasem aż trzy kwantyle miały wzrost poniżej tej wartości. Tak samo przedstawia się sytuacja z średnią GUS i medianą. Ogólem ponad 70% płac pracownczych wzrastało wolniej, niż PKB, tymczasem reszta szybciej i to ponad dwurkotnie! Absolutny rekord pod tym względem zanotowała ostatnia grupa 3% najbogatszych. Co to oznacza w praktyce? Używając frazeologii socjalistycznej mógłbym napisać: najbogatsi wzbogacili się kosztem najbiedniejszych i klasy średniej. Taki wniosek jest jak najbardziej uprawniony, gdyż to właśnie pracownicy zarabiający minimum otrzymali najniższe podwyżki, bo tylko ok. 20%! Przy okazji, tutaj właśnie widać różnicę pomiędzy medianą, a średnią gusowską. Średnia jest zawyżona w stosunku do rzeczywistej przeciętnej o co najmniej 20% i ta dysproporcja będzie wzrastać w miarę upływu czasu, gdyż o wiele szybciej wzrastają wynagrodzenia kadry kierowniczej, niż pracowników szeregowych. Do 1989r wynagrodzenia dyrektorów i kierowników przedsiębiorstw w zasadzie nie przekraczały dwukrotnej wartości mediany płac. Teraz natomiast przekraczają ją co najmniej 14 razy, a często zdarza się, że i 100 razy. Niemniej jednak trzeba uczciwie przyznać, że siła nabywcza płac wzrosła we wszystkich grupach. Niestety nawet taki wzrost wynagrodzeń nie oznacza, że ludziom żyje się lepiej. Szokująca jest informacja, że połowa pracowników otrzymuje wynagrodzenie do 1050 zł, natomiast 20% do 726 zł. Co pod tym się kryje? Ni mniej, ni więcej tylko to, że połowa stanowisk pracy jest nierentowna, gdyż nie pozwala pokryć podstawowych kosztów utrzymania jednej osoby, a więc pracownicy dopłacają do swego miejsca pracy, by móc świadczyć pracę przedsiębiorcy. Jeśli zważymy, że opłaty za czynsz i media (woda, gaz, prąd), przejazd do pracy i wyżywnienie wraz z środkami higieny osobistej pochłaniają ponad 900 zł, to blisko 40% pracowników otrzymuje wynagrodzenie poniżej minimum egzystencji! Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę co najmniej dwa czynniki. Pierwszy to opłaty stałe, tj. koszty utrzymania mieszkania, które w okresie 1990-99 wzrosły ponad szesnastokrotnie (16,6x). Obecnie koszty utrzymania lokum przekraczają wartość minimalnego wynagrodzenia w pełnym wymiarze godzin! Najbardziej cierpią na wzroście tych kosztów pracownicy szeregowi, gdyż pochłania to około 60% ich płacy, gdy tymczasem kierownictwa wyskokiego szczebla – do 12%. Po drugie, osoby o niższych dochodach częściej doświadczają bezrobocia. W zasadzie bezrobocie tylko ich dotyczy. W praktyce oznacza to, że w niemal każdej rodzinie, w której pracownik otrzymuje wynagrodzenie mniejsze niż miediana, bezrobotnym jest współmałżonek. Tak więc, blisko 1/4 rodzin w Polsce ma do dyspozycji tylko 1000 zł bądź mniej, co po odliczeniu stałych kosztów daje 100 zł na osobę w rodzinie z dwójką dzieci. W znacznie lepszej sytuacji są rolnicy, gdyż mogą oni wychodować na własne potrzeby zarówno mięso, jaja, jak i warzywa i owoce. Niemnej jednak taka gospodarka nie pozwala na czynne uczestnictwo w życiu społecznym. Trzeba wszakże pamiętać o blisko półmilionowej rzeszy byłych pracowników zlikwidowanych PGR-ów. Większość z nich do dziś pozostaje na bezrobociu pozbawiona wszelkich racjonalnych form pomocy socjalnej. Ludzie ci nie posiadają także własnej ziemi, więc nie mogą praktycznie nic hodować na własne potrzey. Ponieważ ponad 80% gospodarstw wiejskich ma dochody (łącznie z spożyciem w naturze) niższe niż 12000 zł, to łącznie ponad 5 milionów gospodarstw domowych, tj. ok. 40% ma kłopoty z przetrwaniem biologicznym i znajduje się poniżej międzynarodowego poziomu nędzy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę rodzin pracowniczych w mieście, liczbę rodzin rolników oraz biedną część emerytów i rencistów, to ponad 2/3 ludności kraju ma poważne kłopoty z utrzymaniem się. Te grube szacunki znajdują pokrycie w badaniach dotyczących oszczędności ludności. Od wielu lat grubo ponad 60% ludzi nie posiada żadnych oszczędności w formie pieniędzy, akcji lokat bankowych itd. Wynika to nie tyle z rozrzutności (co sugerują liberałowie), lecz z braku możliwości odłożenia jakichkolwiek środków finansowych, gdyż koszty utrzymania domu pochłaniają wszystkie dochody. W najlepszej sytuacji są małżeństwa bezdzietne oraz – paradoksalnie – emeryci, a w najgorszej – rodziny wielodzietne.
Tymczasem osoby na kierwoniczych stanowiskach mogą zatrudnić członków swojej rodziny, posiadając stosowne wpływy i znajomości. To jeszcze bardziej zwiększa dysproporjce dochodów. Jakby tego było mało, kierownictwo wysokiego szczebla oraz właściciele przedsiębiorstw stosują cały szereg praktyk, by zmniejszyć swoje podatki. Podstawowym działaniem jest przerzucenie wydatków rodzinnych na firmę (zakupy żywności, towarów, wydatki na samochód, urlop, wyjazdy zagraniczne). W ten sposób osoby te nie tylko umniejszają podatki dochodowe, lecz także pośrednie (VAT). W efekcie nabywają oni towary po niższych cenach (około 30-40%), niż pracownicy szeregowi. Osoby zamożne korzystają także z ulg oraz usług prawników, którzy doradzają, jak zmniejszyć bądź ukryć podstawę dochodów do opodatkowania, jak wyłudzić emerytury i renty od ZUS itd. Znam osobiście przypadek przedsiębiorcy, który dysponując dochodem 100 mln złotych rocznie, załatwił pełnosprawnej małżonce rentę miesięczną w wysokości 6000 zł. Tak więc siła nabywcza nowobogackich jest nieproporcjonalnie większa w stosunku do ich dochodów. Tragicznie przedstawiają się warunki pracy. Wraz z postępującą prywatyzacją będą zwiększały się zwolnienia oraz spadały realne (względem kosztów utrzymania) płace. Według GUS przeciętne wynagrodzenie brutto (czyli wraz z częścią zusowską i podatkiem) w roku 1999 w przedsiębiorstwach państwowych i prywatnych przedstawiały się następująco:

Dział gospodarki Sektor publiczny Sektor prywatny
Przemysł 2257 zł 1553 zł
Rolnictwo i leśnictwo 1911 zł 1190 zł
Handel i naprawy 2303 zł 1443 zł
Ochrona zdrowia i opieka socjalna 1345 zł 1240 zł
Pośrednictwo finanosowe 2317 zł 3014 zł

Na 16 wyszczególnionych przez GUS działów w 13 prywatni przedsiębiorcy płacą mniej. W tym przede wszystkim w obszarach obejmujących znaczny odsetek zatrudnionych, tj. przemyśle, handlu i usługach. Oprócz wysokości płac prywatni przedsiębiorcy nie wywiązują się z podstawowych praw pracowniczych wynikłych z Kodesku pracy. Niechętnie zatrudniają kobiety z powodu możliwości zajścia w ciążę, niechętnie udzielają urlopów i podwyżek. Powszechne jest nieopłacanie nadgodzin, praca ponad ustawowe normy, w soboty, niedziele. W zasadzie firmy prywatne nie dbają o bezpieczeństwo pracy (BHP). Państwowa Inspekcja Pracy z roku na rok notuje coraz więcej przypadków łamania prawa (przypadających na 1000 zatrudnionych). Tylko w 1999r PIP stwierdziła 556 tys. naruszeń prawa w skontrolowanych przedsiębiorstwach (63474). Najwięcej przypadków zanotowano w przemyśle produkcyjnym, budownictwie i handlu, a więc tych działach, które są całkowicie prywane. Można zatem stwierdzić, że wraz z postępem prywatyzacji będą się pogarszały warunki pracy.

Znane są socjologii i psychologii zależności pomiędzy liczbą przestępstw, a warunkami życia w ogólności i warunkami pracy, płacy w szczególności. Generalnie mechanizm jest taki, iż im gorsza jest sytuacja materialna rodzin, gorsze warunki pracy żywicieli rodzin, tym większa ilość przestępstw, przede wszystkim przestępstw wśród nieletnich. Spójrzmy zatem, jak w nowej Polsce to zagadnienie się przedstawia. Całkowita liczba przestępstw w okresie 1990-99 wzrosła tylko o 48 tys. i osiągnęła poziom 931 tys. Niemniej jednak zmieniła się ich struktura. Niemal dwukrotnie (o 7,9 tys) wzrosła ilość przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, 2,5 raza – przestępstwa przeciwko wolności i obyczajności (do 25 tys), 3,4 raza – przestępstwa gospodarcze (do 20 tys), 11,3 raza – fałszerstwa dokumentów (72,6 tys.), 3,4 raza – przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu. Jednkaże najczulszym probierzem zdrowia rodzin jest dynamika wykroczeń i przestępstw nieletnich. Niestety, także i tu zanotowaliśmy ‚sukces’, bo wzrost orzeczonych kar dla nieletnich niemal dwukrotny z 4050 do 7876 (1990-1998). Ponad 1/3 kar orzeczono wobec dzieci do lat 12. Największy wzrost zanotowano w następujących wykroczeniach: używanie alkoholu (wódka, wino, piwo) – z 184 do 1051, używanie środków odurzających – z 67 do 391, włóczęgostwo i udział w grupach przestępczych – z 254 do 883. Taki stan wynika nie tylko z nowych propagowanych liberalnych modelów życia, lecz przede wszystkim z bezrobocia i długiego dnia pracy (rodzic gościem w domu, dom-sypialnia), wzrostu zachorowań na nerwice, w tym choroby afektywne (dystymia, tj. pewna odmiana przygnębienia, depresji)

Nadszedł czas na bilansową tabelkę, którą już wcześniej prezentowałem. Dane w zasadzie nie wymagają objaśnień.

Warunki socjalne w okresie 1990-1999
Wyszczególnienie 1990 1999
Przyrost naturalny w tys.osób 157,4 0,6
Emigracja w tys. osób 18,4 21,5
Liczba mieszkań w milionach 11,022 11,763
Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys. 134,2 82,0
Absolwenci szkół wyższych w tys. 56,1 215,4
Pracownicy służby zdrowia w tys. 346,7 340,9
Łóżka w szpitalach w tys. 218,6 198,7
Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy 175,6 78,1
Biblioteki publiczne 10269 9046
Księgozbiór bibliotek w mln woluminów 136,6 135,4
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln 10,797 9,947
Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych w mln. 5,261 9,283
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 100,0 150,0
Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1992=100) 103,2 126,0
Wybrane wskaźniki gospodarcze 1990-1999
Wyszczególnienie 1990 1990
Średnie plony 4 zbóż z 1 hektara w kwintalach 33,2 29,6
Plony ziemniaków z 1 ha w q 198 157
Plony buraków curkowych z 1 ha w q 380 338
Produkcja żywca rzeźnego w tys. ton 3325 3296
Produkcja mleka w miliardach litrów 15,4 11,9
Liczba ciągników do dyspozycji wsi w tys. 1185,0 1305,5
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys. ha 67 63
Powierzchnia lasów w tys. ha 8700 8900
Połowy ryb morskich i słodkowodnych w tys. ton 478,9 269,9
Przerób ropy naftowej w mln ton 12,9 16,8
Produkcja tworzyw sztucznych w tys. ton 627,0 1010,0
Produkcja obrabiarek do metali w tys. szt. 27,6 16,5
Produkcja samochodów osobowych w tys. 266,0 647,0
Produkcja samochodów ciężarowych w tys. 39,0 62,7
Produkcja energii elektrycznej w TW*h 136 142
źródło: Rocznik Statystyczny 2000, GUS
Mały Rocznik Statystyczny 1994

Polska Rzeczposopolita Ludowa na tle świata i pozostałych okresów historcznych

Dobiegamy już końca analizy. Przyszedł czas na zestawienie dorobku PRL z innymi krajami, jak i II i III Rzeczpospolitą. Do analizy wybrałem następujące lata: 1938, 1946, 1950, 1960, 1970, 1980, 1989, 1990, 1999. Dane dla poszczególnych lat zostały zaczerpnięte z przede wszystkich z roczników statystycznych. Tam, gdzie dane są niekompletne zamieściłem znak ‚-‚. Dane przetworzone przeze mnie zostały opatrzone stosownym odsyłaczem.
Spójrzmy zatem, jak przez poszczególne dekady kształtowały się ważniejsze wskaźniki społeczne i gospodarcze. Układ tabeli jest taki sam, lecz znacznie rozszerzony. Kolorem ciemnym zaznaczyłem te komórki, które należą do okresu PRL.

Polska w latach 1938-1999
Wyszczególnienie 1938* 1946 1950 1960 1970 1980 1989 1990 1999
Wskaźniki społeczne
Ludność w mln 35 23,6 25,0 29,8 32,7 35,7 38,0 38,2 38,7
Emigracja na pobyt stały w tys. 129,1 1835,9 60,9 28,0 14,1 22,7 18,4 21,5
Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w tys. 2400 2800** 4803 7193 9869 12205 12087 10797 9947
Wskaźnik przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń realnych brutto (1992=100) 70,0 83,3 138,9 139,2 103,2 126,0
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100) 9,5 15,8 34,2 60,9 117,4 121,1 100,0 150,3
Spożycie mięsa i podrobów w kg na jednego mieszkańca w ciągu roku 16,2 15,8 36,5 42,5 53,0 74,0 68,6 68,6 66,7
Spożycie ryb i ich przetworów w kg na jednego mieszkańca w ciągu roku 2,6 1,0 1,7 4,5 6,3 8,1 6,1 5,4 4,4
Zasoby mieszkaniowe zamieszkane w tys. 6402,5 5851,2 7025,6 8081,1 9793,7 10900 11022,1 11763,3
Nowe mieszkania oddane do użytku w ciągu roku w tys. 37,9 59,5 142,1 194,2 217,1 150,2 134,2 82,0
Absolwenci szkół wyższych w tys. 5,0 3,9 14,6 20,5 47,1 84,0 50,0 56,1 215,4
Personel służby zdrowia w tys. 40,2 24,1 40,7 117,0 181,5 268,8

295,1

346,7 340,9
Liczba łóżek w szpitalach ogólnych w tys. 80,6 87,2 135,0 168,8 200,8 197,9 218,6 198,7
Nakład książek i broszur wydanych w mln egzemplarzy 29,2 38,9 118,9 92,3 112,2 147,1 215,6 175,6 78,1
Biblioteki publiczne 934 4193 7033 8621 9315 10269 9046
Księgozbiór bibliotek publicznych w mln woluminów 2,6 10,4 31,1 56,1 94,5 136,8 136,6 135,4
Abonenci radiowi w tys. 475 1464 5268 5658 8666 11120 10944 9461
Abonenci telewizyjni w tys. 0 0 0 426 4215 7954 10055 9919 9187
Długość sieci bez magistral w km
wodociągowej 16589 26076 53128 88302 93187 203626
kanalizacyjnej 10310 13899 20497 25762 26515 46752
Złużycie w gospodarstwach domowych
wody z wodociągów w hm3 403 746 1504 1940 1923 1407
w tym wieś 11 38 157 293 307 319
energii elektrycznej w GW*h 596 2004 4165 10701 18663 20558 20800
w tym wieś 112 335 722 2146 4660 5273 5026
Samochody osobowe zarejestrowane w tys. szt 32,0 23,0 40,1 117,4 479,4 2383,0 4846,4 5260,6 9282,8
Wskaźniki gospodarcze 1938 1946 1950 1960 1970 1980 1989 1990 1999
Grunty zrekultywowane (w ciągu roku) w tys. ha 4,5 4,4 2,7 2,0
Grunty zagospodarowane (w ciągu roku) w tys. ha 3,5 4,3 1,6 1,0
Redukcja przemysłowych zanieczyszczeń powietrza w tys. ton
pyłowych 18021 25770 22979 17294
gazowych 650 664 766 1426
Emisja przemysłowych zanieczyszczeń powietrza w tys. ton
pyłowych 2226 2338 1163 202
gazowych 3040 5135 4115 2169
Zalesienia użytków rolnych i niużytków w tys. ha 18 14 7 20
Odnowienia drzewostanu i zalesienia w tys ha. 42 193 172 115 95 74 67 63
Powierzchnia lasów w mln ha 6,5 6,9 7,7 8,4 8,6 8,7 8,7 8,9
Drogi publiczne o twardej nawierzchni w tys. km 95,8 112,7 124,1 154,2 180,0 215,6 218,4 248,7
Samochody ciężarowe i ciągniki siodłowe zarejestrowane w tys 8,6 36,9 43,6 129,9 274,2 617,8 977,0 1044,6 1682,9
Morska flota transportowa w tys. DWT 114 236 824 1926 4524 4061 4059 2957
Linie kolejowe (zelektryfikowane) w tys. km 17,9 z czego odbudowane po wojnie 5,8 (0,1) 22,5 (0,2) 23,2 (1,0) 23,3 (3,9) 24,4 (6,9) 24,3 (11,0) 24,0 (11,4) 21,9 (12,0)
Rolnictwo 1938 1946 1950 1960 1970 1980 1989 1990 1999
Żywiec rzeźny w tys. ton 337 1323 1726 2187 3148 3172 3325 3296
Mleko krowie w mld litrów 3,3 7,8 12,1 14,5 16,0 15,9 15,4 11,9
Średnie plony czterech podstawowych zbóż (bez mieszanek) w q na ha 11,6 9,0 12,7 16,1 19,6 23,5 32,7 33,2 29,6
Plony ziemniaków w q na ha 121 112 138 132 184 113 185 198 157
Plony buraków cukrowych w q na ha 216 176 222 256 312 221 340 380 338
Liczba ciągników na wsi (do 1993 bez ciągników ogrodniczych) w tys. 28,4 62,8 224,5 619,4 1185,0 1153,0 1155,6 1305,5
Zużycie nawozów sztucznych w przeliczeniu na czysty składnik na 1 ha użytków rolnych w kg 4 18 37 124 193 196 164 87
Połowy ryb morskich w tys. ton 23,3 66,2 168,0 451,0 791,0 430,0 222,0
Połowy ryb słodkowodnych w tys. ton 14,2 18,7 21,6 26,7 48,9 47,9
Produkcja wybranych artykułów przemysłowych 1938 1946 1950 1960 1970 1980 1989 1990 1999
siarka w przeliczeniu na 100% w tys.ton 10,6 26,2 2683 5164 4660 1248
kwas siarkowy w przeliczeniu na 100% w tys. ton 124 285 685 1901 3019 1721 1482
tarcica w dam3 1962 4319 6272 6818 7428 5159 3995 3485
sztuczne nawozy azotowe w tys. ton 43 35,1 77,8 270 1030 1290 1643 1303 1272
sztuczne nawozy fosforowe w tys. ton 27,8 82,5 207 599 843 945 467 535
cukier w tys. ton 497 387 955 1365 1388 1067 1710 1971 1821
cement w mln ton 1,7 1,4 2,5 6,6 12,2 18,4 17,1 12,5 15,6
włókna sztuczne w tys. ton 0 8,7 24,8 77,8 138 256 150 88,5
tworzywa sztuczne w tys. ton 0 0,5 2,0 40,1 224 549 721 627 1010
przerób ropy naftowej w mln ton 0,1 0,3 0,9 7,5 16,1 12,9 16,8
wyroby farmaceutyczne z zielarskimi (1990=100) 0,3 5,2 23,1 78,3 100,0 78,5
wyroby stalowe walcowane na gorąco w mln ton 0,8 1,7 4,4 8,1 13,6 9,8 7,0
wyroby dziewiarskie w tys. ton 2,1 7,3 18,2 33,4 46,7 38,2 27,5 32,4
obuwie z cholewką skórzaną w mln par 3,6 11,5 39,0 62,2 72,4 55,1 43,3 22,6
maszyny, urządzenia i narzędzia dla rolnictwa i gospodarki leśnej w tys. ton 22 23,5 39,6 129 227 343 266 70,7
obrabiarki do metali w tys. szt 4 1,6 4,1 25,9 36,3 38,3 48,8 27,6 16,5
maszyny elektryczne wirujące w tys. szt 8,7 76,5 1107 3668 12335 10434 4981
przyrządy półprzewodnikowe w tys. szt 0 0 0 2,6 26,5 262 208 1,3
urządzenia do automatycznej regulacji i sterowania (1990=100) 0 0 0 0,1 7,4 81,4 100,0 100,1
odbiorniki radiofoniczne (łącznie z zestawami) w tys. szt 142 7,4 116 627 987 2695 1433 138
odbiorniki telewizyjne w tys. szt 0 0 0 171 616 900 772 748 5121
aparaty telefoniczne w tys. szt 1,4 28,8 116 635 1520 1589 505
systemy komputerowe i urządzenia elektronicznej techniki komputerowej (ETO) 1990=100 0 0 0 0 1,2 36,4 100,0 324,1
enegia elektryczna w TW*h 4 5,8 9,4 29,3 64,5 122 145 136 142
samochody osobowe w tys. szt 0 0 0 12,2 64,2 351 285 266 647
samochody ciężarowe w tys. szt 0,8 19,8 41,0 53,7 39,0 62,7

* – Rok 1938 ma charakter symboliczny. Dane z okresu przedwojennego są niekompletne, stąd też większość wskaźników to średnie z ostatnich lat przed wybuchem wojny, bądź dostępne wartości z lat najbliższych.
** – dane szacowane zaczerpnięte z innych źródeł niż Rocznik statystyczny GUS

Tabela jest dość obszerna, ale już pobieżna jej analiza wskazuje, że w praktycznie wszystkich dziedzinach nastąpił postęp w okresie PRL, czego nie można powiedzieć o ostatnich 12 latach. W tym biednym kraju, jakim była Polska Ludowa wybudowano ponad 5 milionów nowych mieszkań (średnio 1,25 mln w ciągu dekady), a dalsze 2 i pół miliona na wsi zostało poważnie zmodernizowane. Praktycznie stworzono od podstaw całą infrastrukturę komunalną, komunikacyjną oraz przemysł. Podniosła się kilkakrotnie produkcja i wydajność rolnicza. Tymczasem w III Rzeczpospopolitej, niby dynamicznie się rozwijającej, wybudowano zaledwie 860 tys. mieszkań, produkcja olbrzymiej większości artykułów praktycznie się załamała, brakuje na wszystko pieniędzy, a dochody zasadniczego trzonu społeczeństwa realnie spadły (uwzględniając czynsze).

Oto niektóre inwestycje PRL: Geografia.227-303

  • Przemysł paliwowo-energetyczny.
    Kopalnie: Zagłebie Lubelskie (węgiel kamienny), Zagłębie Górnośląskie (węgiel kamienny, odbudowa i rozbudowa), Zagłębie Wałbrzyskie (węgiel kamienny)
    Koksownie: Kraków, Częstochowa, Zdzieszowice, Zagłębie Wałbrzyskie i Górnośląskie (16 zakładów)
    Kopalnie: Turoszów, Bełchatów, Zagłębie Konińsko-Tureckie (węgiel brunatny)
    Gaz ziemny (wydobycie): Kotlina Sandomierska, Ostrów Wielkopolski, Podkarpacie
    Magistrale gazowe: Przemyśl-Stalowa Wola-Puławy-Warszawa-Włocławek-Gdańsk, dolina Baryczy-Głogów
    Elektrownie wodne: Solina (138 MW), Myczkowce (8 MW), Rożnów (50 MW), Czchów (8 MW), Dychów (75 MW), Porąbka (12 MW), Tresna (20 MW), Pilchowice (12 MW), Otmuchów (8 MW), Turawa (8 MW), elektrociepłownia w Koronowie (28 MW), Żydów (150 MW, 1971, szczytowo-pompowa na jeziorze), Włocławek (160 MW)
    Elektrownie i elektrociepłownie bazujące na węglu kamiennym i brunatnym: Kozienice (1600 MW, 70-te), „Dolna Odra” (1600 MW 70-te), Rybnik (800 MW 70-te) – moce początkowe, Opole, Jaworzno (3 obiekty), Bełchatów (5000 MW 70-te i 80-te), Turów, Konin-Turek, Skawinia, Kraków, Blachownia-Kędzierzyn, Bielsko, Stalowa Wola, Warszawa, Łódź
    Elektrownie atomowe: Żarnowiec (70-te, niedokończona i wsztrzymana)
  • Przemysł metalurgiczny.
    Huta Częstochowa (całkowicie nowa, 2 piece + stalownia 60-te), Huta Kościuszko w Chorzowie (2 piece 60-te, nie istnieje), Huta w Krakowie (kombinat metalurgiczny i miasto, aglomerownia, produkcja surówki, stali, wyr. walcowane, koksownia, zakład mat. ogniotrwałych, elektrownia, cementowania (kupiona przez Turka i zliwkidowana), 50-te) Bochnia (filia huty krakowskiej, gł. profile gięte i blachy transformatorowe, 1968), Huta Katowice (nowocześniejsza i większa niż huta krakowska, m.in. specjalistyczne stopy do implantacji wewnątrzustrojowej, obecnie w stanie upadłości), Huta Warszawa (stale jakościowe, 60-te), Zawiercie, Ostrowiec Świętokszyski – rozbudowa
  • Przemysł metali nieżelaznych.
    kopalnie cynku i ołowiu: Olkusz, Bolesławiec, kop. w Pomorzach, Trzebionka
    produkcja surowca (wytop): Katowice (2 obiekty), kombinat górniczo-hutniczy w Bolesławcu, Miasteczko Śląskie (1967),
    huta miedzi w Legnicy (1954), Zagłębie Lubińsko-Głogowskie (m.in. Głogów, 60-te), Lublin, Polkowice, Runda (kopalnie, 60-te i 70-te), huta Żukowice (1971)
    huta aluminium w Malińcu (1966), Huta Skawinia
    przetwórstwo aluminium: Skawinia, Kęty
  • Przemysł elektromaszynowy.
    środki transportu: Zakłady Cegielskiego w Poznaniu (parowozy, lokomotywy, silniki okrętowe, ciężkie lokomotywy spalinowe, wagony osobowe), Chrzanów „Fablok” (małe i średnie lokomotywy spalinowe), „Pafawag” Wrocław (elektryczne lokomotywy i zespoły wieloczłonowe do komunikacji podmiejskiej, wagony osobowe), „Dolmel” (silniki elektryczne, duże maszyny elektryczne), wagony towarowe (Zielona Góra, Świdnica, Ostrów Wielkoposki, Chorzów), „Konstal” Chorzów (tabor tramwajowy i wagone towarowe), Ursus (ciągniki, 1947 odbudowa), Starachowice (samochody ciężarowe, 1948), Lublin (samochody dostawcze „Żuk”), Nysa (samochody dostawcze), Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie (od 1951 sam. Warszawa na lic. radzieckiej, od 1957 Syrena, od 1967 licencja włoska na Dużego Fiata), Bielsko-Biała i Tychy (Syrena, Mały Fiat na lic. włoskiej 1971), Sanok (autobusy, mikrobusy, przyczepy, 1958), Jelcz (samochody ciężarowe na lic. francuskiej Berliet, autobusy na lic. czechosłowackiej, ciężkie samochody ciężarowe w tym Leyland, Steyer, 1960), Poznań („Tarpan” – samochód dla rolinictwa), motocylke i rowery (Warszawa, Świdnik, Kielce, Szczecin, Bydgoszcz, Skarżysko-Kamienna, Czechowice-Dziedzice), skutery (Warszawa)
    przemysł okrętowy: Gdańsk (drobnicowce, trampy, duże statki rybackie-przetwórnie wraz z chłodniami, 1948, 1976), Gdynia (suchy dok, masowce pow. 100 tys. DWT, Szczecin (rudowęglowce, drobnicowce, trampy masowe1953), Ustka (łodzie ratunkowe, kutry i mniejsze jednostki, w likwidacji), stocznie remontowe Gdańsk, Gdynia, Szczecin (produkcja kutrów rybackich, holowników, pogłębiarek, lodołamaczy, kutrów pilotowych, barek), „Zgoda” w Świętochłowicach (małe i średnie silniki okrętowe, 1957), Cegielski w Poznaniu (duże silniki okrętowe), Elbląd (śruby okrętowe i inne elementy konstrukcji), Warszawa, Gliwice, Sosnowiec, Tarnowskie Góry, Nysa, Kraków, Bygdoszcz, Toruń, Grudziądz (różne maszyny i urządzenia), stocznie rzeczne w Koźlu, Wrocławiu, Nowej Soli, Krakowie, Warszawie, Modlinie, Płocku, Toruniu, Gdańsku (2 ostatnie miasta – produkcja statków do żeglugi rzecznej i przybrzeżnej), Płonie (kontenery, 1975)
    przzemysł lotniczy (odbudowa i rozbudowa, nowe zakłady): Warszawa, Lublin, Biała Podlaska, Mielec (samoloty rolnice), Świdnik (śmigłowce), Bielsko-Biała (szybowce).
  • Przemysł maszynowy.
    produkcja obrabiarek (350 typów): „Rafamet” w Kuźni Raciborskiej, Fabryka Urządzeń Mechanicznych w Porębie (obrabiarki karuzelowe), Warszawa (zakłady im. Świerczewskiego), Pruszków, Skarżysko-Kamienna, Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Łódź, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Kraków, Tarnów, Andrychów, Jarocin, Pleszew
    produkcja kotłów i turbin parowych: Sosnowiec, Kielce, Łódź, Racibórz (kotły, 1952), Elbląg („Zamech” turbiny)
    silniki spalinowe: Warszawa, Andrychów, Mielec, Świętochłowice + Poznań + Gdańsk (silniki okrętowe), Nowa Dębna, Bielsko Biała
    produkcja maszyn górniczych: Katowice, Zabrze, Mikołów, Sosnowiec, Rybnik, Bytom, Oświęcim, Kraków (pewne podzespoły), Wałbrzych, Piotrków Trybunkalski, Gorlice (urządzenia i sprzęt wiertniczy dla górnictwa ropy i gazu)
    produkcja maszyn i urządzeń dla hutnictwa: Zabrze, Katowice, Gliwice (bez urządzeń najcięższych)
    produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu chemicznego: Kielce (Zakłady Aparatury Chemicznej), Kraków (Zakł. im. Szadkowskiego), Toruń, Nysa, Świdnica, Gliwice, Wyry, Skierniewice, Kościan, Opole
    produkcja maszyn i ciężkiego sprzętu dla przemysłu materiałów budowlanych i budownictwa: Bydgoszcz (pr. dla cementowni), Warszawa, Gliwice, Zabrze, Poznań, Szczecin, Stalowa Wola (żurawie, dźwigi, koparki), Kraków, Wrocław, Solec Kujawski (maszyny drogowe i budowlane)
    produkcja maszyn włókienniczych: Łódź (3 zakłady), Zduńska Wola, Bielsko-Biała, Dzierżoniów, Kamienna Góra, Zielona Góra
    produkcja maszyn rolniczych: Płock i Poznań (kombajny zbożowe), Stzelce Opolskie, Brzeg, Grudziądz, Inowrocław, Włocławek, Kutno, Jawor, Słupsk, Dobre Miasto, Lublin
    produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu spożywczego: Świdnica (kompletne curkownie), Nuysa (gorzelnie), Warszawa, Wrocław, Gniezno, Olsztyn, Białystok, Kraków (przemysł tytoniowy)
  • Przemysł precyzycjny.
    mechanika precyzyjna i optyka (całkowicie nowe zakłady): Warszwa (aparaty fotograficzne, mikroskopy, instrumenty pomiarowe i geodezyjne), Jelenia Góra (szkło optyczne), Katowice (okulary), Łódź (aparatura filmowa), Kraków (aparatura pomiarowa), Włocławek (manometry i termometry), Poznań (gazomierze), Toruń i Wrocław (Wodomierze), Świebodzice, Łódź (zegary), instrumenty lekarskie (Warszawa, Milanówek, Nowy Tomyśl), łożyska toczne (Poznań, Kraśnik, Kielce, Warszawa), Skarżysko Kamienna (maszyny liczące, 70-te), Radom (maszyny do pisania)
  • Przemysł metalowy.
    odletwictwo: GOP, Warszawa, Kraków (armatura z metali kolorowych), Kielce (armatura), Końskie, Opoczno, Skarżysko-Kamienna, Węgierska Górka, Nowa Sól, Chocianów, Poznań, Olesno Śląskie (armatura, 70-te), Śrema (70-te), Kutno (70-te), Radom (70-te), Koluszki (70-te)
    wyroby blaszane i naczynia: Rybnik, Olkusz, Kraków, Wrocław, Brzesk
    wyroby AGD: Grudziądz, Jawor (piece i kuchenki), Wrcoław, Bydgoszcz, Rzeszów, Rybnik (lodówki), Kielce, Olkusz, Myszków (pralki), Przemyśl, Radom (maszyny do szycia)
  • Przemysł elektrotechniczny i elektroniczny.
    kable energetyczne i teletechniczne (Kraków, Czechowice-Dziedzice, Będzin, Ożarów, Bydgoszcz, Szczecin), żarówki (Katowice, Pabianice – odbudowane i rozbudowane zakłady, Piła), silniki eletryczne dużej mocy i generatory (Wrocław „Dolmel” Żychlin – odbudowa, Bielsko-Biała, Cieszyn, Tarnów, Poniatowa, Brzeg) transformatory i trakcje elektryczne (Łódź) liczniki i elektryczna aparatura samochodowa (Świdnica), elektrody węglowe (Racibórz – odbudowa, Biegonice), Warszawa (telewizory i odbiorniki radiowe oraz zestawy grające, magnetofony, lampy, półprzewodniki, tranzystory, układy scalone, elektryczne i elektroniczne przyrządy pomiarowe, aparatura teletechniczna), radiole i telewizory (Gdańsk, Dzierżoniów, Bydgoszcz), aparaty telefoniczne (Radom, Łódź), Kraków (aparatura teletechniczna), Wrocław (” Elwro” elektroniczne maszyny techniki obliczeniowej), Błonie (elektronika), Zabrze (Mera-Elzab, elektronika wszelkiego rodzaju, w tym dla statków, górnictwa), Tychy (elektronika górnicza), Gdańsk (elekotrnika przemysłu okrętowego)
  • Przemysł chemiczny.
    przemysł siarkowy: Wizów, Busk, Tarnobrzeg (kombninat, 50-te), Staszów, Grzybów, Jeziorko, Machów, Police, nawozy sztuczne (Kędzierzyn, Tarnów, Puławy, Włocławek- nawozy azotowe), Kraków, Poznań, Toruń, Machów, Gdańsk, Police, (nawozy fosforowe), włókna i tworzywa sztuczne (Tomaszów Mazowiecki, Chodaków, Jelenia Góra, Wrocław, Gorzów Wielkopolski, Szczecin, Toruń, Blachownia Śląska, Łódź, Tarnów, Puławy, Pionki, Wąbrzeźń, Pustków, Gliwice, Oława, Kalisz, Warszawa, Jasło), produkcja barwników, farb i lakierów (Zgierz, Pabianice, Wola Krzysztoporska, Bydgoszcz, Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Łódź, Szczecin, Włocławek, Radom, Kalisz, Dębica, Cieszyn – Polifarb), przemysł farmaceutyczny ( Warszawa, Kraków, Poznań – Jelfa, Polfa, Łódź, Pabianice, Jelenia Góra, Sarogard Gdański), przemysł zielarski „Herbapol” (Poznań, Bydgoszcz, Kutno, Wrocław, Kraków, Lublin, Białystok), kosmetyki i środki piorące (Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Katowice, Racibórz, Bydgoszcz, Starogard Szczeciński), wyroby gumowe (Dębica, Olsztyn – opony, Bydgoszcz, Grudziądz, Wolbrom, Sanok, Piastów, Trzebinia, Łódź) artykuły sanitarne i sportowe (Grudziądz, Kraków)
  • Przemysł mineralny.
    cementownie (Wierzbica, Nowiny koło Kielc, Rejowiec, Chełm Lubelski, Działoszyn, Bieławy, Opole, Kraków, Rudniki, Małogoszcz, Wejherowo), wapno budowlane, nawozowe, gipsy (Stzelce Opolskie, Gogolin, Górażdzę, okręg kielecki, Chrzanów, Kraków, Wojcieszów, Bielawy-Piechcin Pinczów – „Dolina Nidy”, Lwówek, Lubań), szkło (Szklarksa Poręba, Szczytna, Stronie Śląskie, Zawiercie, Wałbrzych – porcelana, Jaroszowiec – szkło walcowane, Jelenia Góra, Piotrków Trybunalski, Sandomierz – szkło okienne, Jelenia Góra, Katowice, Boguchwała, Radom, Tułowice, ogółem ponad 60 zakładów)
  • Przemysł drzewno-papierniczy i poligraficzny.
    płyty drzewne (Czarna Woda, Przemyśl, czrnków, Koniecpol, Szczecinek, Suwałki, Morąg, Świeradów-Zdrój), meble (Warszawa, Łódź, Radomsko – meble gięte, Poznań, Swarzędz, Bydgoszcz, Świdnica, Olszyna Lubańska, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Gdańsk, Słupsk – meble okrętowe, Wyszków, Nowe, Goleniów, Kozienice, Zamość), zapałki (Czechowice-Dziedzice, Częstochowa, Sianów, Gdańsk, Bystrzyca Kłodzka), stolarka budowlana (Wołomin, Okartów, Grybów), sprzęt sportowy (Kętrzyn, Gdańsk, Chojnice, Łódź, Zakopane i Szaflary – narty), wyroby z wikliny (Rudnik, Nisko, Trzciel, Ujście), instrumenty muzyczne (Jordanów – instrumenty dente, skrzypce, Lublin – strunowe, Bydgoszcz – akordeony i i. elektryczne, Legnica i Kalisz – pianina i fortepiany, Częstochowa – zabawki), papier i wyroby z papieru (Krapkowice, Szczecin, Niedomice, Włocławek, Bydgoszcz, Jeziorna, Żywiec, Klucze, Kostrzyń, Ostrołęka – kombinaty, Przechów), maszyny i materiały poligraficzne (Warszawa, Łódź, Kraków, Bytom, Katowice, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz, Rzeszów, Gdańsk, Szczecinm Toruń)
  • Przemysł lekki.
    przemysł włókienniczy (Łódź – zlikwidowany- i Białystok – zlikwidowany – odbudowa i rozbudowa, Dzierżoniów, Bieława, Pieszyce, Wałbrzych, Lubań, Kamienna Góra, Prudnik, Zielona Góra, Bielsko-Biała – nie istnieje, Andrychów, Bytom – w upadłości, Sosnowiec, Zawiercie, Częstochowa), przemysł odzieżowy (Warszawa, Elbląg, Ostrów Wielkopolski, Gubin, Słubice, Zgierz, Pabianice, Brzeziny, Wrocław, Poznań, Kraków, Bydgoszcz, Szczecin, Toruń, Legnica, Dzierżoniów), przemysł skórzany (Nowy Targ, Prudnik, Oleśnica, Będzin, Skarżysko, Łuków, Augustów, Słupsk, Chełm Lubelski – buty), garbarstwo (Brzeg, Kluczbork, Radom, Kraków, Skoczów, Kalisz, Bydgoszcz, Gniezno, Braniewo, Białogard), futra (Prochowice, Kraków, Nowy Targ, Żywiec, Bielsko-Biała, Gdańsk, Środa Śląska)
  • Przemysł spożywczy.
    Warszawa, Gdynia, Szczecin, Wrocław, Kraków (zakładów jest tak dużo, że musiałbym przepisać niemal całą listę miejscowości polski)
  • Linie kolejowe normalnotorowe – 22,4 tys. km, w tym 9,3 tys. zupełnie nowych.
  • Sieć drogowa – 100 tys. km ulepszonej nawierzchni, transport PKS – ponad 1000 przystanków (lata 70-te), transport miejski (267 w stosunku do 37 miast przed wojną), trasy Katowice-Warszawa, Kraków-Katowice, Katoiwce-Wrocław
  • Flota morska – przed wojną praktycznie nie istniała, tylko do 1965 roku zbudowaliśmy na własny użytek 140 jednostek dalekomorskich i 533 kutry rybackie. W 1986 posiadaliśmy 1956 jednostek pływających bez okrętów wojskowych, w tym 85 promów pasażerskich. obecnie mamy kilkadziesiąt kutrów, kilka holowników i trzy promy.
  • Czynny tabor kolejowy – w 1986 r mieliśmy 1809 lokomotyw elektrycznych, 2600 spalinowych, 704 parowozy i 161260 wagonówRocznik1987.346 Oczywiście wszystko to zostało zbudowane w PRL
  • Tabor autobusowy: w 1986 mieliśmy 23397 autobusówRocznik1987.348
  • Rurociągi: ropociągi (1965-1975) 1181 km, rurociąg „Przyjaźń”, gazociągi: Przemyśl-Warszawa-Płock-Gdańsk, Przemysl-Sandomierz-Łódź, Lubaczów-Kraków-Czechowice, GOP-Garki-Poznań-Piła-Szczecin, Garki–Kalisz-Włocławek-Grudziądz-Gdańsk
  • Sieci energetyczne – 400 000 km
  • Sieci cieplne (centralne ogrzewanie) – 7 tys km sieci rozdzielczej i magistralnej
  • Infrastruktura komunalna: Miasta posiadające wodociągi w 1986 – 775 (164 w 1938), kanalizacje – 700 (w 1928 – 120), gazową – 429 (w 1938 – 106), elektryczną 813 na 813 (w 1938 – 481)
  • 15 parków narodowych, w tym trzy dalsze strukturalnie, technicznie i ekonomicznie przygotowane do powołania, które zostały utworzone już po 1989r. Powierzchnia parków – 183 tys. ha, w tym 55,7 tys. ha ochrony ścisłej

Ogólem, w okresie PRL zbudowano ponad 7500 dużych zakładów, a prawie 16 tys. mniejszych odbudowoano.

Miejsce Polski w świecie w roku 1986
Wyszczególnienie miejsce Polski
Powierzcnia

62

Ludność

25

Produkcja art. przemysłowych

energia elektryczna

12

stal surowa

8

srebro

7

samochody osobowe

11

samochody ciężarowe

14

statki wodowane

13

siarka

4

cement

14

Produkcja art. rolnych

pszenica

15

żyto

2

jęczmień

10

ziemniaki

3

buraki cukrowe

6

mięso

11

źródło: Rocznik statystyczny 1987, GUS

Tabeleczka obok powie nam nieco o miejscu PRL w świecie. Kraj, który pod względem ludności zajmuje 25 miesce, a pod względem powierzchni 62 zdołał się wznieść w wielu aspektach powyżej swego miejsca w ‚szeregu’. Pragnę przypomnieć, że w roku 1986 nawet nie zdołaliśmy odrobić strat spowodowanych kryzysem lat 1978-1983. Mimo tego nasza pozycja była bardzo wysoka. Proszę zauważyć, że w wielu obszrach lokowaliśmy się w ścisłej dziesiątce państw świata, a w pozostałych na początku drugiej dziesiątki. Te wysokie pozycje bynajmniej nie dotyczą tylko wydobycia surowców i produkcji rolno-spożywczej, lecz także produkcji artykułów wysoko przetworzonych, nie wspominając już o wskaźnikach społecznych (np. dostęp do kultury). W tych ostatnich poziom życia na niektórych polach był wyższy nawet w stosunku do potęg gospodarczych, takich jak USA, czy Wielka Brytania. Dotyczyło to przede wszystkim dostępu do służby zdrowia (w USA ubezpieczenia zdrowotne są drogie i dobrowolne) oraz kultury (tania prasa, kino, teatr i książka, duża liczba punktów bibliotecznych). W wielu obszarach do dziś zajmujemy czołową w świecie pozycję. Jednakże godzi się przypomnieć, iż zawdzięczamy to właśnie socjalistycznej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Poniżej zamieściłem tabelkę obrazującą zmianę spożycia artykułów żywnościowych oraz ich relację do innych krajów świata.

Spożycie niektórych artykułów konsumpcyjnych na jednego mieszkańca w 1983-85 w kg
Kraj Zboża Ziemniaki Warzywa Owoce Mięso i podroby Ryby
Polska 1999 113 93 67 45 67 4,5
1985 118 143 105 29 60 7,8
1928 155 144 29 2,4 16 2,6
Czechosłowacja 109 79 77 58 86 5,3
Finlandia 73 64 25 67 65 16
Francja 85 75 119 73 104 18
Hiszpania 82 113 135 129 75 26
Stany Zjednocznoe 82 25 95 75 112 7,5
Włochy 116 35 158 101 81 10
źródło: Rocznik statystyczny 1987, GUS

Znów konieczne jest parę słów, choć dane mówią same za siebie. Nie można zaprzeczyć, iż to właśnie w okresie PRL nastąpiły najkorzystniejsze zmiany w jadłospisie Polaków. O ile przed wojną warzywa, owoce, mięso i ryby były rarytasem, o tyle w socjalizmie stały się praktycznie codziennością. Spożycie warzyw wzrosło trzykrotnie, a owoców nawet 12 razy!! Teoretycznie tym, co wyróżnia kraje biedne od bogatych jest spożycie mięs, podrobów i wędlin. Na tym polu także nastąpił postęp, spożycie zwiększyło się blisko czterokrotnie. Trzeba wszakże dodać, że nasza struktura spożycia według dietetyków była i jest o wiele bardziej zdrowa, niż np. Amerykanów, czy Francuzów. Powodem jest prawidłowy układ (tzw. piramida produktów) spożycia poszczególnych produktów, dominują zboża, następnie warzywa i owoce, a na samym końcu mięso i ryby, choć ryby – teoretycznie – powinny być przed mięsem. Trzeba także zwrócić uwagę na fakt, iż nasze spożycie wybitnie zbliżyło się do zamożnych krajów, w tym także w ilości spożywanych ryb!

Poniżej przedstawiam dość obszerną tabelę, która ma nam uświadomić dystans do drugiej po USA potęgi gospodarczej – RFN oraz pokazać pozycję względem kraju o porównywalnym potencjale ludnościowym – Hiszpanię. Trzeba tutaj nadmienić, że Hiszpania praktycznie wcale nie ucierpiała w okresie drugiej wojny światowej, co z oczywistych względów musi rzutować na wyniki. Podobnie było i z NIemcami. Chociaż w tym kraju zniszczenia były znaczące, to jednakże doktryna Trumana mająca na celu odbudowę potęgi gospodarczej Niemiec za wszelką cenę zniwelowała skutki do zera. Przypomnę w tym miejscu, że przed wojną poziom zarówno dochodów, jak i produkcji Niemiec przewyższał nas ponad trzy razy. Zobaczmy, jak to zagadnienie przedstawiało się w 1985 roku.

PRL na tle wybranych krajów w 1985r
Wyszczególnienie PRL RFN Hiszpania
surowce energetyczne w przeliczeniu na umowną wartość opałową węgla kamiennego w mln ton 176 163
węgiel kamienny w mln ton 192 88,8 16,2 (1980)
węgiel brunatny w mln ton 57,8 121 24,1
wydobycie gazu ziemnego w PJ 200 535
produkcja paliw płynnych w mln ton 12,0 66,5 33,6
produkcja energii elektrycznej w TW*h (terawatogodzinach) 138 399 127
moc zainstalowana w elektrowniach netto w MW 24723 82585 38303
produkcja stali surowej w mln ton 16,1 40,5 14,0
produkcja miedzi rafinowanej w tys. ton 387 414 152
produkcja cynku w tys. ton 180 589 213
produkcja pralek domowych w tys. szt 739 1827 980
produkcja chłodziarek i zamrażarek domowych w tys. szt 578 2788 1518
produkcja koparek w sztukach 2144 5653
produkcja lokomotyw w sztukach 108 30 92
produkcja wagonów towarowych w sztukach 6801 5238
produkcja samochodów osobowych w tys. szt. 283 4165 1217
produkcja samochodów ciężarowych w tys. szt 57,2 295 154
produkcja ciągników w tys. szt 59,0 83,0
statki wodowane w tys. BRT 308 627 104
produkcja odbiorników radiofonicznych w tys. szt 2690 3376 188 (1980)
produkcja odbiorników telewizyjnych w tys. szt 610 3738 818
produkcja siarki w tys. ton 4990 1142 1237
produkcja kwasu siarkowego w tys. ton 2863 4200 3390
produkcja nawozów sztucznych w tys. ton 1369 1195 978
produkcja barwników w tys. ton 18,2 134 13,4
produkcja tworzyw sztucznych w tys. ton 603 7553 1340
produkcja kauczuków syntetycznych w tys. ton 126 458 72
produkcja włókien chemicznych w tys. ton 70,9 220 32
produkcja cementu w mln ton 15,0 25,6 21,9
produkcja szkła płaskiego okiennego w km2 63,6 2,5
produkcja tarcicy w hm3 6,1 9,9
produkcja płyt pilśniowych w dam3 601 269 330
produkcja celulozy w tys. ton 595 1141 1143
produkcja papieru i tekstury w tys. ton 1292 9168 2913
produkcja tkanin bawełnianych w km2 887 990 729
produkcja tkanin wełnianych w km2 158 98,5 43,5
produkcja obuwia w mln par 70,3 47,3 62,8
produkcja cukru surowego w tys. ton 1898 3510 1090
plony 4 zbóż w q na 1 ha 27,5 48,9 21,6
plony ziemniaków w q na 1 ha 168 308 166
plony buraków cukrowych w q na 1 ha (1986) 336 515 413
produkcja mięsa z uboju w tys. ton 2803 6099 2754
połowy morskie i słodkowodne w tys. ton (1984) 725 327
zużycie nawozów sztucznych w kg 231,5 426,5 79,7
źródło: Rocznik statystyczny 1987, GUS

Trzeba byłoby dużo chęci, aby nie zauważyć, że byliśmy na podobnym poziomie rozwoju co Hiszpania, a w wielu obszarach nawet ją przewyższaliśmy. Jeżeli chodzi o dystans do RFN, to porażający jest fakt, że w niemal wszystkich obszarach poziom naszej produkcji był tego samego rzędu, co tej niewątpliwej potęgi gospodarczej. Tylko w nielicznych dziedzinach wielkość różniła się więcej niż 10 razy. Z reguły poziom produkcji wahał się w stosunku 2-4:1, na korzyść Niemiec. Przy czym trzeba zauważyć, że poziom naszej produkcji nie uzyskaliśmy dzięki ekstensyfikacji, lecz także wydajności! Wystarczy spojrzeć na rolnictwo.
Trudno powsztymać się przed kometarzem, że swoją pozycję w świecie zawdzięczamy właśnie tej nieszczęsnej gospodarce socjalistycznej. Proszę także zauważyć, że nawet potęgi gospodarcze posiadają znaczący przemysł ciężki. Dziwne jest zatem oskarżenie neoliberałów, że Polska łożyła na przemysł surowcowo-energetyczny. Kim dzisiaj byśmy byli, gdyby nie poczyniono tych inwetycji? W którym miejscu byśmy się znajdowali? Czy byłby może to polski Bangladesz, gdybyśmy przyjęli plan Marshalla?

Płace w PRL a w III Rzeczpospolitej

Niestety dopiero tutaj mogę przedstawić porównanie siły nabywczej płac obecnych z tymi w PRL. Pokażę także przykładowe ceny, płace.

Wynagrodzenia netto w rozbiciu na kwantyle*
w cenach stałych (1999)
Rok I II III IV 17%** 3%*** Mediana Przeciętne wynagrodzenie wg GUS
1986 708 zł 813 zł 1069 zł 1237 zł 2504 zł 3242 zł 972 zł 1065 zł
1999 726 zł 942 zł 1202 zł 1955 zł 3000 zł 15080 zł 1050 zł 1245 zł
dynamika +3% +16% +12% +58% +20% +365%
~4,7x
+8% +17%

* Kwantyl – grupa obejmująca 20% pracowników
** V kwantyl został rozbity na dwie grupy 17% i 3% pracowników, gdyż ostatni przedział podany przez GUS jest otwarty
*** Wartość średnia dla tego przedziału wyznaczona na podstawie analizy całkowitej sumy wypłaconych wynagrodzeń i ich struktury oraz spożycia

Rozkład wynagrodzeń na poszczególne przedziały płacowe
w cenach stałych z 1999
Rok do 500 zł 500-1000 1000-1500 1500-2000 2000-2500 2500-3000 3000 i więcej
1986 5,3% 47,5% 33,6% 8,6% 5,0%
1999 5,8% 42,7% 30,2% 12,2% 4,3% 1,8% 3%
 

Nietrudno zauważyć, że nominalny poziom płac był bardzo zbliżony do dzisiejszego, przynajmniej jeśli chodzi o zasadniczą część pracowników. Zdecydowanie niższe były wynagrodzenia kadry zarządzającej – około 4,7 raza, co – jak wcześniej wspominałem – wynika z ustawoweego związania płac kierowniczych z płacami minimalnymi. Trzeba jednakże zauważyć, że nieproporcjonalnie wzrosły opłaty stałe, tj. czynsze, przejazdy, media (woda, gaz, prąd), co dziś uderza przede wszystkim w najuboższych. Spróbujmy zatem zobaczyć, jaką siłę nabywczą posiadała 4 osobowa rodzina w PRL, a jaką dziś po podliczeniu kosztów stałych.

Siła nabywcza płac
PRL (1986) III RP (1999)
rodzina z I kwantyla rodzina ‚miedianowa’ rodzina z I kwantyla rodzina ‚medianowa’
przychody z płac 1270 zł 1950 zł 840 zł 1560 zł
koszty ‚stałe’ 370 zł 370 zł 540 zł 560 zł
dochód rozporządalny 900 zł 1580 zł 300 zł 1000 zł
Siła nabywcza dochodu rozporządzalnego wybranych produktów i usług
(w pensjach rozporządzalnych bądź w sztukach, kilogramach, butelkach, litrach itp.)
chleb mieszany 0,8 kg 727 szt 1276 186szt 621
kasza 1kg 384 szt 674 169 562
cukier 1 kg 204 szt 358 130 433
makaron zwykły 0,5 kg 522 szt 916 66 221
wieprzowe – łopatka z kością 59 kg 104 18 105
wieprzowe – schab 35 kg 61 23 78
wołowe z kością 78 kg 137 33 109
wołowe b. kości 55 kg 97 23 77
drób – kurczak 1 kg 92 szt 162 64 212
kiełbasa zwyczajna 78 kg 137 26 88
kiełbasa krakowska parzona 43 kg 75
kiełbasa myśliwska 22 kg 39 15 49
polędwica wędzona 17 kg 30 19 63
filety rybne 81 – 106 kg 142-186 23 77
śledź solony 123 kg 216 53 175
olej 0,5 l uniwersalny/sojowy 313 but/221 but 549/388 137/- 455/-
mleko 1697 l 2979 144 481
sok owocowy, warzywny pitny 204 l 358 99 331
ziemniaki 1018 kg 1787 349 1163
jabłka 320 kg 561 115 382
pomidory 100 kg 176 66* 220*
jaja 1016 szt 1784 938 3125
ser twaróg 226 kg 397 39 129
czekolada 100g nadziewana/twarda 163 szt /108 szt 286/190 132/- 441/-
kawa czarna 5,4 kg 9,5 11 36,7
wódka czysta 45% 0,5l 26 but 46 12,6 42
papierosy klubowe z filtrem 599 op 1052 107* 357*
płaszcz zimowy 100 % wełny 2 szt 3,5 0,5 szt (2p) 1,6
ubranie męskie dwuczęsciowe z ‚elanowełny’ 2,2 szt 3,8 0,7 szt (1,4p) 2,3
spodnie młodzieżowe 8 szt 14 7 24
bluzka damska 11,9 szt 20,9
koszula męska 19 szt 33 4,4 14,8
półbuty męskie skórzane 8,9 par 15,6 2,5 8,2
szafa garderobiana 3 dzwiowa 1,1 szt 1,9
dywan (2,6 x 3,5) 8,7 m2 1,29 szt / 11 m2 2,3/19,3 6,3p / 1,4 m2 1,9 p/4,6 m2
pralka automatyczna Polar 2,7 p 1,5p 4p 1,2p
odkurzacz Zelmer 4,2 szt 7,4 0,8 szt (1,2p) 2,7szt
chłodziarka abs. 60l 1,3 szt 2,3
garnek em. 24 cm 54 szt 95 17 56
węgiel 6,2 ton 10,9 0,8 ton 2,7
witamina C 50×0,1g 1357 op 2382 107 356
Oxycort 10 g 1018 op 1787
mydło 125g 679 szt 1192 213 709
szampon 165g 370 but 650 115* 384*
proszek do pr. automatycznych 148 kg 260 33 111
brulion 96 kartek 362 szt 636 104 345
gazeta codzienna/ tygodnik 2545 szt / 885 szt 4468/1554 333/114 1111/380
odbiornik radiowy 3,5 szt 6,1
magnetofon kasetowy/kompaktowy 2,1 szt 3,7 2,4p (0,4szt) 1,4 szt
telewizor kolorowy 24″ 9,1 p 5,2 5,7* 1,7p*
obrączka złota 1 gr 2,2 szt 3,9 5,6 szt 18,5
rower turystyczny/sportowy 1,5 szt /1,1 p (0,9 szt) 2,6/1,6 0,4szt (2,5 p)/- 1,4szt /-
FSO 1500 (Polonez standard)/Polonez 1600 41 p 23,3 82p 24,5p
Fiat 126p (Maluch)/Cinquecento 16,7 p 9,5 72p 21,6p
benzyna E94 339 l 595 107 355 l
fryzjer – strzyżenie 106 razy 186 31 103
kurs prawa jazdy kat. B 1,2 2,1 0,5 (2,1p) 1,6
bilet na pociąg osob. do 200 km 89 szt 156 13 43,9
bilet PKS do 50 km zwykły 299 szt 525 54 179
taksówka do 5 km 145 kursów 255 27 90
centralne ogrzewanie/ liczba mieszkań 60 m2 miesięcznie 2545 m2 / 42 4468 / 74 121 m2 / 2 402 m2/6,7
energia elektryczna 7832 kWh 13750 1111 3704
gaz sieciowy 5091 m3 8938 366 1220
bilet do kina/teatru 185 szt/ 204 szt 325/358 31/3,3* 104/11*
rozmowa międzymiastowa 3 min 566 994 128* 427*
źródło: Rocznik Statystyczny 1987, GUS
Rocznik Statystyczny 2000, GUS
* – brak danych porównywalnych w badanym okresie, ceny przyjąłem z innych źródeł, w tym ze sklepów

Tutaj konieczne jest kilka uwag. Po pierwsze, różnica w dochodach z pracy rodzin PRL i RP wynika z faktu bezrobocia w RP. Dotyka ono szczególnie mocno osoby z niskim wykształceniem, a więc te, które już zarabiają mało. Po drugie, ceny poszczególnych artykułów zaczerpnąłem z właściwych dla danego roku roczników, a przeliczeń dokonałem na wartościach bieżących z danego roku, zarówno odnośnie płacy, jak i cen. W ten oto sposób zachowana została struktura cenowa rynku z danego roku. Dla płac z PRL przyjąłem wskaźnik cenowy – 0,0442. Nie zaczerpnąłem danych dotyczących przychodów z badań budżetów gospodarstw domowych, ponieważ zestawienie dochodów rodzin PRL z III RP, jest dla tych ostatnich druzgocąco niekorzystne. Dla przykładu miediana dochodu 4 osobowych gospodarstw domowych pracowników szeregowych wynosiła ok. 2681 zł, tymczasem ja przyjąłem wartość 1950 zł. Po trzecie przyjąłem, iż 4 osobowa rodzina zamieszkuje w mieście w mieszkaniu o powierzchni 60 m2. Koszty dojazdu obliczyłem na podstawie miesięcznych biletów komunikacji miejskiej, zużycie wody, gazu, prądu i czynsze przyjąłem z roczników.
Nie będę oczywiście szczegółowo omawiał danych w tabeli. Byłoby to zbyteczne powtarzanie. Pragnę wszakże zwrócić uwagę na kilka generealnych tendencji.
W kilkunastu pozycjach siła nabywcza dziesiejszej rodziny o średnich dochodach jest wielokrotnie niższa, niż siła nabywcza rodzin z I kwantyla, czyli najbiedniejszych w PRL! Dotyczy to przede wszystkim usług i towarów nieżywnościowych. Średnie rodziny z PRL dysponowały większą siłą nabywczą, niż średnie rodziny obecnie. Tylko w ośmiu pozycjach siła nabywcza dzisiejszych średnich rodzin jest wyższa, niż rodzin średnich w PRL. Jeżeli chodzi o zestawienie rodzin biednych, to tylko w jednej pozycji dzisiejsze rodziny odczuły poprawę, mogą nabyć więcej obrączek śłubnych. W pozostałych towarach nastąpiło zastraszające zubożęnie. Siła nabywcza dzisiejszych biednych rodzin obniżyła się kilkukrotnie (od 2 do 12 razy, średnio 4 razy) zarówno w obszarze żywności, agd, jak i usług. Skrajnym przykładem jest siła nabywcza mleka – rodziny w RP mogą kupić średnio 9 razy mniejszą ilość mleka za swoje pieniążki. Warto przyjrzeć się takim pozycjom jak ‚dywan’, ‚centralne ogrzewanie’, samochody, żywność. Różnice w sile nabywczej mają swe podłoże przede wszystkim w bezrobociu, którego praktycznie w okresie Polski socjalistycznej nie było.

W tym miescu w tabeli poniżej zamieszczam ciekawostkę – średnie płace dla przedstawicieli poszczególnych zawodów w PRL. Tabelę pozostawiam bez komentarza, myślę że dane są wystarczająco jasne.

Wybrane wynagrodzenia wypłacone w gotówce w 1986r
Wyszczególnienie płaca wartość w cenach
z 1999
przeciętna płaca ogółem 24 095 zł 1 065 zł
stanowiska robotnicze 22 518 zł 995 zł
st. nierobotnicze 23 805 zł 1 052 zł
pracownicy techniczni 29 546 zł 1 306 zł
pracownicy ekonomiczni 22 327 zł 987 zł
prac. administracji i gospodarki komunalnej 21 106 zł 933 zł
kierownictwo 35 286 zł 1 560 zł
sztygar 74 337 zł 3 286 zł
górnik przodkowy w kop. podziemnej 65 410 zł 2 891 zł
dyrektor przedsiębiorstwa 48 738 zł 2 154 zł
profesor zwyczajny 42 941 zł 1 898 zł
wytapiacz surówki 38 676 zł 1 709 zł
ordynator 37 574 zł 1 661 zł
projektant (architekt) 36 545 zł 1 615 zł
sędzia sądu wojewódzkiego 34 700 zł 1 534 zł
główny księgowy 32 186 zł 1 423 zł
maszynista pociągu 30 569 zł 1 351 zł
kierowca autobusu 28 737 zł 1 270 zł
kierownik budowy 27 122 zł 1 199 zł
rolnik, hodowca bydła 26 984 zł 1 193 zł
kustosz 26 358 zł 1 165 zł
radca prawny 25 756 zł 1 138 zł
lakiernik 25 725 zł 1 137 zł
tynkarz 25 372 zł 1 121 zł
technik elektronik 25 297 zł 1 118 zł
elektromonter 24 680 zł 1 091 zł
technolog 22 089 zł 976 zł
aktor 21 892 zł 968 zł
konstruktor 21 476 zł 949 zł
kierowca samochodu ciężarowego 21 506 zł 951 zł
konstruktor 21 476 zł 949 zł
asystent farmaceuty 21 276 zł 940 zł
astystent stomatologa 21 196 zł 937 zł
nauczyciel dyplomowany z tytułem mgr 21 058 zł 931 zł
wędliniarz 20 012 zł 885 zł
programista komputerów (operator) 19 928 zł 881 zł
magazynier 19 286 zł 852 zł
kasjer 18 222 zł 805 zł
referent 17 433 zł 771 zł
laborant 17 048 zł 754 zł
listonosz 16 730 zł 740 zł
kucharz 16 574 zł 733 zł
położna 16 063 zł 710 zł
sprzedawca 16 006 zł 707 zł
salowa 12 542 zł 554 zł
źródło: Rocznik Statystyczny 1987, GUS

W tym miejscu muszę zająć sie kilkoma kwestiami dość często poruszanymi w rozmowach. Mianowicie, chodzi o jakość towarów produkowanych w okresie socjalizmu. Często słyszymy, że teraz dopiero mamy do czynienia z artykułami wysokiej jakości. Niestety jest to półprawda, ponieważ przedmioty markowe, dobrej jakości są niezwykle drogie, natomiast dla zwykłych ludzi dostępne są te z Azji. Generalnie rzecz biorąc, gdyby ubrania i buty tej jakości, co dziś sprzedawano w PRL to niemal każdy by uznał je za ‚buble’. Buty musiały wytrzymać co najmniej rok, tymczasem dziś z trudem daje się przechodzić pół roku i to nawet w tych markowych. Ubrania często są źle skrojone, niedopasowane do sylwetki i proporcji Polaków (robione wg norm Unii Europejskiej). Jeżeli chodzi o sprzęt agd, to też niczym się on nie wyróżnia pod względem funkcjonalności i niezawodności oprócz wyglądu przyciągającego wzrok. Dziś na własnej skórze możemy się przekonać, że te niby-buble wcale nie były aż tak złe. Do dziś w wielu domach są w użyciu sprawne socjalistyczne pralki, lodówki, żelazka, radia, rowery, nie mówiąc już o samochodach, a przecież od 1989r minęło już 12 lat. Jakby tego było mało, dzisiejsze warunki gwarancji są znacznie gorsze niż w PRL, nie mówiąc już o możliwości ich wyegzekwowania. Często sklepy są liwkidowane w przeciągu kilku miesięcy i nie ma się gdzie zwrócić z wadliwym towarem. Sprzedawcy nierzadko czynią uniki, nie wywiązują się z terminów napraw itd. Potoczna obserwacja pozwala stwierdzić, iż niestety pod tym względem się pogorszyło w stosunku do PRL.
Druga sprawa to ukryte bezrobocie w socjalizmie. Dziś ekonomiści zgodnym chórem twierdzą, że bezrobocie jest zjawiskiem korzystnym bo wymusza podnoszenie kwalifikacji ludzi pracy, wymusza przedsiębiorczość itd oraz pokazuje rzeczywiste zapotrzebowanie na pracę i zwiększa wydajność pracy. Można przeciwstawić tym argumentom dwa fakty. Bezrobotny musi z czegoś żyć, więc albo trzeba mu zwypłacić zapomogę, opłacić mieszkanie, albo zostaje on zmuszony do pracy ‚na czarno’, tym samym stając się przestępcą. Niewątpliwie w każdym przypadku są to koszty, które ponosi całe społeczeństwo (choćby utrzymując takiego więźnia z bezrobocia), następuje zaburzenie życia rodzinnego itp. Natomiast w socjaliźmie człowiek zatrudniony (nawet nadmiarowo) zawsze wykonuje jakąś pracę, a więc przysparza nowej wartości. Nawet jeśli koszty jego płacy przewyższają, to co on wypracowuje, to i tak zawsze jakaś część wynagrodzenia jest przecież przez niego wypracowana. Rodzina ma źródło dochodów, nie ma perturbacji prawnych, społecznych, człowiek nie traci swoich kwalifikacji zawodowych, jak to ma miejsce w kapitalistycznym bezrobociu. I jeszcze jedna sprawa – wydajność pracy. Wydajność pracy w ekonomii kapitalistycznej liczy się względem przedsiębiorstwa. W efekcie suma wydajności przedsiębiorstw nie jest równa wydajności kraju, własnie z powodu bezrobocia, bowiem produkcję i dochody przelicza się tylko w stosunku do zatrudnionych. Jeśliby przeliczyć ją na wszystkich włącznie z bezrobotnymi (poczyniono takie analizy), to okazuje się wydajność gospodarki socjalistyczniej w niewielkim stopniu ustępuje tej liberalnej kapitalistycznej, w zasadzie tylko tam gdzie w grę wchodzą wyśrubowane normy pracy i technologie high-end. Zysk jest przede wszystkim w wymiarze społecznym i na rynku konsumenckim, gdyż nie zostaje on umniejszony.
Muszę troszkę napisać o współczesnej ideologii gospodarczej. Dziś przedsiębiorcy szczycą się na spotakaniach, że udało im się oszukać ‚fiskusa’, pracowników, że udało im się zmniejszyć koszty pracy (czyt. płace i świadczenia na rzecz pracowników). Podstawowym kryterium doboru kadry kierowniczej jest ……… bezczelność, bezwględność i zdolność pezpardonowego traktowania podległych pracowników. Jakby na to nie przatrzeć, tego typu postawy kiedyś w literaturze psychiatrycznej określano mianem psychopatii, nerwic, socjopatii itp. Dziś natomiast to ma być norma i wzrór do naśladowania. Poza tym, taka mała moja dygresja, jak ma się kraj dobrze rozwijać społecznie i gospodarczo, skoro wszyscy główni gracze życia gospodarczego (przedsiębiorcy) działają na szkodę struktur i instytucji państwa, a więc i społeczeństwa?
Patrząc retrospektywnie na to, co się stało z przemysłem i gospodarką w ostatnich dwunastu latach ciśnie się na usta pytanie, czy perspektywą dla polskiej gospodarki ma być przysłowiowa budka z frytkami?

Skorko było tak dobrze, to czemu było tak źle?

Postaram się krótko odpowiedzieć na to częste pytanie.
Po pierwsze, startowaliśmy z niezwykle niskiego poziomu społecznego i gospodarczego. Byliśmy bardzo zniszczonym krajem, podczas gdy kraje zachodnie nie ucierpiały w odczuwalnym stopniu (poza Niemcami).
Po drugie, wpadliśmy w pułapkę zadłużenia, którą nam stworzył Zachód.
Po trzecie, strajki solidarnościowe obniżyły nam dochód narodowy o ponad 20%, tak więc straciliśmy przez to co najmniej dziesięć lat.
Po czwarte, Polacy, którzy wyjeżdżali za granicę zachwycali się zewnętrznym blichtrem, wielkimi sklepami (supermarketami), nie wnikając w problemy życia tamtych społeczeństw. Stworzył się więc mit bogatego Zachodu, który niestety pokutuje do dziś. Tymczasem, społeczeństwa Zachodu rozwarstwiają się pod względem zasobności bardzo mocno; bogaci się bogacą, a średni i biedni ubożeją. Teraz i my w Polsce mamy świecące szklane domy. Czy jednak przez to żyje nam się lepiej?
Po piąte, trzeba przyznać, że brakowało inwestycji w przemysł środków konsumpcji, co skutkowało niedostatkiem towarów przy olbrzymim głodzie popytowym
Po szóste, eksportowano w latach 80-tych żywność, pogarszając w ten spsób i tak już trudną sytuację rynkową. To jest błąd, którego nie można wybaczyć władzy.

Nowomowa

Ten rozdział poświęciłem na ukazanie, jak dzisiaj kształtuje się mentalność młodych ludzi, czego się naucza dzieci na lekcjach historii. Rozdział ten został wyodrębniony z całości i obecnie stanowi samodzielne opracowanie pt Indoktrynacja i manipulacja młodzieży szkolnej lat 90.

Zakończenie

Bilans dokonań władz i narodu w okresie 1944-1989 jest zdecydowanie pozytywny. Ocena jest tym lepsza, gdy zestawimy dokonania PRL z III RP. Socjologowie zastanawiają się, dlaczego tak duży odsetek Polaków żywi sentyment do okresu Polski ‚zniewolonej’, skoro teraz rzekomo żyje się lepiej. Ja natomiast stawiam pytanie, czy ludzie mają źle poukładane w głowach, czy może im się tylko wydaje, że w PRL-u lepiej się żyło? Po tych analizach odpowiedź wydaje się być oczywista. Po 1989r tylko niewielka część narodu może poszczycić się stabilnymi dochodami, wzrostem realnych dochodów rozporządzalnych. Niestety dla zdecydowanej większości nastały ciężkie czasy. Brak pracy, trwoga przed dniem jutrzejszym, niemożność zrealizowania nawet najbardziej podstawowych potrzeb, złe wszystkie reformy przeprowadzone po 1989r. Przypomnijmy w skrócie, jakie były cele reform i przemiany ustrojowej. Chodziło o skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie, realny wzrost dochodów rodzin i siły nabywczej przez prywatyzację oraz zwiększoną wydajność pracy, leszpe funkcjonowanie aparatu administracyjnego i wymiaru sprawiedliwości, lepszy dostęp do służby zdrowia itp. Co z tego zostało zrealizowane dla zwykłych ludzi? NIC !!! Zatem nie można się dziwić, że ludzie pozytywnie oceniają okres Polski Ludowej. Mogę tutaj stwierdzić z całą mocą na podstawie analizy, że ludziom się bynajmniej nic nie wydaje, lecz jest to fakt – zwykłym ludziom w PRL żyło się lepiej.
Obecnie Polska rozwarstwia się nie tylko pod względem wynagrodzeń, lecz i terytorialnie. Zatem zaprzepaszczone zostało to, co z takim trudem wypracowały pokolenia powojenne. Cofneliśmy się w wielu dziedzinach do poziomu przedwojennego. Liberalni ekonomiści twierdzą, że jesteśmy w fazie przejściowej, lecz jak długo ta faza ma trwać? 20 lat, 50, a może 200? Jak długo będziemy dalej tolerować antynarodowe, antyspołeczne i antypaństwowe działania i doktryny? Przebudźcie się moi Rodacy!
Gdy zaczynałem pisać to opracowanie blisko rok temu, nie przypuszczałem, że uzyskam taki pozytywny obraz PRL. Z pewnością tego okresu nie można określić czasem dobrobytu, lecz w zestawieniu z dzisiejszymi warunkami, takie określenie nie jest pozbawione podstaw. Mam nadzieję, że przedstawione tu informacje pomogą choć niektórym osobom w otrzęsieniu się z liberalnego odurzenia.


Literatura źródłowa:

  • [Historia]
    I. Kostrowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, „Historia Gospodarcza Polski XIX i XX wieku„, Książka i Wiedza, W-wa 1978
  • [Historia2]
    Józef Buszko, „Historia Polski 1864-1948„, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, W-wa 1985
  • [Zarys]
    Zbigniew Landau, Jerzy Tomaszewski, „Zarys historii gospodarczej Polski 1918-1939„, Książka i Wiedza, W-wa 1981
  • [Geografia]
    praca zbiorowa pod red. Stanisława Berezowskiego, „Geografia ekonomiczna Polski„,Państwowe Wydawnictwo Naukowe, W-wa 1978
  • [Warunki]
    Daniel Poliński, „Warunki pracy i życia w Polsce międzywojennej w świetle badań społecznych„, Książka i Wiedza, W-wa 1980
  • [Gospodarka]
    praca zbiorowa pod red. Pawła Bożyca, „ Gospodarka światowa„, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, W-wa 1991
  • [Ekonomia]
    Tadeusz Grabowski, „Ekonomia polityczna kapitalizmu„, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, W-wa 1988
  • [Badania]
    praca zbiorowa pod red. Władysława Adamskiego, „Societal conflict and systemic change, The case of Poland 1980-1992„, IFiS Publishers, W-wa 1993
  • Mieczysław Nasiłowski, „System rynkowy, Podstawy mikro- i makroekonomii, Instytut Kształcenia Ekonomicznego PTE, Wydawnictwo Key Text, W-wa 1995
  • praca zbiorowa pod red. Edwarda Cyrsona, „Kompendium wiedzy o gospodarce, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa i Poznań 1997
  • Rafał Krawczyk, „Wielka przemiana. Upadek i odrodzenie polskiej gospodarki„, Oficyna Wydawnicza, W-wa 1990
  • [Kapitalizm]
    Joseph Alois Schumpeter, „Kapitalizm, Socjalizm, Demokracja„, Wydawnictwo naukowe PWN, W-wa 1995
  • [Stan]
    Wojciech Jaruzelski, „Stan Wojenny Dlaczego …„, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1992
  • [Rocznik1987]
    Rocznik Statystyczny 1987„, Główny Urząd Statystyczny, W-wa IX.1987
  • [Rocznik1994]
    Mały Rocznik Statystyczny, 1994„, Główny Urząd Statystyczny, W-wa VII.1994
  • [Rocznik2000]
    Rocznik Statystyczny Rzczypospolitej Polskiej, 2000„, Główny Urząd Statystyczny, W-wa XII.2000
  • [Metody]
    Mirosław Krzysztofiak, Danuta Urbanek, „Metody statystyczne„, Panstwowe Wydawnictwo Naukowe, W-wa 1981
  • [Podręcznik1]
    Roman Tusiewicz, „HISTORIA 4, Polska współczesna 1944-1989, Podręcznik do klasy IV liceum ogólnokształcącego„, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, W-wa 1993
  • [Podręcznik2]
    Witold Pronobis, „Polska i świat w XX wieku„, Editions Spotkania ,W-wa 1993 (podręcznik zalecany przez MEN)
  • [FIM]
    red. naczelny Roman Kotliński, „FAKTY i mity„, „Błaja News” www.faktyimity.vline.pl

za http://ciborowski.host247.pl/prl.htm

W co gra Jacek Międlar?

Ks. Jacek Międlar – „narodowiec” z koncesją

judeochrystianizm-2Rozprzestrzeniający się i nasilający kryzys zachodnich żydowskich reżimów i współpracujących z nimi agend, a więc także Kościoła, zmusza je do kreowania własnych „narodowców”.

Żydo-katolicki Kościół widząc coraz powszechniejszą dezaprobatę społeczną dla swojej instytucji zaangażowanej politycznie po stronie żydowskiego reżimu, żydowskiego kapitalizmu, a więc wspierającą politykę antynarodową i antypaństwową, usiłuje powstrzymać odpływ wiernych. Odpływ wiernych w oczywisty sposób przekłada się na spadek dochodów Kościoła (w Polsce dochody Kościoła gwarantuje zawarty bez społecznej wiedzy i aprobaty konkordat), ale także ogranicza możliwość manipulacji polityczną świadomością społeczeństwa, czyli ogranicza mentalne przyzwolenie na rzecz syjonistycznej, żydowskiej polityki.

Zatem, żeby odbudować własną wiarygodność i utrzymać wiernych oraz możliwość manipulacji nimi, Kościół obiera identyczną taktykę jak żydowskie reżimy: społeczne poparcie dla odradzającego się nacjonalizmu chce przekierować pod swoje skrzydła. Ponieważ jednak, nacjonalizm w żydowskich reżimach i w ich mediach, a także w hierarchicznej instytucji Kościoła, ma powszechnie negatywną konotację – bo służy obronie interesów narodowych i państwowych, a więc występuje przeciw żydowskiemu imperializmowi -, odwoływać się do niego będą tylko nieliczni księża i to bez oficjalnej aprobaty hierarchii. Taka metoda ma uwiarygodniać księży „narodowców”.

Księża „narodowcy”, jak np. ks. J.Miedlar, otrzymują także medialną, skuteczną reklamę w powszechnych żydowskich mediach. Czyż może być lepsza reklama „narodowca” w sutannie, niż negatywna ocena jego publicznych wystąpień prezentowana w wielkonakładowej, żydowskiej gadzinówce Michnika, którego wielu Polaków, także i katolików, z przyjemnością powitałoby w ostatniej pozie Mussoliniego (tę pozę „wyreżyserowali” Żydzi z USA) – wiszącego na latarni?

Żydo-reżimowi i kościelni spece od marketingu wiedzą dobrze, że taka „antyreklama” – gdy wróg mówi o tobie źle – spełnia znakomicie swoje promocyjne zadanie.

Polityczne kredo „narodowca” ks.J.Międlara

(na podst. filmowych wypowiedzi – poniżej)

Polski nacjonalizm jest koherentny z ideą Kościoła rzymskokatolickiego” – głosi ks.Międlar.

Jest to pogląd całkowicie sprzeczny z nauką Kościoła, z ideą religijnego internacjonalizmu oraz z katolicką filozofią personalizmu, która jednostkę stawia ponad interesem grupy – ponad państwem. Reszty dopełniają papieskie encykliki (głównie JPII, do którego autorytetu ks.Międlar się odwołuje) apologetyzujące „wolny rynek” („Centesimus annus”), czyli utopijny slogan żydowskiego kapitalizmu zniewalający nieświadome społeczności. Istnienie „wolnego rynku” jest sprzeczne z dążeniem żydowskiego kapitalizmu do zdecydowanego osłabienia funkcji państwa. Osłabienie funkcji państwa wspierają także: katolicki personalizm oraz papieskie encykliki („Centesimus annus”). Gdzież zatem występuje owa koherentność nacjonalizmu i idei Kościoła?

Pomijam już całą historię Kościoła – historię podbojów państw oraz grabieży i mordów na narodach.

Nie wahajmy się oddać życia za chrześcijaństwo, za Polskę chrześcijańską”, „Ewangelia a nie Koran”, „zorganizowany atak idzie ze Wschodu” (a nie z Zachodu!) – woła z wyćwiczoną afektacją do nieświadomej, zinfiltrowanej przez żydostwo, oenerowskiej, młodzieży ks.Międlar.

A więc należy bronić własnego zniewolenia przez żydo-chrześcijańska religię. Bo, czyż pasterze Kościoła nie nawołują do zawierzenia „Niebu” losów Ojczyzny? Czyż nie stwierdzają, że antysemityzm (czyli obrona przed żydowskim imperializmem) jest grzechem, a nacjonalizm zaprzeczeniem patriotyzmu? Chyba, że nacjonalizm potraktujemy zgodnie z wykładnią ks.Międlara, jako poświęcenie życia w obronie chrześcijaństwa.

Mamy tu do czynienia i z chrześcijańskim szowinizmem ks.Międlara i z wzniecaniem przez niego nienawiści do muzułmanów, a więc z czymś zasadniczo sprzecznym z ideą nacjonalizmu, ale całkowicie zgodnym z polityką syjonizmu. Młody ksiądz stawia chrześcijaństwo ponad inne religie. Świadomy odbiorca tych treści może poczuć się skonsternowany, bo jakże to jedna żydowska religia jest ponad inną żydowską religię – wszak i chrześcijaństwo i islam wywodzą się z judaizmu. I dlaczego muzułmanie mają być naszymi wrogami, skoro i oni i my mamy tego samego wroga: żydowski imperializm.

Ks.Międlar nie wskazuje winnych migracji muzułmanów wśród, których przemycani są „islamscy” terroryści. Stwierdza tylko ogólnie:

dobrze zorganizowany atak idzie ze Wschodu” (a nie z Zachodu!)

Możemy się więc domyślać, że w obronie chrześcijaństwa nie tylko należy poświęcić życie w walce z islamem, ale także z „zagrożeniem rosyjskim”.

Co prawda ks.Międlar daje jasny przekaz, że „Żydzi i masoneria oraz żydowski imperializm to zło” – a więc potwierdza coraz powszechniejsze w społeczeństwie odczucia. Oczywiście żydowskie media takie stwierdzenie kwitują jednym określeniem „antysemityzm”, co należy odczytać, że ksiądz stoi po stronie narodu, po stronie polskiego nacjonalizmu – tak żydowskie media uwiarygodniają ks.Międlara.

A jak należy walczyć ze złem według ks.J.Międlara?

Istnieje tylko jeden dobry sposób. Oczywiście ze złem – „z żydowskim imperializmem walczymy modlitwą”.

Podsumujmy zatem polityczne kredo „narodowca” w sutannie, ks.J.Międlara.

W obronie chrześcijańskiej wiary (i katolickiej Polski) nie żałujmy krwi, mamy także prawo zabijać muzułmanów i wszystkich wrogów idących ze Wschodu. A za Żydów, masonów, za żydowski imperializm odmówmy pacierze.

Taki się nam objawił katolicki „narodowiec”.

_____________________

Uzupełnienie dla oenerowskiej młodzieży

Chrześcijaństwo (żydo-chrześcijaństwo – żydo-katolicyzm) wywodzi się z judaizmu

Bóg żydowski – Jahwe

Biblia – żydowskie pismo święte (napisane przez Żydów)

Stary i Nowy Testament – części Biblii (twór żydowski)

Jezus – Żyd, jego matka, Maria z Nazaretu – Żydówka

Ewangelie – twórczość żydowska

Tej wiary bronić trzeba woła ks.J.Międlar.

 

Dariusz Kosiur

 

PS

Żydowska gadzinówka Michnika z 20-21.08.2016 zamieściła rozmowę z aktorem A.Sewerynem pt. Wielka Polska mnie przerasta – str. 20-21 (http://wyborcza.pl/).

Aktor Seweryn wspomina swoich przyjaciół i kolegów z warszawskiego Żoliborza, J.Kuronia, L. i J.Kaczyńskich, z którymi chodził do tego samego liceum im.J.Lelewela. (Ciekawostka: Kuroń i Kaczyńscy mieszkali na tej samej ulicy A.Mickiewicza – żydo-bolszewia potrafiła zadbać o swoich dając im zaraz po wojnie mieszkania w niezniszczonej dzielnicy.) L.Kaczyński odznaczył później swojego starszego kolegę, A.Seweryna, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski – wszyscy Żydzi, którzy dążyli do likwidacji polskiego PRL, otrzymali takie odznaczenia po 1989r.

Wywiad z A.Sewerynem istotny jest jednak z innego powodu. Cytuje on wypowiedź swojego przyjaciela, także Żyda, zasłużonego opozycjonisty PRL, autora pomysłu nazwania NSZZ terminem „Solidarność”, Karola Modzelewskiego:

bez Kościoła czeka nas w Polsce zgroza. Kościół jest nosicielem wartości.”

Czeka nas – nas Żydów – zgroza.

Oto, dlaczego utrzymanie pozycji i roli instytucji Kościoła oraz żydo-katolicyzmu w polskim społeczeństwie jest tak ważne – ważne dla Żydów.

______________________________

za https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/08/20/ks-j-miedlar-narodowiec-z-koncesja/

Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim

Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim

Literatura opisująca prawdziwą historię polityczną, demograficzną i ekonomiczną Żydów na ziemiach etnicznie polskich jest uboga i Polakom nieznana. Wiedza o szkodliwych dla polskiej ludności i polskiego interesu narodowego efektach planowej działalności mniejszości żydowskiej (współdziałającej ze światową diasporą żydowską), jest Polakom w większości kompletnie obca. Tą białą plamę próbował wypełniać nieżyjący już dr A. L. Szcześniak swoimi publikacjami. Jedną z nich była dwuczęściowa seria dotycząca koncepcji tzw. Judeopolonii. Książka, wydana w 2001 roku nie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem pewnych ośrodków (patrz np. nagonka zorganizowana przez Biknot i Kruczkowską z GW (link)). Bardzo interesującym epizodem było skonfiskowanie przez Policję „Judeopolonii” z księgarni na Dworcu Centralnym w Warszawie (link).
Dr L. Szcześniak nie był oczywiście prekursorem badań nad wielce dwuznaczną rolą społeczności żydowskiej w Polsce. Przed nim pisali o tych problemach m.in. S. Didier (Rola neofitów w dziejach Polski: Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar) i Tadeusz Gluziński [pseud. Henryk Rolicki] (Zmierzch Izraela)
Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim dr Andrzej Leszek SzcześniakJudeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim
dr Andrzej Leszek Szcześniak

Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwej historii swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.

Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu.

Książka jest poszerzoną wersją hasła „Judeopolonia”, które obok innych mogą Państwo znaleźć w Encyklopedii „Białych Plam” Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego.

JUDEOPOLONIA

Termin „Judeopolonia” wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski. Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden). W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok 1,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności. Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów -również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier. Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach.

ODRODZENIE IZRAELA

Emancypacja Żydów, jaka nastąpiła w Europie w XIX wieku rozbudziła wśród nich nowe idee polityczne, pośród których jedną z najważniejszych był niewątpliwie syjonizm. Głosił on, iż Żydzi w diasporze są narodem jak inne, a nie tylko wspólnotą wyznaniową. Podobną tezę głosiły też i inne ugrupowania, ale syjoniści widzieli rozwiązanie tzw. kwestii żydowskiej poprzez utworzenie własnego państwa – „żydowskiej siedziby narodowej” w Palestynie. W tym celu zalecali masową emigrację do tej ziemi – aliję, ze wszystkich krajów diaspory. Uważali też, iż taka działalność zahamuje procesy asymilacyjne mniejszości żydowskiej w poszczególnych krajach.

Do prekursorów syjonizmu należał niezaprzeczalnie urodzony w Lesznie Wielkopolskim, późniejszy rabin Torunia – Cwi Hirsch Kalischer, który zwrócił się do frankfurckich Rotszyldów o fundusze na wykupienie od Arabów Erec Israel (Kraju Izraela) lub przynajmniej samej Jerozolimy, by rozpocząć tam zwarte osadnictwo żydowskie. Rabin Juda Akalai z Semlin koło Belgradu rozwinął natomiast koncepcję, że tworzone w Palestynie osadnictwo stanowić może model powszechnego działania Żydów z całego świata jako jednego narodu, którego językiem byłby uwspółcześniony hebrajski, a ojczyzną – Palestyna, jako przyszłe królestwo Mesjasza, którego przyjścia spodziewał się niemal każdej godziny. Prekursorem syjonizmu był także Moses Hess, autor wydanej w 1862 r. książki „Rom und Jerusalem”. Pochodził on z ziem polskich (w beletrystyce łączono go nawet z Powstaniem Styczniowym), ale pisał po niemiecku, bo język ten był wówczas głównym językiem żydowskim. Hess przedstawił w swej książce obraz żydowskiego państwa narodowego, które rozwiązałoby dwa skrajne problemy: uniknięcie


całkowitej asymilacji, zalecanej przez ideologów żydowskiego oświecenia, oraz kompletne ignorowanie świata zewnętrznego przez ortodoksów. Dzięki stworzonemu przez siebie państwu Żydzi – odrzucając zarówno „przesądy” chrześcijaństwa, jak orientalizm islamu – mogliby rzeczywiście stać się politycznym światłem dla pogan. Podobne poglądy reprezentowali: Dawid Baer Gordon z Wilna oraz Perec Smolenskin i Leo Pisker z Rosji.Za głównego jednak twórcę syjonizmu uważa się – mylnie -wiedeńskiego dziennikarza Teodora Herzla (l860-1904), który w 1896 r. wydał rozprawę pt. „Der Judenstaat” („Państwo żydowskie”), będącą jakby manifestem syjonizmu. Przeświadczenie o realności stworzenia państwa żydowskiego opierał on na wierze w potęgę Żydów i na bezradności ich wrogów. Pisał:

„(…) Nie można właściwie nic skutecznego przeciw nam uczynić. Na dole proletaryzujemy się na wywrotowców, tworzymy podoficerów wszystkich rewolucyjnych partii, a równocześnie ku górze wzrasta nasza straszna potęga pieniądza (…)”
(T. Herzl, „Der Judenstaat”, Neue Auflage, w: S. Trzeciak, „Mesjanizm a kwestia żydowska”, s. 229).

Jednak idee Herzla wywoływały wśród Żydów więcej sprzeciwów niż pochwał, we Wschodniej Europie wśród ortodoksów i socjalistów, w Zachodniej zaś wśród zwolenników oświecenia i asymilacji. Od roku 1897 poczynając odbyło się kilka spotkań zwolenników syjonizmu w Bazylei i Londynie, zwanych kongresami, w toku których wypracowywano metody realizacji tej idei. Niezależnie jednak od traktowania przez wielu Żydów propozycji Herzla jako utopii, miały one wielki wpływ na kształtowanie się nowej mentalności żydowskiej. W całej Europie niemal wytworzył się prąd narodowy i Żydzi zaczęli traktować siebie jako jeden naród, rozdzielony tylko diasporą. Szybko też idea ta znalazła poparcie wśród żydowskich publicystów, polityków i działaczy społecznych i tylko nieliczni odnosili się do niej sceptycznie.

DWIE KONCEPCJE PAŃSTWOWOŚCI ŻYDOWSKIEJ

W momencie, gdy wydawało się, że idee budowy państwa żydowskiego w Palestynie odniosły ostateczne zwycięstwo, nagle pojawiły się poważne wątpliwości. Okazało się bowiem, że – nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach, w Palestynie można będzie osiedlić zaledwie niewielką część światowego żydostwa. Zauważył to już Herzl, który w swoich”Pamiętnikach” napisał:

„Przez jakiś czas myślałem o Palestynie (…), ale mój system przeniesienia Żydów dałby się tam z trudnością przeprowadzić. Potrzeba, abyśmy mieli klimat obejmujący różne temperatury dla Żydów nawykłych do sfer zimniejszych i cieplejszych. Musimy posiadać wybrzeże morskie ze względu na międzynarodowy handel; dla gospodarstwa zaś rolnego niezbędne są wielkie równiny”.

W związku z powyższym pojawiło się natychmiast kilka pomysłów nowej „siedziby narodowej”- w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Południowej… Były to jednak projekty tak utopijne, że je szybko zarzucono. I tu pojawił się kolejny teoretyk państwowości żydowskiej – Izrael Zangwill. Zgłosił on projekt, aby:

„Budować Jerozolimę w każdym poszczególnym kraju, również jak w Palestynie; oto jest misja Żydów”
(S. Laudynowa, „Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość”, t. I – s. 169, t. II – s. 37,67,68).

W wyniku tego roszczenia żydowskie do utworzenia państwa na ziemiach zamieszkanych przez Arabów poszerzone zostały o tworzenie autonomicznych tworów państwowych w krajach diaspory. Trzeba przy tym zaznaczyć, że dotyczyło to przeważnie państw, w których żydowska świadomość narodowa rozwijała się najszybciej, a więc w Europie Środkowo-Wschodniej. Najsilniej rozwinęły się te idee wśród Żydów na ziemiach polskich, czyli tam, gdzie naj-

mocniej objawiały się wśród gojów poczucie narodowe i patriotyzm.Tak więc ruch syjonistyczny podzielił się na dwie grupy: syjonistów ścisłych, czyli tych, którzy uważali, iż siedzibą narodową winna być Palestyna, i terytorialistów, dążących do stworzenia państewek żydowskich w krajach diaspory. Gdy na jednym z kongresów większość syjonistów pod kierownictwem Maxa Nordaua opowiedziała się za Palestyną, terytorialiści pod przewodnictwem Izraela Zangwilla założyli Jüdische Territorial Organisation – ITO (por. M. Phillippson, „Neueste Geschichte des jüdischen Volkes”). W duchu tym działał także historyk i teoretyk państwowości żydowskiej – Szymon Dubnow, który rozwinął teorię „fołkizmu”, zwanego także „autonomizmem”.

Opierając się na naukach politycznych Otto Bauera i Karola Rennera o prawach mniejszości narodowych do autonomii narodowo-kulturalnej w Monarchii Habsburskiej, postawił tezę, iż naród żydowski jest „faktem konkretnym i autochtonicznym” w diasporze, opierającym się na specyficznym sposobie społeczno-ekonomicznego bytowania i odrębności wyznaniowo-kulturalnej. Nie powinni więc Żydzi szukać swej przyszłości w złudnej wierze powstania państwa żydowskiego w Palestynie. Przyszłość Żydów leży w krajach ich dotychczasowego zamieszkania, gdzie trzeba walczyć o pełne i faktyczne równouprawnienie obywatelskie oraz o prawo do autonomii narodowo-kulturalnej i personalnej. Antysyjonistyczny „fołkizm” był nie mniej niż syjonizm konsekwentnym przeciwnikiem wszelkich teorii i praktyk asymilacji Żydów, twierdząc, że członkiem danego narodu trzeba się urodzić, bo „przyjść doń nie można” (por. J. Orlicki, „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949″, s. 27)

SYTUACJA NA ZIEMIACH POLSKICH

W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich pod zaborami zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej. Żydzi stanowili: w zaborze pruskim około 2%, w zaborze austriackim -11,1 %, na Wileńszczyźnie – 12,8% a w Królestwie Polskim 14,5% ogółu mieszkańców (uwaga red.: więcej o trendach demograficznych, które doprowadziły zarówno do takiej a nie innej struktury ludności, jak i do takiego, a nie innego rozmieszczenia ludności żydowskiej znajdzie czytelnik w książce Tadeusza Gluzińskiego (pseud. Henryk Rolicki) „Zmierzch Izraela”, rozdział „Żydzi a upadek Polski”, str. 331 i dalsze, fragment opisuje populację Żydów w Polsce od XVI do końca XIX wieku). Była to ludność zamieszkująca przeważnie miasta i miasteczka, chroniona przez prawo i mająca zapewniony samorząd w swoich kabałach (gminach), ale izolowana lub izolująca się od reszty społeczeństwa. Żydzi opanowali handel, trudnili się rzemiosłem, chałupnictwem oraz zajmowali się najbardziej nieproduktywnymi procederami, jak pośrednictwo, lichwa i wyszynk. Stosowano wobec nich ograniczenia dotyczące m.in. nabywania własności ziemskiej i dzierżawy dóbr narodowych. Car rosyjski Mikołaj I powołał Żydów do służby wojskowej i starał się o usunięcie ich odrębności. Szykanowanie jednak za noszenie pejsów, bród, jarmułek i długich ubiorów, tzw. chałatów, dawało tylko biurokracji carskiej okazję do zdzierania z Żydów potężnych haraczów.

Za równouprawnieniem Żydów i ich asymilacją opowiadało się w Królestwie liberalne ziemiaństwo i wszystkie ugrupowania demokratyczne. Wśród samych Żydów istniał już w tym czasie kierunek asymilatorski i patriotycznie polski. Wielka burżuazja żydowska, oświecona i liberalna, stała się nie tylko siłą ekonomiczną, ale również intelektualną. Główny jej przedstawiciel, Leopold Kronnenberg, odegrał wielką rolę w wydarzeniach lat 1861 -1864, choć mocno kontrowersyjną. Obok Kronnenberga dużą rolę w procesie asymilacji mieli: Matias Rosen, bracia Epsteinowie, rabin Beer Meisels, Henryk Wohl i wielu innych.

Żydzi włączyli się czynnie do manifestacji patriotycznych lat 1861 -1863 oraz uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, pełniąc

odpowiedzialne funkcje (np. Kronnenberg – Dyrekcja Białych, Wohl – minister skarbu Rządu Narodowego). Nie wszędzie jednak tak było. Na Litwie „rewolucyjne dążenia Polaków budziły wstręt wśród Żydów” -jak stwierdził ówcześnie żyjący historyk i jednocześnie rabin, J. Stejnberg – „w Królestwie Żydzi byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi” (D. Fajnhauz, „Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1863″). Ten sam autor przytacza w swej pracy, co następuje:„Znaczna jednak część burżuazji żydowskiej była prorosyjska, niektórzy zaś jej przedstawiciele wręcz współpracowali z władzami carskimi przeciw powstaniu (…). Z władzami carskimi współpracowało wielu członków zarządów gmin żydowskich, którzy z racji zajmowanego stanowiska byli administracyjnie i politycznie związani z aparatem państwowym. Po stronie caratu stała też ugodowo nastawiona hierarchia rabinacka, której wodzem duchowym był wileński rabin rządowy Stejnberg, zaufany Murawiowa, z którym ten ostatni porozumiewał siew sprawach walki z powstaniem” (j .w.).

Współpraca Żydów z caratem w tłumieniu Powstania Styczniowego, a także w finansowym wspieraniu go – miała głębszy sens. Przed wybuchem powstania Żydzi otrzymali od Wielkopolskiego prawo nabywania dóbr ziemskich, czego przed 1862 r. nie wolno im było czynić. Upadek powstania i konfiskata przez carat 4254 majątków szlachty polskiej oraz grabież ziemi dokonana wysiedlonym na Sybir 7000 rodzin z zaścianków szlacheckich stworzyły niebywałą okazję do wykupu przez Żydów polskiej ziemi. Władze carskie bowiem część zagrabionych majątków dały w nagrodę swoim „zasłużonym” urzędnikom, (podkr. moje – WK.) większość wystawiły na sprzedaż. Już w roku 1885 statystyki w Królestwie notują 2966 Żydów, którzy byli właścicielami bądź dzierżawcami dużych majątków, w jakich pracownikami zostali Polacy. Nie garnęli się natomiast Żydzi do pracy na roli. Wszystkich zatrudnionych wówczas w rolnictwie – rolników, oficjalistów, księgowych i urzędników – było razem z rodzinami zaledwie 5000 (A. Eisenbach, „Lud-

ność żydowska w Królestwie Polskim w końcu XIXw.”).Na tym jednak nie koniec. Ogólne straty polskie w powstaniu (poległych, wymordowanych, zesłanych na katorgę) wynosiły około 250.000 osób. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że polska ludność Królestwa liczyła wówczas nieco ponad 4 miliony, to nasuwa się tu wniosek, że był to ogromny cios wymierzony w polską substancję etniczną. Dotknął on nie tylko dwory i zaścianki, ale także ludność w miastach. Ją również zsyłano na Sybir, zamykano w więzieniach, włączano do rot aresztanckich i pozbawiano własności. Pojawiła się kolejna okazja do wykupu za bezcen polskiej własności, tym razem miejskiej. Rozpoczęła się inwazja Żydów na duże miasta: wykupywanie wystawionych na licytację domów po powstańcach i masowe budowanie tanich, tandetnych, ubogich w urządzenia sanitarne „czynszówek”, przeznaczonych dla robotników napływających masowo ze względu na rozwijający się przemysł.
(uwaga red.: o skutkach Powstania Styczniowego pisał Jędrzej Giertych w książce Tysiąc lat historii narodu polskiego, czytelnikowi zalecamy zapoznanie się z następującymi fragmentami: Skutki Powstania Styczniowego – represje: J. Giertych, Tysiąc lat historii polskiego narodu, rdz. „Powstanie Styczniowe”, str. 350 i Skutki Powstania Styczniowego – depolonizacja: J. Giertych, Tysiąc lat historii polskiego narodu, rdz. „Powstanie Styczniowe”, str. 353)

ZAGADKA KRONNENBERGA

W tym właśnie miejscu warto zwrócić uwagę na zagadkową rolę Leopolda Kronnenberga i grupy asymilantów. Ciekawe spostrzeżenia na ten temat wysnuł Stanisław Wysocki. Pisze on:

„Józef Ignacy Kraszewski wykorzystał swoje obserwacje jako redaktor kronnenbergowskiej „Gazety Codziennej” (był nim od 1859 r. – ALS) do napisania powieści pt. „Żyd” (1866), w której podaje, iż bogaci Żydzi pokładali wielkie nadzieje w możliwości realizacji swych dalekosiężnych planów w związku z trwającymi przygotowaniami do wywołania nowego powstania w Królestwie Kongresowym(uwaga red.: o okolicznościach poprzedzających wybuch Powstania Styczniowego pisał Tadeusz Gluziński (pseud. Henryk Rolicki): Udział Żydów w sprowokowaniu Powstania Styczniowego – „Zmierzch Izraela”, rozdział „Żydzi a niepodległość Polski”, str. 328 i dalsze, na ten sam temat pisał Jędrzej Giertych w książce „Tysiąc lat historii polskiego narodu”, rdz. „Powstanie Styczniowe” – szczególnie zwracamy uwagę czytelnika na „Demonstracje patriotyczne”, opisane na str. 331 i rolę Żydów, omówioną na str. 332). W wywołaniu takiego powstania bogaci Żydzi byli żywotnie zainteresowani. Potwierdza to przytoczony przez Kraszewskiego taki oto tok ich rozumowania:

„w powietrzu czuć proch, ale dla nas to nic złego(…) skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawić się w patriotyzm, asymilację itp. mrzonki, myślmy przede wszystkim o sobie. Chłop polski nie lubi nas, wiemy o tym, ale chłop jest głupi – nie boimy się go. O szlachtę głównie nam idzie. Wmiesza się ona przez sam punkt honoru w awanturę, pójdzie do lasu, na krwawe pole, za co ją rząd ukarze, zniszczy, wytępi, wydusi, wywłaszczy, a wówczas dla nas droga otwarta”
(cyt. za T. Jeske-Choiński, „Historia Żydów w Polsce,” s. 137)

I kolejny warty przytoczenia cytat:

W każdym narodzie musi się wyrobić ponad masy jakaś inteligencja i rodzaj arystokracji. My jesteśmy materiałem gotowym, my zawładniemy krajem, opanujemy już przez giełdy i przez wielką część prasy nad polową Europy. Ale naszym właściwym królestwem, naszą stolicą, naszym Jeruzalem będzie Polska. My będziemy jej arystokracją, my tu rządzić będziemy. Kraj ten należy do nas,


jest nasz

(S. Dider, „Rola neofitów w dziejach Polski,” s. 111; wyróżnienia w tekście, te i następne – ALS).Znana jest dobrze działalność Kronnenberga z okresu powstania i nie ma sensu jej tu przypominać, warto jednak nadmienić, że wyasygnował on na cele powstańcze 1 milion złotych rubli. Była to na owe czasy ogromna suma, za którą powstańcy kupowali m.in. broń za granicą. Ale też zaraz po zakupie Żyd warszawski Tugenhold, szpieg rosyjski, piastując funkcję sekretarza pułkownika Teofila Łapińskiego (dowodzącego wyprawą statku „Ward Jakson” w 1863 r.), zdradził Rosjanom szlaki przerzutowe broni i amunicji zakupionej w Anglii przez Rząd Narodowy, co uniemożliwiło zaopatrzenie powstańców w odpowiednią ich ilość (por. J. B. Pranajtis, „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim,” s. 325).

10 IV 1864 dyktator Rządu Narodowego Romuald Traugutt został wydany żandarmerii carskiej przez Żyda Artura Goldmana, zatrudnionego w skarbowości powstańczej. W następstwie tego władze rosyjskie aresztowały wielu członków Rządu i z czasem poznały dokładnie wiele tajemnic powstańczych, a wśród nich rolę Kronnenberga i jego działalność na rzecz powstania. I o dziwo! Car odznaczył Leopolda Kronnenberga najwyższym rosyjskim odznaczeniem: Orderem św. Włodzimierza oraz przyznał mu dziedziczne szlachectwo (por. J. Polak, „Zbrodnicze plemię” s. 75;S.Dider,op.cit.s.28).

„WASZE ULICE, NASZE KAMIENICE”

Po zamachu na cara Aleksandra II w 1881 r. władze rosyjskie w ramach odwetu zaczęły przesiedlać na ziemie polskie z Rosji Centralnej i Litwy tamtejszych Żydów, zwanych „litwakami”. Był to element obcy polskiej kulturze, nie znający języka polskiego i wrogo nastawiony do polskich dążeń niepodległościowych. „Litwacy” osiedlali się najchętniej w osłabionym represjami Królestwie Polskim, a szczególnie w Warszawie i Łodzi. Reprezentując przede wszystkim kupców i przemysłowców, stali się poważną konkurencją dla przemysłowo-handlowych sfer Królestwa w ekspansji na rosyjskie rynki zbytu, na których

„zaczęli monopolizować różne działy handlu, zakładali składy i domy komisowe firm rosyjskich w Warszawie i Łodzi” (S. Kempner, „Dzieje gospodarcze porozbiorowej Polski,” s. 304).

Ponadto „litwacy” odgrywali jeszcze jedną, wrogą Polakom rolę: prześladowani i wysiedlani z Rosji i Litwy, stawali się gorliwymi rusyfikatorami na ziemiach polskich.

Wnikliwy obserwator stosunków panujących na ziemiach polskich na przełomie wieku XIX i XX, pozytywista Bolesław Prus, tak ujął tę sprawę w „Kronikach”:

„Stosunek niektórych grup żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy, ale wprost – nieprzyzwoity. Prawie w tej samej chwili, kiedy liberałowie żydowscy drwiącym tonem w imię rycerskości żądają od Polaków, aby głosowali za zupełnym równouprawnieniem Żydów w radach miejskich, w tej samej chwili ” litwacy” odgrywają rolę rusyfikatorów u nas, nawet obrażają nas, a Żydzi poznańscy wręcz głoszą, że zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemców (…). No i naturalnie upominają się o łapówkę. Dla zupełności tego ohydnego obrazu niektóre partie czy


grupy Żydów nie cofają się przed pogróżkami, a nawet czynami. Polskim sklepom kooperatywnym Żydzi nie chcą wynajmować mieszkań w swoich domach; młynarze-Żydzi roszczą pretensje wyłącznego prawa dzierżawienia wszystkich młynów w kraju (…) Żydzi prawowierni u nas znają tylko jedną formę uspołecznienia: swoją narodowość; lekceważązaś prawa jednostki (choćby co do przechodzenia na inne wyznanie, lekceważą sąsiadów i używając łagodnego wyrazu nie tolerują cywilizacji. Takie stanowisko nie ma przyszłości (…)”
(B. Prus, „Kroniki”, t. XX).Nieco dalej Prus ocenia sytuację Żydów w Królestwie:

„Wracam teraz do Żydów nieprzejednanych. Narzekają oni na upośledzenie. To prawda, są oni upośledzeni – w państwie, ale nie wobec nas, Polaków. Wobec nas posiadają oni przywileje, o których ciągle się zapomina:

1) mają swój samorząd gminny, do którego nigdy nie mieszał się żaden Polak;

2) posiadali i posiadają mnóstwo, ale to mnóstwo stowarzyszeń ekonomicznych, filantropijnych i oświatowych;

3) prawie każdy Żyd umie czytać, pisać i rachować dzięki szkólkom elementarnym, które Żydzi w swoim języku mają, a jakich nam mieć nie wolno;

4) w razie konkurencji z chrześcijanami nie robią sobie ceremonii, to jest, nie dopuszczają do współzawodnictwa, bojkotują, doprowadzają do bankructwa i jeszcze wniebogłosy narzekają na ucisk!

Innymi słowy, w wyścigu o dobrobyt, dzięki zakazom, które spadły na nas, a nie dotyczyły ich, Żydzi mają i mieli ogromną przewagę. Toteż już dziś prawie cały handel, cale płynne bogactwo narodu znajduje się w ich rękach” (j.w.)

Nieprawidłowości, jakie zaczęły wytwarzać się na ziemiach polskich w wyniku ekspansji „litwaków”, zauważali także pisarze polscy pochodzenia żydowskiego. Historyk Wilhelm Feldman pisał:

„Dopiero Żydzi rosyjscy w Warszawie założyli dzienniki żargonowe. Nie znając mowy polskiej, zaczęli odnosić się do niej wrogo i w ogóle występować wobec społeczeństwa polskiego prowokacyjnie. (…) Nad Wisłą dążyli do uzyskania prawno-państwowej zagwarantowanej odrębności, co by Królestwo pozbawiło charakteru polskiego. Równocześnie czując, iż tylko z Żydami rosyjskimi tworzą potęgę, stali się centralistami rosyjskimi -tym samym stając w opozycji do najżywotniejszych interesów polskich” (W. Feldman, „Dzieje polskiej myśli politycznej,” s. 367).

W wyniku wszystkich tych działań wytworzyła się na ziemiach polskich specyficzna sytuacja w stosunkach polsko-żydowskich, którą podsumowuje Bolesław Prus w swoich „Kronikach”:

„Zobaczmy rezultat ostateczny tych stosunków. W naszych miastach Żydzi stanowią od czterdziestu do osiemdziesięciu procent ogółu mieszkańców i należy do nich czterdzieści jeden procent nieruchomości miejskich, choć w kraju tworzą tylko piętnaście procent mieszkańców. Dzięki temu nasz chłop, któremu już jest za ciasno na roli, nie może przenieść się do miasta, gdyż Żydzi nie dopuszczą go tam. We Włocławku -pisze „Dziennik Kujawski” – Żydzi na ulicy Nowej, będącej główną arterią miasta, zakupili w ostatnich czasach kilkadziesiąt domów, ażeby wyprzeć stamtąd handel polski. Koroną zaś naszego położenia są następujące cyfry. Wciągu ostatnich dwunastu lat emigrowało Polaków do Ameryki dziewięćset czterdzieści dziewięć tysięcy, prawie milion. A ilu ich wyszło do Niemiec, ilu do Cesarstwa? Do Cesarstwa uciekali przeważnie rzemieślnicy, znękani ciągłymi strajkami, zaś ich miejsce kto zajął? (…) Byłem teraz w Lublinie, który znam od czasów dzieciństwa, i zdumiałem się nad mnóstwem sklepów i warsztatów żydowskich. Ulice, kiedyś niepodzielnie zamieszkane przez chrześcijan, dziś są żydowskimi i mnóstwo domów przeszło na własność Żydów.

W takim stanie rzeczy mamy dwie perspektywy. Ponie-
waż Żydzi rosną i wzmacniają się na naszych błędach, więc -albo ulepszymy siebie samych i nasze wewnętrzne stosunki, albo – w emigracji zmarnujemy najdzielniejsze siły, a reszta -stanie się lennikami Żydów”.

Dla zobrazowania w przybliżeniu tego, o czym pisze B. Prus, podajemy poniższe zestawienie:

Wzrost liczby Żydów w polskich miastach:

1781 1856 1897
Warszawa 4,5% 24,3% 33,9%
Łódź 12,2% 40,7%

W wielu miasteczkach kresowych liczba Żydów przekraczała 50% ogółu ludności (np. w Pińsku i Łucku było ich 80%) (uwaga red.: nieco szerzej tymi zagadnieniami zajmuje się Tadeusz Gluziński (pseud. Henryk Rolicki) w książce Zmierzch Izraela, str. 306-308).

W latach 1864-1914 ziemie polskie opuściło 4 327 000 Polaków, którzy zmuszeni byli udać się na emigrację w poszukiwaniu pracy i chleba. Ich majętność przechodziła w obce ręce (por. J. Topolski „Dzieje Polski,” s. 532).

Zmiany w strukturach społecznych i narodowościowych na ziemiach polskich w taki oto sposób ujął Feliks Koneczny, historyk cywilizacji:

„Wolne zawody przechodziły w ręce żydowskie w nieproporcjonalnym odsetku. Prasa poszła w znacznej części na żołd Żydów, ekonomia żydowska zapanowała niepodzielnie nad stosunkami gospodarczymi, a po miastach topniała własność nieruchoma chrześcijańska „. We wszystkich miastach zaboru austriackiego i rosyjskiego ” tubylcy uciekali przed Żydami na peryferie miasta. Handel żydowski przybrał cechy jakby monopolu, a rolnictwo popadało w niesłychane zadłużenie u Żydów, rzemiosło zaś grzęzło w nędzy, i niestety, w ciemnocie. Rozrost zaludnienia żydowskiego wyprzedzał przyrost ludności polskiej coraz silniej; poczęły się wprost obliczenia, kiedy ilość Żydów zrówna się z liczbą Polaków na polskich ziemiach, kiedy ją prześcignie. Zadawano sobie już całkiem poważnie pytanie: czy oni są u nas czy też my u nich?” (F. Koneczny,

„Cywilizacja żydowska,” s. 353).

To w tym właśnie okresie narodziło się powiedzenie żydowskie: „Wasze ulice, nasze kamienice”, i nie było to tylko ironiczne stwierdzenie istniejącego stanu rzeczy, ale w pewnym sensie określenie przyszłego programu działań wobec Polaków.

„NASZYM JERUZALEM BĘDZIE POLSKA”

Wszystkie procesy politycznego odrodzenia się Żydów, poszukiwania własnej tożsamości narodowej i kreowanie nowych rozwiązań ideowych i terytorialnych, najmocniej zaznaczyły się na ziemiach polskich.

Złożyły się na to następujące przyczyny:

1. Dzięki – bezprecedensowej w dziejach – polskiej tolerancji, Żydzi znaleźli na ziemiach polskich azyl przed prześladowaniami w innych krajach Europy, doskonałe warunki do rozwoju, ochronę prawa (1264,1334) i autonomię, jakiej nie mieli nigdzie na świecie poza Palestyną. W wyniku tego Rzeczpospolita stała się Paradissus Judeaorum – „Rajem dla Żydów”, czego wyraźnym objawem był stały ich napływ z Azji i Europy. W Polsce znalazło się najwięcej Żydów, kilkakrotnie więcej niż w jakimkolwiek innym państwie.

2. W wyniku rozbiorów Rzeczypospolitej przez ościenne mocarstwa w II połowie XVIII wieku i podziału narodu między zaborców, upływu krwi polskiej w wyniku wojen i licznych przegranych zrywów niepodległościowych, germanizacji, rusyfikacji i nieustannej wojny psychologicznej naród polski znalazł się w sytuacji, którą jego wrogowie uznali za beznadziejną, nie rokującą odrodzenia jakiejkolwiek formy państwowości. Uznano go za „gnijącego trupa”, a skoro jest „trup”, to natychmiast „pojawia się robactwo, które chciałoby go toczyć”. Naród na pozór słaby i konający chciano przywalić kamieniem grobowym i uniemożliwić mu zmartwychwstanie. Cywilizacja talmudyczna me zna bowiem pojęcia „wdzięczność”, ale nade wszystko przedkłada bożka Interesu.

Taki układ stosunków nasunął niektórym ugrupowaniom żydowskim myśl, że na ziemiach polskich można będzie bez trudu

utworzyć „ziemię judzką”, czyli „wykroić kawał Polski” dla Żydów, na państwo wyłącznie żydowskie. Koncepcję taką wysunął już w XVIII wieku Jakub Frank, ale w owym czasie mogły to być tylko marzenia. Uznano zatem, iż dopiero na przełomie wieków XIX i XX pojawiły się warunki do realizacji takiego pomysłu. Nie rezygnowano przy tym z projektów, aby tworzyć państwo żydowskie do spółki z tubylcami, z gojami, na całym obszarze ziem polskich, chcąc – na miejsce mającego się odrodzić państwa polskiego – wprowadzić nowy rodzaj państwa żydowsko-polskiego:

Judeopolonię oficjalną, uznawaną i przez Polaków, i przez czynniki międzynarodowe.

Powstały w ten sposób dwa programy nawzajem się uzupełniające. Na pewnym obszarze powstałoby państwo żydowskie, w którym Polacy nie mieliby w ogóle głosu, a niezależnie od tego, i obok tego, mogliby Żydzi stanowić w całej Judeopolonii równoprawny czynnik polityczny. Rozwiązania takie popierało międzynarodowe żydostwo, czemu wyraz dano m.in. w „Okólniku kierowników politycznych kół żydowskich z XI 1898 r. do Żydów polskich”. Na stronie 173. napisano w nim:

Bracia i Współwyznawcy! Trzeba aby kraj został naszym królestwem (…). Starajcię się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w naszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się waszą własnością, związek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Już zaczęto na ten cel zbierać potrzebne fundusze, a udaje się lepiej, niż przypuścić by można. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy bogaci zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsch, dadzą Rotschyldzi, Bleichrederowie i Mendelsonowie i inni dadzą (…). Bracia i współwyznawcy! Dołóżcie wszelkich usiłowań, ażeby doprowadzić do skutku to, co zamierzamy” (por. J. Polak, op. cit. , s.28; S. Wysocki, „Żydzi w dziejach Polski,” s. 89).

Jakby w odpowiedzi na to wezwanie w 1902 r. odbył się w Mińsku Litewskim Wszechrosyjski Zjazd Żydowski o wyraźnym charakterze nacjonalistycznym, postulujący narodową ofensywę żydowską w krajach golusu (golus= świat nieżydowski – ALS). Jego uchwała stanowiła podbudowę do kształtowania się programów żydowskich partii politycznych.

Oprócz działających ideologów syjonistycznych na ziemiach polskich zaczęły się tworzyć ośrodki skupiające aktywistów, starające się narzucić pozostałym Żydom swój punkt widzenia.

„POLSKA JEST NASZĄ WSPÓŁWŁASNOŚCIĄ”

Fołkistowskie teorie „budowania Jerozolimy w każdym kraju” diaspory były oparte na zasadach powszechnie wprowadzanej emancypacji, na prawach gwarantowanych jednostce ludzkiej i mieściły się w granicach dozwolonego działania mniejszości narodowych. W rzeczywistości jednak nigdzie nie podejmowano prób ich realizacji i nigdzie też nie zostały zrealizowane.

Inaczej było na ziemiach polskich. Żydzi, którzy w początkach XX wieku stanowili tu średnio od 8 do 10% (w zależności od zastosowanych metod statystycznych), zdecydowanie sprzeciwiali się określaniu ich jako mniejszości narodowej i żądali traktowania siebie jako pełnoprawnych współgospodarzy ziem polskich. Takiego absurdalnego żądania nie zgłosili w żadnym innym kraju.

Żydzi, prześladowani i wypędzani ze wszystkich krajów Europy (i nie tylko), znaleźli schronienie i opiekę prawa w Polsce, teraz niepomni na ten fakt, przygotowywali się do odebrania Polakom praw decydowania o losach własnej ojczyzny. Podstawą do roszczeń stała się teza, że Żydzi są odwiecznymi mieszkańcami ziem polskich i że to oni byli twórcami państwowości polskiej. Nie bodziemy tu rozważać szczegółowych rewelacji, jak to „banda Piasta zdetronizowała żydowskiego króla i przejęła w Polsce władzę”, a przejdziemy do opisu dwóch bliższych nam wydarzeń, rzucąjucych nieco światła na tę sprawę. Oddajmy głos B. Mieszkiewiczowi, uczestnikowi pewnego spotkania:

„Bardzo pouczające pod tym względem było spotkanie, jakie odbyło się w połowie maja 1987 w Instytucie Francuskim w Warszawie z Rachelą Erthel, profesorem Uniwersytetu Paryskiego, wykładającą cywilizację żydowską i język jidysz, autorką kilku książek z tej dziedziny. Zaraz na początku wykładu usłyszeli-

śmy, że Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, zaś większy napływ na skutek prześladowań w innych krajach nastąpił w XII wieku, a nazwa Polska pochodzi wg żydowskiej legendy („legende”, a nie „conte”, co byłoby synonimem „podania”, „opowieści”) od hebrajskiej nazwy „po lin”, która jest synonimem drugiej Ziemi Obiecanej, a która zniekształcona przez Niemców na Polen dała nazwę kraju. (…) Nie chcę wszakże podejrzewać złej woli, zwłaszcza, że wykład był skierowany do polskiego audytorium, więc jest to dobry przykład homine unius libri odrzucającego wszelkie fakty, które mogłyby zakłócić spoistość poglądów. Zauważmy przy tym, że owa sugestia, iż Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, a więc może od II wieku… (że przeczą temu tak źródła pisane, jak i archeologia – tym gorzej dla źródeł) i że to od nich pochodzi nazwa kraju, zmienia pozycję Żydów: z obcych przybyszów stają się współgospodarzami, jeśli nie pierwotnymi mieszkańcami tej ziemi, po których dopiero osiedlili się Słowianie podczas Wędrówki Ludów. Jest to jeden z klocków do łamigłówki, pozwalający lepiej odczuć i zrozumieć postawy i zachowanie się Żydów przed rokiem 1918 i po nim.

Znałem tę opowiastkę, wykładnię słów „po lin”, znaczących dosłownie „tu odpoczniesz”, odpoczniesz w oczekiwaniu na Mesjasza, który wywiedzie cię do Ziemi Obiecanej – choć przyznam, że zaskoczyło mnie wygłoszenie jej ex professe przez profesora paryskiego uniwersytetu” (B. Mieszkiewicz, „Antysemityzm?,” s. 4).

Autor powyższych słów zaskoczony był „rewelacjami” prof. Racheli Erthel na temat pochodzenia nazwy „Polska”. Dziś zapewne jest świadom, iż wygłoszona przez nią teoria została uznana urzędowo za prawdziwą, a co więcej, odpowiednio jeszcze zmodyfikowana, a raczej bardziej pogmatwana. W Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifftest Avenue, w dziale poświęconym Żydom z ziem polskich, znajduje się informacja, że Żydzi wypędzeni z Hiszpanii i tułający się po Europie zatrzymali się w

miejscu, które uznali za właściwe, aby spocząć („Po-lin”); i stąd pochodzi nazwa Polska. Przytaczamy ten napis w oryginalnym angielskim brzmieniu: „After the Jews, were expelled from Spain, they traveled eastward. At one point they stopped to rest, and a note dropped down from the sky. „Po-lin”, it said in Hebrew -„Stay here”. That is how Poland got its name” (odpis ze zdjęcia wykonego ll VIII 1994).

Warto przypomnieć, że „Edykt o wygnaniu Żydów z Hiszpanii” podpisany został 31 III 1492 r., a znękani Żydzi dotarli do Polski po wielu latach, via Portugalia i północna Afryka. Polska w owym czasie udzieliła już schronienia wielu falom prześladowanych Żydów, a sama jako państwo przeżywała swój Złoty Wiek. Z informacji w Jewish Museum wynikałoby, że wówczas nie miała nawet jeszcze nazwy. Niewątpliwie w tworzeniu tego muzeum udział brało wielu profesorów, wykładowców wyższych uczelni całego swiata. Zostawmy to bez komentarzy.

Idea, że Żydzi są pełnoprawnymi współgospodarzami Polski, jest nadal aktualna. Nie przypadkiem wynikły kontrowersje przy ustalaniu napisu na pomniku poświęconym tragedii Żydów w Jedwabnem, gdy pojawiło się tam stwierdzenie, że zamordowani byli „współgospodarzami” tej ziemi. I nie przypadkiem to określenie zostało tam wprowadzone.

NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI TO „DROBNOMIESZCZAŃSKIE REAKCYJNE ZBOCZENIE”

Przełom XIX i XX wieku to okres formowania się na ziemiach polskich ruchu socjalistycznego, który w przyszłości miał odegrać doniosłą rolę zarówno w dziejach odbudowy państwa polskiego, jak i określenia jego kształtu polityczno-społecznego. Gdy w 1892 r. nowo powstała Polska Partia Socjalistyczna ogłosiła swój program niepodległościowy, w odpowiedzi na to już w roku następnym pojawiał się silny sprzeciw w środowiskach socjalistycznych. Część krajowych działaczy, odcinając się całkowicie od PPS, utworzyła nową partię :Socjal-Demokrację Królestwa Polskiego (SDKP), a w 1900 r. Socjal-Demokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL). Partia ta, pod przywództwem działaczy pochodzenia żydowskiego: Róży Luksemburg, Karola Sobelsona („Radka”), Jogichesa Tyszki, Adolfa Warskiego-Warszawskiego oraz Juliana Marchlewskiego i Feliksa Dzierżyńskiego, – przystąpiła do walki z „socjalpatriotyzmem”, jak określano niepodległościowy program PPS. Rozpoczęto ostrą kampanię wśród niemieckich, rosyjskich i zachodnich działaczy oraz na wszystkich kongresach międzynarodowych.
Podstawą tej walki była teoria Róży Luksemburg, według której poszczególne części Polski stopniowo ulegają „organicznemu wcieleniu” do mocarstw zaborczych i zrastają się z nimi gospodarczo, a tym samym społecznie i politycznie. Królestwo Polskie jest nieodwołalnie związane z Rosją, bo produkuje na rynki wschodnie. Burżuazja polska „krzewi przemysł w najzupelniejszej zgodzie i w porozumieniu z Rosją”, a popierając przez to samowładny system carski, przenosi go do Królestwa jako „polski ab-


solutyzm”. Odnosząc się do przeszłości, Róża Luksemburg twierdziła, że powstania wywoływała szlachta, by utrzymać pańszczyznę i poskromić burżuazję, że burżuazja była przeciwna powstaniom, a chłopi są nadal oddani carowi, zaś proletariat ulega organicznemu wcieleniu do proletariatu państw rozbiorowych. Nie można zatem wysuwać postulatu niepodległości, ponieważ może on szkodzić procesowi scalania ziem polskich z zaborcami. Niepodległości Polski nie należy również domagać się w przypadku wybuchu rewolucji, bo po przejęciu przez proletariat władzy w kraju i tak nastąpi zniesienie państwa. Dlatego też wysuwanie przez PPS postulatu odbudowy państwa polskiego określała jako „drob-nomieszczańskie reakcyjne zboczenie”.
Ta kolejna żydowska teoria przeciwstawiająca się odbudowie niepodległej Polski, zgłoszona tym razem przez partię socjaldemokratyczną, podszywającą się pod partię polską, została ostro skrytykowana przez niemiecką socjaldemokrację, a jej przywódca, Karol Kautski, pisał: „ Skoro kierunek ten partię (chodzi o PPS – ALS) rozbija domagając się od proletariatu, aby nie tylko wyrzekł się niepodległości narodowej, to jest gruntu, na którym jedynie dojść może do rozwoju swych sił, lecz aby nawet zwalczał wszystko, co stanowić może krok naprzód na drodze do niepodległości, to kierunek ten zostaje wprawdzie całkiem zabezpieczony oddrobnoburżuazyjnego nacjonalizmu, lecz wpada za to w daleko większe niebezpieczeństwo: poparcia interesów ciemięzców Polski” (K. Kautski, „Socjal-Demokracja,” s. 29).


(…)

„PRECZ Z BIAŁĄ GĘSIĄ”, „PRECZ Z KRZYŻEM”

(…)
Okres 1905-1907 był bardzo ważnym etapem w dążeniu do realizacji idei klasycznej Judeopolonii, żydowsko-polskiego państwa. W tym czasie wszystkie żydowskie stronnictwa i partie oraz Żydzi skupieni w stronnictwach polskich opowiedzieli się za:
1) budowaniem żydowskiej autonomii na ziemiach polskich;
2) narzuceniem swojego języka (albo dwóch) pozostałym 90% społeczeństwa
Oraz przeciw:
1) dążeniom do odbudowy państwa polskiego;
2) jakiejkolwiek asymilacji.
Z uwagi na powyższe fakty, warto jeszcze zapoznać się z opiniami na temat wydarzeń w latach rewolucji oraz o roli w niej Żydów. Znany wówczas polski lekarz Kazimierz Niedzielski pisze:
„Z dawna już publiczną stało się tajemnicą, że lud żydowski, tak chętnie piszący się na popularne w sferach niektórych zasady międzynarodówki, tak zwalczający uczucia narodowe u chrześcijan, sam do typowych zalicza się nacjonalistów. (…) krzewiąc idee internacjonalizmu, gra farsę tylko ośmieszającą tradycje ludów innych, nawdowe odrębności swoje uważa za nietykalne, święte. Ze czcią otacza je opieką, składając dowód wyrobienia politycznego i mądrości. Od czasu rozproszenia się »narodu wvbranego«, na cztery końce świata. Żydzi w każdym kraju, w którym pozwolono im osiedlić


się, stali się czynnikiem rozkładu społecznego i fermentem, osłabiającym napięcie uczuć patriotycznych. (…) Żaden z narodów świata idei nacjonalizmu nie trzyma się tak ślepo, jak trzyma się syn Izraela. (…) Żyd będzie Żydem zawsze, Żydem z krwi i kości,(…). Żyd modli się do Jehowy swego i wzywa go, aby przyśpieszył triumf Izraela i ostateczny upadek niewiernych „
(T. Jeske-Choiński, „Historia Żydów w Polsce,” s. 308-309).
Polski ruch narodowy bardzo niechętnie odnosił się do rewolucji, czemu dawał wielokrotnie świadectwa. Jeden z jego czołowych działaczy, Zygmunt Balicki, tak pisał na ten temat:
„Domaga się początkowo jak najszerszych swobód obywatelskich, a kończy się na mordowaniu przeciwników politycznych za to tylko, że do wrogiego obozu należą, a wreszcie na terroryzowaniu wszystkich. Poczyna od wielkich haseł odrodzenia przez proletariat, a werbuje do swych szeregów prostych opryszków, którzy potem uzupełniają rozbijanie kas publicznych przez partie zwyczajnymi rabunkami i morderstwami w celu zysku osobistego.” (cyt. za Z. Balicki, „Egoizm narodowy,” s. 15).
Balicki miał tu na myśli zbrojne wystąpienia bojówek SDKPiL przeciwko ruchowi narodowemu i szereg akcji ekspropriacyjnych dokonywanych zarówno przez te bojówki, jak i przez prowokatorów będących na służbie policji carskiej. Jest jednak faktem, że to właśnie bojówki partii wrogiej niepodległości Polski rozpoczęły mordy przeciwników politycznych.

Bardzo znamienna jest ocena roli Żydów w rewolucji 1905-1907 dokonana przez Juliana Unszlichta, pisarza pochodzenia żydowskiego, ale szczerego polskiego patriotę. Był on rodzonym bratem Józefa Unszlichta, bolszewika, członka Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski (TKRP), który jako „rząd polski” przywieziony został przez Sowietów do Białegostoku w początkach sierpnia 1920 r. Julian, w swej pracy pt. „O pogromy ludu polskiego” (l 913), tak pisał o charakterze rewolucji i udziale w niej Żydów:
„Bólem i wstydem przejmuje nas Polaków pochodzenia żydowskiego, sama świadomość tego pochodzenia wobec niesłychanej w dziejach ludzkości zdrady przez żydostwo tak gościnnej zawsze ojczyzny naszej w wyjątkowo krytycznej chwili jej dziejów (…).
Ubiegła rewolucja (…) była rewolucją żydowską, mającą na celu utrwalić hegemonię Izraela nad Polską i zrealizować utopijny ideał »Judeo-Polonii« (…). Siły proletariatu polskiego miały służyć Żydom do wywarcia presji na rząd, by zdobyć na nim ustępstwa, których koszta poniesie Polska, a korzyści zagarnie żydostwo. Do tak niesłychanego eksperymentu dał się użyć socjalizm w Polsce. Socjalizm polski nie umiał stawić czoła parciu nacjonalizmu żydowskiego, gdyż element żydowski, który się w nim licznie zagnieździł, nie dopuszczał do żadnej krytyki działalności politycznej żydostwa, natomiast zmuszał go ustawicznie do walki z reakcją polską, nie za jej ugodowość (…), lecz za jej antysemityzm, któremu żer obfity dawały wybryki antypolskie socjal-litwactwa. Żydostwo stało się panem sytuacji w rewolucji. Coraz natarczywiej żądało od socjalistów polskich, by się wyparli swej narodowości, swych ideałów, a z proletariatu polskiego uczynili hołotę nacjonalizmu żydowskiego. (…) Żydostwo zobrzydzając ludowi polskiemu męczeństwo dziejowe Polski, utraciło tym samym prawo do polskiego współczucia. A morze krwi polskiej przez żydo-

stwo przelane, jako zaplata za wiekową gościnę, uczyniło dla niego dalszy pobyt w Polsce piekłem prawdziwym. Na głowę Izraela spada kataklizm dziejowy, którego żadna silą już nie odwróci. Wielki Exodus Izraela z Polski jest koniecznością, bez której nie masz szczęścia i wolności naszego narodu. Przyśpieszać tedy ten proces dziejowy jest obowiązkiem każdego prawego Polaka, dbającego o przyszłość swojej ojczyzny. Wyrugowanie żydostwa z Polski jest nie tylko dla niej koniecznością życiową, lecz i wypełnieniem się sprawiedliwości dziejowej” (T. Jeske-Choiński, op. cit, s. 273-274; S. Wysocki, op. cit., s. 90).

„WYDRWIĘ CI TWEGO BOGA, TWĄ OJCZYZNĘ…”

W okresie między Powstaniem Styczniowym a wybuchem I wojny światowej stosunek Polaków do Żydów był zaskakująco beztroski. Polacy chcieli zapamiętać tylko to, co było dobre, a więc postawę Żydów w czasie manifestacji 1861 -1862, a rugowali zupełnie z pamięci szpiegostwo na rzecz caratu i przechwytywanie mienia polskiego po upadku powstania. Pisze o tym świadek tych czasów:
U nas w Polsce nie wolno było dotykać Żyda pod grozą obruszenia się całej niemal myślącej inteligencji narodu. Doprawdy, że kierujące długo opinią sfery literacko-postępowe zwalczały u nas wprost namiętnie wszelki odruch samoobrony narodu przed Żydami, wszelką ich krytykę, dyktowaną zdrowym instynktem zbiorowym, który jednak przez cały polski »postęp« wnet piętnowany był jako zachłanność, ciemnota i fanatyzm (S. Laudynowa, op. cit., 1.1, s. 80).
(…)


(…)
Gdy pozyty-wiści przekonali się o żydowskiej megalomanii, pogardzie i aro-


gancji wobec innych narodów, w tym i narodu polskiego, utracili całkowicie żywą wiarą w możliwości asymilacji i zaczęli przechodzić na pozycje obrony przeciwko inwazji żydowskiej. Ocknęli się z bałamucenia ich kłamliwym i fałszywym humanitaryzmem i liberalizmem. Pisarz i wolnomyśliciel A. Niemojewski, początkowo zachwycony żydostwem, po smutnych doświadczeniach i przeanalizowaniu Talmudu wydał krytyczną pracę: „Dusza żydowska w zwierciadle Talmudu”. Wcześniej jeszcze, w artykule pod wymownym tytułem „Dwużydzian Polaka”, pisał, co następuje:
„Na gruncie drwin wytworzyło się duchowe współżycie Żydów i Polaków. Żyd powiedział Polakowi: Nie mogę z tobą nic wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć – ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twego Boga, twą Ojczyznę, twą tradycję i twe ideały, twe pragnienia i twe wysiłki i obaj będziemy wyżsi ponad to wszystko(uwaga red.: należy jednak bardzo uważać – polski racjonalizm polityczny jest zwalczany przez niezwykle licznych „patriotycznych” publicystów właśnie jako „drwienie z ideałów” – czytelnika odsyłamy do analizy tego typu działania: S. Michalkiewicz: obrzydzanie realizmu politycznego). Zeszedł się żydowski kpiarz z polskim kpem i zaczęli ze wszystkiego kpić. I wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie mógł dojrzeć. Albowiem żydowski »odczynnik« rozkładał skutecznie na drwiny wszelkie przejawy woli (…). w Żydzie zasymilowanym dwie cząsteczki żydowskie przypadały na jedną cząsteczkę polską. Polskość nie jest kwasem rozkładającym kruszec żydowski; natomiast takim kwasem jest żydowskość i polski kruszec rozkłada. Dlatego Żyd asymilowany będzie w ostateczności brał zawsze stronę żydostwa. I dlatego filosemita przestanie być czułym na sprawy polskie, lecz zawsze będzie nader wrażliwym na sprawy żydowskie (F. Koneczny, op. cit.,s. 354) (uwaga red.: filosemici są poważnym problemem polskiego życia politycznego i polskiej publicystyki, myli się jednak ten, kto uważa, że filosemityzm jest domeną liberałów i lewicowców, w Polsce mamy przedstawicieli całkiem licznej frakcji tzw. judeochrześcijan – o czym dobitnie świadczą publikacje takie jak np.: Mirosław Salwowski, Ja też jestem Żydem (duchowym), konserwatyzm.pl, 19 stycznia 2013 czy Tomasz P. Terlikowski, A mnie jest wstyd! Cholernie wstyd!, Salon24.pl, 2 września 2011 – gorąco zachęcamy do lektury tych tekstów – i przemyślenia, co kieruje autorami).
Bolesław Prus, początkowo wierzący naiwnie w asymilację, jak wszyscy pozytywiści, dość szybko przekonał się, że wszelka krytyka może być tylko jednostronna, to znaczy wymierzona przeciw Polakom. W jednej z „Kronik” z 1889 r. pisał:
„Kwestii żydowskiej prawie niepodobna dotknąć bez wy-

wołania hałasów i kwasów. Wszystko wolno krytykować, nawet pewniki matematyczne, ze wszystkiego można żartować, tylko kwestię żydowską głaskać z włosem i to jeszcze bardzo delikatną ręką w bardzo aksamitnej rękawiczce.”
W „Kurierze Codziennym” napisał o tym po raz kolejny, oburzony krytyką:
„Dziwna rzecz! Od kilkunastu lat z gryzącym sarkazmem odzywam się o książkach, szlachcie, o naszych kupcach i rzemieślnikach, o niemieckich przemysłowcach, a przecież nikt z tych panów nie oskarżał mnie o złość, o rozszerzanie przesądów i szerzenie nienawiści. Lecz gdy pierwszy raz potrąciłem o stanowisko Żydów, zaraz mi zrobiono wojnę”.
Gdy dwaj warszawscy publicyści – Jan Jeleński i Teodor Jeske-Choiński – podjęli walkę z przewrotnością Żydów i wskazywali dobitnie ich szkodliwą gospodarczo i społecznie działalność, byli przez blisko dwadzieścia lat bojkotowani przez środowisko publicystyczne i nazywani wstecznikami, obskurantami, głupcami, idiotami, „czarną sotnią” itp.

„ODŻYDZIĆ POLSKI POSTĘP…”

W tym czasie uaktywnili się „litwacy”, nie znający języka polskiego, obcy wszelkim dążeniom narodu. Sprowadzony do Łodzi z serią odczytów jeden z ich przywódców, Żyd z Odessy, Władimir Żabotyński, wzywał do popierania rusyfikacji ziem polskich zaboru rosyjskiego i oficjalnie nawoływał do tworzenia Judeopolonii, używając tej nazwy. Szczególnie interesujący jest tu fakt, że Żabotyński zakładał pełną judaizację miast polskich, na wsi zaś miała pozostać ludność polska pracująca dla Żydów.
Bolesław Prus, obserwujący bacznie rozwój wydarzeń, tak skomentował w jednej z „Kronik” z 1909 r. nową sytuację na ziemiach polskich:
„Część postępowców polskich w sposób głośny i uroczysty wystąpiła przeciwko czerwonemu czy postępowemu nacjonalizmowi żydowskiemu. Albowiem żywe polskie serce targnąć się musiało bólem i oburzeniem, gdy po ulicach Warszawy znieważano nasz symbol narodowy, gdy przekonywać zaczęto robotnika polskiego w pismach drukowanych po polsku, że Polska jest trupem, od którego odwrócić się powinien ze wstrętem. Z tego oburzenia i bólu urodził się prąd, nazywany dziś mianem »antysemityzmu«, któremu dają publiczny wyraz: Andrzej Niemojewski, Iza Moszczeńska, Ehrenberg, Unszlicht i inni.
Hasłem tego ruchu jest: »odżydzić polski postęp, polski socjalizm, polską myśl niepodległą«.(…) Okoliczność ta zmusza nas do spojrzenia na sprawę żydowską w naszym kraju już nie z sentymentalnego, ale z faktycznego punktu, ażeby zrozumieć: czv my naprawdę jesteśmy owym wilkiem krwiożerczym, drącym skórę z żvdowskiego jagnięcia, czyli też … sta-

dem baranów, wśród których gęsto uwijają się lisy żydowskie, wyglądające tak, jakby wiązała ich bardzo mądra, silna i celowa organizacja?
W tym miejscu, znowu nie wiem po raz który, powtarzam, iż nie chcę żadnych ograniczeń, żadnych wyjątkowych praw przeciwko Żydom. Lecz gdy okaże się, że Żydzi toczą z nami walkę o nasz byt, o nasze istnienie już nie tylko jako narodu, lecz wprost jako gatunku zoologicznego, gdy to okaże się, będę w imię równouprawnienia wymagał, ażeby nam, Polakom, wolno było bronić się, naturalnie środkami i sposobami uczciwymi i doprowadzić walkę do takiej granicy względem nich, jaką Żydzi nakreślili względem nas. Jest nam coraz ciaśniej; dotychczas my ustępowaliśmy miejsca Żydom, musi więc nadejść czas, że Żydzi nam miejsca ustąpią.”

(…)

TRZYMAJ SIĘ TEGO, KOMU SZCZĘŚCIE SPRZYJA

Trzymaj się tego, komu szczęście sprzyja
(Talmud)

(…)
Po przeanalizowaniu zaistniałej sytuacji (uwaga red.: w roku 1914, przed wybuchem I Wojny Swiatowej), ustalono, co następuje:
1) Wykluczono całkowicie jakiekolwiek poparcie dla polskich dążeń niepodległościowych, uważając za niepożądane odrodzenie Polski, a nawet uzyskanie przez Polaków jakiejkolwiek autonomii, gdyż uznano, że byłoby to przeciwne żydowskim dążeniom do stworzenia ich autonomii lub Judeopolonii. W związku z tym postanowiono sprzeciwić się każdej polskiej akcji niepodległościowej.
2) Carat rosyjski uznano za wroga Żydów i żaden z kierunków politycznych nie planował z nim współpracy. Pomoc w rusyfikacji Polaków – owszem, ale współdziałanie z caratem – nie. Zastrzegano jednak, że jeżeli w Rosji „zwycięży demokracja” i „zapanują stosunki demokratyczne” (uwaga red.: cóż takiego jest w tej „demokracji”, że o jej zwycięstwo do dziś polskojęzyczne elity wojują – z Białorusią, Rosją, i Ukrainą?), to możliwa będzie współpraca ośrodków żydowskich z Rosjanami. Nie sprecyzowano przy tym, o jaką demokrację rosyjską tu chodzi.
3) Część partii żydowskich, jak „Bund”, Cejre Syjon czy „polska” SDKPiL, stawiała na rewolucję społeczną i gotowa była ją realizować w sprzyjających warunkach. W okresie przed wybuchem l wojny światowej o sytuacji rewolucyjnej nie było mowy i plany takie stanowiły czystą abstrakcję. Wiadomo jednak, że

opierałaby się ona na współpracy organicznej z rosyjskimi bolszewikami, gdyż „Bund” i SDKPiL stanowiły część składową SDPRR.
4) Austrię traktowali politycy żydowscy z ziem polskich przychylnie i nie wyrzekali się z nią współpracy, zwłaszcza że była ona sojusznikiem Niemiec. Jednak swoich planów nie budowali z myślą o jej pomocy.
5) Za rzeczywistego, niekwestionowanego patrona w przyszłej walce uznali Żydzi bezwzględnie i bezapelacyjnie Niemców. W praktyce uczyniły to wszystkie kierunki, łącznie z bolszewizującymi. Zapomniano, iż przez kilka wieków w całych Niemczech prowadzona była akcja Judensau, zohydzająca i upodlająca Żydów, wybaczono kilkunastokrotne wypędzania Żydów z Niemiec, wybaczono pogromy, jakie miały w przeszłości miejsce w całych Niemczech…
(…)
W 1901 r. na wiecu w Poznaniu Żyd Jaffe powiedział:
„Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi, pod grozą prześladowań, przywędrowali z zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyznv kiedy ojcowie niejednego, który nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przyjęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta po-


znańskie stały się głównie warowniami niemczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najłepszą część pracy. Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał swego związku z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomagaliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk”(„Biesiada Literacka”, Warszawa 1901 r.; por. S. Wysocki, op. cit.).Polskie czasopismo „Dzień” pisało na temat roli Żydów w niemieckiej polityce następująco:
„Żydzi w zaborze pruskim są najlepszym narzędziem w polityce antypolskiej. Roli tej Żydów w polityce hakatystycz-nej zarówno świadom jest rząd, jak sami Żydzi. Rząd atoli pruski, nie mając zupełnie zamiaru odwdzięczenia się Żydom za ich usługi, oficjalnie zdaje się tego nie widzieć i we wszelkich dziedzinach życia socjalno-politycznego, gdzie może, prowadzi politykę antysemicką.
Tymczasem Żydzi na odwrót, gdzie tylko mają sposobność, afiszują się z tym, co dotychczas zrobili i nadal robią dla wzmocnienia niemczyzny na kresach -próbując w ten sposób przebłagać dla siebie wrogi rząd. Jedną z podobnych sposobności, mających publicznie skonstatować arcylojalne stanowisko Żydów wobec hakatyzmu (…), będzie trzeci zjazd walny niemieckich Żydów ” („Dzień” 1909, nr 258).
Na zjeździe tym (Wrocław 1909 – ALS) poseł Wolffz Leszna stwierdził m.in.: ” Niemiec bez pomocy Żyda nie może z Polakiem współzawodniczyć (…). Żydzi oddawali zawsze i gotowi są nadal oddawać największe usługi narodowości niemieckiej. ”
Podczas zjazdu, podjęto specjalną uchwałę, w której stwierdzono:
„Żywotny interes państwa pruskiego wymaga utrzymania usposobionej patriotycznie ludności żydowskiej na kresach wschodnich (chodzi tu o niemieckie kresy wschodnie – ALS).

Dlatego zgromadzenie domaga się, aby przy obsadzaniu urzędów publicznych nie pomijano Żydów, aby zapewniono im równouprawnienie w stosunkach towarzyskich i aby władze uwzględniły ich przy oddawaniu robót i dostaw na kresach wschodnich, a nie popierały zakładów, spółek i stowarzyszeń (kolonizacyjnych), które usuwają Żydów od zarządu lub pomijają w stosunkach handlowych ” („Dzień” 1909, nr 294).
Jak widać z powyższego tekstu i wielu innych z tego okresu, Żydzi bardzo kochali Niemców, ale za swą miłość domagali się natychmiast koncesji.
(…)

BUDOWANIE JUDEOPOLONII

(…)
5 VIII 1915 r. Niemcy wkroczyli do Warszawy, a 24 VIII ogłosili utworzenie Generalnego Gubernatorstwa na terenach swojej okupacji. Otworzyli uniwersytet polski w Warszawie i powołali Tymczasową Radę Stanu. W Berlinie wydano mapę, na której widniało Kónigsreich Polen, utworzone na obszarach Królestwa Polskiego z 1815 r. (w rozmiarach znacznie większych od planowanej potem tzw. Besselerówki), z adnotacją: „Polen stark mit Juden vermengt” („Polacy silnie przemieszani z Żydami”) i objaśnieniem, że to będzie równouprawniona mniejszość narodowa. Zająwszy Warszawę, władze pruskie opracowały tego samego roku program tego „dwunarodowego państwa”. Ambasador niemiecki w Waszyngtonie – Johann graf von Bernstorff, robił Niemcom reklamę wśród żydostwa amerykańskiego, posyłając do redakcji „The American Jewish Chronicie” zapewnienie, że to, co Niemcy przygotowują w nadwiślańskiej Judeopolonii, „prześcignie wszelkie dotychczasowe konstytucje dla Żydów” (F. Koneczny, op. cit.,s. 356).
Jednocześnie prowadzono szeroką akcję wyjaśniającą. Niemiecki sekretarz stanu spraw zagranicznych, A. Zimmermann, w odpowiedzi na zapytanie „The American Jewish Chronicie” – za pośrednictwem ambasadora przed jego wyjazdem z Waszyngtonu – oświadczył, że nowy statut organiczny gmin żydowskich w Polsce przekracza pod względem rozległości wszystko, co Żydzi kiedykolwiek posiadali. Statut autonomiczny żydowski daje już

możność tworzenia własnych szkół z własnym odrębnym systemem edukacyjnym. Kwestia autonomii narodowej Żydów może być rozstrzygnięta tylko przez konstytucję polską, na podstawie wzajemnej zgody Polaków i Żydów, dla uniknięcia konfliktu z obopólnych interesów. Rozporządzenia niemieckie zapewniają w każdym razie kwitnące życie Żydom w Polsce i postęp ich rozwoju bez żadnych przeszkód. Gminy żydowskie mają prawo dowolnie organizować swój własny system podatkowy, powoływać poważne korporacje do obrony interesów żydowskich, tworzyć gminne rady administracyjne żydowskie oraz najwyższą Żydowską Radę. Wszystko to pozwoli Żydom wziąć udział w przyszłym rządzie Polski.
(…)
We wrześniu 1915 r. w wiedeńskiej „Judische Zeitung” ukazało się oświadczenie Nathana Birnbauma następującej treści:Nie pojmujemy bynajmniej, dlaczego Polacy mieliby mieć więcej prawa, by żądać spolszczenia naszych mas żydowskich, aniżeli my możemy zażydzenia mniejszości polskich w miastach żydowskich (S. Laudynowa, op.cit., t.I, s. 159).
Tenże sam autor wydał również we wrześniu 1915 r. w Wiedniu broszurę pt. „Den Ostjuden ihr ilecht” („Żydom Wschodu ich prawa”), która stała się podstawy antypolskiej kampanii prasowej. Autor przedstawia w niej Żydów Austrii jako ..Oster-reichs reifstes Volk” („dojrzały naród Austrii”), przywiązany bardziej do Monarchii Habsburgów, niżja) ikolwiek inny naród bę-

dący pod jej panowaniem. Stwierdza też, że Żydzi stanowią dla Rzeszy Niemieckiej pomost między Niemcami a Słowianami, ale pomost właściwie niemiecki, bo ich żargon zalicza się do języka niemieckiego, a sympatie żydowskie do Niemców znane są od wieków. Obok wspólności języka zachodzi wspólność interesów, którą Niemcy muszą zrozumieć i we własnym interesie postarać się, żeby stworzyć nad Wisłą nie Polskę, lecz Judeopolonię. Trzeba uznać Żydów osobnym narodem, żeby z ich pomocą „rozszerzać wpływy niemieckiej potęgi w głąb obszarów obcych narodów i państw” (F. Koneczny, op. cit, s. 356).
Żydzi sami, z dobrej i nieprzymuszonej woli, ogłaszali się jako forpoczta niemiecka na Wschodzie, jako germanizatorzy ziem słowiańskich.
(…)


Histeria antypolska przybrała już takie rozmiary, że wśród nielicznych kręgów polskiego żydostwa obudziła ona przerażenie, iż gdyby państwo polskie powstało wbrew tej propagandzie, mogłoby pociągnąć żydostwo do odpowiedzialności. Wyrazem tego lęku jest książka „Die polnishe Judenfrage” wydana w Berlinie w roku 1916. Autorem jej był Benjamin Segel, Żyd galicyjski, który już wcześniej pisał artykuły w obronie atakowanej Polski. W tej książce, traktującej o problemie żydowskim w Polsce, pisze on:
„W Ameryce mial miejsce cały szereg zgromadzeń żydowskich, na których odmawiano wyrażenia sympatii dla polskich dążeń wolnościowych i – co jeszcze przed rokiem byłoby niemożliwością – na innvch zgromadzeniach podjęto niesłychane i niewiarygodne uchwały, że będzie się walczyć o to, aby w przyszlości ochronić Żydów w Polsce przed pogromami

oraz przed prześladowaniem i uciskiem ze strony Polaków (B. Segel, „Die polnische Judenfrage”, s. 89).
W dalszym ciągu swoich rozważań Segel wyraża niepokój, iż jego rodacy idą za daleko w swych żądaniach wobec Polaków, co może być powodem do wzrostu nienawiści między obu nacjami:
„Przy sposobności najmniejszego gospodarczego, społecznego, czy politycznego kryzysu rozgorzalaby przeciwko nam nienawiść i wściekłość, która by mogła nas zniszczyć. Gdzie na całym świecie istnieje państwo, które by zniosło taką kość w gardzieli? ” (j.w. s.52).
Gdy zaniepokojony rozwojem wypadków i mający rozeznanie w sytuacji politycznej Segel chciał się dowiedzieć, dlaczego Żydzi tylko w Polsce mają się upominać o prawa państwowe, otrzymał tylko jedną odpowiedź: „Tutaj mają oni to prawo, tam tego nie mają”. Miało to znaczyć: w Królestwie Polskim Żydzi mają prawo domagać się praw narodowych, w innych krajach świata nie przysługuje im to prawo. Dlaczego? Na to pytanie nie otrzymał odpowiedzi (S. Laudynowa, op. cit., 1.1, s. 199).
Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż mimo wielkiego hasła-: „Jerozolima w każdym kraju” roszczenia żydowskich praw narodowych i politycznych ograniczone były tylko do samej Polski, podczas gdy mniejszość żydowska była liczna także w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej (np. Węgry, Rumunia). Żydzi nigdy nie odważyliby się zaproponować czegoś takiego jak Judeopolania w żadnym innym kraju, gdyż z góry było wiadomo, z jakim spotkałoby się to przyjęciem.
(uwaga red.: stanowisko społeczności żydowskiej w kwestii Judeopolonii nie było jednolite, o Żydach-przeciwnikach Judeopolonii pisze A.L. Szcześniak w „Judeopolonii …” na stronach 62-66, zalecamy lekturę całości)


(…)

„NIE DOPUŚĆCIE DO POWSTANIA WOLNEJ POLSKI”

(…)
Środowiska żydowskie, nawet te, które odcinały się od tworzenia Judeopolonii, z entuzjazmem przyjęły ustalenia traktatów brzeskich. Taką właśnie postawę zajęło środowisko skupione wokół poczytnego pisma „Der Jude”, gromadzące żydowską elitę intelektualną.
„Przykładem krótkowzrocznej analizy faktów, prowadzonej tylko pod kątem interesów żydowskich, doraźnie zresztą i źle zrozumianych, oraz noszącej piętno żydowsko-niemiec-kiego sposobu myślenia z początków wojny, była reakcja »Der Jude« na traktat brzeski. To, co w społeczeństwie polskim przyjęto z najwyższym oburzeniem, wzbudziło w kręgach Bubera nadzieję. »Utworzenie państwa litewskiego z Grodnem, Wilnem i Biafymstokiem – pisaf Behr -Jest na rękę Żydom. Stają się oni na Litwie dużą grupą obok niewiele liczniejszych Pola­


ków, Litwinów i Białorusinów. Z dwoma ostatnimi spośród wymienionych narodów utrzymują Żydzi dobre stosunki i będą zgodnie z nimi współdecydować o losach państwa. Gdyby Gro-dzieńszczyzna i Białostocczyzna nie znalazły się w jej granicach – dowodził Behr – byłoby ono zbyt słabe ekonomicznie. Litewska Jerozolima – Wilno – uschłaby oderwana od korzeni – mas żydowskich z historycznych regionów litewskich, które uniknęły oto wpadnięcia w ręce nietolerancyjnych Polaków«” (P. Wróbel, op. cit., s. 81).
W późniejszym czasie Żydzi robili wszystko, aby nie dopuścić do przyłączenia Wilna do Polski. Żargonowa gazeta „Lecte Najer” tak przedstawiała problem Wilna:
„Tajemnicą publiczną jest, że Polacy zwrócili się do żydów z propozycją wspólnego działania za przyłączeniem Litwy do Polski. Dziękujemy za polską moralność hotentocką w Europie, powtarzamy wyraźnie, że nie mamy najmniejszej chęci zostać »polskimi żydami«. Chcemy mieć takie samo równouprawnienie społeczne i narodowe, jak Polacy. Kultura żydowska jest starsza i bardziej rozwinięta niż polska. Przyłączenie do państwa polskiego odrzucamy jednomyślnie, mając w Wilnie 75 tysięcy Żydów, czyli liczbę żadną miarą nie mniejszą, niż Polacy… Gdyby była mowa o zmianie granic, to moglibyśmy się zgodzić na każde rozwiązanie, byle nie polskie. Gdyby wystąpiła tendencja oddania Wilna Polsce, wówczas musielibyśmy zmobilizować cale żydostwo do obrony naszej Jerozolimy litewskiej” („Lecte Najer”, Wilno VI 1918; H. Ro-licki, op. cit., s. 336).
(…)
(uwaga red.: patrz też Tadeusz Gluziński (pseud. Henryk Rolicki), „Zmierzch Izraela”, rozdział „Żydzi a niepodległość Polski”, str. 331 i dalsze)

„WY NAS ZNAJDZIECIE NA DRODZE DO GDAŃSKA…”

Jeszcze przed przyjazdem delegacji polskiej do Paryża, w dniu 11 XI 1918 r. przedstawiciela Polski w Paryżu hrabiego Ksawerego Orłowskiego odwiedził Żyd francuski, finansista Maurycy Rothschild i zagroził:
„Jeżeli na Kongresie oficjalnym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej będzie ten były od miasta Warszawy, członek Dumy Państwowej Rosyjskiej, który zyskał wszechświatowy rozgłos jako zajadły antysemita (chodziło o Romana Dmowskiego – ALS), to cały Izrael i on sam, będą uważali taką nominację za policzek wymierzony w twarz całego ich narodu i stosownie do tego postąpią. Hrabia Orlowski powinien wiedzieć, że wpływy żydowskie na postanowienia Kongresu pokojowego są bardzo wielkie. Niech wie z góry i uprzedzi, kogo należy, że kiedy Polska będzie reprezentowana przez tego pana, to Izrael zastąpi drogę ku wszystkim jej celom, a one są nam znane(…). Wy nas znajdziecie na drodze do Gdańska, na drodze do Śląska Pruskiego i Cieszyńskiego, na drodze do Lwowa, na drodze do Wilna i na drodze wszelkich waszych projektów finansowych. Niech Pan hrabia to wie i stosownie do tego postąpi”. (S. Trzeciak, „Talmud o gojach”, s. 329: S. Wysocki, op. cit.. s. 93-94).
(uwaga red.: Problematykę sabotowania przez Żydów polskich i całą diasporę odrodzenia państwa polskiego opisywał równieżTadeusz Gluziński (pseud. Henryk Rolicki) w książce „Zmierzch Izraela”, rozdział „Żydzi a niepodległość Polski”, str. 331 i dalsze)


(…)

PODSUMOWANIE

Próba „przywalenia Polski kamieniem grobowym” -jak określił to prof. J. R. Nowak – przez stworzenie na ziemiach polskich sztucznego tworu przy pomocy Niemców, zwanego Judeopolonią, zakończyła się fiaskiem. Jednak w walce o niedopuszczenie do realizacji tych planów Polska poniosła duże straty i stała się przedmiotem manipulacji na arenie międzynarodowej. Wrogowie nie potrafili docenić narodowych dążeń Polaków i wydawało się im, że nieograniczone pieniądze i wsparcie potężnego mocarstwa mogą być silniejsze nad wolę narodu do odrodzenia własnej Ojczyzny.

Z obłędnych planów jednaknie zrezygnowano. Nie udało się stworzyć dywersyjnego tworu państwowego przy pomocy Niemców, więc już od roku 1919 zaczęto planować zniewolenie Polski przy pomocy bolszewików, co zaowocowało w 1944 r. stworzeniem tzw. Polski Ludowej, w której mordy elementu niepodległościowego, znieważanie godności narodu i walka z polskimi tradycjami miały doprowadzić do wynarodowienia i stalinizacji „mas polskich”. Okaleczony naród, chociaż poniósł ogromne straty, zdołał jednak zachować w sobie tyle żywotności, aby walczyć o to, „żeby Polska, były Polską”.
Uwaga red.: W tym miejsu wypada zapytać, czy coś pomiędzy stalinizmem a rokiem 1989 istniało na ziemiach polskich, czy też nie – a jeśli istniało, to czy było bardziej polskie i lepiej służyło narodowi polskiemu niż to, co istnieje od 1989 roku, czy nie. Autor nie może ot tak prześlizgiwać się nad dziejami narodu polskiego w okresie jego największych w historii sukcesów gospodarczych – nigdy nie budowano rocznie tylu mieszkań, nigdy nie powstawało rocznie tyle fabryk i miejsc pracy. Nigdy skuteczniej nie przezwyciężono nędzy i wykluczenia społecznego. Jeśli Autor dostrzega antypolskość III RP, czyli przeznaczonej do wyludnienia prowincji niemiecko-francuskiej UE, to tylko przez kontrast pomiędzy PRL a III RP.

Trzecia próba zniewolenia i zniszczenia Polski narodowej została podjęta od roku 1989, gdy pod pretekstem transformacji zaczęto jawnie propagować likwidację państw narodowych (nie wszystkich!!!) i stworzenie globalistycznego kibucu, składającego się z kosmopolitycznych euroregionów, sterowanych przez międzynarodowy kapitał. Miejmy nadzieję, że i tym razem Polakom nie zabraknie siły i chęci aby walczyć o zachowanie wartości, o które walczyli i za które ginęli nasi Ojcowie.
dr Leszek Szcześniak

Bibliografia do tematu „Judeopolonia”

Bałaban M., „Historia i literatura żydowska”, Lwów – Kraków – Warszawa 1925
Bałaban M., „Studia historyczne”, Warszawa 1927
Bimbaum N., „Den Ostjuden ihr Recht”, Wien 1915
Dmowski R., „Świat powojenny a Polska”, wyd. III, Warszawa 1932
Dmowski R., „Myśli nowoczesnego Polaka”, Londyn 1953
Eisenbach A., „Ludność żydowska w Królestwie Polskim w końcu XIX w, w: ,Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1959, nr 29
Fajnhauz D., „Żydzi na Litwie i Białorusi w XIX w”, w: „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1959, nr 51;
Fajnhauz D., „Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1963″, w: „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1961, nr 38
Ford H., „Międzynarodowy Żyd”, Warszawa 1998
Hartglas A., „Zasady naszego programu politycznego w Polsce”, Warszawa 1918
Hirschhorn S., „Historia Żydów w Polsce od Sejmu Czteroletniego do wojny europejskiej (1788-1914)”, Warszawa 1921
Jeske-Choiński T., „Historia Żydów w Polsce”, Warszawa 1919
Johnson R, „Historia Żydów”, Kraków 1998
Kautski K., „Rasse und Judentum”, Berlin 1914
Kautski K., „Socjal-Demokracja”, w: „Rewolucja proletariacka i jej program” [przekład polski]. Warszawa 1924
Kempner S., „Dzieje gospodarcze porozbiorowej Polski”, Warszawa 1912
Kobyliński S., „Sprawa polska a kwestia żydowska”, Poznań 1924
Koneczny F., „Logos i Ethos”, Poznań 1921
Koneczny F., „Cywilizacja żydowska”, Warszawa 1997
Korsch H., „Żydowskie ugrupowania wywrotowe w Polsce”, Warszawa 1925

Kruszyński J. MT, „Żydzi i kwestia żydowska”, Włocławek 1920
Krysiak F., „Dwa dni grozy we Lwowie”, Kraków 1919
Krajewski J., „Białe karty w sprawach polsko-żydowskich na przełomie XIX i XX wieku do roku 1939″, Warszawa 1989
Kurnatowski J., „W sprawie żydowskiej”. Warszawa 1914
Laudynowa S., „Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość”, t. I-II, Chicago 1919
Marchlewski J., „Antysemityzm a robotnicy” [reprint]. Warszawa 1972
Marks K., „W kwestii żydowskiej”, w: K. Marks, F. Engels, „Dzieła”, t. I, Warszawa 1961
Marylski A., „Dzieje sprawy żydowskiej w Polsce”, Warszawa 1912
Mieszkiewicz B., „Antysemityzm?”, Kraków b.r.
Niemojewski A., „Prawo żydowskie o gojach”. Warszawa 1918
Niemojewski A., „Dusza żydowska w zwierciadle Talmudu”, Warszawa 1920
Nowaczyński A., „Mocarstwo anonimowe”, Warszawa 1920
Nowak J. R., „Haniebna karta”, w: „Słowo – dziennik katolicki”, 24-25 III 1995
Nowak J. R., „Judeopolonia. Nieucy z „Wyborczej””, w: „Nasza Polska”, 24 III 1999, nr 12
Orlicki J., „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949″, Szczecin 1983
Pawlikowski M., „Dwa światy”, Londyn 1952
„Pamiętnik z I zjazdu Zjednoczenia Polaków Wyznania Mojżeszowego wszystkich ziem polskich”, Warszawa 1919
Phillippson M., Neueste Geschichte desjudischen Volkes”, Band I-III,Leipzig l911
Pobóg-Malinowski W., „Najnowsza historia polityczna Polski”, t. II, Londyn 1983
Pogonowski J. C., „Jews in Poland. A Documentary History”, New York 1993
Polak J., „Zbrodnicze plemię”, Wrocław – Warszawa b.r.
Pranajtis J. B., „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim”. Warszawa 1937
Reich L., „Żydowska Delegacja Polaków w Paryżu”, Lwów 1922
Rolicki H., „Zmierzch Izraela”, Warszawa 1932

Rostański K., „Polonii w Ameryce z Żydami sprawa w dobie odbudowy Państwa Polskiego”, Warszawa 1925
Segel B., „Die polnische Judenfrage”, Berlin 1916
Szczepański W, „Najstarsze cywilizacje Wschodu klasycznego”, t. I: „Egipt”, t. III: „Egea i Hatti”, Lwów 1922-1923
Tartakower A., „Emigracja żydowska z Polski”, Warszawa 1934
Tartakower A., „Zarys socjologii żydostwa”. Warszawa 1938
Topolski J., „Dzieje Polski”, Warszawa 1977
Trzeciak S., „Mesjanizm a kwestia żydowska”, Warszawa 1934
Trzeciak S., „Program światowej polityki żydowskiej”, wyd. III rozszerzone, Warszawa 1936
Trzeciak S., „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce”, Warszawa 1939
Tworakowski S., „Polska bez Żydów”, Warszawa 1939
Wasiutyński B., „Ludność żydowska w Polsce w wieku XIX i XX (Studium statystyczne)”, Warszawa 1930
Witos W, „Moje wspomnienia”, IWW 1978
Wróbel P, „Między nadzieją a zwątpieniem”, w: „Więź”, VII-VIII 1986
Zadrecki T., „Talmud w ogniu wieków”. Warszawa 1936
Znaniecki F., „Upadek cywilizacji zachodniej”, Warszawa 1921
Żabotyński W., „Polaki i Jewreje”, Odessa 1921
Żabotyński W., „Państwo Żydowskie”, Warszawa – Lwów, b.r.
„Żydzi a powstanie styczniowe”. Materiały i dokumenty opracowane do druku przez A. Eisenbacha, D. Fajnhauza i A. Weissa, Warszawa 1963

WK: do pozycji wymienionych przez dr Szcześniaka dodać można:
Odpowiedź Jędrzeja Giertycha „Dziennikowi Polskiemu”, „Myśl Polska”, Londyn 1975
Maciej Giertych, „Nisko nad Sanem – planowane przez Niemców państwo żydowskie na terenach Polski”, „Opoka w Kraju” nr 36(57) z grudnia 2000

Policja konfiskuje „Judeopolonię” L. Szcześniaka z księgarni na Dworcu Centralnym w Warszawie

Uwaga red.: idea przyświecająca działaniom osób uruchamiających Policję jest w tym przypadku prosta – chodzi nie o bezpośrednie zwalczanie książek niewygodnych i ich autorów. Chodzi o zapoczątkowanie pewnego procesu. Na pierwszym etapie – o uprzykrzenie życia dystrybutorom na tyle, by książki niewygodne stały się nie tylko trudno dostępne, ale i słabo znane. Mamy więc zniechęcanie księgarzy – dla wygody nie zamówią więcej „kontrowersyjnych publikacji” W efekcie sprzedaż będzie niewielka, co zniechęci wydawców. Niska sprzedaż to wysokie koszty jednostkowe książki. Ostatecznie autor bedzie zmuszony albo sprzedawać książkę tak drogo, że sam ograniczy swój zasięg – czytelnika nie będzie stać na książkę. Polacy ledwo wiążąc koniec z końcem nie wydadzą np. 1/6 emerytury na trzy tomy książki Siwaka. Ostatecznie, jeśli autor nie jest emerytem albo będzie musial znaleźć pracę pozwalającą na utrzymanie – co odbierze mu czas na pisanie [i o to chodzi] – albo bedzie musiał zmienić tematykę [i również o to chodzi]. Tu nie mamy do czynienia z walką detaliczną ze zjawiskiem, tylko z budowaniem mechanizmów, które ostatecznie i tak doprowadzą do pożądanych przez zarządców III RP skutków.

Tytuł oryginalny: Policja walczy z prawdą
Daniel Pawłowiec, „Nasz Dziennik”, 12.03.2002

W księgarni na warszawskim Dworcu Centralnym policja zarekwirowała kolejną, po opracowaniach prof. Jerzego Roberta Nowaka, książkę o tematyce stosunków polsko-żydowskich. Tym razem funkcjonariusz skonfiskował „Judeopolonię. Żydowskie państwo w państwie polskim” autorstwa dr. Andrzeja Szcześniaka.
W niedzielne południe w jednej z księgarni na warszawskim dworcu kolejowym zjawił się mężczyzna, który poprosił sprzedawcę o pozycję dr. Szcześniaka. – Zaraz potem zaczął nam zarzucać, że przez sprzedających są wojny, nieporozumienia i intrygi – powiedziała nam Małgorzata Bondzior, kierowniczka sklepu. – Chciał nam zabrać książkę, ale ostatecznie powiedział, że zgłosi się z policją – dodała. Chwilę potem w księgarni zjawił się policjant – sierżant Emil Grądzki z Komendy Stołecznej Policji i spisał protokół zatrzymania rzeczy oraz przeszukania. Powołał się przy tym na art. 217 kpk, zgodnie z którym „rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie lub podlegające zajęciu w celu zabezpieczenia kar majątkowych, środków karnych o charakterze majątkowym, albo roszczeń o naprawienie szkody należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora, a w wypadkach nie cierpiących zwłoki także na żądanie Policji lub innego uprawnionego organu”. Tym razem policja skorzystała z „wypadku nie cierpiącego zwłoki”, ponieważ zatrzymania książki dokonano wyłącznie na podstawie legitymacji służbowej policjanta. – Policjant prosił też, by więcej nie wystawiać tej książki – powiedziała kierowniczka sklepu.
– Widzimy w tym kontynuację sprawy rozpoczętej z prof. Jerzym Robertem Nowakiem – uważa Bogumił Wawer, jeden z wydawców Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego, które wydało książkę Szcześniaka. – To walka z niezależną myślą i prawdą. Taka metoda – polegająca na zamknięciu książki – to sposoby stalinowskie – dodał.
Źródło: http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_696.html

za https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/21/judeopolonia-zydowskie-panstwo-w-panstwie-polskim/

Czy Polskę czeka „kolorowa rewolucja”?

„Kolorowe rewolucje” i ich organizatorzy a suwerenność i niepodległość państw i narodów. Co łączy polską „Solidarność” z ukraińskim „Majdanem”?

Tekst jest objęty całkowitym zakazem przedruku. © Polska Myśl Narodowa

Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w opracowaniu niniejszego tekstu. Mamy nadzieję, że zainspiruje on wiele przemyśleń, refleksji nad polską historią najnowszą – oraz stanie się przedmiotem wielu „nocnych rozmów Polaków”. Tekst jest obszerny, niestety omówienie wszystkich ważniejszych kwestii związanych z „kolorowymi rewolucjami” i tym, jak los narodu polskiego wpisuje się w ich logikę nie jest możliwe w sposób bardziej zwarty. Zachęcamy czytelników do zapoznania się z całym opracowaniem.
Redakcja PMN

„Aksamitne rewolucje” a suwerenność narodów i państw. Ogólna charakterystyka „kolorowych rewolucji”.

Sprawa Ukrainy powinna stać się pretekstem do debaty na temat obrony suwerenności1 narodu2 i instytucji tego narodu przed agresorami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Jako taka musi znaleźć się w kręgu zainteresowań każdego Polaka, szczególnie – Polaka myślącego w kategoriach polskiego interesu narodowego. Analiza problemu Ukrainy jest konieczna nie tylko z powodu jaskraowści naruszenia przez ośrodki zewnętrzne suwerennosci tego państwa, nie tylko dlatego, że podobna komedia „spontanicznego buntu społecznego” była odgrywana już dziesiątki razy we wszystkich zakątkach globu, gdzie sięgają wpływy tzw. „wolnego świata”. „Spontaniczne bunty społeczne” występują tam, gdzie miejscowy „niewolny świat” zaczyna prowadzić politykę zorientowaną na dobro własnego narodu, a nie – interesy »właścicieli« USA i jego europejskich satelitów oraz »ichnich« wielkich korporacji (zob. koniecznie: „Operacja Ajax„, patrz też Wyznania ekonomicznego hitmana, gdzie J. Perkins demaskuje kulisy neokolonializmu). Sprawa ta wymaga starannej analizy przez Polaków dlatego, że jeśli kiedykolwiek jeszcze odzyskają władzę na ziemiach polskich, odsuwając zainstalowane tu »elity«, obce ośrodki i ich agenturę wpływu, staną się celem identycznego ataku, jak ten, który już dwukrotnie przetoczył się przez Ukrainę, wcześniej zaś zdewastował Serbię. Atak ten będzie przebiegał według tego samego scenariusza, dopracowywanego latami do perfekcji (zob.: Historia kolorowych rewolucji), pod hasłami walki o „wolność”, „demokrację” i „prawa człowieka”, niezależnie od bezzasadności tych haseł. Niektóre państwa, jak np. Białoruś, Rosja i Wenezuela, zdołały oprzeć się atakom, co oznacza, że sytuacja w Polsce po hipotetycznym odzyskaniu suwerenności przez naród polski będzie trudna, ale nie – beznadziejna.

Poniższa analiza jest ważna także z innego powodu. Polacy, wskutek trwającego od roku 1980 prania mózgów przez propagandę opracowaną za oceanem (serwowaną przez RWE i lokalne, aktualnie „prawicowe”, »elity intelektualne«), zatracili kompletnie zdolność analizy sytuacji rewolucyjnych i buntów społecznych w kategoriach instytucji, umów społecznych i interesu ogólnonarodowego. Buntownicy, szczególnie ci inspirowani i wspierani z zewnątrz, praktycznie nigdy nie reprezentują interesu narodowego – a praktycznie zawsze – interes ośrodków zagranicznych i interes zainstalowanej wewnątrz danego państwa »grupy interesu«. Jeśli ci buntownicy pojawili się samorzutnie, to wsparcie zewnętrzne, które jest im udzielane, ma swoją cenę – cenę, którą zapłaci naród, który pozwoli sobie tych „rewolucjonistów” zainstalować u władzy. Jeśli buntownicy byli od początku zatrudnieni do „pracy rewolucyjnej” przez ośrodki zewnętrzne, to nikt przy zdrowych zmysłach nie może oczekiwać, że realizowana przez tych buntowników polityka będzie czymś innym, niż działaniem w interesie mocodawców. „Szlachetni buntownicy” powstający bohatersko przeciw „tyranom” i „dyktatorom” to najczęściej medialne bajki dla opinii publicznej, serwowane przez tych, którzy chcą obrabować „wyzwalane” narody ze środków produkcji i bogactw naturalnych. Grabież ułatwiają skutki uboczne „kolorowych rewolucji” – podważenie zaufania społecznego do państwa i jego instytucji, demoralizacja ich pracowników i podłamanie lojalności na wszystkich szczeblach administracji, demoralizacja służb porządkowych, stworzenie społecznego przyzwolenia dla łamania prawa (to centralny element „kolorowej rewolucji”) i ogólny porewolucyjny chaos. Społeczeństwo w nowej rzeczywistości znajduje się w szoku i przez pewien czas, zdezorientowane, nie jest w stanie skutecznie bronić swojego majątku narodowego ani swoich praw (pracowniczych, edukacyjnych, socjalnych) przed działaniami dawno przygotowanych przez ośrodki zagraniczne na tą okazję „ekspertów” i „reformatorów” – czekających w instytucjach »międzynarodowych« z gotowymi pakietami „trudnych, lecz koniecznych reform” (patrz np. Prywatyzacja po polsku: zachodni eksperci zszokwani polską prywatyzacją). „Kolorowa rewolucja” jest więc narzędziem realizacji tego, co Naomi Klein opisuje jako „doktrynę szoku” (patrz film „Doktryna szoku” lub książka pod tym samym tytułem). Celem sponsorów i mocodawców „kolorowych rewolucji” jest właśnie wywołanie takiego stanu – szoku, dezorientacji, dezorganizacji społeczeństwa i jego instytucji, zachwianie normami, wartościami społeczeństwa i jego moralnością. Chodzi o skorumpowanie i zdemoralizowanie elit oraz aparatu administracyjnego – naturalnych strażników majątku narodowego i dobra publicznego. Nic nie korumpuje doskonalej, niż udział w „prywatyzacji”, która jest nieodmiennie składnikiem „trudnych reform” serwowanych przez „społeczność »międzynarodową«” zaraz po „wyzwoleniu” spod „tyranii”. Oczywiście korupcja elit (w tym ewentualnych oligarchów) może zacząć się dużo wcześniej, zakulisowo, a „rewolucja” jest tylko metodą zainstalowania wcześniej przygotowanego garnituru, pozostającego dotychczas w cieniu (to nie są liderzy „rewolucji”, lecz „bezpartyjni fachowcy”, „apolityczni eksperci”, którzy przypadkiem są np. stypendystami Fullbright’a, absolwentami Chicago University, eks-dyrektorami Goldman-Sachs itp.). W efekcie „rewolucji” planowo wyzyskiwane jest przyzwolenie elit na grabież – połączone z biernością zdezorientwanych mas, które, wcześniej pozyskane rewolucyjną demagogią10, obietnicą raju na ziemi, teraz są informowane, że muszą zaakceptować „reformy”, dziwnym trafem jakoś nie poprawiające ich bytu (czy np. Ukraińcy idąc w grudniu 2013 na Majdan przewidywali, że protestując w istocie domagają się, na żądanie MFW, podwojenia cen gazu ziemnego w swoich kuchniach?), za to wielce poprawiające byt »międzynarodowego« kapitału. Znamy ten scenariusz z Polski po roku 1989? Koncepcja „kolorowej rewolucji” („aksamitnej rewolucji”) nie została opracowana z myślą o wdrażaniu jakiegokolwiek ustroju społecznego, „demokratyzacji”, czy „budowy społeczeństwa obywatelskiego”, jak usiłują wmawiać „eksperci”, dziennikarze i dyżurni politycy przy okazji kolejnych przewrotów wykorzystujących „wolne od przemocy” techniki prof. Gene’a Sharp’a (G. Sharp, „Od dyktatury do demokracji. Drogi do wolności.”, zobacz też film “Jak się robi rewolucje”)5. Takie opinie komentatorów serwowano polskiemu społeczeństwu także przy okazji tegorocznych zajść w Kijowie. W rzeczywistości ruchy wykorzystywane do przeprowadzania „pokojowych” przewrotów z reguły nie posiadają żadnej ideologii, żadnego realistycznego, pozytywnego programu politycznego ani gospodarczego, obok górnolotnych ogólników (walka o „demokrację” i „prawa człowieka”) i (stawianych niekiedy) niespełnialnych roszczeń (vide np. list otwarty do doradców Solidarności), są czystym sprzeciwem, czystą negacją istniejącego porządku. Taki stan rzeczy jest pożądany z kilku powodów:

  1. tworzenie ruchów społecznych (szczególnie młodzieżowych, jak „Otpor” i jemu podobne) wokół emocji, żerowanie na niezadowoleniu (kto jest w pełni zadowolony ze status quo?), na potrzebie asocjacji (przynależenia do grupy), zdobycia uznania i sławy (przykładowo w serbskim „Otporze” wyglądało to tak: (…) Strach przed pobiciem i aresztowaniem przezwyciężano też dzięki tworzeniu poczucia rywalizacji i konkurencji. ‚Gdy cię aresztują, możesz się tylko cieszyć! Zorganizowaliśmy konkurs, którego zwycięzcą zostawał aktywista aresztowany największą ilość razy. Mnie aresztowano tylko 7 razy. Kolegę, który wygrał – 37 razy w ciągu sześciu miesięcy’ – śmieje się Milos. Młodzi odczuwali dumę z powodu przynależności do ruchu, ponieważ dzięki uczestnictwie w protestach nawet najbardziej nieśmiali mogli w przypadku aresztowania czy pokazania w mediach stać się nagle popularni w swoim miejscu zamieszkania. (…)6 – to były zaprojektowane przez socjopsychologów „zabawy” dla serbskiej młodzieży – w PRL doby „Solidarności” i początków stanu wojennego działał podobny mechanizm psychologiczny, tyle, że obok młodzieżowego rywalizowania na „odwagę” w utarczkach z ZOMO, rywalizowano w strajkowaniu: „Lech Wałęsa w listopadzie 1981 powiedział: ‚Ja jeden strajk gaszę, a 10 ekip jeździ i nowe rozpala’. Istotnie to była swego rodzaju „licytacja strajkowa”. Region, miasto, zakład pracy, w których strajku jeszcze nie było,musiały „nadrabiać zaległości”. Pretekst znajdowano nieraz ‚na siłę’.”7 – z dzisiejszej perspektywy zadziwia, jak łatwo dorosłym Polakom „sprzedano” rywalizację w niszczeniu gospodarki własnego narodu jako licytaję na „patriotyzm” i „bohaterstwo” [vide przypis 10]) jest łatwe, przekonanie do programu pozytywnego jest trudne, bo wymaga zapoznania się mas z większą ilością informacji i wyrobienia sobie pozytywnej opinii odnośnie propozycji – ludzie, niestety, starają się unikać wysiłku intelektualnego
  2. z punktu widzenia mechanizmów socjopsychologicznych „kolorowa rewolucja” / „aksamitna rewolucja” nie jest prądem intelektualnym ani politycznym, jest modą, stylem życiastylem prezentowania się otoczeniu (vide „Jak się robi rewolucje” – film dokumentalny i kolorowe rewolucje a moda)
  3. brak pozytywnego programu uniemożliwia zaatakowanie ruchu z pozycji merytorycznych – a cały ruch od początku głównie usiłuje akcentować swoją „wyższość moralną”, która jest lepem przyciągającym zdezorientowanych młodych (i niekiedy starych) idealistów
  4. nie istnieje możliwość rozliczenia ruchu z jego obietnic (niespełnialne zostaną po zwycięstwie przemilczane, lub oddalone na podstawie obiektywnych przesłanek), władza, która ukonstytuuje się po przewrocie ma wolne ręce, a jej skład jest niemal dowolny (z wyłączeniem otoczenia dotychczasowych przywódców)
  5. społeczeństwo nie ma możliwości porównania oferty rewolucjonistów z ofertą funkcjonujących władz, nie ma możliwości oceny ani wyboru rozwiązań korzystniejszych długofalowo
  6. organizację rewolucjonistów, po zrealizowaniu jej jedynego postulatu – zniszczenia funkcjonującego systemu władzy – można łatwo odsunąć w polityczny niebyt, bo ludzie po rewolucji zaczynają zadawać pytanie co dalej, a „kolorowi rewolucjoniści” nie otrzymali w tej sprawie żadnych wytycznych od mocodawców, mieli być tylko taranem, który skruszy porządek społeczny
  7. łatwiej jest pozyskać dla „kolorowej rewolucji” szerokie poparcie wszystkich niezadowolonych, niezależnie od ich, często wzajemnie wykluczających się, wizji „świata po rewolucji” (co w dużej mierze gwarantuje, że ruch przeprowadzający „kolorową rewolucję” szybko zniknie ze sceny politycznej, bo tworzące go środowiska nie będą potrafiły wystąpić wspólnie z żadnym programem pozytywnym – dlatego serbski „Otpor” nigdy nie doszedł do władzy, podobnie jak gruzińska „Khmara”8, dlatego w Kirgizji [ruchy „Kel-Kel” i „Birge”] długo nie mógł ukonstytuować się żaden ośrodek władzy, dlatego wreszcie sama „Solidarność” nie odegrała już poważniejszej politycznej roli po roku 1989 – nie taki był cel jej twórców, promotorów i sponsorów9), ponadto „rewolucjoniści” są, w zakresie ideologicznym i programów pozytywnych, zbyt podzieleni wewnętrznie by stworzyć organizację polityczną, a nie – mniej lub bardziej zinstytucjonalizowany, doraźnie scalony, bunt społeczny

Wykorzystanie religii do celów politycznych. Kolorowa rewolucja, Majdan, Ukraina, Kijów, XII 2013.

Socjotechnicy cynicznie wykorzystują religijność przeciw wierzącym, którzy łudzą się, że „uduchowienie” rewolucji gwarantuje, że o ich interesach ktoś będzie pamiętał.
Na zdjęciu: Majdan, Ukraina, Kijów, XII 2013.

Luki ideologiczne i pustkę programową „kolorowi rewolucjoniści” wypełniają na najróżniejsze sposoby, starannie jednak unikając odwołań do racjonalizmu odbiorców ich przekazu. Żerują na sentymentach, emocjach i światopoglądzie swoich ofiar. W społecznościach religijnych wiara zostanie cynicznie wprzęgnięta do machiny propagandowej „bojowników o wolność, demokrację i prawa człowieka”.

W tym miejscu można zastanowić się, jak to się stało, że naród polski okazał się szczególnie podatny na „kolorową rewolucję” i jej pustą, demagogiczną agitację. Polacy, ze względu na swoją historię – i specyficzny sposób jej nauczania oraz dyskutowania o niej – są narodem szczególnie podatnym na sterowanie emocjonalno-religijne (wykorzystuje to od kilkunastu lat obóz medialno-polityczny zgrupowany wokół partii »Prawo« i »Sprawiedliwość«). Jednocześnie, częściowo wskutek dominacji emocji w świadomości narodowej, a częściowo wskutek zanarchizowania i zantagonizowania z własnym państwem (spadek po zaborach, okupacji, antypaństwowym wydaniu „antykomunizmu” w PRL i likwidacji wspólnoty interesów na linii obywatel-państwo w III RP) nie jest naród polski w stanie mysleć w kategoriach interesu wspólnego – ekonomicznego, politycznego i demograficznego, co w długoterminowej perspektywie skazuje go na zagładę. Stawka w walce o zbiorową świadomość narodu jest więc wysoka. Polacy nie wyzwolili się jeszcze intelektualnie z fałszywej, insurekcyjno-opozycyjnej koncepcji prowadzenia polityki narodowej – i przez jej pryzmat pojmują nie tylko własną historię, ale i usiłują interpretować historię innych narodów – oraz bieżącą geopolitykę. Taki stan (nie)świadomości narodowej uniemożliwia im wyciągnięcie wniosków z własnych narodowych klęsk, takich, jak Powstanie Styczniowe, Powstanie Listopadowe czy Powstanie Warszawskie. Uniemożliwia też prawidłową ocenę finansowanej i sterowanej z Waszyngtonu (a wspomaganej przez Watykan) „kolorowej rewolucji”, którą była … „Solidarność”, ani nie pozwala dostrzec, czym z punktu widzenia polskiego interesu narodowego było „obalenie” „komunizmu” (patrz również Co wygania Polaków z III RP? i Jak zniszczono polski przemysł, pozbawiono Polaków pracy i wygnano ich z Polski). Pora przestać wierzyć w spontanicznosć rożnych „oddolnych ruchów społecznych” (patrz Tabela 1) – co gorsza, pora zacząć uważniej przyglądać się »korzeniom« i źródłom finansowania polskiego „oddolnego ruchu społecznego” (patrz „Wielki szmugiel” w „Sekrety Watykanu …”; o zakresie pomocy finansowej udzielonej »polskiej« „kolorowej rewolucji” przez »rządzących USA« za pośrednictwem najróżniejszych agend i organizacji [m. in. CIA, NED i AFL-CIO] do dziś wiadomo bardzo niewiele, także o rozmiarach zaangażowania finansoweego i logistycznego Watykanu; o samym „Świętym przymierzu” CIA – KRK pisał C. Bernstein w artykule „The Holy Alliance” [tyg. TIME, 24.VI.2001], natomiast w książce „Postwar: A History of Europe Since 1945” T. Judt szacuje, że Solidarność otrzymała ok. 50 mln USD [str. 589], interesujące, anonimowe opracowanie w j. angielskim można przeczytać tu: Covert Support To Solidarity In Poland).

Talela 1. Źródła finansowania wybranych organizacji przeprowadzających „aksamitne rewolucje”Każda z „kolorowych rewolucji”, obok pieniędzy otrzymuje wsparcie służb wywiadowczych, dyplomacji oraz – rzecz jasna – mediów USA i reszty „wolnego świata”. Wsparcie finansowe i organizacyjne przebiega za parawanem całego wachlarza fundacji i organizacji „pozarządowych” – w tej części, w której w ogóle jest możliwe do śledzenia, polskie doświadczenia z tekturowymi pudłami dolarów za Kiejkuty wskazują, że przepływy mogą być znacznie większe (patrz przypis 4).

Nazwa organizacji Źródła finansowania
Khmara (Gruzja), „rewolucja róż” „(…) Finansowanie działalności ‚Khmary’, jak i całej ‚rewolucji róż’, pozostaje tematem niesłychanie delikatnym. Nie szukając nawet oficjalnych dowodów, rosyjscy dziennikarze cytowali jednego z przywódców ruchu Georgija Kandelakiego, który podał do wiadomości, że ruch studencki finansowany był przez Fundację Sorosa. Prasa rosyjska twierdziła również, że ponad dwa tysiące aktywistów ‚Khmary’ oraz tysiąc pięciuset członków partii Ruch Narodowy Micheila Saakaszwiliego szkolonych było przez ‚Otpor’ w zakresie metod oporu bez przemocy. Niektórzy spośród przywódców opozycji gruzińskiej, w tym Saakaszwili i Żwanija, udawali się do Serbii. Z kolei prasie gruzińskiej udało się ustalić, że koszty tych podróży ponosiła amerykańska organizacja pozarządowa National Democratic Institute, a dokładniej jej filia w Tbilisi kierowana przez niejakiego Marca Malena. W wywiadzie udzielonym rosyjskiemu tygodnikowi Itogi Micheil Saakaszwili potwierdził, że ruch ‚Khmara’ otrzymywał pieniądze od Fundacji George’a Sorosa, a jednocześnie zaprzeczył, jakoby fundacja ta finansowała także gruzińską opozycję polityczną (…)”8
Otpor (Serbia) „(…) Przedstawiciel amerykańskiego National Endewment for Democracy (Narodowy Fundusz na rzecz Demokracji – NED), Paul B. McCarthy, potwierdził, że od sierpnia 1999 r. ‚do Otporu zaczęły spływać dolary’. Podkreślił, że w latach 1998-2000 NED przeznaczył ponad 3 miliony dolarów na finansowanie serbskich ruchów demokratycznych, a ‚Otpor’ był głównym odbiorcą tych funduszy. Spotykał się z przywódcami ruchu w Czarnogórze i na Węgrzech – rozmawiał głównie ze Slobodanem Homenem, odpowiedzialnym w ‚Otporze’ za stosunki z zagranicą. Homen potwierdził, że finansowanie to miało miejsce – przyznał też, że jego organizacja otrzymywała pieniądze od organizacji pozarządowych i rządów państw zachodnich. (…)Kolejna amerykańska organizacja, USAID (United States Agency for International Development – Amerykańska Agencja ds. Międzynarodowego Rozwoju), ogłosiła, że w budżecie na rok 2000 przewidziano 25 milionów dolarów na pomoc w demokratyzacji Serbii. Jej przedstawiciele potwierdzili, że setki tysięcy dolarów skierowano bezpośrednio do ‚Otporu’ na takie cele, jak druk afiszy wyborczych czy produkcja koszulek z logo ruchu. Z kolei przedstawiciele Międzynarodowego Instytutu Republikańskiego z siedzibą w Waszyngtonie, finansowanego częściowo z USAID, opowiadali o dziesięciu spotkaniach, jakie odbyli z przywódcami ruchu studenckiego w Czarnogórze i na Węgrzech począwszy od października 1999 r. Część ogólnej kwoty 1,8 miliona dolarów, którą USAID przeznaczył na pomoc Serbii w 1999 r., przekazano bezpośrednio do ‚Otporu’ (…)8a
„Pora” (Ukraina), „pomarańczowa rewolucja” „(…) W raporcie przedstawiającym roczny bilans kampanii ‚Pora’ członkowie ruchu zaznaczyli, że zachodnie organizacje pozarządowe – Fundacja George Marshalla (USA), Freedom House (USA), International Development Agency (Kanada) – sfinansowały szkolenia działaczy. Jednocześnie przyznali, że od wymienionych organizacji łącznie uzyskali sumę względnie skromną – zaledwie 130 000 euro. Jak podkreślali członkowie ruchu, ‚Pora’, w odróżnieniu od ‚Otporu’ czy ‚Khmary’, finansowana była głównie ze środków krajowych, zwłaszcza przez szefów przedsiębiorstw, pamiętających jeszcze, jak na początku lat 90. Sami uczestniczyli w ruchach studenckich. Finansowanie często nie odbywało się bezpośrednio – przedsiębiorstwa brały na siebie druk broszur, produkcję naklejek, wysyłkę broszur i plakatów oraz koszty połączeń telefonicznych. Całkowita wartość tej pomocy oceniona została na 5 milionów euro. Ponadto ‚Pora’ wydała w ciągu kampanii wyborczej 1,2 miliona euro gotówką, z których 60% przeznaczono bezpośrednio na wsparcie logistyczne ‚pomarańczowej rewolucji’. (…)” 8b

„Kryterium uliczne” a demokracja, umowa społeczna i suwerenność

Zanim przystąpimy do analizy różnych aspektów „kolorowej rewolucji” na Ukrainie, musimy uzmysłowić sobie, z jakim zjawiskiem, z punktu widzenia umowy społecznej – a „władza” i „państwo” to umowy społeczne – mamy w jej przypadku do czynienia. Władza w państwie o ustroju demokracji pośredniej (system parlamentarny bądź prezydencki) jest sprawowana na mocy spisanej umowy społecznej, rozproszonej w wielu dokumentach. Ustanowienie władzy i jej odwołanie, tak długo, jak długo obowiązuje i jest przestrzegana umowa społeczna, musi odbywać się zgodnie z określonymi procedurami. Określone procedury mają również zastosowanie, w przypadku, gdy działania władzy nie odpowiadają jakiejś części społeczeństwa. Nie wnikając w szczegółowe regulacje prawa ukraińskiego, dla każdego obiektywnego obserwatora jest oczywiste, że biwakowanie miesiącami przed siedzibą władz, okupowanie budynków administracyjnych i budynków użyteczności publicznej, podpalanie zabudowań, opon i funkcjonariuszy policji (koktajle Mołotowa, bitwa z Berkutem, katapulta i katowanie policjantów) do zestawu środków dopuszczanych ukraińską umową społeczną nie należało. Przez trzy miesiące zorganizowana, kilku(nastu?)tysięczna grupa osób, finansowana i popierana politycznie przez „społeczność »międzynarodową«” (oraz część lokalnej oligarchii) usiłowała, przy użyciu pozaprawnych metod, wywierać nacisk na legalne władze wyłonione na mocy umowy społecznej. Wśród demonstrujących nie pojawiały się hasła wzywające do poddania decyzji w sprawie stowarzyszenia z UE pod ogólnonarodowe referendum, co można by jeszcze zrozumieć w ramach demokratycznego paradygmatu. Demonstrujący domagali się najpierw – spełnienia ich żądania i podpisania traktatu stowarzyszeniowego, bez oglądania się na opinię reszty obywateli, nieobecnych na placu. Czy był to etap „rewolucji” opłacony przez Unię Europejską, w ramach nieingerencji w suwerenne decyzje reprezentantów społeczeństwa Ukrainy i poszanowania dla systemu demokratycznego3? Wkrótce potem, w znacznej części zupełnie inni demonstranci – zaczęli domagać się natychmiastowego ustąpienia legalnie wybranych władz. Znów: nie – referendum, nie – rozpoczęcia przewidzianych prawem procedur – tylko dymisji na żądanie wiecujących. Ten etap „rewolucji”, gdy podburzony tłum, na drodze zamieszek obala rząd / prezydenta, jest typowy dla „przemian społecznych” sterowanych z Waszyngtonu (operacja AJAX, ostatnio – „arabska wiosna”, wcześniej „aksamitne” / „kolorowe” rewolucje m. in. Kirgistan [„rewolucja tulipanów”] i Gruzja [„rewolucja róż”]). Świat obiegła rozmowa Victorii Nuland & Geoffrey’a Pyatt’a, w której, obok sławnego „fuck the EU” (3:02) padają ważniejsze stwierdzenia – ustalany jest skład przyszłego rządu Ukrainy (0:40, 1:29), mimo, że prawdopodobnie wciąż urzęduje rząd Azarowa (Azarow podał się do dymisji 28.I.2014, rozmowę Nuland ujawniono 4.II.2014, kiedy Partia Regionów [prezydenta Janukowycza] wciąż dysponowała demokratycznie wybraną większością parlamentarną pozwalającą na powołanie nowego premiera; Nuland i Pyatt omawiają jednak kandydatury prowodyrów stojących na czele zamieszek – jest jasne, że celem działań EU i USA była wymiana obozu stojącego u władzy). Rozmowa amerykańskich dyplomatów nie powinna nikogo zaskakiwać – USA w podporządkowanie sobie Ukrainy zainwestowały na przestrzeni ostatnich 20 lat 5 miliardów dolarów (co potwierdza w publicznym wystąpieniu sama V. Nuland)4.

Jak widać, w przypadku Ukrainy mieliśmy do czynienia z łamaniem umowy społecznej przez obywateli państwa, którzy są sterowani przez ośrodki zewnętrzne (pośrednio bądź za pomocą prowodyrów) – i jednocześnie, co oczywiste, z naruszeniem suwerenności państwa. Władze państwa mają obowiązek stać na straży umowy społecznej, która je ustanowiła – zarówno przed zagrożeniami wewnętrznymi, jak i przed zagrożeniami zewnętrznymi. Upadek Janukowycza i odsunięcie od władzy Partii Regionów (na drodze otwartego terroru politycznego – w wielu rejonach Ukrainy doszło do fizycznych napaści na członków tej partii, a nawet osoby przypadkowe, miały miejsce zabójstwa, liczne przypadki niszczenia mienia należącego do przeciwników politycznych „kolorowych rewolucjonistów” [podpalenia lokali i budynków]) dowodzą, że legalne władze Ukrainy zawiodły obywateli w kwestii fundamentalnej – obrony kraju przed agresją z zewnątrz (agresją nowego typu, polegającą na kreowaniu i finansowaniu pseudoopozycji, która jest w pełni zależna od »międzynarodowych« „kreatorów”) i agresją wobec przyjętego ustroju, ram prawnych (czyli nie – władz, tylko systemu sprawowania władzy, bo obrzucanie funkcjonariuszy policji koktajlami mołotowa i kostką brukową czy okładanie ich stalowymi prętami to nie agresja wobec rządu, tylko porządku prawnego, samej idei państwa – bo służby porządkowe nie są w państwie demokratycznym, stroną konfliktu społecznego (także w państwach autorytarnych zwykle nie są – są natomiast w dyktaturach wojskowych typu południowoamerykańskiego, wypracowanego przez ekspertów CIA, gdzie terror policyjny jest metodą utrzymywania społeczeństwa w permanentnym szoku), one pilnują, by zmiana władz bądź ich decyzji następowała w ramach przepisów obowiązującego prawa).

Reakcja państwa

Kiedy i w jaki sposób powinny reagować siły porządkowe? Na jakie zachowania wobec sił porządkowych wolno protestującym pozwolić, a na co pod żadnym pozorem nie wolno? Jak daleko powinny posuwać się siły porządkowe wobec protestujących, którzy swoimi działaniami stwarzają zagrożenie dla zdrowia i/lub życia funkcjonariuszy (patrz ww. filmy: koktajle mołotowa, bitwa z Berkutem, katapulta i katowanie policjantów)?

Prawo większości państw reguluje sytuacje naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza na służbie inaczej niż zwykłej osoby fizycznej, kary są ostrzejsze nie ze względu na przykładanie innej miary do życia i zdrowia funkcjonariusza, tylko ze względu na to, że atak na funkcjonariusza jest w rzeczywistości atakiem na całą społeczność, na jej porządek prawny, na spajające ją instytucje. „Znieważenie munduru” to nie wykroczenie wobec kawałka tkaniny tylko – fundamentów instytucjonalnych wspólnoty. Dodatkowo inaczej należy patrzeć na sytuację, kiedy do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza dochodzi w sytuacji zakłócenia porządku publicznego, bez związku z walką o władzę lub forsowanie interesu politycznego jakiejś grupy (pospolite zamieszki), a inaczej, gdy celem organizatorów rozruchów jest władza i/lub obalenie akceptowanego przez większość społeczeństwa porządku prawnego.

Władze na Ukrainie dopuściły do tego, że ataki na funkcjonariuszy były bezkarne i przybrały charakter masowy. Osoby uczestniczące w zajściach tego typu to już nie „protestujący” czy „demonstranci”, tylko zamachowcy, którzy sami wyjęli się spod prawa, już w momencie nie zastosowania się do poleceń służb porządkowych. Nie podjęto żadnych działań odpowiadających ostrością i skalą zaistniałej sytuacji. Była to w rzeczywistości zdrada narażających życie i zdrowie funkcjonariuszy oraz zdrada narodu, na straży instytucji którego ekipa rządząca miała stać na mocy umowy społecznej. W przypadku, gdy siły policyjne i standardowe procedury nie wystarczają do opanowania sytuacji (czyli – rozpędzenia nielegalnej demonstracji, odzyskania z rąk buntowników gmachów użyteczności publicznej i bezprawnie zajętych lokali prywatnych) władza ma obowiązek (wobec całego społeczeństwa, w obronie jego interesów przed bezprawnymi działaniami buntowników) wprowadzić stan wyjątkowy, nie oglądając się na „społeczność »międzynarodową«”, opozycję i wszelkie grupy nacisku. Jeśli działania wojska i policji, działających cały czas w ramach prawa i przepisów obowiązujących w zaistniałej sytuacji, skończą się rozlewem krwi, to nie państwo ponosi odpowiedzialność, lecz krajowi prowodyrzy buntu – oraz ich mocodawcy i sponsorzy ze „społeczności »międzynarodowej«”. Zbrodnią prezydenta Janukowycza wobec obywateli Ukrainy było odstąpienie od natychmiastowej pacyfikacji „Majdanu”, wszelkimi środkami, jakie dawało mu prawo, bez względu na to, jak krwawa ta pacyfikacja musiałaby być. Dlaczego należało w ten sposób działać? Czy, nawet w przypadku takich zamieszek, jak w Kijowie, wolno dopuszczać by niepokojom społecznym położyć kres za cenę życia niektórych zbuntowanych obywateli?

Etapy „aksamitnej rewolucji” i ograniczanie strat ogólnospołecznych

Za każdą „kolorową rewolucją” – i znaczną częścią konfliktów społecznych, które w sposób naturalny przekształciły się w rewolucje bądź przewroty, stoi ten sam zestaw mechanizmów psychologii społecznej. Pierwsza faza konfliktu polega na demonstrowaniu określonych postulatów w sposób pokojowy, w ramach porządku prawnego. Jeżeli intencje przywódców protestującej grupy są uczciwe, zaś postulaty – realistyczne, stonowane – jest szansa na pokojowe rozstrzygnięcie. Po stronie władz również musi występować dobra wola. Jeśli do porozmienia nie dojdzie z powodu braku zgody po stronie legalnej władzy, demonstrujący mogą próbować zmienić władze w kolejnych wyborach, o ile zdobędą dla swoich postulatów dostateczne poparcie reszty społeczeństwa. Oczywiście taki tryb rozwiązywania konfliktów społecznych jest bezużyteczny dla tych, którzy chcą przy użyciu zmanipulowanych tłumów przejmować władzę w trybie nie przewidzianym panującym porządkiem prawnym, a wszelkie postulaty i roszczenia zgłaszane pod adresem władz są wyłącznie demoagogią, zasłoną dymną, która ma ogłupić podatną na ogłupianie część społeczeństwa10. Obojętne, czy to spontaniczni spiskowcy rodzimi, czy płatna agentura „społeczności »międzynarodowej«”. W suwerennym społeczeństwie powinien oczywiście istnieć mechanizm pozwalający odwołać władze w trybie nadzwyczajnym, poza kalendarzem wyborczym, jeśli władza rozpoczyna działania (bądź ujawniony zostanie plan jej działań), których skutki będą nieodwracalne i wysoce szkodliwe dla wszystkich obywateli (np. wywołanie masowego bezrobocia, katastrofy ekologicznej, utrata suwerenności). Takim mechanizmem nie jest jednak – i nie może nim być „kryterium uliczne”, protest nawet najliczniejszego tłumu nie jest wyrazem woli społeczeństwa – uleganie presji tłumu przez władzę jest złamaniem przez tą władzę zobowiązań wobec całego społeczeństwa, jest zgodą na dyktat – i de facto dyktatem (często zmanipulowanej i działającej w interesie »ośrodków zagranicznych«) mniejszości. Znamienne jest, że podczas każdej „kolorowej rewolucji” ta mniejszość, nie posiadając żadnego mandatu społecznego, krzyczy non stop, że „przemawia w imieniu całego narodu”.

W momencie, kiedy protestujący zdają sobie sprawę, z tego, że ich postulaty nie zostaną uwzględnione (niekiedy od początku nie mieli zamiaru zgłaszać realistycznych postulatów, tak jak to miało miejsce na Ukrainie, ale przecież i w Polsce – patrz np. list otwarty prof. Wacława Wilczyńskiego do doradców i ekspertów “Solidarności”, z 11 lipca 1981 roku10 – każdą władzę w jej opcjach negocjacyjnych ograniczają realia, zasoby które stoją do dyspozycji, „pokojowi opozycjoniści” nie stoją wobec tego typu ograniczeń, mogą stawiać żądania niemożliwe do realizacji, nikt ich przecież z tego nie rozliczy, póki nie mają władzy, a kiedy ją zdobędą – kto jeszcze będzie pamiętał ich demagogię?; dobrą ilustracją jest niesławne 21 postulatów MKS [znanych jako 21 postulatów „Solidarności”]) może rozpocząć się drugi etap eskalacji. Na tym etapie nie dochodzi jeszcze do agresywnych zachowań wymierzonych przeciw siłom porządkowym, dochodzi natomiast do biernego łamania prawa. Przykładem tego etapu eskalacji konfliktu może być odmowa rozejścia się demonstrantów, mimo że czas uzgodnionej z władzami manifestacji minął. Rozpoczyna się budowa „miasteczek namiotowych”, może dojść do różnego rodzaju strajków okupacyjnych, okupacji budynków użyteczności publicznej itp. Na tym etapie demonstrujący przybierają pozę uciśnionych i pokrzywdzonych przez „system” „gołąbków pokoju” (skąd my to znamy?). Prawda jest jednak inna. Ci „pokojowi demonstranci” rozpoczęli już pierwszy etap agresji, złamali nie tylko obowiązujące prawo o zgromadzeniach, ale i własne zobowiązania, ponieważ aby otrzymać zgodę na legalną demonstrację, musieli wyznaczyć czas jej trwania. Rozpoczęli więc próbę sił – i już nie tylko z władzą, ale przede wszystkim – z resztą społeczeństwa, z umową społeczną zastrzegającą rozstrzyganie sporów w obrębie odpowiednich instytucji, a nie – poza nimi, ponad głowami pozostałych wyborców, którzy udzielili poparcia urzędującym władzom, a nie – samozwańczym trybunom ludowym z ulicy (często wykreowanym przez »międzynarodowe« media) i ich marionetkom.

Wręczanie kwiatów jest metodą demotywowania funkcjonariuszy służb porządkowych stosowaną podczas każdej z 'kolorowych rewolucji' - na zdjęciu: 'Euromajdan', Kijów, grudzień 2013

Wręczanie kwiatów jest metodą demotywowania funkcjonariuszy służb porządkowych stosowaną podczas każdej z „kolorowych rewolucji” – na zdjęciu: „Euromajdan”, Kijów, grudzień 2013

Na tym etapie głównym celem „pokojowych demonstrantów” nie jest już porozumienie z władzami, ich celem jest zmuszenie władz do siłowego zakończenia nielegalnego protestu, po to, by wykreować „męczenników sprawy”, a następnie – cynicznie – zacząć wykorzystywać politycznie współczucie dla poturbowanych „demonstrantów” i wzbudzić niechęć do władzy, „stosującej przemoc wobec pokojowych demonstrantów”. Aby zwiększyć postrzegany przez społeczeństwo kontrast pomiędzy stronami konfliktu i obniżyć motywację służb porządkowych często stosowany jest chwyt polegający na wręczaniu policjantom kwiatów, zwykle przez piękne aktywistki „kolorowej rewolucji” (lub wynajęte w tym celu modelki). Demotywacja i demoralizacja policji i armii jest niezbędna dla osiągnięcia sukcesu „kolorowej rewolucji”, szczególnie, jeśli osiągnięty zostanie etap trzeci walki przeciw rządowi.

Kapitałem politycznym „pokojowej opozycji”, akumulowanym na tym etapie działań z pełną świadomością i pełnym cynizmem są sińce, otarty naskórek, rozcięte łuki brwiowe, zatrzymania i aresztowania – kapitał ten wyraża się współczuciem wzbudzonym także u tych, których postulaty protestujących nie obchodziły. Niechęć do władzy ma być w ramach logiki odgrywania „kolorowej rewolucji” wzbudzona także u tych, których protest nie obchodził, a nawet byli mu nieprzychylni. Ileż to wrażliwych pań, iluż przesiąkniętych „ideałami humanizmu” intelektualistów daje się pod każdą szerokością geograficzną nabrać na ten ograny chwyt? A iluż innych, trzymanych w zanadrzu, dyżurnych »humanistów« i »intelektualistów« pracowicie wesprze swoimi „autorytetami” „cierpiących” opozycjonistów? Ileż listów otwartych, pełnych oburzenia na „brutalność władz i policji” zostanie napisanych i podpisanych? Jakie „tematy dnia” obiegną »międzynarodowe« media? W ten sposób osiągnięte jest kilka celów:

  1. stworzona jest iluzja „moralnej wyższości” „pokojowych” demonstrantów nad „brutalnym reżimem” (często umacniana ostentacyjnym demonstrowaniem przekonań religijnych); iluzja, ponieważ w rzeczywistości demonstranci od początku chcieli zmusić władze do zastosowania siły – albo do kompromitującego władzę, niszczącego jej autorytet przyzwolenia na naruszanie porządku prawnego, czyli do zademonstrowania słabości i niezdolności do obrony umowy społecznej,
  2. społeczna percepcja konfliktu zostaje przeniesiona z niebezpiecznej dla „pokojowych demonstrantów” strefy racjonalnych analiz, ocen realizmu ich postulatów (co wymaga od obywatela oceniającego sytuację zaangażowania intelektualnego), w bezpieczną (i nie wymagającą żadnego wysiłku intelektualnego, żadnej wiedzy o świecie czy pojmowania potencjalnych skutków realizacji żądań demonstrantów) strefę uczuć i emocji – sympatii, współczucia, antypatii; po stronie łamania prawa i absurdalnych (z punktu widzenia porządku prawnego i procedur legislacyjnych) żądań mamy współczucie, po stronie obrony porządku prawnego i przestrzegania umowy społecznej – odrazę dla „brutalności” i „przemocy”,
  3. tworzony jest silny, nie przebiegający po linii interesów, lecz emocji (wspierany niekiedy akcentami religijnymi, jak np. na Majdanie w 2014 r., bądź w Polsce w okresie „Solidarności”), podział społeczeństwa – następuje polaryzacja postaw, coraz trudniej będzie o wzajemne zrozumienie między obywatelami-„żołnierzami” stron konfliktu, coraz mniej będzie woli dialogu po obu stronach,
  4. dyskurs polityczny idzie w kąt, odtąd „prorządowość” bądź „opozycyjnosć” to już tylko „trendy mody”, podlegające znanym z marketingu technikom kreowania – także przez … modę – każda z „kolorowych rewolucji” stara się przeniknąć do sposobu ubierania – „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie to pomarańczowe czapki i szaliki, „biała rewolucja” w Rosji (nieudana próba obalenia Putina) to białe wstążki, „dżinsowa rewolucja” na Białorusi – wiadomo, ale … czyż co starsi Polacy nie pamiętają, jak „pokojowi opozycjoniści” z „Solidarności” dekorowali swoje stroje opornikami przypiętymi w widocznym miejscu?; kreowanie trendu masowego to odwoływanie się do konformizmu, do (wrodzonej niestety ludziom) niechęci do wyróżniania się w tłumie, do posiadania własnego zdania wbrew naciskowi najbliższego otoczenia – wielu „kolorowych rewolucjonistów”, tak jak wielu z tych mitycznych 10 mln członków „Solidarności”, obok większości cynicznie nabranych na demagogiczne hasełka, to byli właśnie zwykli, zahukani w swoich środowiskach konformiści; oczywiście grupą najbardziej podatną na trendy mody (i mało podatną na samodzielne myślenie, a wielce podatną – na emocje i „[nie]myślenie zbiorowe„- konformizm wynikający z silnej potrzeby przynależności [asocjacji]) jest młodzież – i to ona jest wykorzystywana w „standardowym” modelu „kolorowej rewolucji jako główna „siła uderzeniowa” – tak było w przypadku Majdanu, tak było w przypadku Jugosławii, tak próbowano działać na Białorusi i w Rosji, a ostatnio także w Wenezueli
  5. stworzony zostaje oficjalny pretekst do mieszania się w wewnętrzne sprawy danego państwa przez „społeczność »międzynarodową«”.

... tworzona jest iluzja "moralnej wyższości" "pokojowych" demonstrantów nad "brutalnym reżimem", często umacniana ostentacyjnym demonstrowaniem przekonań religijnych ... ks. J. Popiełuszko raczej nie byłby szczęśliwy widząc, do czego wykorzystano jego autorytet i zaangażowanie

… tworzona jest iluzja „moralnej wyższości” „pokojowych” demonstrantów nad „brutalnym reżimem”, często umacniana ostentacyjnym demonstrowaniem przekonań religijnych … – przedstawiony na tym muralu ks. J. Popiełuszko raczej nie byłby szczęśliwy widząc, do czego wykorzystano jego autorytet i zaangażowanie; poniżej – ksiądz z parafii pw. Św. Mikołaja w Kijowie, który dołączył do protestujących na Majdanie, Kijów, 2014

... tworzona jest iluzja "moralnej wyższości" "pokojowych" demonstrantów nad "brutalnym reżimem", często umacniana ostentacyjnym demonstrowaniem przekonań religijnych ... ksiądz z parafii pw. Św. Mikołaja w Kijowie, który dołączył do protestujących na Majdanie, Kijów, 2014

Starsi Polacy te sytuacje powini dobrze pamiętać z lat ’80 XX wieku, kiedy cały naród polski zmielono przy użyciu dokładnie tego mechanizmu, z zastrzeżeniem jednak, że panujący wówczas system był (dość miękkim) autorytaryzmem, niepozbawionym wad (patrz „Zapomniany list 2000 …”), a nie – demokracją. Niemniej mechanika socjopsychologiczna konfliktów przebiegających według scenariusza „kolorowej rewolucji” pozostanie niezmienna. Niektórzy mogą w tym miejscu stwierdzić, że oto w PRL faktycznie był „reżim”, co czyni protesty i „kolorową rewolucję” „moralnie uzasadnionymi”. Niestety, z punktu widzenia polityki narodowej liczą się nie intencje, tylko skutki działań. Polskich „bojowników o wolność, demokrację i prawa człowieka” nic nie rozgrzesza z kolaboracji z obcymi państwami. Wziąwszy pod uwagę, że realizując »międzynarodowe« recepty pozbawili naród polski majątku produkcyjnego, zniszczyli zaplecze badawczo rozwojowe polskiego przemysłu, uzależniając trwale Polskę od zagranicznej myśli technicznej, wywołali masowe bezrobocie, katastrofę demograficzną i zmniejszyli suwerenność państwa polskiego, podporządkowując go organizacjom międzynarodowym, można orzec, że ich działania okazały się działaniami na szkodę narodu polskiego. Sprzeciw społeczny, aby być narodowo korzystnym nie może odbywać się metodami dewastującymi majątek narodowy, zubażającymi Polaków i otwierającymi Polskę na rabunek poprzez opisany powyżej „porewolucyjny chaos” (element realizacji „doktryny szoku”). Nie może też zwiększać podległości państwom obcym, lub zastępować istniejącej podległosci – podległością posuniętą jeszcze dalej, lecz innemu suwerenowi.

Drugi etap „kolorowej rewolucji” pełni jeszcze jedną istotną funkcję – stworzenia wśród jak najszerszej części społeczeństwa poczucia krzywdy, pozbawienia pewnych praw, dostępu do określonych dóbr i świadczeń. Większość badaczy zajmujących się problematyką rewolucji – „kolorowych” i „tradycyjnych” – podkreśla, że elementem niezbędnym dla powodzenia rewolucji nie jest występowanie wśród szerokich mas autentycznej niedoli, krzywdy, lecz pojawienie się w świadomości zbiorowej poczucia (wyimaginowanej lub realnej, to bez znaczenia!) niesprawiedliwości, krzywdy, pozbawienia jakichś praw bądź przywilejów (deprywacji) – oraz przeświadczenia, że władza jest na tyle słaba, że można na niej wymóc zmianę sytuacji, bądź siłowo, bądź zastraszając rządzących samą masowością sprzeciwu (po PRL w okresie 1980-1981 krążył np. taki wierszyk: „Czy się leży, czy się stoi, Gierek płaci, bo się boi.”, ciekawym aspektem akcji strajkowych Solidarności było jednak to, że pogłębiały one braki zaopatrzenia, które były pretekstem do kolejnych strajków – ta rewolucja sama się napędzała, rosło poczucie deprywacji)11.

Przykładowo „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie, „kolorowe rewolucje” na Białorusi i w Rosji rozpoczęły się od haseł „sfałszowania wyborów”, głoszonych jeszcze przed zakończeniem głosowania. To również forma tworzenia ogólnospołecznej świadomości „deprywacji” (pozbawienia czegoś). Najnowsza odsłona rewolucji na Ukrainie zaczęła się od kreowania poczucia odcięcia Ukraińcom drogi do europejskiego „raju”. Oczywiście rozpędzenie takich „pokojowych demonstrantów”, upominających się o „prawa ogółu” zaowocuje zwiększeniem ogólnospołecznego poczucia deprywacji, niestety sytuacji rewolucyjnej, która osiągnęła drugi (lub trzeci) etap eskalacji nie da się opanować nie ograniczając praw do strajków i zgromadzeń, oraz nie reagując restrykcyjnie na wszelkie akty łamania prawa przez opozycję, czemu musi niestety towarzyszyć pojawienie się pewnej liczby „męczenników”. Oczywiście „społeczność »międzynarodowa«” każdorazowo z całą siłą sprzeciwia się takim, w pełni uzasadnionym, działaniom władz (tych nie należących do jej strefy wpływów), ale nie z powodów „humanitarnych” czy „prawoczłowieczych” – lecz po to, by ułatwić zainstalowanie swojej agentury u władzy.

Antyrządowy demonstrant obrzuca siły porządkowe kamieniami, Kijów, okolice Placu Niezależności, 19.II.2014.

Po stworzeniu „męczenników sprawy” można przystąpić do trzeciego etapu eskalacji konfliktu

Po stworzeniu „męczenników sprawy” (na razie jeszcze – tylko „zatrzymanych do wyjaśnienia” bądź posiniaczonych), po wytworzeniu polaryzacji społeczeństwa, gwarantującej odporność zwolenników każdej ze stron na racjonalne argumenty (o co nietrudno, wziąwszy pod uwagę wrodzoną odporność znacznej części społeczeństwa [w tym bardzo wielu obficie piszących „intelektualistów”] na jakąkolwiek racjonalną argumentację – i wysoką skłonnosć do ulegania emocjonalnym „narracjom”), można przystąpić do kolejnego, trzeciego etapu eskalacji konfliktu. Ten etap to już otwarta rewolucja, to próba sił z władzą, która musi teraz policzyć ponownie swoich zwolenników, przemyśleć, czy jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za los narodu, państwo i krew, już wcale nie niewinnych i nie pokojowych „opozycjonistów”, którzy znienacka, po opadnięciu masek, przedzieżgnęli się w zamachowców i rewolucjonistów. I niestety – władza musi wziąć na swoje sumienie także krew przyzwoitych ludzi, którym zabrakło zdolności intelektualnych, by nie stać się pionkami w cudzej grze. To brzemię ciężkie i nie każdy człowiek, który znalazł się na stanowisku rządowym, jest w stanie je udźwignąć. Mąż stanu musi mieć jednak świadomość, że krew, która najprawdopodobniej poleje się znacznie obficiej, gdy dopuści do przerodzenia się zamieszek w wojnę domową, również będzie się lała z jego winy. Stan „rewolucyjnego wrzenia” to sytuacja, w której można już tylko wybierać mniejsze zło. To sytuacja, kiedy każde ustępstwo jest postrzegane jako strach i słabość władzy, a w konsekwencji – pretekst do eskalacji żądań i eskalacji przemocy wobec sił porządkowych, urzędników i współobywateli – wzrostu rewolucyjnego terroru. Któreś z kolei ustępstwo musi zachwiać wiarą funkcjonariuszy służb porządkowych w zdolność rządu do utrzymania się przy władzy. Jednocześnie narastanie agresji, nasilenie bezprawnych zachowań tłumów prowadzi do wzrostu zagrożenia dla zdrowia i życia tych, którzy sytuację próbują opanować. Pojawia się alternatywa – albo służby porządkowe zaczną odpowiadać na działania rewolucjonistów adekwatnie do poziomu zagrożenia osobistego, co na pewnym etapie konfliktu oznacza używanie ostrej amunicji – i oczywiście w przpadku upadku władz narażą się na odwet rewolucjonistów, albo zmienią stronę barykady. Z tym wszystkim mieliśmy do czynienia na Ukrainie, gdzie w zachodniej części kraju wielu funkcjonariuszy zwyczajnie zdezerterowało. W Kijowie ostatniego dnia zamieszek doszło do użycia broni przez jednostkę umundurowaną inaczej niż Berkut, w odpowiedzi na szturm prowadzony przez „staż Majdanu” (to epiozod odrębny od rzezi dokonanej przez »niezidentyfikowanych« snajperów, estoński minister spraw zagranicznych Urmas Paet w rozmowie z komisarz ds. spraw zagranicznych UE Catherine Ashton stwierdził, że »niezidentyfikowani« snajperzy działali na zlecenie opozycji i mocodawców „Majdanu” [czas: 8:15], czego eurokomisarz nie zdementowała; ciekawy i szerszy komentarz do przechwyconych rozmów dyplomatów UE i USA można obejrzeć tu: „Ukraine Crisis – What You’re Not Being Told”(tylko j. ang.), solidna amatorska analiza filmów z Majdanu [„Majdan, którego nie pokażą w wiadomosciach cz. 1” (kopia, napisy PL oddzielnie) i „Majdan, którego nie pokażą w wiadomosciach cz. 2” (kopia, napisy PL oddzielnie), materiał z polskim tłumaczeniem] sugeruje, że strzelano z budynków kontrolowanych przez opozycję, która była jedynym beneficjentem incydentu) ale przecież szarża uzbrojonych w łańcuchy i łomy górników z kopalni Wujek wpisuje się w tą samą logikę zdarzeń rewolucyjnych. Dowódca oddziału ZOMO zdecydował się chronić zdrowie i życie swoich ludzi za cenę zdrowia i życia nacierających rewolucjonistów. To trudny, ale w pełni zrozumiały wybór. Na tym etapie rewolucji, kiedy dochodzi już do poważnych rozruchów, z zabitymi i rannymi po obu stronach, część społeczeństwa ogarnia strach, ludzie chcą wyłonienia się ośrodka władzy który przywróci bezpieczeństwo na ulicach. Niekiedy w tą rolę wchodzą rewolucjoniści (jak np. w zachodniej części Ukrainy). Niekiedy – armia przejmuje inicjatywę – i mamy wojskowy zamach stamu, czasem zakończony dziesięcioleciami dyktatury wojskowej. Niekiedy legalna władza jest w stanie odzyskać kontrolę nad sytuacją, ale za cenę drastycznego (i zupełnie nieuzasadnionego z racjonalnego punktu widzenia) spadku poparcia społecznego.

Co jest ogólnonarodową stawką w tej grze? W przypadku skrajnym – wojna domowa i tysiące zabitych (np. Rumunia, Syria). W mniej krwawym wariancie, gdy władza uzna, że nie ma już dostatecznego poparcia społecznego i szybko skapituluje przed rewolucjonistami – obalenie władz i niekiedy rozpad państwa („nowa” Jugosławia, Ukraina i secesja Krymu). Gdy władza ma przewagę nad demonstrantami bunt społeczny może zostać spacyfikowany bardzo szybko i bardzo brutalnie, tak, jak miało to miejsce na placu Tian’anmen. W przypadku, gdy poparcie społeczne dla obu stron jest wyrównane – drogą do opanowania sytuacji rewolucyjnej (już nie – „pokojowych demonstracji”) jest stan wyjątkowy i niewielka liczba ofiar (stan wojenny w PRL) – taki scenariusz miał szansę wystąpić także na Ukrainie, prezydent Janukowycz miał trzy miesiące czasu na zdecydowaną reakcję, przy czym czas, jak się okazało, nie grał na jego korzyść.

Optymalną strategią w walce z nastrojami rewolucyjnymi jest siłowe przywrócenie porządku w ramach istniejącego porządku prawnego, tak, jak to ma każdorazowo miejsce na Białorusi i w Rosji, bez oglądania się na jakiekolwiek »międzynarodowe« okrzyki „prawoczłowieczego” oburzenia. Działania władz muszą być połączone z bardzo intensywną kampanią informacyjno-propagandową, w której obywatelom zostanie zaprezentowana przyczyna konfliktu, uzasadniona niemożliwość realizacji postualtów demonstrantów (na gruncie obiektywnych ograniczeń fizycznych i/lub – prób ominięcia przez nich procedury demokratycznej) oraz zdemaskowane zostanie sterowanie opozycją przez „społeczność »międzynarodową«”. Ten element akcji „kontrrewolucyjnej” w ogóle na Ukrainie nie wystąpił, co może świadczyć o stosunku władz do obywatela – badź o nieudolności.

Wracając do rozlegających się w mediach »międzynarodowych« okrzyków oburzenia – w sprawach porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego suwerenny naród nie potrzebuje porad, a dopuszczając do »międzynarodowej« mediacji z wykreowanymi za obce pieniadze i przez obce media kukłami – przestaje być narodem suwerennym. Pokojowe oddanie władzy takim obcym marionetkom należy kwalifikować nie jako „kompromis z opozycją”, lecz zdradę stanu lub przyjęcie dyktatu obcego państwa / obcej organizacji międzynarodowej. Odrzucenie obcego dyktatu niestety nie zawsze jest możliwe (vide przypis 1). W przypadku braku własnego potencjału oraz sojuszów wojskowych gwarantujących bezpieczeństwo na wypadek interwencji tegoż państwa lub tejże organizacji międzynarodowej – taki kompromis może być niestety smutną koniecznoscią, a alternatywą dla niej – podzielenie losu Serbii zdewastowanej bombami NATO.

Skutki zwycięstwa „kolorowej rewolucji”

Sytuacja po zwycięstwie rewolucji różni się zasadniczo zależnie od tego, w jakiej proporcji udało się rozbić i zantagonizować społeczeństwo. Idealną sytuacją z punktu widzenia »międzynarodowych« mocodawców prowodyrów rewolucji jest podział społeczeństwa mniej więcej na dwie równe części. Taki stan gwarantuje, że nowy rząd będzie słaby – i jeszcze bardziej podatny na naciski z zewnątrz, a to oznacza, że w eksploatacji gospodarczej i / lub grabieży środków produkcji i bogactw naturalnych będzie można posunąć się o wiele dalej (patrz np. „Prywatyzacja po polsku”). W przypadku Ukrainy mamy do czynienia z dodatkowymi czynnikami. Nowy rząd został ustanowiony z naruszeniem prawa, nie został uznany przez najważniejszego partnera handlowego Ukrainy – Federację Rosyjską, do tarć na linii Partia Regionów – opozycja „okołomajdanowa” dołączyły tarcia na tle etnicznym, ukoronowane secesją Autonomii Krymskiej. Dodatkowo, skarb państwa świeci pustkami, nowy rząd marionetkowy ustanowiony za pieniądze „społeczności »międzynarodowej«” będzie więc musiał żebrać na kolanach o pieniądze i przyjąć każde warunki, szczególnie biorąc pod uwagę to, że osadzając własne marionetki w Kijowie „wolny świat” odciął Ukrainę od pomocy już przyznanej przez Federację Rosyjską (w postaci kredytu oraz zaniżonych cen ropy i gazu ziemnego) – jest więc teraz jedynym kredytodawcą. Warunki przyznania pomocy będą więc prawdopodobnie gorsze niż standardowe – jeszcze szybsza będzie wyprzedaż pozostałego majątku narodowego i odbędzie się na zasadach jeszcze bardziej złodziejskich (o ile na Ukrainie da się osiągnąć wyższe stadia złodziejstwa), nastapi jeszcze większa pauperyzacja ludności niż w przypadku standardowej „terapii” szokowej znanej z Polski, czy jej bardziej drastycznej wersji znanej z Rosji (o ile obywatele Ukrainy mogą doświadczyć jeszcze większej nędzy nie buntując się przeciw »międzynarodowym dobrodziejom« i ich lokalnym lokajom – i nie idąc, województwo po województwie, w ślady Krymu).

Słaby rząd ma z punktu widzenia „społeczności »międzynarodowej«” jeszcze jedną istotną zaletę – zdaje sobie sprawę, że jego dni są policzone i będzie starał się wycisnąć dla siebie jak najwięcej – będzie więc niezwykle podatny na korupcję i niezwykle mało zainteresowany dobrem państwa. Potem zostanie zastąpiony przez następną, jeszcze nie zużytą politycznie odsłonę marionetek – i tak dalej, aż do zakończenia budowy „pełnej demokracji” i najwolniejszego z „wolnych rynków”, czyli do wyzucia „wyzwolonego” narodu z całego interesującego „społecznosć »międzynarodową«” majątku narodowego.

Polska jako kraj dotknięty, opóźnionym z powodu stanu wojennego, zwycięstwem „kolorowej rewolucji” jest nieco nietypowa, ponieważ rząd rewolucjonistów nie miał w społeczeństwie zorganizowanej grupy przeciwników. W 1989 roku niemal połowa Polaków popierała kandydatów o »rodowodzie« „solidarnościowym”, reszta biernie czekała na bieg wypadków. Rewolucjoniści solidarnościowi oczywiście ani myśleli o ochronie polskiego majątku i polskich interesów narodowych, część z nich, oderwana zza maszyny do „wielkiej polityki” uwierzyła, że jeśli cały majątek produkcyjny narodu polskiego, wypracowany przez kilka pokoleń pracowników PRL, zostanie rozdany »międzynarodowym« inwestorom za przysłowiową złotówkę (patrz np. „Prywatyzacja po polsku” i Dzika wyprzedaż resztek polskiego majątku narodowego), to nagle polski robotnik zacznie opływać w luksusy dostępne robotnikom niemieckim czy francuskim. Obok tych naiwniaków byli jednak ludzie, którzy doskonale wiedzieli dokąd i po co prowadzą polski, całkowicie zdezorientowany i ogłupiony naród.

Czy polskie sympatie rewolucyjne są rzeczywiście polskie i propolskie?

Po której stronie są sympatie wszystkich bez wyjątku »głównych mediów III RP« nie trzeba nikomu przypominać. Oczywiście nachalny, wszechobecny i jednostronny przekaz medialny to nie polskie sympatie rewolucyjne. Te sympatie mają swoje źródło w nieco głębszej warstwie świadomości zbiorowej narodu polskiego. Zadziwiająco liczny odsetek Polaków popiera każdą rewolucję przeciw każdemu rządowi prezentowanemu w mediach jako „reżim”. Szczególnie łatwo, gdy do rzeczownika „reżim” da się przypiąć przymiotnik „komunistyczny”, bądź, jeszcze lepiej „prorosyjski” czy też „kontrolowany przez Moskwę”. To efekt tresowania społeczeństwa, wytwarzania u niego odruchów Pawłowa, emocjonalnych, bezrozumnych reakcji na określone przymiotniki i przenoszenia reakcji skojarzonych z tymi przymiotnikami na rzeczowniki, do których się je przyklei. Większość Polaków nie została przy tym zapoznana z koncpecją polityki „jagiellońskiej” (która była w istocie polityką papieży, polegającą na podporządkowywaniu ich kontroli ziem zamieszkanych przez ludność wyznającą dotąd prawosławie), niemiecką koncepcją „Mitteleuropy” czy koncepcjami Giedroycia. Spośród tych, nielicznych, którzy te pojęcia znają, niewielka garstka zna dodatkowo prawdziwy scenariusz globalnej rozgrywki (spisany na potrzeby publiki w „Globalnej szachownicy” Brzezińskiego), według którego polskie marionetki USA i UE-Niemiec wpisują się nie w – szerzenie „wolności”, „demokracji” czy „praw człowieka” na „obszarze postsowieckim”, tylko w systematyczne osaczanie Rosji przez NATO oraz walkę USA o złoża ropy (Iran, Irak, Wenezuela) i trasy (nawet potencjalne) jej przesyłu (Afganistan, Gruzja) w ramach zabezpieczania światowej dominacji »prawdziwych władców USA«. USA nieprzerwanie toczy z Rosją i wszelkimi nieporządkowanymi sobie gospodarczo lub politycznie (szczególnie – usiłującymi wdrażać system gospodarczy alternatywny dla forsowanego przez USA globalnego kapitalizmu) państwami specyficzną wojnę asymetryczną (patrz W. Madsen, „III wojna światowa już się zaczęła …”). Poparcie polskiego społeczeństwa dla tych przedsięwzięć jest indukowane przy użyciu starej i prymitywnej socjotechniki – straszenia „sowieckim imperializmem” „odradzającym się w putinowskiej Rosji”. Tam, gdzie określone decyzje i postawy są wymuszane poprzez odwołanie do emocji, a nie – racjonalności oraz rachunku zysków i strat, jest oczywistym, że społeczeństwo nie jest traktowane jako suweren, lecz głupiec, którego należy zmanipulować. Dodatkowo zachodzi podejrzenie, że rachunek zysków i strat mógłby prowadzić do decyzji i działań całkowicie odmiennych. Biorąc pod uwagę to, że eskalowanie przez »grupę rządzącą III RP« agresji (na szczęście – wobec braku realnych możliwości – głównie retorycznej) wobec Rosji jest szkodliwe dla polskiej gospodarki, bo grozi pogorszeniem warunków zaopatrywania Polski w surowce i ograniczaniem dostępu do olbrzymiego i szybko rosnącego rynku Federacji Rosyjskiej, a straty te nie mogą być w żaden sposób skompensowane przez aktualnych „sojuszników” (lub raczej – właścicieli) III RP, zaś korzyści polityczne z zaangażowania po bieżącej stronie są nader wątpliwe, należy postawić pytanie, czy Polakom wolno przedłużać tej »rządzącej grupie« (i jej mocodawcom) możliwość sprawowania władzy na polskiej ziemi?

Biorąc pod uwagę skalę dewastacji polskiej gospodarki i demografii, skalę utraty suwerenności, jaką przyniosło wchłonięcie Polski przez „wolny świat” – i skalę dalszego, planowanego demontażu polskiej państwowości należy raczej zastanawiać się, czy zaangażowanie przez »grupę sprawującą władzę« w III RP w budowę świata jednobiegunowego nie jest w istocie pracą bardziej zbliżoną do konserwowania kajdan nałożonych narodowi polskiemu, niż – „zabezpieczaniem polskiej suwerenności”. Może należałoby dość przewrotnie zacząć zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem wzmocnienie Rosji nie mogłoby zostać wykorzystane przez naród polski do ograniczenia nieco, aktualnie absolutnej, dominacji na terytorium Polski „społeczności »międzynarodowej«” i jej ludzi? Może większą suwerenność da się osiągnąć lawirując pomiędzy dwoma blokami i zmuszając je do licytowania się o wpływy w Polsce, zamiast pozwalając na totalną dominację jednego z ośrodków? Może należałoby zacząć szukać alternatywy dla grupy sprawującej w III RP władzę – grupy, która tak pięknie zdemaskowała przed społeczeństwem polskim swoją jedność przy okazji »międzynarodowego« zamachu stanu na Ukrainie (nagle wszystkie, na codzień walczące między sobą „na śmierć i życie” »ugrupowania polityczne III RP« zaczęły mówić jednym głosem)?
Ten tekst należy potraktowac jako przestrogę, jako nawoływanie do przemyślenia kwestii, czy wolno Polakom dopuścić do tego, by wymiana obecnych władz odbyła się na drodze kolejnej „kolorowej rewolucji”, która być może już jest szykowana. Zgodnie z myślą polityczną polskiego obozu narodowego (Ligi Narodowej), kontrolę nad własnym losem naród polski może odzyskać tylko na drodze demokratycznej, odbudowując, praktycznie od podstaw, swoją samoświadomość narodową. Bunt społeczny pozbawiony świadomości narodowej i celów narodowych zostanie spacyfikowany siłą lub środkami socjotechnicznymi (np. poprzez teatralną „wymianę »elit«” w ramach „polskiego Majdanu”), nie jest i nie będzie w stanie doprowadzić do autentycznych zmian. Bunt społeczny zakorzeniony w idei narodowej może znaleźć swoje ujście nie w „marszach”, nie w demonstracjach i zamieszkach, lecz w aktywizacji politycznej, samoorganizacji, „pracy u podstaw” i – w efekcie – przy urnie, kompletnie usuwając z życia politycznego zainstalowane tu »elity«.

Przpisy

1 Suwerenność narodu definiujemy tu jako

  • niezależność polityki prowadzonej przez jego reprezentantów od nacisków obcych państw (i instytucji międzynarodowych) oraz
  • niezależność tej polityki od formalnych i nieformalnych grup interesu oraz
  • posiadanie przez naród możliwości instytucjonalno-prawnych, by powoływać w ramach wyborów reprezentantów – oraz odwoływać ich w trybie nadzwyczajnym, w przypadku stwierdzenia sprzeniewierzenia się przez nich interesom narodu.

W praktyce osiągnięcie pełnej suwerenności względem podmiotów zewnętrznych nie jest możliwe, ze względu na powiązania gospodarcze – np. uzależnienie od rynków zbytu produkcji eksportowej i dostawców surowców – oraz zagrożenia militarne (np. „pokojową interwencją” NATO, jak w przypadku Jugosławii, Libii, Irau i wielu innych państw). Celem polityki narodu musi być w takiej sytuacji tak ukierunkowany rozwój gospodarczy, by być jak najmniej zależnym od partnerów handlowych, którzy pozostają z nami w strategicznym konflikcie politycznym (jak np. Niemcy w sprawie ziem odzyskanych i – od wieków – polskiej niepodległości w ogóle) – i zawierać sojusze militarne z partnerami zdolnymi przeciwstawić się najbardziej agresywnym państwom i blokom, a jednocześnie – posiadającymi wspólne z nami interesy ekonomiczne i geostrategiczne. Czy większą suwerenność i większy dobrobyt narodu możemy osiągnąć będąc wasalną republiką bananową USA, wyprzedając polski majątek narodowy „kapitałowi »międzynarodowemu«”, dając się wchłaniać gospodarczo i administracyyjnie Niemcom w ramach „członkostwa w Unii Europejskiej”, napadając na różne państwa w ramach NATO, czy przeciwnie – zatrzymując polski majątek w polskich rękach, odbierając to, co nam zagrabiono i wchodząc w sojusz obronny z Rosją, by uniknąć odwetu „społeczności »międzynarodowej«”, broniącej „demokracji i wolnego rynku” bombami NATO? Oto pytanie, które każdy Polak powinien sobie codziennie stawiać – i codziennie próbować na nie odpowiedzieć, zgodnie z aktualnym stanem swojej wiedzy.

2 W odniesieniu do państwa ukraińskiego, w formie, w jakiej istniało od roku 1991 do 2014, termin „naród” nie ma zastosowania, ze względu na wieloetniczność, która zaowocowała np. secesją Autonomii Krymskiej i ruchami odśrodkowymi ludności rosyjskiej we wschodniej Ukrainie. Chcąc zastosować tok rozumowania zawarty w tym tekście do Ukrainy należy pamiętać, że termin „naród” należałoby za każdym razem zastępować bardziej odpowiednim w tej sytuacji terminem „obywatele” lub „społeczeństwo”.
3 Poszanowanie Unii Europejskiej dla demokracji jest oczywiście, wbrew oficjalnej retoryce mitem. Jednym z najbardziej rażących przykładów było podpisanie przez Francję Traktaru Lizbońskiego wbrew woli narodu wyrażonej w referendum. „Obrona demokracji” to tylko pretekst do interewncji militarnej, nacisków gospodarczych i ingerencji w politykę wewnętrzną różnych państw – także za pośrednictwem opłacanej „opozycji demokratycznej”.
4 Za: Centre for Research on Globalization, American Conquest by Subversion: Victoria Nuland’s Admits Washington Has Spent $5 Billion to “Subvert Ukraine”
5 Książkę Gene Sharp’a „Od dyktatury do demokracji. Drogi do wolności.” w formacie pdf można pobrać pod tym adresem: fundacjawip.files.wordpress.com/2013/02/od-dyktatury_a.pdf
6 Grzegorz Lewicki- „Zagadnienie strachu jako klucz do zrozumienia metod działania aksamitnych rewolucjonistów”, „Pressje. Teka dziewiąta Klubu Jagiellońskiego”, 2007.
7 Wojciech Jaruzelski, „Pod prąd”, wyd. Comandor, Warszawa 2005, str. 68
8 V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, wyd. Dialog, 2009, str. 50
8a V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 41-42
8b V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 79-81
9 Jarosław Kaczyński w wywiadzie z Teresą Torańską opublikowanym w jej książce „My” (T. Torańska, „My”, wyd. Przedświt, 1994) opisuje, jak oceniał sytuację polityczną na przełomie lat 1980 – 1981: „(…) Zażartowałem wtedy , że gdybym nawet nie był pełnomocnikiem Moskwy, a musiał tutaj rządzić, to bym z „Solidarnością” jakoś się rozprawił, bo razem z nią rządzić by się nie dało. Ponieważ ten monstrualny ruch ze względu na swój charakter i konstrukcję do demokracji się nie nadawał. Oparty był na strukturze przedsiębiorstwa, a wyrażał w istocie ambicje polityczne, co jest klasyczną cechą komunizmu oraz był z samego założenia, w swoich intencjach ruchem wszechogarniąjącym, czyli źle tolerującym jakikolwiek pluralizm. Zapewniam Cię, gdyby „Solidarność” 1989 roku miała siłę z 1981 roku, to w ogóle żadnego mechanizmu demokratycznego w Polsce by się nie zbudowało. (…)W książce „Czas na zmiany” (M. Bichniewicz, P. Rudnicki, „Czas na zmiany”, wyd. Editions Spotkania, Warszawa 1995) Jarosław Kaczyński stwierdza ponadto: „Solidarność” była niczym innym, jak zinstytucjonalizowanym w związek zawodowy buntem społecznym”.
10 prof. Wacław Wilczyński, list otwarty do doradców i ekspertów “Solidarności”, tygodnik “Polityka”, z 11 lipca 1981 roku:
“Na bydgoskim spotkaniu z nowo powołanym przewodniczącym Państwowej Komisji Cen profesorem doktorem habilitowanym Zygmuntem Krasińskim w dniu 23 czerwca 1981 roku jeden z Was oświadczył przy aplauzie sali, że »Solidarność« nie odda ani złotówki z podwyżek płac uzyskanych po sierpniu 1980 roku. Oznacza to, że nie ma z Waszej strony zgody na jakiekolwiek podwyżki cen żywności bez pełnej ich rekompensaty w skali globalnej. Teoretycznie możliwe są różne interpretacje Waszego stanowiska.Jedna z alternatyw, którą w praktyce wypada natychmiast odrzucić, wynikałaby z ewentualnego negowania przez Was – jako nieprawdziwych – informacji o rozmiarach niedoboru, z jakim ma do czynienia gospodarka narodowa. Niedobór ten w skali rocznej szacowany jest łącznie na około 800 do 1000 miliardów złotych. Oznacza to, że dzienny deficyt gospodarki narodowej sięga 3 miliardów złotych. Dla każdego chyba jest oczywiste, że na to, by niedobór ten pokryć, trzeba nam dodatkowej produkcji o takiej właśnie wartości, lub też zabiegów łączących wzrost produkcji z pewnym obniżeniem siły nabywczej zasobów pieniężnych. Jeden z tych sposobów – przykry wprawdzie na krótką metę, ale niezwykle istotny, jako czynnik racjonalizacji gospodarki w powiązaniu z reformą – a mianowicie podwyżkę cen dla zrównoważenia bilansu pieniężnych dochodów i wydatków ludności – odrzucacie. Innym środkom niezbędnym do uzyskania dodatkowej produkcji dla kraju i na eksport przeciwstawiacie się pośrednio, nie dopuszczając myśli o powrocie do pracy w soboty, a także obwarowując poparcie dla reformy gospodarczej szeregiem niemożliwych do spełnienia żądań.Jak pogodzić to stanowisko z Waszą wiedzą, inteligencją i wykształceniem, z poczuciem odpowiedzialności za naszą reputację w świecie? Sądzicie, być może, że koszty stabilizacji gospodarczej (uzyskanie dodatkowych środków na zrównoważenie rynku i pokrycie zobowiązań wobec zagranicy) powinien pokryć ktoś inny aniżeli nasze społeczeństwo, aniżeli nasz naród. Jeśli tak miałoby być istotnie – to prosiłbym o wskazanie sponsora. Dla mnie przynajmniej jest oczywiste, że bolejąc nad błędami, a nawet przestępstwami wobec gospodarki narodowej, popełnionymi zwłaszcza przez ostatnią ekipę kierowniczą sprzed Sierpnia – nie ma co poszukiwać kogoś, kto za nas cokolwiek zrobi czy zapłaci.

Nie widać Was w pierwszych szeregach walki o reformę systemu gospodarczego, stwarzającą szansę reintegracji ludzi pracy dokoła problemów racjonalnego gospodarowania. Wolicie natomiast pertraktować na najwyższym szczeblu, stawiając żądania ekonomiczne trudne do przyjęcia, usiłując przerzucać na państwo całą odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się dziś w kraju. Jednak czas najwyższy odkryć karty. Nie dla was bowiem »taryfa ulgowa« z tytułu zagubienia, dezorientacji czy niedokształcenia. Słowa te kieruje do Was człowiek wielokrotnie krytykowany za rewizjonizm, za propagowanie mechanizmu rynkowego, człowiek, którego nikt nie może posądzić o dogmatyzm”.

11 patrz np. Jan Baszkiewicz- „Wolność, równość, własność: rewolucje burżuazyjne, Warszawa 1981”, str. 57-60 lub Krzysztof Kozłowski- „Rewolucja tulipanów w Kirgistanie”, Warszawa 2009, str. 47-49.

Doktryny Wolfowitza i Ledeena

Polska w służbie interesów USraela

Wojna to pokój

Znakomita analiza geopolityczna opracowana przez Bohdana Piętkę pt. „W służbie doktryny Wolfowitza” („Myśl Polska”, portal Konserwatyzm.pl). Kościół Katolicki w Polsce także popierał te misje okupacyjne w dalekich krajach, w obcych interesach. Biskup polowy Sławoj Leszek Głódź błogosławił wysyłane bezprawnie ( bez zgody polskiego parlamentu, która jest wymagana przez Konstytucję) polskie wojsko do okupacji Iraku i jeszcze mówił, że to Ojczyzna ich do tego wzywa, a do żołnierzy lecących z taką samą misją do Afganistanu udzielając błogosławieństwa mówił, że ich misja jest szlachetna.

Film „Karbala” o bitwie stoczonej przez żołnierzy z polskiego kontyngentu w okupowanym Iraku, jest jednym z wielu przykładów jak fałszuje się historię Polski w służbie obcych interesów.

Redakcja KIP

 

Bohdan Piętka: „W służbie doktryny Wolfowitza”

Nikt z polskich publicystów – nawet Michalkiewicz – nigdy nie poruszył otwarcie kwestii tego, o co walczyła Polska w Afganistanie, Iraku, a teraz na Ukrainie. W realizację jakiej idei, przez kogo sformułowanej i interesom kogo służącej zaangażowały się polskie elity polityczne po 1989 roku. Słowem, nie poruszono otwarcie zagadnienia polskiego zaangażowania w realizację doktryny Wolfowitza.

11 września – w rocznicę zamachów terrorystycznych w Nowym Jorku z 2001 roku – wszedł na ekrany polskich kin film „Karbala”. Zrealizowany przy współudziale Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, opowiada o wydarzeniach, które rozegrały się od 3 do 6 kwietnia 2004 roku w siódmym co do wielkości (675 tys. mieszkańców) mieście Iraku. Dla przypomnienia – państwa okupowanego wówczas przez wojska amerykańskie i ich sojuszników, w tym liczący 2,5 tys. żołnierzy kontyngent polski. Wydarzenia zobrazowane w filmie to obrona ratusza w Karbali przed partyzantami z tzw. Armii Mahdiego – radykalnej formacji szyickiej, stworzonej przez przywódcę religijnego Muktadę as-Sadra. Rausza (w nomenklaturze okupantów City Hall) broniło kilkudziesięciu polskich i bułgarskich żołnierzy z Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe – związku taktycznego utworzonego w 2003 roku do administrowania centralno-południowym Irakiem, a dowodzonego przez dowództwo Polskiego Kontyngentu Wojskowego. W skład dywizji oprócz polskiego wchodziły też kontyngenty z Armenii, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Danii, Dominikany, Filipin, Hiszpanii, Holandii, Hondurasu, Kazachstanu, Litwy, Łotwy, Mongolii, Nikaragui, Norwegii, Rumunii, Salwadoru, Słowacji, Tajlandii, Węgier i Ukrainy oraz amerykańsko-brytyjska jednostka tzw. wsparcia ogólnego (czytać: nadzoru).

Film „Karbala” był reklamowany w demokratycznych mediach polskich jako obraz przedstawiający „największą bitwę stoczoną przez Wojsko Polskie od zakończenia drugiej wojny światowej”. Dlatego z ciekawości wybrałem się go obejrzeć mając świadomość, że stawianie na jednej płaszczyźnie polskiego udziału w drugiej wojnie światowej i amerykańskiej wojnie kolonialnej jest wysoce niestosowne.

Walki o ratusz w Karbali zostały pokazane w filmie jako niezwykle zacięte, prawie tak jak walki o Stalingrad. Mam prawo do sceptycyzmu czy tak było naprawdę, bo zawsze trzeba mieć na uwadze, że – jak mawiają na Podhalu – są trzy rodzaje prawdy. Film epatuje dramatyzmem i patosem. Obrońcy są w regularnych odstępach czasu atakowani przez setki fanatycznych napastników, których autorzy filmu pokazali już nawet nie jako „terrorystów”, ale dzikich barbarzyńców. Z powodu przedłużającego się braku wsparcia oblężeni Polacy i Bułgarzy myślą nawet o kapitulacji. Ostatecznie jednak podrywają się do zwycięskiego kontrataku ratując cywilów, których „terroryści” chcieli użyć w charakterze żywych tarcz. Obraz zgodny z tym, co przez lata serwowała oficjalna propaganda polska, przedstawiająca polską „misję” w Iraku jako pomoc dla kobiet i dzieci, ale broń Boże nie udział w okupacji kraju. Niezwykle patetyczna jest też scena pokazująca potarganą kulami biało-czerwoną flagę powiewającą nad ruinami City Hall. Nawiązanie do polskiej flagi powiewającej nad ruinami klasztoru Monte Cassino nasuwa się tu aż nazbyt jednoznacznie. Jest to jednak nawiązanie fałszywe i bluźniercze zarazem.

O co walczyli

Tutaj dochodzimy do punktu, w którym trzeba postawić pytanie z kim i o co walczyli żołnierze polscy w Karbali. Straty poniesione przez obrońców to jeden ranny bułgarski żołnierz. Natomiast straty poniesione przez atakujących – wśród których oprócz członków Armii Mahdiego mieli być także członkowie Al-Kaidy i ukochani przez polską prawicę Czeczeni – to co najmniej 80 zabitych, jak podaje Wikipedia. Tak duża dysproporcja strat świadczy o niedostatecznym uzbrojeniu i wyszkoleniu strony atakującej. To po prostu byli partyzanci rekrutujący się głównie z wyrostków bez przeszkolenia wojskowego. W filmie pokazano to dosłownie, gdy jeden z takich wyrostków nie umie odpalić pocisku z granatnika i ginie od serii z automatu polskiego, skądinąd sympatycznego sierżanta. Czy walka z takim przeciwnikiem jest powodem do chwały i porównań z Monte Cassino?

Ku mojemu zaskoczeniu kwestia o co walczyli polscy obrońcy Karbali została w filmie poruszona w dwóch scenach. W pierwszej z nich jeden z żołnierzy polskich mówi, że „chłopaki są tutaj, bo mają niespłacone kredyty”. Natomiast w prywatnej rozmowie dowódcy polski i bułgarski dystansują się od polityki amerykańskiej. Z rozmowy obu kapitanów dowiadujemy się, że mają na utrzymaniu żony oraz po dwójkę dzieci i to jest przyczyna ich pobytu na intratnej finansowo „misji zagranicznej”. Żona polskiego kapitana nawet dzwoni do niego informując jakie ponosi wydatki na remont domu. Widz domyśla się, że prosi zirytowanego męża o podesłanie dolarów.

Trzeba też wspomnieć o głębokim poważaniu, w jakim mieli Polaków amerykańscy sojusznicy. Polski udział w obronie ratusza w Karbali został zatajony przez amerykańskie dowództwo, które ze względów propagandowych podało, że ratusz obronili żołnierze i policjanci iraccy (faktycznie prawie wszyscy przeszli na stronę Armii Mahdiego lub uciekli). Bohaterscy żołnierze polscy zostali objęci przez Amerykanów tzw. klauzulą milczenia. Dopiero po latach, po powrocie do kraju zaczęli domagać się orderów i ujawnienia prawdy o swoim udziale w walkach w Karbali. Dlatego właśnie powstał film „Karbala” i towarzysząca mu publikacja książkowa ppłk. Grzegorza Kaliciaka, który w 2004 roku jako kapitan dowodził „największą polską bitwą od czasów drugiej wojny światowej”.

Film i książka wpisują się w typowo polskie kompleksy, a konkretnie w jeden z nich – kompleks niedocenienia. Świat się nie dowiedział, nie wpadł w zachwyt i nie podziękował dzielnym Polakom. Kompleks niedocenienia przewija się przez dużą część polskiej historii, zwłaszcza nowożytnej i najnowszej. Niewdzięczni Austriacy nie docenili polskiego wkładu w wiktorię wiedeńską, a sto lat później wzięli udział w rozbiorach Polski. Niewdzięczny Napoleon nie docenił Legionów Polskich, wysyłając je ostatecznie na śmierć w walce z Murzynami na Haiti (wówczas San Domingo), a za dalszy polski trud wojenny ofiarował Polakom księstwo, które nawet nie miało w nazwie przymiotnika „polskie”. Niewdzięczna Europa nie chciała i nie chce pamiętać o tym, że Polacy najpierw jako „przedmurze chrześcijaństwa” zasłaniali ją przed Tatarami, Turkami i Moskalami, a w 1920 roku uratowali kontynent przed tzw. nawałą bolszewicką. Niewdzięczni i cyniczni Brytyjczycy nie chcieli pamiętać, że Polacy złamali kody Enigmy, zestrzelili najwięcej samolotów Luftwaffe w bitwie o Anglię oraz rozszyfrowali tajemnicę broni V-1 i V-2. Pomimo tych i innych zasług Churchill sprzedał Polskę Stalinowi w Jałcie. Teraz znowu niewdzięczni Amerykanie nie docenili polskich obrońców ratusza w Karbali. Zamiast kontraktów dla „polskiego biznesu” na udział w „modernizacji Iraku”, którymi rządowa propaganda epatowała w 2003 i 2004 roku polską opinię publiczną, dziesiątek tysięcy miejsc pracy – jakie z tego tytułu miały powstać w Polsce – była nakazana przez jakiegoś amerykańskiego pułkownika „klauzula milczenia”. A kontrakty na „modernizację Iraku” dostały tylko firmy amerykańskie.

Znany prawicowy publicysta Stanisław Michalkiewicz pytał w jednym ze swoich felietonów o owoce polskiego „zwycięstwa” w Iraku. Gdzie są łupy, jeńcy i branki – dopytywał w swoim stylu Michalkiewicz. Jego zdaniem polskie „zwycięstwo” w Iraku i Afganistanie zostało – jak to określił – „sprywatyzowane” (S. Michalkiewicz, „Zwycięstwo sprywatyzowane?”, „Nasz Dziennik”, 1.11.2008). Zarobiły na nim różne tajemnicze i przeważnie małe firmy działające na styku z Ministerstwem Obrony Narodowej oraz podobno także organizatorzy ośrodka tortur w Starych Kiejkutach. Natomiast żadnych korzyści politycznych i ekonomicznych nie odniosły Polska jako państwo oraz polska gospodarka w szerokim znaczeniu. Wręcz przeciwnie – trzeba było, oprócz strat ludzkich, ponieść koszty utrzymania przez 12 lat kontyngentów wojskowych w Afganistanie i Iraku. Opinia publiczna w Polsce nigdy nie otrzymała rzetelnych informacji na temat tych kosztów, podobnie jak dzisiaj nie jest informowana o kosztach wspierania „demokracji” na Ukrainie. Według Michalkiewicza polski udział w „misji pokojowej” w Iraku został spowodowany przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, któremu ktoś w zamian za to miał obiecać stanowisko sekretarza generalnego ONZ. Obiecanego stanowiska Kwaśniewski jednak nie dostał po zakończeniu kadencji prezydenckiej, ośmieszając się w oczach przywódców państw poważnych. Dlatego nikt nie powinien się dziwić, że w gronie państw poważnych Polska jest traktowana – z tytułu swoich zasług w walce o „demokrację” w Afganistanie, Iraku, a ostatnio na Ukrainie – jako państwo niepoważne, a nawet bardzo niepoważne.

Nikt z polskich publicystów – nawet Michalkiewicz – nigdy nie poruszył otwarcie kwestii tego, o co walczyła Polska w Afganistanie, Iraku, a teraz na Ukrainie. W realizację jakiej idei, przez kogo sformułowanej i interesom kogo służącej zaangażowały się polskie elity polityczne po 1989 roku. Słowem, nie poruszono otwarcie zagadnienia polskiego zaangażowania w realizację doktryny Wolfowitza.

Doktryny Wolfowitza i Ledeena

W 1989 roku amerykański politolog Francis Fukuyama – wówczas jeden z czołowych ideologów neokonserwatyzmu – opublikował esej „Koniec historii?”, który stał się następnie podstawą książki „The End of History and the Last Man” (1992). Opierając się na poglądach Hegla, Fukuyama postawił tezę, że proces historyczny zakończył się wraz z upadkiem ZSRR i obozu państw socjalistycznych. Według Fukuyamy liberalna demokracja i neoliberalny kapitalizm miały być najdoskonalszym z możliwych do urzeczywistnienia ustrojów. Wychodząc z tego założenia amerykańscy neokonserwatyści stanęli na stanowisku, że takie standardy ustrojowe jak demokracja, prawa człowieka i neoliberalizm gospodarczy powinien przyjąć cały świat, a Stany Zjednoczone powinny być strażnikiem tego doskonałego globalnego porządku. Po agresji USA na Irak w 2003 roku Fukuyama zrewidował swoje stanowisko i stał się krytykiem neokonserwatyzmu, porównując go do leninizmu.

Porównanie to nie jest bezzasadne, aczkolwiek bardziej precyzyjne wydaje się porównanie neokonserwatyzmu z trockizmem niż z leninizmem. Twórcami amerykańskiego neokonserwatyzmu są bowiem byli trockiści nawróceni w latach 60. i 70.XX wieku na neoliberalizm (Daniel Bell, Nathan Glazer, Irwing Howe, Irwing Kristol).Ekstremizm ich ideologii polega na tym, że walka o globalne urzeczywistnienie porządku demoliberalnego i jednobiegunową dominację USA w świecie jest pojmowana wedle szablonu trockistowskiej „permanentnej rewolucji”.

Najpełniej ideologiczny ekstremizm neokonserwatystów ujawnił się w tzw. doktrynie Wolfowitza. Jest to nieoficjalna nazwa nadana tajnemu dokumentowi „Defence Planning Guidance”, którego autorami byli Paul Wolfowitz i Lewis Libby – reprezentujący najbardziej skrajne skrzydło neokonserwatyzmu, a zarazem wpływowi przedstawiciele lobby żydowskiego w USA i zwolennicy skrajnie proizraelskiego nastawienia polityki amerykańskiej. Założenia dokumentu „Defence Planning Guidance” zostały ujawnione 8 marca 1992 roku przez „The New York Times”. Wolfowitz i Libby zalecali prowadzenie przez USA agresywnej, jednostronnej polityki zagranicznej, z wojnami prewencyjnymi włącznie, celem zachowania pozycji USA jako jedynego globalnego supermocarstwa. Za kraje wrogie uznali te państwa, które nie podporządkują się globalnej hegemonii USA. Chociaż nie wymienili ich z nazwy, wiadomo było, że chodzi m.in. o takie państwa jak Rosja i Chiny.

Doktryna Wolfowitza została rozwinięta przez innego ideologa neokonserwatyzmu, także powiązanego z lobby izraelskim w USA, Michaela A. Ledeena. Swoje poglądy na politykę zagraniczną USA Ledeen, podobnie jak Wolfowitz, sformułował na początku lat 90. XX wieku. Zostały one jednak ujawnione dopiero w 2002 roku przez publicystę Jonaha Goldberga na łamach „National Review” w artykule „Bagdad powinien być zniszczony, część druga” („Baghdad Delenda Est, Part Two”). Wedle Goldberga Ledeen ujął swoją doktrynę w jednym znaczącym zdaniu: „Mniej więcej co 10 lat Stany Zjednoczone potrzebują wziąć (dosłownie: podnieść) jakieś małe zasrane państewko i rzucić nim o ścianę tylko po to, żeby pokazać światu jak poważnie traktujemy sprawę” (globalnej dominacji USA – uzup.BP). W języku angielskim zdanie to brzmi następująco: „Every ten years or so, the United States needs to pick up some small crappy country and throw it against the wall, just to show the world we mean business”.

68e2416260_ja_pierdole

Ledeen był gorącym zwolennikiem amerykańskiego ataku na Irak. Już w 2002 roku wzywał on administrację Busha do obalenia władzy Saddama Husajna, o czym m.in. wspomina Goldberg w artykule „Baghdad Delenda Est, Part Two”. W 2003 roku wzywał USA do obalenia wszystkich „tyranów” na świecie. Należał też do głównych inspiratorów negatywnej polityki amerykańskiej wobec Iranu.

Doktryny Wolfowitza i Ledeena stały się podstawą doktryny Busha, którą prezydent George W. Bush uzasadnił inwazję na Irak w 2003 roku. Głównym założeniem doktryny Busha jest koncepcja „wyprzedzającego uderzenia”, zgodnie z którą USA mają prawo do prewencyjnego ataku militarnego na każde państwo stanowiące lub mogące stanowić zagrożenie dla interesów USA. Doktryna Busha nałożyła na USA również obowiązek wspierania rozprzestrzeniania się w świecie „klasycznego liberalizmu” – jego instytucji i wartości – by „osłabiać dyktatury” i zastępować je „rządami wyłonionymi przez narody”. W praktyce oznacza to, że każdy kto nie podporządkuje się hegemonii USA naraża się na „pokojową interwencję” armii USA, albo „kolorową rewolucję” organizowaną przez tajne służby USA.

Doktryna Busha idzie nawet dalej niż sławna niegdyś doktryna Breżniewa. Zwrócił na to uwagę przeszło dekadę temu prof. Iwo Cyprian Pogonowski. „Neokonserwatyści z Wolfowitzem na czele – pisał Pogonowski – mają wizję Iraku jako bazy strategicznej do atakowania autorytarnych rządów; żeby to było możliwe Amerykanie muszą przekonać Irakijczyków do amerykańskiej wizji demokracji. Oznacza to, że Irakijczycy mogą sobie wybrać rząd, ale tylko taki, który będzie zaaprobowany przez Waszyngton” (Iwo Cyprian Pogonowski, „Świat po amerykańsku. Komentarze do polityki zagranicznej USA”, Szczecinek 2004, s. 138). Pogonowski odważnie zwrócił też uwagę na związek pomiędzy agresywną polityką USA a interesami politycznymi Izraela: „(…) rząd prezydenta Busha będzie musiał kontrolować Irak jako „protektorat” imperium amerykańskiego. Publicznie znanymi inicjatorami tego konceptu byli, na długo przed katastrofą World Trade Center w Nowym Jorku z 2001 r., amerykańscy syjoniści, tak Żydzi, jak i „na nowo urodzeni protestanci”, oddani ekstremistycznemu skrzydłu partii Likud w Izraelu (…). Zwolennicy ekstremistów izraelskich opublikowali też plany „wojny permanentnej o demokrację” zbliżone do planów trockistów „wojny permanentnej o komunizm”. Masowe media w USA mało mówią na ten temat. Od czasu zbrodni hitlerowskich wszelka krytyka polemiczna dotycząca Żydów, tak syjonistów, jak neokonserwatystów, jest na Zachodzie potępiana przez prasę jako antysemityzm, który Hitler skompromitował swoim barbarzyństwem” (tamże, s. 144).

Wywodząca się z doktryn Wolfowitza i Ledeena doktryna Busha uwzględnia nie tylko interesy polityczne Izraela, ale także interesy wielkich międzynarodowych korporacji. Fukuyama, który w 1989 roku pisał, że neoliberalny kapitalizm jest najdoskonalszym z możliwych ustrojów, nie przewidział w jakim kierunku się on rozwinie w następstwie tzw. globalizacji. Nie przewidział, że kreowanie polityki przejdzie z poziomu państw na poziom międzynarodowych korporacji, dysponujących budżetami większymi niż np. budżet Polski. To właśnie strażnikiem głównie ich interesów jest „globalny hegemon”, a także twory typu Unia Europejska.

Hegemonia USA w praktyce

Pierwszym „zasranym państewkiem”, jakim USA po 1989 roku rzuciły o ścianę – jeszcze przed pierwszą wojną z Irakiem w 1991 roku – była Jugosławia. Rozbicie tego kraju planowano w USA i RFN już w latach 70. XX wieku. Do realizacji tych planów przystąpiono w 1990 roku. Nie cofnięto się przed niczym – nawet przed wspieraniem dokonanej przez Chorwację w sierpniu 1995 roku czystki etnicznej na Serbach, ani inwazją powietrzną NATO w 1999 roku na ograniczone do Serbii i Czarnogóry pozostałości Jugosławii. Polityka USA i państw zachodnich doprowadziła nie tylko do zniknięcia Jugosławii z mapy Europy w 2003 roku, ale także do dezintegracji terytorialnej Serbii, na terytorium której wykreowano twór państwowy w postaci Kosowa. Podczas pierwszej inwazji na Irak (1991), wojen w Jugosławii (1991-1995), inwazji NATO na Jugosławię w 1999 roku i kryzysu w Kosowie Zachód wykreował model propagandowy, wytwarzający fałszywy obraz przyczyn i przebiegu konfliktu, stygmatyzujący Serbów (w wypadku Jugosławii) jako jedynych winowajców oraz odczłowieczający obraz rządów i postać Saddama Husajna (w wypadku Iraku). Ten model propagandowy stosowano potem wobec każdego państwa, które USA brały na celownik swojej agresywnej polityki: Iraku, Iranu, Afganistanu, Libii, Białorusi, a obecnie Rosji.

Prof. Marek Waldenberg stwierdził, że szczególnie wojna w Bośni i Hercegowinie (1992-1995) była pierwszą w historii „wojną medialną, wirtualną”. Na jej przykładzie wyróżnił on cztery elementy wspomnianego modelu propagandowego: wykreowanie przez media fałszywego obrazu przyczyn konfliktu (rzekome dążenie Serbów do stworzenia Wielkiej Serbii, przedstawianie Chorwatów i muzułmanów jako niewinnych ofiar Serbów), nagłaśnianie fałszywego, jednostronnego i tendencyjnego obrazu przebiegu konfliktu (demonizowanie Serbów jako agresorów i sprawców straszliwych zbrodni), wywieranie przez media presji na USA, UE i NATO, by czynnie angażowały się, także militarnie, w walkę z Serbami oraz torpedowanie przez media planów pokojowego rozwiązania konfliktu uwzględniających w zbyt dużym stopniu serbski punkt widzenia (Marek Waldenberg, „Rozbicie Jugosławii. Jugosłowiańskie lustro międzynarodowej polityki”, t. I, Warszawa 2005, s. 186-193).

Lata 90. XX wieku były jednak dopiero przedsmakiem „wojny permanentnej o demokrację” wedle modelu trockistowskiego. Na dobre rozpoczęła się ona dopiero w 2001 roku, tzn. po objęciu prezydentury USA przez George’a W. Busha i zamachach terrorystycznych w Nowym Jorku, które uznano za casus belli tzw. „wojny z terroryzmem”. W rezultacie „wojny permanentnej o demokrację” USA wraz ze swoimi sojusznikami przyczyniły się od 2001 roku do obalenia na świecie około trzydziestu rządów. Na „wojnę permanentną o demokrację” składają się trzy elementy: „wojna z terroryzmem”, „kolorowe rewolucje” oraz przewroty wojskowe. Tylko pierwszy z tych elementów oznacza najczęściej bezpośrednie militarne zaangażowanie się USA i ewentualnie NATO.

Irak 5

„Wojnę z terroryzmem” USA toczyły dotychczas na terenie: Afganistanu (od 2001 roku), Somalii (od 2002 roku), Iraku (2003-2011 i od 2014 roku), Pakistanu (od 2004 roku), Jemenu (od 2010 roku), Syrii (od 2014 roku), Libii (od 2015 roku) i Nigerii (od 2015 roku). Jedynym rezultatem „wojny z terroryzmem” jest trwałe pogrążenie tych krajów w chaosie i krwawej anarchii, czego najdrastyczniejszymi przykładami są Afganistan, Irak, Jemen, Libia, Somalia i Syria. Według oficjalnych danych w samym Iraku w latach 2003-2011 zginęło 128 tys. cywilów, 4,4 tys. żołnierzy USA i 29 tys. członków irackich sił bezpieczeństwa oraz islamskich grup zbrojnych. Portal Vice News – powołując się na ONZ – podał, że naloty amerykańskich dronów w Jemenie zabiły więcej cywilów niż Al-Kaida.

„Kolorowe rewolucje” to zupełnie inny model narzucania globalnej dominacji USA i „najdoskonalszego wzorca ustrojowego”, przypominający poniekąd sowiecki eksport rewolucji socjalistycznej do krajów Trzeciego Świata. Oficjalnie są to spontaniczne bunty zniewolonych społeczeństw przeciwko autorytarnym lub skorumpowanym rządom. Faktycznie zawsze są sterowane, jeśli nie bezpośrednio to pośrednio (za pomocą różnych fundacji i organizacji), przez służby specjalne USA i ich sojuszników. Zupełnie szczerze przyznał to w jednym z wywiadów prasowych prezydent Barack Obama ujawniając, że to jego administracja stała za przewrotem na Ukrainie w 2014 roku.

„Kolorowe rewolucje” można podzielić na udane i nieudane. Do udanych należą: „rewolucja róż” (Gruzja, 2003), „purpurowa rewolucja” (Irak, 2004), „pomarańczowa rewolucja” (Ukraina, 2004), „cedrowa rewolucja” (Liban, 2005), „tulipanowa rewolucja” (Kirgistan, 2005), „niebieska rewolucja” (Kuwejt, 2005), „jaśminowa rewolucja” (Tunezja, 2011) oraz „rewolucja godności” (Ukraina, 2014). Do nieudanych natomiast należą: „dżinsowa” lub „chabrowa rewolucja” (Białoruś, 2006), „szafranowa rewolucja” (Birma/Mjanmar, 2007), „zielona rewolucja” (Iran, 2009), „błotna rewolucja” (Rosja, 2011), „śnieżna rewolucja” (Osetia Południowa, 2011) oraz próby „kolorowych rewolucji” w Armenii (2008), Mołdawii (2009), na Białorusi (2011) i w Wenezueli (2014).

„Kolorowe rewolucje” na Ukrainie w 2004 i 2014 roku oraz próby ich wywołania na Białorusi w 2006 i 2011 roku były intensywnie wspierane przez Polskę, której polityka amerykańska powierzyła kluczową rolę w eksporcie demoliberalizmu do Europy Wschodniej. O ofiarności zaangażowania władz Polski w te działania świadczy chociażby poświęcenie Związku Polaków na Białorusi na ołtarzu idei uszczęśliwienia Białorusinów „wolnością”.

Nie zawsze „kolorowe rewolucje” wiodły do trwałego wprowadzenia „demokracji” i wpływów USA. Rządy zainstalowane w wyniku takich przewrotów w Gruzji, Kirgistanie i na Ukrainie w 2004 roku po pewnym czasie upadły. Niemal zawsze jednak udane „kolorowe rewolucje” doprowadziły do długotrwałego chaosu politycznego w danym kraju, a na Ukrainie w 2014 roku do wojny domowej.

Odrębnym rozdziałem „kolorowych rewolucji” jest tzw. „arabska wiosna” z 2011 roku. Rewolty te objęły aż 19 krajów. Były to: Algieria, Arabia Saudyjska, Autonomia Palestyńska, Bahrajn, Dżibuti, Egipt, Irak, Kuwejt, Jemen, Jordania, Liban, Libia, Mauretania, Maroko, Oman, Somalia, Sudan, Syria i Tunezja. Do trwałego obalenia dotychczasowych władz lub zmian w ich składzie doszło w Egipcie, Libii, Maroku, Jemenie, Jordanii, Omanie i Tunezji. W wypadku Libii, Syrii i Jemenu „arabska wiosna” doprowadziła do krwawych wojen domowych i faktycznego rozpadu tych państw. Cały region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej pogrążył się albo w stanie długotrwałej destabilizacji albo w krwawym chaosie (Irak, Jemen, Libia, Syria), którego rezultatem są m.in. tzw. Państwo Islamskie i obecna fala ogromnej migracji muzułmańskiej do Europy.

Irak 4

Prawdopodobnie nie jest przypadkiem, że do „arabskiej wiosny” oraz wojen domowych w Libii i Syrii doszło po tym jak zaczął przybierać realne kształty projekt Unii Śródziemnomorskiej, utworzonej w lipcu 2008 przez Unię Europejską, ale faktycznie przez Francję. Przywódca Libii Muammar Kadafi oskarżył wówczas Francję i UE o chęć rozbicia Unii Afrykańskiej i neokolonializm. Wkrótce miał „kolorową rewolucję”, wspartą przez uderzenia lotnictwa NATO (głównie amerykańskiego, brytyjskiego i francuskiego), a sam zginął zabity przez „powstańców”. Także sceptyczny wobec projektu Unii Śródziemnomorskiej prezydent Syrii Baszszar al-Asad został uznany przez „świat demokratyczny” za „dyktatora”, z którym walkę zbrojną natychmiast podjęła „demokratyczna opozycja”.

Wśród zamachów stanu inspirowanych najprawdopodobniej przez USA i ich sojuszników z Europy Zachodniej należy wymienić przewroty w Burkina Faso (2014), Egipcie (2013), Fidżi (2006), Gwinei Bissau (2012), Gwinei (2008), Jemenie (2015), Madagaskarze (2009), Mali (2012), Mauretanii (2008), Nigrze (2010), Republice Środkowoafrykańskiej (2013) i Tajlandii (2006, 2014).

USA były stroną wojny domowej w Mali (2012-2014), zwalczając wraz z Belgią, Danią, Francją, Hiszpanią, Kanadą, Niemcami i Wielką  Brytanią islamistyczny Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu (operacja „Serwal”). Razem z Francją i Wielką Brytanią są też stroną wojen domowych w Somalii (od 2009 roku), gdzie wspierają Tymczasowy Rząd Federalny przeciwko islamistom oraz w Syrii (od 2011 roku), gdzie dla odmiany wspierają islamistów z Wolnej Armii Syrii i Frontu al-Nusra przeciwko legalnej władzy prezydenta Baszszara al-Asada.

Czas na Rosję

Koniec zimnej wojny (1989) oraz rozpad obozu socjalistycznego i samego ZSRR (1989-1991) amerykańscy neokonserwatyści odczytali jako wielki triumf polityczny USA, dający im prawo do stworzenia świata jednobiegunowego. Rosja putinowska (od 1999 roku), która nie podporządkowała się hegemonii USA i nie przyjęła zachodnich standardów ideologiczno-politycznych, a z czasem razem z Chinami, Brazylią, Indiami i RPA zaczęła podważać układ jednobiegunowy – stała się największym wrogiem neokonserwatystów. Za szczerego demokratę w ich oczach uchodził Borys Jelcyn mimo, że kazał strzelać z czołgów do parlamentu i jawnie fałszował wybory, o korupcji i rozkradaniu majątku państwowego już nie mówiąc. Jednakże po objęciu władzy przez Władimira Putina rosyjska demokracja nagle się załamała. Stało się to zwłaszcza po tym jak z Rosji wygnano Borysa Bieriezowskiego i fundację George’a Sorosa na rzecz „społeczeństwa otwartego”. Przywrócenie „demokracji” w Rosji stanowi – o czym się oficjalnie nie mówi – największe wyzwanie polityki amerykańskiej w globalnej „wojnie permanentnej o demokrację”. Jest to wyzwanie bardzo poważne, bo Rosja to jednak nie Irak, ale mocarstwo atomowe.

Próby podważenia integralności terytorialnej Rosji podejmowano już w latach 90. XX wieku (Czeczenia, Tatarstan). Kolorowe rewolucje w Gruzji, Kirgistanie i na Ukrainie były częścią strategii okrążania Rosji i przybliżania do jej granic „demokracji” wraz z infrastrukturą wojskową NATO. Strategia ta zakończyła się niepowodzeniem z powodu dekompozycji sił politycznych zainstalowanych w tych krajach w wyniku „kolorowych rewolucji” oraz porażki i kompromitacji Gruzji w sprowokowanej przez nią wojnie z Rosją w 2008 roku. Działania według schematu „kolorowej rewolucji” podjęto jednak ponownie na Ukrainie w 2014 roku. Tym razem zdecydowana interwencja Rosji na Krymie i jej wsparcie dla separatystów w Donbasie postawiły sprawę na ostrzu noża. Doszła do tego jeszcze skomplikowana sytuacja w Syrii, gdzie Rosja i USA wspierają politycznie i wojskowo przeciwne strony konfliktu (legalne władze i „opozycję”) i jednocześnie niezależnie od siebie zwalczają tzw. Państwo Islamskie.

Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak rozwinie się dalszy bieg wydarzeń, ale nie można nie zauważyć, że w polityce amerykańskiej są siły gotowe przekraczać kolejne „czerwone linie” w konfrontacji z Moskwą, a szerzej z blokiem BRICS. W antyrosyjską politykę Waszyngtonu od dawna wprzęgnięte są główne siły polityczne Polski. Polityka ta – pomijając problem takiego czy innego stopnia zależności Warszawy – bardzo podbudowuje największy polski kompleks – kompleks rosyjski. Ze wszystkimi jego mitami od kultu antyrosyjskich powstań narodowych, przez prometeizm i koncepcję Międzymorza, po tzw. doktrynę Giedroycia. Z amerykańskiego punktu widzenia jest rzeczą naturalną, że cierpiący na kompleks rosyjski politycy polscy zostali wciągnięci do realizacji doktryny Wolfowitza w Europie Wschodniej. Trudno o lepszych podwykonawców.

Stąd łatwiej zrozumieć dlaczego kompleks rosyjski jest w Polsce tak pieczołowicie pielęgnowany od 1989 roku, szczególnie na polu tzw. polityki historycznej. Razem z tym, co Jędrzej Giertych nazwał „wiarą ukrainną” tworzy on fundament polskiej polityki wschodniej. Oczywiście nie polskiej, tylko amerykańskiej. Animatorzy doktryny Wolfowitza po prostu wyznaczyli Polsce rolę głównego amerykańskiego dywersanta na europejskim obszarze poradzieckim.

Naturalnie występują różne stopnie zaangażowania w tej roli. Nie brak takich, którzy traktują ją niezwykle serio. Tak na przykład podczas manifestacji klubów „Gazety Polskiej” pod ambasadą Rosji 17 września br. Adam Borowski – honorowy konsul Czeczeńskiej Republiki Iczkerii – oświadczył, że „my Polacy nie możemy bać się wojny z Rosją, musimy być na nią gotowi”. Zatem sprawy poszły już tak daleko. Na razie mamy rozpoczętą tegoż 17 września tzw. wojnę pomnikową, ale przecież nie o taką chodzi „Gazecie Polskiej Codziennie”, na łamach której w numerze 1224 z 22 września opublikowano artykuł pt. „Tak będzie wyglądała wojna USA z Rosją”. Jak będzie wyglądała? Wbrew obiecującemu tytułowi nie dowiadujemy się tego poza ogólnikami o „tradycyjnej, militarnej formie” i „wojnie hybrydowej”.

Jeśli posłuchać polityków polskich różnych opcji, to tym co ich łączy jest ogromna chęć zainstalowania nad Wisłą baz NATO, a najlepiej sprowadzenie jak największej ilości wojsk amerykańskich. Widać, że bez baz NATO demokracja w Polsce się nie utrzyma, tak jak bez sowieckich czołgów nie mógł się utrzymać socjalizm w Czechosłowacji. Nie tylko się nie utrzyma, ale nie będzie promieniować na Wschód.

Na początku września pojawiła się w mediach informacja, że amerykański sprzęt pancerny stacjonujący w Europie, a uczestniczący dotąd w działaniach w strefach pustynnych i półpustynnych, jest przemalowywany z kamuflażu piaskowego na zielono-brązowy (kresy.pl, 3.09.2015). Może są to działania rutynowe, a może przygotowania do otwarcia w Europie frontu „globalnej wojny o demokrację”.

Ta wojna, do której także niektórzy w Polsce już ochoczo zgłaszają akces, nie będzie walką z irackimi wyrostkami o ratusz w Karbali. Tym razem jednak bez strat się nie obędzie.

Bohdan Piętka

PS. HORYZONTALNA I WERTYKALNA SYNTEZA RZECZYWISTOŚCI GEOPOLITYCZNEJ, Z UDZIAŁEM POLSKI

Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie w tym temacie i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty o charakterze historycznym, geopolitycznym oraz powiązania tych zjawisk i procesów z Polską. Pozwoli to zrozumieć: kto rzeczywiście tworzy terroryzm, kolorowe rewolucje, wojny na Bliskim Wschodzie, exodus imigracji do Europy oraz działania organizujące i wpierające te zjawiska oraz procesy w każdym kraju europejskim, także w Polsce. Obraz, który się pojawi z połączenia wielu „puzli” w całość, będzie szokujący, zwłaszcza dla tych, którzy wierzą w kłamstwa polskojęzycznych mendiów ( jako instrumentu w „zorkiestrowanej” propagandzie globalistów NWO), polityków, edukacji na wszystkich szczeblach, pielęgnując własne lenistwo umysłowe i zwyczajne tchórzostwo. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/uszkujnik-paradoksy-historii-tajna-historia-rosji-europy-i-swiata/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/03/lista-krajow-bombardowanych-przez-usa-od-czasu-ii-wojny-swiatowej/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/wiwisekcja-wspolczesnego-zachodniego-spoleczenstwa/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/polska-w-sluzbie-interesow-usraela/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/dekada-ludobojstwa-w-iraku-nowe-dowody-na-wykorzystanie-szwadronow-smierci/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/09/kto-sponsoruje-dzihad-czyli-wahabici-w-natarciu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/radykalny-islam-bron-w-rekach-zachodu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/kwiaty-nie-tylko-dla-paryzan-kto-steruje-terroryzmem/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/09/manipulacja-dzihadystami-kontrola-umyslu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gearoid-o-colmain-o-zamachach-w-paryzu-13-11-2015-dla-rt-international-pl/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/francja-we-wlasnych-sidlach/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/barbarzynski-kalifat-daesz-a-cywilizowany-osmanski/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/09/odtajniony-amerykanski-raport-ujawnia-iz-pentagon-stworzyl-isis-jako-narzedzie-do-obalenia-prezydenta-syrii/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/bez-oslonek-turcja-zachod-i-iii-rp/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/werbunek-szkolenie-finansowanie-i-przerzucanie-do-syrii-platnych-bandytow-i-broni/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/12/syryjka-wyjasnia-dlaczego-nowy-porzadek-swiata-nwo-nienawidzi-syrii-wideo/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/baszar-al-assad-panstwo-islamskie-to-wytwor-polityki-zachodu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/12/brawo-rosja-swiatowy-bandyta-i-terrorysta-nr-1-usrael-rzucony-na-kolana/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/bliski-koniec-uprzatania-syrii-z-najemnikow-zachodu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/zygmunt-wrzodak-atak-na-syrie/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/12/szejk-imran-hossein-o-roznicy-pomiedzy-rosja-a-wielkim-syjonem/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/przywodca-iranu-obnaza-oblude-zachodu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/rozwalic-bliski-wschod-irak-na-trzy-syrie-na-piec/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/09/islamska-inwazja-jako-element-planu-wprowadzenia-nwo/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/soros-chce-podbic-imigrantami-europe-i-sfinansowac-to-jej-zadluzeniem/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/dyktat-rotszyldow-co-najmniej-milion-ludzi-rocznie-to-koniec-waszej-europy/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/dyktat-rothschildow-czesc-3-precz-z-tymi-granicami/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/rzad-usa-jako-narzedzie-w-rekach-globalistycznych-zbrodniarzy-nwo/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/komisja-europejska-finansuje-aktywistow-proimigranckich/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/multikulturalizm-jako-nowoczesne-narzedzie-destrukcji-panstw-narodowych-oraz-ras/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/jacek-andrzej-rossakiewicz-wojna-czy-pokoj-w-europie/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/watykan-i-hierarchia-kosciola-katolickiego-wspiera-islamski-multikulturowy-podboj-europy/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/jagiellonska-iii-rp-w-wojnie-na-dwa-fronty/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/aleppo-a-sprawa-polska/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/spij-spokojnie-mosad-czuwa-przeczytaj-jak-rzad-finansuje-antypolskie-organizacje-z-pieniedzy-polskich-obywateli/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/wnikliwa-analiza-sytuacji-globalnej-i-atakow-w-paryzu-benjamina-fulforda/

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania kilkudziesięciu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Więc trzeba czytać i analizować, analizować, analizować… i wydobywać ważną prawdę na powierzchnię oraz … realizować według zasady australijskich Aborygenów: „Musisz stać się tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”

Redakcja KIP

 

za http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/02/polska-w-sluzbie-interesow-usraela/

Żydowski Parlament Europejski

Nasza prasa tę nowość jakoś przemilczała, ale wcześniej czy później o tym usłyszymy: od tego miesiąca (luty 2012 – przypis WM) budynek Parlamentu Europejskiego (PE) w Brukseli mieści dwa parlamenty – zwykły PE i Żydowski Parlament Europejski (ŻPE). Uroczysta inauguracja miała miejsce półtora tygodnia temu (w połowie lutego 2012 r. – przypis WM). Wzięli w niej udział, oprócz deputowanych z 47 krajów Europy (w tym z Polski), przewodniczący największych organizacji żydowskich ze Stanów Zjednoczonych oraz m.in. szef komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok z Niemiec, który wyraził nadzieję na owocną współpracę ŻPE z PE.

Pomysłodawcą ŻPE był prezydent Izraela Szymon Peres, natomiast wybory przeprowadziła Żydowska Unia Europejska (organizacja starsza niż ŻPE). Jej przewodniczący Tomer Orni, poprzednio reprezentant izraelskiej Agencji Żydowskiej, poinformował, że demokratyczne wybory do ŻPE odbyły się przez Internet. 400 tysięcy europejskich Żydów wybrało ŻPE na wzór Knesetu – studwudziestoosobowy.

Belgijski deputowany Joel Rubinfeld wyjaśnił, że Parlament ma trzy główne cele:

1. walkę z antysemityzmem,
2. poparcie dla Izraela,

3.promocję i ochronę interesów i wartości żydowskich na szczeblu międzynarodowym. Do ŻPE weszły zasłużone osobistości społeczności żydowskiej z wielu krajów. Polskę reprezentuje przewodnicząca Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego Monika Krawczyk. Była rozmówczynią prezydenta Obamy w czasie jego ostatniego pobytu w Warszawie, dziękując mu za wszystko, co robi dla Izraela.

Od strony formalnej ŻPE ma status organizacji pozarządowej. Na Zachodzie też mówi się o nim niewiele. Komentarze w prasie żydowskiej i izraelskiej są bardzo pozytywne – „w Europie żyje ok. 3 i pół miliona Żydów i potrzebują oni aktywnej reprezentacji”. W Europie niektóry mają wątpliwości, czy nie przyczyni się to do powstania jakichś innych parlamentów europejskich, według kryteriów narodowo-religijnych. Na ogół jednak odbiera się to jako chęć dodatkowego wzmocnienia przez Izrael wpływów w Europie, szczególnie przed szykującym się bombardowaniem Iranu.

http://wolnemedia.net/polityka/nowosc-d%20…%20-w-jednym/

Nasza prasa tę nowość jakoś przemilczała, ale wcześniej czy później o tym usłyszymy: od tego miesiąca (luty 2012 – przypis WM) budynek Parlamentu Europejskiego (PE) w Brukseli mieści dwa parlamenty – zwykły PE i Żydowski Parlament Europejski (ŻPE). Uroczysta inauguracja miała miejsce półtora tygodnia temu (w połowie lutego 2012 r. – przypis WM). Wzięli w niej udział, oprócz deputowanych z 47 krajów Europy (w tym z Polski), przewodniczący największych organizacji żydowskich ze Stanów Zjednoczonych oraz m.in. szef komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok z Niemiec, który wyraził nadzieję na owocną współpracę ŻPE z PE.

Pomysłodawcą ŻPE był prezydent Izraela Szymon Peres, natomiast wybory przeprowadziła Żydowska Unia Europejska (organizacja starsza niż ŻPE). Jej przewodniczący Tomer Orni, poprzednio reprezentant izraelskiej Agencji Żydowskiej, poinformował, że demokratyczne wybory do ŻPE odbyły się przez Internet. 400 tysięcy europejskich Żydów wybrało ŻPE na wzór Knesetu – studwudziestoosobowy.

Głosowanie internetowe spowodowało, że do ŻPE niespodziewanie nominowano m.in. aktora Sachę Barona Cohena, piłkarza Davida Beckhama, reżysera Romana Polańskiego i innych, którzy nawet nie wiedzieli, że kandydują. Ich nominacje okazały się zresztą nieważne – kilku innych nominowanych, szczególnie narodowych parlamentarzystów i polityków, zrezygnowało. Program do głosowania nie miał możliwości sprawdzania obywatelstwa głosujących.

Belgijski deputowany Joel Rubinfeld wyjaśnił, że Parlament ma trzy główne cele: 1. walkę z antysemityzmem, 2. poparcie dla Izraela, 3.promocję i ochronę interesów i wartości żydowskich na szczeblu międzynarodowym. Do ŻPE weszły zasłużone osobistości społeczności żydowskiej z wielu krajów. Polskę reprezentuje przewodnicząca Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego Monika Krawczyk. Była rozmówczynią prezydenta Obamy w czasie jego ostatniego pobytu w Warszawie, dziękując mu za wszystko, co robi dla Izraela.

Od strony formalnej ŻPE ma status organizacji pozarządowej. Na Zachodzie też mówi się o nim niewiele. Komentarze w prasie żydowskiej i izraelskiej są bardzo pozytywne – „w Europie żyje ok. 3 i pół miliona Żydów i potrzebują oni aktywnej reprezentacji”. W Europie niektóry mają wątpliwości, czy nie przyczyni się to do powstania jakichś innych parlamentów europejskich, według kryteriów narodowo-religijnych. Na ogół jednak odbiera się to jako chęć dodatkowego wzmocnienia przez Izrael wpływów w Europie, szczególnie przed szykującym się bombardowaniem Iranu.

http://wolnemedia.net/polityka/nowosc-d%20…%20-w-jednym/

za http://davidicke.pl/forum/zydowski-parlament-europejski-t10602.html
___________________________________________________
https://www.youtube.com/watch?v=1VzROerPJrE
https://www.youtube.com/watch?v=iob7REwAYH4

_______________________________________________

 

_______________________________________________

Żydowski parlament w Krakowie. . . i nie tylko o tym

Europejski Parlament Żydowski (EJP) zbiera się w Polsce na Zgromadzeniu Ogólnym

aW Krakowie w dniach 28-29 stycznia zebrało się 120 członków Europejskiego Parlamentu Żydowskiego [EJP] na pierwszym w tym roku Zgromadzeniu Ogólnym [ZO]. Odbywał się w krakowskim Ratuszu.

Był to Dzień Pamięci Holokaustu upamiętniający 68 rocznicę wyzwolenia nazistowskiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau.

Po powitaniu przez burmistrza Krakowa, p. Jacka Majchrowskiego, ambasador Izraela w Polsce p. Zvi Rav-Ner zwrócił się do zgromadzonych, pochwalając działania EJP wspierające Izrael w europejskich instytucjach.

Gośćmi którzy wygłosili przemówienia byli członkowie Sejmu p. Beata Malecka-Libera i p. Jaroslaw Sellin, ocalały z holokaustu p. Emanuel Elbenger, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak i prof. Jan Hartman. W sesji plenarnej uczestniczyło kilku członków Sejmu, oraz inni polscy oficjele.

ZO EJP ponagliło europejskich liderów do zwalczania antysemityzmu i rasizmu, wyrażając wzrastający niepokój zwłaszcza w obecnych wydarzeniach na Węgrzech, powstaniem skrajnie prawicowej antysemickiej partii Jobbik.

W tym kontekście symbolicznie zdecydowano, że następne ZO EJP odbędzie się w Budapeszcie.

Odbyła się oddzielna sesja parlamentarna przywództwa EJP i członków Sejmu w celu ustalenia zakresu współpracy między obu organami. EJP została zaproszona na maj do Sejmu w Warszawie na celebracje z okazji 65 rocznicy powstania Izraela.

Podczas 2-dniowych obrad członkowie EJP odwiedzili nazistowski obóz śmierci w Auschwitz-Birkenau, razem z przewodniczącym EJP p. Igorem Kolomoiskym.

Główny rabin wszechukraińskiej wspólnoty żydowskiej Shmuel Kaminetzky, główny rabin Ukrainy Moshe-Reuven Azman i główny rabin Cypru Arie Zeev Raskin odmówili modlitwy przed pomnikiem w obozie śmierci Birkenau upamiętniając 6.000.000 eksterminowanych przez nazistów Żydów.

Podczas galowej kolacji zamykającej zgromadzenie, główny mówca, polski członek Parlamentu Europejskiego Michał Kamińskiwygłosił bardzo oklaskiwane przemówienie, krytykując tradycyjny antysemityzm, jak również nową formę antysemityzmu tych, którzy „wykorzystują słowa o prawach człowieka czy demokracji do atakowania Izraela w Parlamencie Europejskim”, i chwaląc izraelskich żołnierzy „którzy bronią nie tylko Izrael, ale również Europę w wojnie przeciwko terroryzmowi”.

Współprzewodniczący EJP Joel Rubinfeld wyjaśnił wybór Krakowa na miejsce ZO: „Po pierwsze, Polska była kolebką żydowskiego życia w Europie przed II wojną światową. Połowa Żydów zamordowanych podczas holokaustu była Polakami, i większość nazistowskich obozów zagłady była w Polsce. Warto pamiętać skąd pochodzimy i nie zapominać horrorów holokaustu, i to dlatego wybraliśmy tę symboliczną lokalizację, obok największego żydowskiego cmentarza w historii: Auschwitz. Po drugie, jesteśmy świadkami ożywiania żydowskiego życia w Polsce, które EJP chce wspierać i zachęcać do gromadzenia się żydowskich liderów z całej Europy w Krakowie. I po trzecie, zorganizowanie naszego ZO w Polsce jest sposobem wyrażenia wdzięczności wobec polskich władz, które wykazały w ostatnich latach przy licznych okazjach swoją przyjaźń wobec narodu żydowskiego i państwa Izrael”.

Współprzewodniczący EJP Vadim Rabinovich powiedział, że wybór Budapesztu na następne ZO EJP „pokazuje, że chcemy pracować razem z politycznym przywództwem krajów żeby znaleźć rozwiązanie kiedy mają miejsce poważne problemy antysemityzmu”. 

powstancza-wikipedia-684x310duda2

Tomer Orni, EJU CEO powiedział: obecnie EJP jest jedną z najbardziej aktywnych i innowacyjnych struktur politycznych europejskiego żydostwa. Gratulujemy Parlamentowi za jego osiągnięcia.

Zorganizowany przez EJU i zainaugurowany rok temu w Brukseli EJP, jest innowacyjnym forum myśli, przekonań i idei, jak również trosk europejskich Żydów.

http://ejp.eu/events/ejp-gathers-poland-its-general-assembly

EJP odznaczyła członka Parlamentu Europejskiego

EJP wręczyła najwyższą nagrodę członkowi Parlamentu Europejskiego Michałowi Kaminskiemu (Polska) za aktywną rolę we wspieraniu Izraela, zwalczanie antysemityzmu i promowanie tolerancji w społeczeństwie obywatelskim. Liderzy EJP raz w roku wręczają unikalną, o ograniczonym wydaniu, ręcznie wykonaną menorę czołowym politykom europejskim. Wcześniej nagrodę otrzymał były premier Hiszpanii p. José María Aznar za stałe wspieranie Izraela, oraz członek PE z Bułgarii dr Anthonya Parvanova za aktywne wspieranie państwa Izrael w PE.

a

http://ejp.eu/news/ejp-awarded-member-european-parliament

„Antysemityzm jest częścią DNA Europy”

a„Obecnie wszystko kręci się wokół przywództwa, egzekwowania prawa i edukacji” – podkreślił.

Swoje uwagi Ormi wypowiedział po przemówieniu inauguracyjnym izraelskiego ambasadora w UE Davida Walzera, który zapytał: „Co czyni antysemitę anty-Izraelczykiem?” Udzielając odpowiedzi na to bardzo dyskutowane pytanie, powiedział, że „antysemityzm nie jest określeniem poprawnym polityczne, i teraz definiowany jest jako nienawiść do syjonizmu, nienawiść do żydowskiego bytu”.

Ubolewając nad tym, że większość ludzi nie widzi różnicy między Żydami i Izraelczykami, izraelski dyplomata podkreślił, że „istnieje wyraźna różnica między podpaleniem synagogi i demonstracją przed ambasadą Izraela”.

„Wielu Żydów mieszka poza Izraelem, ale ludzie nie dostrzegają tej różnicy” – dodał. „Nie można zrównywać ataków na religijnych Żydów z atakami na żydowskie państwo”.

Nawiązując do wcześniejszej placówki dyplomatycznej w Danii, gdzie przewodniczący Duńskiego Stowarzyszenia Palestyńczyków lobbował go o zredefiniowanie państwa żydowskiego jako „państwa dla wszystkich obywateli”, dodał wywołując zwiększony aplauz tłumu: „dlaczego ok. jest kiedy tak wiele krajów określa się jako chrześcijańskie, a nie kiedy Izrael określa się jako państwo dla Żydów”.

Innym mówcą na tej drugiej konferencji był współprzewodniczący EJP Joel Rubinfeld, który powiedział, że Europa musi znaleźć rozwiązanie dla odwiecznego problemu antysemityzmu, który, według niego, zagraża podstawowym wartościom samej UE.

„Jesteśmy tutaj po to żeby zagwarantować iż zwycięży „UE nigdy znowu”. Tu chodzi o przyszłość Żydów w Europie, jak również o przyszłość samej Europy” – oświadczył, przywołując historyczną genezę utworzenia UE.

Obecny był także Andrew Cutting, oficer łącznikowy Rady Europy, organizacji, jak ją nazwał, „sumieniem UE”.

Przywołując ostatnią debatę nad konstytucją Bośni Hercegowiny, która uniemożliwia Żydom ubieganie się o wysokie stanowiska, powołał się na oświadczenie Komisarza Powiększania UE Stefana Fule, że taki kraj nie zostanie przyjęty na członka UE do czasu zmiany swojej konstytucji.

„Wymagana jest zwiększona czujność by uczyć się z przeszłości i by zapewnić że tolerancja pozostanie istotną częścią europejskich wartości” – dodał.

Przedstawiciel innego kraju zabiegającego o wejście do UE, Vesko Garcevic, ambasador Czarnogóry w Belgii i NATO, mówił o unikalnym „szacunku wobec grup religijnych na całym świecie” swojego kraju, przywołując współpracę Czarnogóry ze wspólnotą żydowską w kraju, sięgającą II wojny światowej, kiedy Jugosławia była jednym z nielicznych krajów Europy „oferującym schronienie uciekającym podczas holokaustu Żydom”. 

W lutym premier tego kraju Igor Luksic podpisał porozumienie z liderami wspólnoty żydowskiej uznające judaizm za czwartą oficjalną religię kraju i ustanawiając etap dla ożywienia maleńkiej wspólnoty, z planami otwarcia synagogi w stolicy Podgorica.

Dodając, że nie odnotowano żadnego incydentu antysemickiego w ostatniej historii tego małego bałkańskiego kraju, powiedział, że „historia UE w XX wieku i rozpad państw bałkańskich przypominają, że pokój można osiągnąć tylko dzięki tolerancji i wzajemnemu zrozumieniu”.

„Te wartości muszą być przestrzegane przez przyszłe pokolenia, które nie będą oceniać nas według tego co mówimy, ale co robimy” – powiedział.

Brak mechanizmów gromadzenia danych w kilku krajach członkowskich UE „ogranicza zdolność interesariuszy polityki na szczeblu krajowym i międzynarodowym do podejmowania działań w kwestii antysemityzmu” – powiedział Henri Nickels, kierownik programu Agencji ds. Praw Podstawowych (FRA) UE, organu z siedzibą w Wiedniu, który pomaga poszczególnym krajom UE w godzeniu podstawowych praw człowieka i tolerancji z wprowadzaniem prawa UE.

Choć pozostały wątpliwości co do wiarygodności niektórych krajowych danych o antysemityzmie, „wystarczy wiedzieć, że antysemityzm nadal wywołuje poważny niepokój” – powiedział, dodając iż incydenty antysemickie wróciły do wcześniejszego poziomu sprzed izraelskiej operacji płynny ołów w Gazie w 2009, i to „potwierdziło, że wydarzenia w Izraelu wpływają na incydenty antysemickie w UE”.

Polski członek PE Michał Kamiński powiedział o Izraelu i narodzie żydowskim, że jest częścią europejskiego dziedzictwa, dodając, że „każdy izraelski żołnierz broni przed terroryzmem nie tylko Izraela, ale również Europę. Wartości Izraela i Żydów są także wartościami UE”.

Ogłaszając prawo Izraela do samoobrony, powiedział, że „choć Izrael jest w tym wystarczająco silny, ma również przyjaciół w UE i w PE, którzy będą go bronić”.

Zwymyślał Europę za uległość wobec Iranu, który oskarżył o wzniecanie nowego holokaustu, nalegając, że „w przypadku Iranu, Izrael jest tylko pierwszym krokiem – jak z Hitlerem, Żydzi byli tylko pierwszym krokiem”.

Opisując walkę z antysemityzmem jako walkę „o lepszą Europę i o europejskie wartości” – dodał: „będziemy zwalczać antysemityzm, i zwyciężymy. Będziemy zwalczać terroryzm, i zwyciężymy”.

„Antysyjonizm jest kluczem do orzeźwienia antysemityzmu” – potwierdził flamandzki polityk i autor Andre Gantman. „Antysemityzm jest nowym detergentem do wyeliminowania Auschwitz” – dodał, przywołując zjawisko rewizjonizmu holokaustu.

Choć wielu mówców rozróżniało źródła antysemityzmu w zachodniej Europie, gdzie często uzasadniany jest sytuacją w Izraelu, i w Europie wschodniej, gdzie antysemityzm postrzegany jest jako bardziej „tradycyjny” i endemiczny w jej historii, z krajami takimi jak Łotwa, z ożywieniem nazizmu, Claude Moniquet, szef Europejskiego Wywiadu Strategicznego & Ośrodka Bezpieczeństwa (European Strategic Intelligence & Security Centre – ESISC) wykazał „naiwność” w mówieniu, że komunizm nie oznaczał antysemityzmu, kiedy poprzez krytykę tego zjawiska jako burżuazyjne i inne od ideałów socjalistycznych, nic nie zrobiono by mu się przeciwstawić i pozwolono mu na rozkwit w krajach komunistycznych.

„Komunizm narzucono z zewnątrz, na sowieckich czołgach” – dodał, i ponieważ wielu z pierwotnych komunistów rosyjskich było Żydami, byli szkalowani przez sowieckich nacjonalistów. Odnosząc się do wzrostu antysemityzmu w świecie komunistycznym w 1967, powiedział, że na uwagę zasługiwało to, że „kiedy (w innych miejscach) ustawały żydowskie prześladowania, to w krajach sowieckich stawały się polityką rządową”.

Dla kilku mówców kluczowym punktem spornym był ruch bojkotu BDS przeciwko Izraelowi, a Rubinfeld nazwał go „jednym z narzędzi dla tych którzy chcieli wypędzić Żydów ze wspólnoty międzynarodowej i wymazać Izrael z mapy świata”.

Czy ‚antysemityzmem’ jest nawoływanie do bojkotu Izraela?

Obrońca BDS i profesor prawa na Brukselskim Wolnym Uniwersytecie (ULB) Eric David spierał się, że daleko od ustanawiania antysemityzmu, „BDS jest odpowiedzią na naruszanie przez Izrael prawa międzynarodowego, takiego jak okupacja terytoriów palestyńskich i sposób unikania współudziału w zbrodniach wojennych”.

Jego komentarze, których wyraźnie nie podzielało wielu uczestników konferencji, zostały natychmiast odparte przez belgijskiego prawnika Christophe’a Goossensa, który twierdził, że „prawdziwym problemem nie jest fakt istnienia Izraela(jako legalnego bytu), ale z perspektywy moralnej, to czy ma prawo do istnienia jako państwo żydowskie”.

Mówiąc iż antysyjonizm to właściwie antysemityzm, bo odmawia narodowi żydowskiemu prawa do posiadania własnego państwa, choć niekonsekwentnie podważa prawo Palestyńczyków do własnego państwa, stwierdził, że „antysyjonizm jest niekompatybilny z poglądem iż Izrael ma prawo do istnienia”.

David odciął się od drwin zgromadzonych, że „Izrael będzie miał prawo moralne do istnienia jeśli wycofa się do granic z 1967”. 

Dyrektor Instytutu Simona Wiesenthala, Shimon Samuels, skrytykował „kradzież tożsamości żydowskiej” za określanie nowoczesnego antysemityzmu, obwiniając „pozornie absurdalne łączenie holokaustu z sowieckim ludobójstwem” w Europie wschodniej, jak również „przypisanie” określenia „BDS i apartheidu” z Afryki Południowej dla opisywania polityki Izraela, co, jak stwierdził, zdelegitymizowało zjawisko antysemityzmu.

Policzkując wspólnotę międzynarodową za jej wyciszane potępienie gróźb irańskiego reżimu wobec Izraela, powiedział, że jego coraz bardziej nienawistne komentarze „miały za cel przetestowanie lękliwości UE”, co nazwał „antysemityzmem obojętności”.

„Łączenie antysemityzmu z terroryzmem i zamiarem nuklearnym jest nie tylko przeciwko każdemu Żydowi, ale jest zagrożeniem globalnym” – zakończył.

Według Mischaela Modrikamena, przewodniczącego belgijskiej partii ludowej, „ciągłe oświadczenia UE potępiające Izrael także wzniecają antysemityzm”.

Były turecki parlamentarzysta i współprzewodniczący komitetu spraw zagranicznych EJP, Cefi Kamhi, stwierdził, że zagrożenie antysemityzmem wychodziło tak samo z kręgów żydowskich, charakteryzując największe problemy między-wspólnotowe jako wynik obojętności, ignorancji i nietykalności.

„Są obojętni Żydzi, są ignoranccy Żydzi nie znający swoich praw, i są nietykalni Żydzi, którzy uważają, że są bezpieczni w swoim otoczeniu i nie myślą o innych bardziej wrażliwych Żydach” – powiedział.

Po wysłuchaniu przedmówców, wskazujących na siłę prawodawstwa w „zgodności z potrzebami czasu”, brytyjski prawnik i współprzewodniczący komisji PE Gordon Hausmann odpowiedział, że „czynności prawne można podejmować tylko wtedy, gdy jest takie prawo – w wielu krajach UE nie ma takiego prawa”, dodając, że antysemityzm często można rozwiązać jedynie prawnie w sądach karnych.

Niektórzy mówcy, jak główny rabin Europejskiego Stowarzyszenia Żydów (EJA) Menachem Margolin, także wspomniał o atakach na żydowskie rytuały religijne takie jak obrzezanie i shechita, koszerny ubój zwierząt, jako znak tego że „Żydzi nie są mile widziani w Europie”.

Hausmann dodał, że choć wcześniej prawo stosowano jako narzędzie do ataku na Izrael i izraelskie interesy, takie jak zakaz wjazdu do poszczególnych krajów UE, kluczowych postaci politycznych winnych „zbrodni wojennych” z powodu ich służby w IDF, „teraz jest prawne oburzenie na obrzezanie i kashrut”, co wymaga zajęcia się zgodnie z prawnymi definicjami wyrządzania krzywd.

W EJP zorganizowano specjalne siły do zajmowania się różnymi aspektami walki z antysemityzmem.

http://ejp.eu/events/anti-semitism-part-europes-dna

Tłumaczenie i opracowanie Ola Gordon

za http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydowski-parlament-krakowie-2014-05

________________________________________________________________________________

Nie chcę tutaj w żadnym przypadku pisać, iż PiS jest partią Polaków natomiast można śmiało napisać że ci dewianci realizują program ludobójstwa Polaków w Polsce na zlecenie państw trzecich ale za pieniądze Polaków. Taki gescheft zaplanowany i ustalony przez delegacje władzy świeckiej i kościelnej w Izraelu. Nawet gdyby faktycznie identyfikowali się z Polakami i realizowali pozorowany program polityczny to nigdy by nie wybrali kandydata z partii opozycyjnej, tylko wysunęli swoich kandydatów jak np. Legutkę czy Czarneckiego.

Przypomnę że była Rada Państwa to taki sam kolegialny organ naczelnej władzy jaką jest Rada Europejska. Zarówno w Radzie Państwa jak obecnie Radzie Europejskiej wybór Przewodniczącego dokonuje się za aprobatą członków tych właśnie Rad i dlatego judeo-sataniści, którzy wymyślili systemy totalitarne nawet nie musieli zmieniać nazw.

Jedyna zasadnicza różnica pomiędzy Radą Europejską, a Radą Państwa była taka, że jeżeli ktoś głosował przeciwko desygnowanemu kandydatowi w Radzie Państwa to nie był wybierany ponownie na członka tej Rady i w taki prosty sposób reżim żydowski w Polsce realizował jednomyślność, natomiast Rada Europejska realizuje postanowienia, dyrektywy i zalecenia Europejskiego Parlamentu Żydów, którzy dbają także o jednomyślną czystość poglądową w poszczególnych państwach.

Żydowski Parlament Europejski został utworzony w 2011 roku, a jego inauguracja miała miejsce w lutym 2012 roku i jest realizacją zmian ustrojowych po Traktacie Lizbońskim. Siedzibą zgromadzeń dzieci szatana /Ew. Św. Jana 8:44/ jest budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech modelu ustrojowego najwyższych organów państwowych w systemach konstytucyjnych państw reżimów żydowskich w Europie było powoływanie drugiego, obok parlamentu, naczelnego organu władzy państwowej. Organ ten nie posiadał jednak cech właściwych instytucji przedstawicielskiej, gdyż nie pochodził z wyborów powszechnych i bezpośrednich ( system dwuwładzy – przyp. hubal ).

za https://rafzen.wordpress.com/2017/03/09/rada-panstwa-albu-rada-europejska-to-totalitaryzm-cywilizacyjny/

 

Po co w Polsce tworzona jest mniejszość ukraińska?

michnik9

Reżim przeciw Polakom

indeks

Żydzi i Kościół razem przeciw nacjonalizmowi

 

Wydawałoby się, że Polska będąca państwem unitarnym i w zasadzie jednonarodowym jest zabezpieczona przed konfliktami na tle etnicznym i religijnym. Było tak niewątpliwie przez cały okres trwania PRL, a więc do 1989r., a nawet dłużej, bo przez pierwszą dekadę funkcjonowania IIIŻydo-RP. Jednak realizowana przez kolejne rządy żydowskiego reżimu IIIRP polityka degradacji państwa i pauperyzacji polskiego narodu, siłą rzeczy zmierzać musiała do uzmysłowienia sobie przez Polaków – niestety, ciągle jeszcze przez mniejszą część społeczeństwa -, że istnieje w Polsce mniejszość żydowska, która opanowała całe społeczno-polityczne życie i władzę w kraju.

Świadomość tych faktów oraz ich ewentualne, niekorzystne dla żydowskiej mniejszości, a także dla Kościoła, konsekwencje – zwłaszcza w dobie odradzającego się w Europie i w Polsce nacjonalizmu -, istnieje wśród całego obozu żydo-reżimowej władzy. Stąd żydowski reżim IIIRP realizuje wobec Polaków politykę, która ma ochronić dominującą w Polsce żydowską mniejszość i zagwarantować jej trwanie u władzy. Polityka ta jest prowadzona na trzech kierunkach:

– po pierwsze, dezawuowanie, ośmieszanie w społecznym odbiorze wszelkich ruchów narodowych, nacjonalistycznych,

– po drugie, ukierunkowywanie wzniecanej w społeczeństwie nienawiści przez umiejscowionych w organizacjach narodowych agentów reżimu na inne mniejszości niż żydowska,

– po trzecie, tworzenie w Polsce mniejszości ukraińskiej.

 

Dezawuowanie „narodowców” organizowanych przez żydowską agenturę jest zabiegiem banalnie łatwym i nie tylko z uwagi na powszechny żydowski charakter mediów, w których ten proces się odbywa. Znakomita większość tego typu organizacji nie posiada żadnego programu politycznego, poza hasłami „Bóg, honor, ojczyzna”, „precz z komuną”, „precz z multikulti”, itp., których komentowanie byłoby zbędną stratą czasu. Pozornie poważniejszy od innych organizacji RN, z niemal całkowicie żydowską czapką kierowniczą, błysnął kilka lat temu stwierdzeniem (K.Bosak), iż najbliżej im do nacjonalistów ukraińskich (?), ponieważ łączą ich wspólne chrześcijańskie korzenie. Notabene delegacja naszego Stowarzyszenia WPS została z pierwszego Kongresu RN usunięta z powodu krytycznej opinii – bardzo subtelnie wyrażonej – wobec samozwańczego przywództwa RN.

Używanie rzymskiego salutu (tzw. hailowanie) przez mało rozgarniętych, za to dokładnie wygolonych, rozwrzeszczanych młodzieńców z ONR także nie może przysparzać zwolenników narodowcom. Co ciekawe, młodzi z ONR dysponują funduszami na organizowanie młodzieżowych obozów – ktoś to przecież finansuje i zezwala na legalną działalność, której odmówiono garstce dorosłych, poważnych, ludzi ze Stowarzyszenia WPS, mimo wzorowania statutu Stowarzyszenia na żydowskiej Krytyce Politycznej.

Niezwykle istotną działalnością żydowskiej i kościelnej agentury – być może to nawet ta sama agentura (?) – jest wzniecanie nienawiści wśród młodych narodowców wobec Polaków wyznania prawosławnego, wobec Białorusinów, Litwinów, a więc wobec wschodnich Słowian. Temu służy np. organizowanie marszy w hołdzie żołnierzom wyklętym w Białymstoku, w Hajnówce. Nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie oddawano hołdu mordercom na prawosławnej, białoruskiej, litewskiej ludności. Marszom tym przewodzą żydowscy przywódcy RN, mają one także przychylność władz Kościoła (o czym niżej).

Na Marszu Niepodległości organizowanym przez czołówkę „polskich narodowców” wypłynął właśnie były ks.J.Międlar nawołujący do żydo-katolickiego szowinizmu i szerzący nienawiść wobec muzułmanów, a dzisiaj zakładający Oddziały Polski Niepodległej, oczywiście z głównym mottem Bóg, Honor, Ojczyzna. Poza tym nieszczęsnym mottem żadnych poważnych treści politycznych w OPN się nie doszukamy, ale młodym i politycznie mało rozgarniętym widać to wystarcza, bo mogą się organizować – ale znów trzeba spytać, kto finansuje tę działalność?

Wyjątkowo perfidnym działaniem jest współpraca żydowskich reżimów IIIRP (także Kościoła) i Ukrainy we wzniecaniu wzajemnej nienawiści Ukraińców i Polaków (jest to także żydowska i watykańska polityka dzielenia Słowian). Żydowski reżim Ukrainy hołduje ludobójców OUN-UPA, ukraińskich zbrodniarzy służących IIIRzeszy oraz hołubi szowinizm ich pogrobowców przejawiający się w oficjalnie formułowanych żądaniach zwrotu naszych wschodnich ziem, w niszczeniu pomników upamiętniających rzezie Polaków. Z kolei żydowski reżim IIIRP toleruje (brak reakcji policji i sądów) przejawy szowinizmu ukraińskiego w Polsce, wycofuje się z politycznego aktu piętnowania ukraińskiego ludobójstwa, co nie tylko rozzuchwala ukraińskich szowinistów, ale wznieca „uzasadnioną” do nich nienawiść Polaków.

13620127_1789109111324668_3378488924929709400_n

Wzniecanie nienawiści do Ukraińców byłoby w zasadzie syzyfową pracą, gdyby nie powstała w Polsce liczna ukraińska mniejszość – najliczniejsza po żydowskiej, przekraczająca 2 miliony ludzi. Pracował nad tym już poprzedni żydowski reżim PO, teraz prace te zintensyfikował żydowski reżim PiS ogłaszając oficjalnie konieczność sprowadzenia pracowników z Ukrainy. Dodatkowym czynnikiem konfliktującym nasze narody będzie zatem zatrudnianie niżej opłacanego Ukraińca zamiast Polaka.

 

I w taki oto sposób żydowski reżim chce przekierować w pełni uzasadnią wobec siebie nienawiść Polaków na Ukraińców i na pozostałe, mimo, że liczebnie małe, prawosławne i muzułmańskie mniejszości.

Nieoceniona żydowska gadzinówka Michnika, której celem głównym jest deprecjonowanie nacjonalizmu, przy okazji, acz całkowicie nieświadomie obnaża perfidie żydowskiego reżimu i Kościoła wzniecających nienawiść między Polakami a słowiańskimi mniejszościami.

_______________________________

Skrajna prawica będzie czcić m.in. Romualda Rajsa ps. „Bury”. Jego oddział w styczniu i lutym 1946 r. pacyfikował białoruskie wsie na Podlasiu, mordował kobiety i dzieci. IPN w 2005 roku uznał Rajsa za winnego „zbrodni przeciwko ludności popełnionych w celu wyniszczenia części obywateli polskich z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym”.

Proboszcz prawosławnej parafii Świętej Trójcy ks. M.Niegierewicz nie kryje zaniepokojenia: – To prowokacja. Prawosławni obierają ten marsz wyłącznie jako służący rozbiciu i tworzeniu podziałów w Hajnówce.

Bp. Dydycz: Prawosławni powinni być wdzięczni

W marszu skrajnej prawicy nie widzi nic złego biskup senior katolickiej diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz. – To już nie można przechodzić koło czyjegoś domu, jeśli ma się inne przekonania? Jak przechodzą spokojnie, kulturalnie, to co w tym złego? Myślę, że nasi prawosławni też powinni być wdzięczni, że nie zostaliśmy dzięki „żołnierzom wyklętym” kolejną republiką radziecką.

za: http://wyborcza.pl/7,75398,21374477,ida-brunatni-przez-by-rozgrzebac-rany-narodowcy-przemaszeruja.html

Dariusz Kosiur

za https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/02/17/rezim-przeciw-polakom/

___________________________________

Do Polski będą się przedostawały nie tylko osoby zarażone szowinizmem banderowskim, ale będą też przedostawały się osoby z kręgów kryminalnych. Już teraz w Polsce mamy co chwila sygnały o napadach Ukraińców na różne obiekty w celach rabunkowych. Ja uważam, że ten proces będzie się nasilał. Jeśli jeszcze dojdzie do wykorzystania przez związek Ukraińców w Polsce przez jego aktywnych działaczy tego elementu probanderowskiego, to będziemy mieli w Polsce napięcia w niektórych miejscach na tle nacjonalizmu ukraińskiego.

za https://pl.sputniknews.com/polska/201702164851532-Sputnik-Polska-Ukraina-migranci/